» Artykuły » Inne artykuły » PB1: Władcy Podziemi vs Pupile Podziemi

PB1: Władcy Podziemi vs Pupile Podziemi


wersja do druku
PB1: Władcy Podziemi vs Pupile Podziemi
Tuż przed świętami Bożego Narodzenia wydawnictwo REBEL.pl uraczyło wszystkich fanów gier bez prądu polskimi edycjami dwóch gier Vlaady Chvatila – Władcy Podziemi z 2009 roku i Pupile Podziemi z 2011. Łączy je wiele – autor, wydawca, grafika, po części temat i obecność mechaniki worker placement. Różni też dużo – charakter rozgrywki, długość, ciężkość, ilość elementów. Niektórzy narzekali, że przez REBEL.pl znowu będą musieli wydać pokaźną sumę pieniędzy na obie gry. Niektórzy jednak chcieli posiąść tylko jedną i pytali, która jest lepsza? Mam nadzieję, że ten artykuł wyczerpująco odpowie na to pytanie.


Wykonanie

Obie gry są wydane przez to samo wydawnictwa, a za szatę graficzną odpowiada ta sama osoba – David Cochard (który nawiasem mówiąc świetnie się spisał). Wszystkie elementy tekturowe są naprawdę masywne, tak samo jak karty i reszta znaczników. W obu grach pojawiają się chochliki (w Pupilach Podziemi są pokolorowane), które wzbudzają zadziwienie i zachwyt każdego. We Władcach Podziemi znajduje się więcej elementów, ale cena jest też o 10 zł wyższa.

Wynik: remis

Temat

We Władcach Podziemi wcielamy się w tytułowe postacie i walczymy przeciwko złym poszukiwaczom przygód. Pupile Podziemi są naturalną kontynuacją – chochliki wcześniej pracujące u Panów Zła po kryzysie straciły pracę, wyszły na powierzchnię i postanowiły założyć sklep zoologiczny. Gracze muszą pokierować tak rodziną chochlików, aby miała ona najlepszy sklep ze wszystkich (najwięcej punktów reputacji). W Pupilach możemy znaleźć dziecięce wersje potworów z starszej gry. Temat Władców jest na pewno ciekawy dla RPG-owców, natomiast hodowla zwierzątek częściej przypada do gustu kobietom. Mi bardziej odpowiada obrona lochów.

Wygrywają: Władcy Podziemi (nieznacznie)

Klimat

Vlaada Chvatil znany jest z tworzenia gier klimatycznych. Tak jest i tym razem, każdy element mechaniki ma swoje odzwierciedlenie w dowcipnej fabule i humorystycznych grafikach. Jednakże, łatwiej jest zagrać klimatyczną partię w "lochy" niż w "zwierzaczki". Obrona naszych własnych podziemi przed poszukiwaczami skarbów potrafi zmienić się w mini-odgrywanie scenek. Nasze przedsiębiorcze chochliki nie są już tak inspirujące.

Wygrywają: Władcy Podziemi


Przystępność

Obie gry potrafią na początku przytłoczyć ogromem zasad, jednak to nowsze dzieło Chvatila jest łatwiejsze do zrozumienia. W połowie rozgrywki każdej z nich gracze będą już "ogarniać" prawie całkowicie zasady (gdyż obie okazują się stosunkowo proste), ale początkujący łatwiej zniosą tłumaczenie zasad Pupili Podziemi, które można robić też podczas pierwszej rundy.

Wygrywają: Pupile Podziemi

Mechanika

Obie gry oparte są na mechanice worker placement. We Władcach Podziemi wybieramy w tajemnicy trzy akcje, które chcemy wykonać, ale nie jesteśmy pewni, co dokładnie dostaniemy. Każda akcja dzieli się na trzy nieco różniące się podpunkty. To, który dostaniemy, zależy głównie od współgraczy. Wprowadza to dozę niepewności odnośnie wyborów przeciwników.

W Pupilach Podziemi potajemnie dzielimy naszą rodzinę chochlików na grupy. Im liczniejsza grupa, tym szybciej ruszy ona zdobywać i kupować. Albo więc tworzymy małe grupy (możemy zająć więcej pól, ale gdy te najciekawsze będą już zajęte), albo duże (będziemy wybierać jako pierwsi, ale zajmiemy mniej pól). Znowu dużo zależy od współgraczy. Nikt nie chce przecież wysłać więcej chochlików niż potrzeba lub o jednego za mało.

W obu grach jeśli źle oszacujemy zamiary przeciwników, to coś stracimy. We Władcach Podziemi wykonujemy inny rodzaj tej samej akcji (możemy zdobyć więcej lub mniej niż chcieliśmy) – może się też okazać, że inny podpunkt wymaga, na przykład, zapłaty, której nie mamy i tracimy całą akcję. W Pupilach Podziemi możemy więcej zaplanować, ale za to przy błędnym osądzeniu współgraczy możemy stracić kluczową dla nas akcję (co jest tym ważniejsze, że rund jest tu mniej niż w "starszym bracie").

Obie gry mechanicznie to eurogry, chociaż Władcy Podziemi mają wiele wspólnego z ameritrashem. Zazwyczaj podobają mi się takie połączenia, nie inaczej jest i tutaj. Z powodu pewnego "zamerykanizowania" Władców podobają mi się oni od strony mechanicznej bardziej, chociaż jestem pewien, że zwolennicy euro gier i jednocześnie przeciwnicy ameritrashu raczej odnajdą się w Pupilach Podziemi.

Wygrywają: Władcy Podziemi

Losowość

Przypadek występuje w obu grach, ale zdecydowanie większy wpływ losu (chociaż nadal niezbyt wpływający na zwycięstwo) jest we Władcach Podziemi. Mechanizm wybierania akcji wprowadza pewien niekontrolowany chaos, który zmniejsza możliwość dokładnego przeanalizowania sytuacji. W dodatku element ślepego trafu pojawia się jeszcze w kilku elementach.

Wygrywają:Pupile Podziemi


"Mózgożerność"

Do obu pozycji potrzebna jest odrobina logicznego myślenia i planowania, jednak większe wymagania stawia przed nami nowsza gra. Trzeba w niej więcej przeliczać, obliczać i kalkulować, chociaż Władcy Podziemi też do prostych gier nie należą.

Wygrywają: Pupile Podziemi

Radość z gry

Ponownie, w obu grach można zaprzestać jakiegokolwiek planowania, zdać się na intuicję i czerpać radość z toczących się wydarzeń, ale o wiele łatwiej przychodzi to we Władcach. Często gra się w nich właśnie dla przyjemności udziału w rozgrywce a nie dla zwycięstwa. Gracze nawet nie patrzą, co trzeba zrobić, aby wygrać, ale czerpią po prostu radość z rozbudowywania swojej podziemnej sieci podziemi i odpychania wrogich poszukiwaczy zamiast siedzieć nad planszą i planować kolejne genialne posunięcia.

Wygrywają: Władcy Podziemi


Skalowalność

Według niektórych obie gry skalują się beznadziejnie, według mnie obie działają dobrze w każdym składzie. Aby plansza nie była zbyt "luźna" w obu grach pojawia się jeden lub dwóch wirtualnych graczy, którzy blokują pola. We Władcach Podziemi zwiększa to odrobinę losowość, natomiast w Pupilach od samego początku wiemy, co i kiedy będzie niedostępne. Niektórych, takie specjalne warianty irytują, a mnie cieszy, że dzięki nim gra nie jest ograniczona tylko do czterech graczy.

Wynik: remis

Down-time

Obie gry cechują się dynamicznością, chociaż dłużej oczekujemy na swoją kolej w Pupilach Podziemi. We Władcach wybieramy potajemnie karty, a potem po prostu wykonujemy akcje, natomiast w Pupilach wybieramy tylko grupy – akcje do wykonania wybieramy podczas swojej tury, co odrobinę wydłuża czas oczekiwania na przyjście swojej tury. W obu grach następują też momenty, w których gracze przestają grać i wykonują pewne czynności nie bacząc na innych graczy (walka z poszukiwaczami skarbów i przydzielanie potrzeb zwierzętom) – jeśli ktoś skończy robić to szybciej będzie musiał chwilę poczekać na resztę współgraczy.

Wygrywają: Władcy Podziemi


Regrywalność

Tutaj dochodzi znowu do remisu. W obu grach wiele czynników jest losowych (jak choćby dociąg bohaterów, potworów i pomieszczeń w jednej, zwierząt, pokazów i klientów w drugiej) powodujących, że każda rozgrywka będzie inna. Nie są to też gry, w które będziemy mogli grać codziennie. Każda rozgrywka wyczerpuje psychicznie i przynajmniej kilka dni odpoczynku jest nieuniknione.

Wynik: remis

Wynik końcowy

Po podliczeniu wychodzi, że Władcy Podziemi triumfują w pięciu kategoriach, a Pupile Podziemi w trzech. Tak też rozkłada się moja sympatia dla gier. Pierwszą z nich uważam za lepszą (ocena: 9), ale w Pupile też chętnie zagram (ocena: 7,5). Moja opinia nie musi się jednak pokrywać ze wszystkimi, aby zobaczyć, która gra się bardziej spodoba, trzeba oddzielnie przeanalizować wszystkie punkty po kolei. Czy wolimy większą losowość, czy nie? Wolimy postawić na klimat, czy na "mózgożerność"? Najczęściej schemat będzie wyglądał tak: zagorzali ameritrashowcy będą woleć Władców, a "nieuleczalni euro gracze" Pupile. I to własnymi preferencjami radzę się kierować podczas zakupu, a nie moim własnym, subiektywnym wyborem.

Wygrywają: Władcy Podziemi

Dziękujemy wydawnictwu REBEL.pl za przekazanie obu gier na potrzeby stworzenia artykułu.



Czytaj również

Pupile Podziemi
Mały sklepik z potworami, czyli chochliki na swoim
- recenzja
Władcy Podziemi
Po drugiej stronie barykady
- recenzja
Space Alert
10 minut walki na śmierć i życie
- recenzja
Cywilizacja: Poprzez Wieki
Niewzruszona na upływ czasu
- recenzja
Ciężarówką przez galaktykę
Kosmiczny transport z Czech
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.