» Recenzje » O kocie w kłopocie

O kocie w kłopocie

O kocie w kłopocie
Mały kotek w trakcie harców postanowił odpocząć na naczepie ciężarówki. Przysnęło mu się, a ciężarówka przejechała na drugi koniec miasta. Pomożesz kotu w dotarciu do domu?

O kocie w kłopocie to produkcja familijna, przeznaczona dla 2-4 graczy w wieku od lat 10-ciu. W średniej wielkości pudełku znajdziemy instrukcję, a w wyprasce przedzielonej przepierzeniem 16 kafelków planszy, 38 kart akcji (w tym 23 różne posiłki, 8 szczęśliwych zbiegów okoliczności oraz 6 pechowych wydarzeń), 4 pionki kotów, 18 żetonów domu. Poza pionkami wszystko jest luzem, więc dobrze zaopatrzyć się w kilka woreczków strunowych.

Przygotowanie do zabawy jest proste – kafelki rozkładamy w formie planszy 4x4. Na każdym rogu musi znaleźć się element startowy, a reszta rozkładana jest losowo, zakrytą stroną do góry. Każdy z graczy dostaje po jednym pionku kota i wybiera, z którego kafelka startowego rozpocznie swoją podróż. Następnie otrzymuje dwie karty ze skromnym posiłkiem i jedną z pożywnym oraz trzy różne żetony domów – muszą być zakryte w momencie losowania, a po położeniu na stole leżą rewersem do góry. Gotowe!

Pokrótce o zasadach

W swojej turze każdy kot (czyli gracz) może wykonać jedną z dwóch akcji: szukanie domu lub szukanie posiłku. Zanim je opiszę, jedna ważna uwaga: każdy kafelek miasta to budynki i drogi, które kończą się na jego obrzeżach. Dzięki temu rozwiązaniu obojętnie jak byśmy nie rozłożyli kafelków, wszystkie zawsze będą łączyć się ze sobą (dalekie echo Carcassone?). Na drogach umieszczone są pola wędrówki – aby kociak przeszedł z jednego na drugi, musi wydać punkt ruchu. To, ile ich ma, zależy od zagranej karty posiłku – skromny umożliwia przesunięcie o jedno pole, pożywny o dwa, obfity – o trzy. Z drogi można zejść, aby stanąć na polu z domem. I tu właśnie tkwi sedno zabawy.

Każdy domek składa się z trzech elementów – ilości pięter, koloru dachu oraz rodzaju ogrodzenia. Gdy kot wejdzie na domek, gracz po lewej stronie podgląda w tajemnicy żetony posiadane przez jego właściciela i jeżeli któryś z nich jest taki sam, jaki występuje w danym domki, na którym stoi kot, wówczas można go odwrócić. Celem rozgrywki jest jak najszybsze odkrycie wszystkich trzech – dzięki temu wiadomo, który domek na planszy jest domkiem kota. Brak sukcesu w rozpoznawaniu też daje korzyści – np. jeśli kot stoi na budynku z czerwonym dachem, a jego sąsiad nie odsłoni zakrytego żetonu dachu, ma się pewność, że właściwy dom kota ma dach innej barwy. Kafelki planszy są odwracane w miarę wchodzenia na nie przez zwierzaki, dlatego podczas rozgrywki mapa miasta jest stopniowo odsłaniana. Może więc zdarzyć się, że gracz wie, jakiego domku szuka, ale jeszcze kafelek z nim nie został odsłonięty, co zmusza do wędrówki po mieście.

Szukanie posiłku to dobranie ze stosu jednej (jeśli kot jest na drodze lub polu startowym) lub dwóch (gdy stoi na domku) kart. Oprócz pożywienia można otrzymać w ten sposób pecha – działanie takiej karty natychmiast wprowadzane jest w życie. Pech uderza nie w gracza, który go wyciągnął, ale w pozostałych, np. zmuszając ich do przesunięcia swoich kotów o 3 pola (goni je pies!), droga zostaje zablokowana przez prowadzone roboty, itp. Karty szczęścia mogą być trzymane na ręce i zagrywane w wolnej chwili. Umożliwiają m.in. dobranie czterech kart i wybór tych, które chce się zachować czy szybką wędrówkę skrótami.

Co będzie, gdy na jednym polu znajdą się dwa koty? Wówczas między futrzakami dochodzi do zaciekłej walki. Zasady są proste: każdy z graczy rzuca na stół wybraną kartę z ręki. Na wszystkich znajdują w prawym, górnym rogu liczby – kto będzie mieć większą, wygrywa. Pokonany musi oddalić się o trzy pola w kierunku wskazanym przez zwycięzcę, który w nagrodę dobiera kartę ze stosu.

Kocie wędrówki

I jeśli chodzi o zasady, to praktycznie wszystko. A jak wygląda zabawa w praktyce? Na pewno nie jest porywająca – gracze po prostu przesuwają swoje koty, starając się zaliczyć jak najwięcej domków. Nie można zaplanować żadnej konkretnej strategii poszukiwań – im więcej obiektów się zaliczy, tym lepiej. Trzeba to robić szybko, zanim pozostali odkryją, do którego z domków należą. Rozgrywkę urozmaicają karty pecha, mogące pokrzyżować plany (np. okaże się, że zaplanowana przez gracza droga do interesującego go domu została zamknięta). Dlatego większość czasu to po prostu wędrówki po mapie. Na plus należy policzyć, że za każdym razem będzie inna.

O kocie w kłopocie zajmuje ok. 30-40 minut. Gra najlepiej sprawdza się w cztery osoby, przy dwojgu robi się po prostu nudna – można przez cały czas nie spotkać się z drugim kotem – nieco lepiej jest przy trzech. Mówiąc kolokwialnie, zabawa jest taka sobie, a ponieważ po pierwszych dziesięciu minutach znamy już wszystkie karty szczęścia i pecha, żadnych zaskoczeń nie ma. Dlatego jest to zabawa na jeden raz, do której nie chce się wracać nawet pomimo zmienionej mapy. Jednak raz na jakiś czas da się zagrać – miłośnicy kotów może częściej.

O kocie w kłopocie to tytuł bardzo przyjemny pod względem wizualnym i z prostymi zasadami. Dla bardziej zaawansowanych graczy będą one wręcz za proste. Powinien się sprawdzić na spotkaniach familijnych, wśród graczy o różnym wieku. Jednak – mówiąc wprost – można doskonale bez niego się obejść.

Plusy

  • ładna oprawa wizualna
  • mapa generowana losowo
  • dla graczy w każdym wieku
  • proste zasady…



Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Minusy

  • …które jednak nie dają dużego pola do popisu
  • kiepska we dwoje
  • brak zaskoczeń
  • mocno losowa

Dziękujemy Fabryce kart Trefl-Kraków za przekazanie egzemplarza gry do recenzji

Galeria


6.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: O kocie w kłopocie
Seria wydawnicza: Trefl Joker Line
Typ gry: familijna
Wydawca polski: Fabryka kart Trefl-Kraków
Data wydania polskiego: grudzień 2018
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: 30 minut
Cena: 69,90 zł



Czytaj również

Farmageddon
Rośnie konkurecja dla Fasolek?
- recenzja
Mars 2049
Kolonizując Czerwoną Planetę
- recenzja
Kim jest Janusz?
Człowiek, który może być każdym. I wszystkim.
- recenzja
Kameleon
Jeśli wszedłeś między wrony…
- recenzja
Colour Brain – Myśl kolorem!
Kolorowy zawrót głowy
- recenzja
Traf w 10
Wykaż się wiedzą lub… strzelaj!
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.