» Recenzje » Owce na wypasie

Owce na wypasie

Owce na wypasie
Gier z owcami jako motyw przewodni już trochę jest; podobnie sprawa wygląda ze wszelkimi odmianami warcabów czy szachów. A co jeśli by okroić zasady wspomnianych szachów, albo nieco je zmodyfikować i przenieść się na łąkę stworzoną z heksów, pomiędzy ogrom rozjuszonych owiec.?

W solidnym i nad wyraz pokaźnym gabarytem pudełku znaleźć można minimalistyczną, ale bardzo zwięzłą i mądrze napisaną instrukcję, 16 kawałków składowych planszy oraz 64 żetony owiec. Zdziwieniem dla każdego kto będzie miał kontakt z tą produkcją będzie wykonanie i jej waga! Pudełko jest – delikatnie mówiąc – ciężkie. Przed otwarciem nic na to nie wskazuje, jednakże po wyjęciu wszystko staje się jasne. Pudełko pudełkiem, ale zawartość jest również zrobiona naprawdę grubo, i to dosłownie - kafelki to raczej kafle, a żetony są większe niż monety o nominale 5 złotych i czuć ich wagę mając kilka w ręku. Co do wspomnianej na początku wagi pudełka, twórcy postawili na jakość, i to nie tylko na jakość rozgrywki ale i samego wykonania.

Za projekt odpowiada Francesco Rotta, a polskie wydanie to zasługa Fox Games, które systematycznie przyzwyczaja do coraz bardziej solidnie wydanych gier. Warto nadmienić że gra należy do typu logicznych i tylko pozornie wygląda na iście dziecięcą. Nie na darmo opis na pudełku klasyfikuje graczy od 7 do 107 lat. Sama zabawa w zależności od liczby graczy to około 10-15 minut przy dwóch osobach, przy 3-4 może jednak sięgać do pół godziny.

Duża owca...

Rozgrywka jest niby banalnie prosta. Elementy terenu czyli nasze kawałki łąki to heksy połączone ze sobą po cztery. Każdy gracz dostaje po 4 takie tafle (czyli 16 pól na gracza), i 16 żetonów owiec w wybranym kolorze. Jak łatwo zauważyć liczba pól odpowiada liczbie owiec.

Wedle zaleceń rozpoczyna osoba z najbardziej kręconymi włosami lub najmłodsza w gronie, by nie powiedzieć – stadzie. Gracze rozkładają kolejno wszystkie swoje elementy na przemian, jeden do drugiego w taki sposób by te przylegały choć jedną krawędzią do siebie powodując ułożenie jednej wspólnej planszy na której odbędzie się rozgrywka. Każdy bierze swoje 16 owiec i układa je w jeden stos (stado). Istotne jest to, że plansza "może" i "jest" zawsze układana wedle uznania byle fragmenty stykały się krawędzią (a nie rogami). Dzięki temu jest multum możliwych kombinacji i za każdym razem plansza wygląda inaczej.

Łatwa owca...

Utworzone stosy z żetonów owiec gracze ustawiają w wybranym przez siebie miejscu, jednak mogą to zrobić jedynie na polach zewnętrznych planszy. Gra przebiega turami, a w każdej gracz może wykonać jeden ruch. Jeden a do tego tylko w linii prostej, nie po skosie, za to o tyle pól, na ile ma ochotę. Przeszkodą może być jedynie inna owca czy dziura powstała przy układaniu planszy co dodatkowo podnosi radość z gry, wymuszając bardziej przemyślane posunięcia, w końcu owca przez przepaść nie przeskoczy, trzeba ją popędzić inną drogą. Przeskakiwanie nad innymi i ruchy skośne są zabronione. Sama rozgrywka jest jak widać prosta. Co istotne gracz może przenieść dowolną ilość owiec, niekoniecznie całe stado, co dodatkowo uatrakcyjnia rozgrywkę, bowiem dzieląc owce na dwa stada i zwiększamy szanse na wygraną, gdy np. jedno stado (nowo oddzielone ze stosu) zostaje przesunięte np. na tyły gracza przeciwnego i tym samym ograniczając rywalowi pole manewru w kolejnych turach.

Bardzo ważne założenie gry to obowiązek pozostawienia przynajmniej jednego żetonu z przenoszonego stosu. Przykładowo: rozpoczynam grę, ze swojego stada 16 owiec przenoszę 11 po linii prostej obok stosu przeciwnika, tym samym pozostawiając przynajmniej jeden żeton i blokując z jednej strony stos oponenta, z drugiej zaś tworząc dwa stada, jedno z 5 owiec, a drugie z 11. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie by dokonać ruchu tylko jedną owcą. Wszystko zależy od pomysłu. A wytężać głowę przyjdzie jak podczas partyjki szachów. Ruchy muszą być przemyślane tak by jak najbardziej efektywnie zablokować owce przeciwnika i ograniczyć jego teren do jak najmniejszej liczby pól. Gdy jeden z graczy nie ma już ruchu, reszta uczestników rozkłada resztę swoich pozostałych żetonów na dostępnych hexach, o ile ma taką możliwość i tym samym gra się kończy oraz następuje podsumowanie. Osoba z liczbą najwięcej rozłożonych owiec wygrywa. Jeśli dochodzi do remisu, należy sprawdzić który z graczy ułożył największy obszar bezpośrednio stykających się ze sobą owiec. Osoba z największym stadem zostaje ogłoszona zwycięzcą.

...ale nie czarna owca

Pudełko jest duże, eleganckie, mocne i wygląda na lakierowane. Same plansze to niby zwykłe połączone ze sobą heksy wykonane z mocnej grubej tektury, z tym że są naprawdę solidne i dodatkowo oklejone od spodu dodatkową warstwą wyglądem przypominając eko-skórę. Znaczną wagę produktu poza pudełkiem stanowią żetony, te są jakby z plastiku (choć w internecie doczytałem się, że to niby bakelit), ciężkie i grube, jak by położyć na sobie dwie pięciozłotówki! A do tego większe średnicą od wspomnianej monety. I chociaż elementy planszy nie różnią się od siebie wizualnie, to jednak żetony to już majstersztyk, jakość sama w sobie, pięknie ukazane owce dodatkowo bawią swoimi pozami i nie powtarzają się za często. Jedna owca się uśmiecha, druga spogląda zadziornie, trzecia wydaje się być zdziwiona a jeszcze inna wygląda jakby cierpiała na chorobę szalonych krów czy inne adhd, wręcz świetne. Sama wytłoczka też należy nadmienić wykonana została również bardzo solidnie. 

Mechanika jest prosta i nie ma nic wspólnego z losowością, za wszystko odpowiadają sami uczestnicy i ich poczynania. Gra sama w sobie przebiega płynnie i nabiera rozmachu powyżej dwóch graczy, choć ciężko powiedzieć by można narzekać na nudę nawet w dwie osoby! Spodziewać się można sądząc po opakowaniu - gry prostej, wręcz banalnej, lecz to tylko pozory. Wizualnie może tak wygląda, może zasady ma faktycznie proste do bólu, ale zarazem tak przemyślane że sprawdzi się zarówno wśród dorosłych i młodzieży na imprezę, a nie tylko jako rozrywka pobudzająca myślenie dla dzieciaków. Polecić można ją każdemu bez względu na wiek. Tym bardziej , że gra nie traci przy dwóch osobach, a dodatkowi gracze tylko podniosą radość z zabawy. Negatywna interakcja ze strony gracza ogranicza się jedynie do uporczywego blokowania owiec przeciwnika i bezustannego ich odgradzania, zamiast skupianiu się na rozstawianiu swoich i utrudnianiu rozgrywki oponentowi jedynie od czasu do czasu. Producent nie wspomniał nic o dodatkowych wariantach rozgrywki, ale każdy kto spróbuje bądź dostanie tą grę w swoje ręce na pewno bez problemu sam wpadnie na to jak jeszcze bardziej urozmaicić i tak już doskonałą zabawę.

Plusy:

  • Wciąga
  • Jakość wykonania
  • Bawi
  • Zmusza do myślenia i planowania kolejnych ruchów
  • Zmienna plansza
  • Stosunek ceny do jakości
  • zaganianie przeciwnika w kozi róg

Minusy:

  • nie stwierdzono

Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za przekazanie gry do recenzji.

W artykule wykorzystano zdjęcia pochodzące z materiałów wydawcy.

9.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Owce na wypasie (Battle Sheep)
Typ gry: familijna
Projektant: Francesco Rotta
Ilustracje: Andrea Femerstrand
Wydawca polski: FoxGames
Data wydania polskiego: 2015
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 7 lat
Czas rozgrywki: 15 min.
Cena: 99,95 zł



Czytaj również

The Mind
Prostota na krawędzi geniuszu
- recenzja
Sherlock Holmes: Pojedynek z Irene Adler
Zawody detektywów
- recenzja
Gwiezdny Wyścig
Galaktyczny blef!
- recenzja
Najlepsze planszówki pod choinkę #2
Święta z grami planszowymi
Łzy bogini Nuwy
Przygoda na planszach
- recenzja
Wikingowie na Pokład
Sympatyczni wikingowie!
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.