» Recenzje » Monopoly Game of Thrones – Edycja Kolekcjonerska

Monopoly Game of Thrones – Edycja Kolekcjonerska


wersja do druku

Jak pobić wroga w Westeros i Essos? Ekonomią go!

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk, Balint 'balint' Lengyel

Monopoly Game of Thrones – Edycja Kolekcjonerska
W ciągu dekad swojego istnienia Monopoly doczekało się rozmaitych edycji, których Elizabeth Magie nigdy by nie przewidziała. Miasta Polski? Czemu nie! Pokemony? Pewnie! Czy popularna w ostatnich latach Gra o tron mogła nie doczekać się swojej edycji? Oczywiście, że nie. A jak wypada w praktyce?

Jak grać? Normalnie!

Jak w przypadku innych wydań specjalnych, tak również i w Monopoly – Game of Thrones reguły pozostają całkowicie bez zmian. Okrążamy planszę, kupujemy ziemię, a gdy mamy całą krainę – możemy na niej budować wioski i twierdze (na jedną twierdza składają się cztery wioski). Kto z rywali ma pecha i wejdzie na taki teren – musi nam zapłacić. Ile? To zależy od rozmiarów zabudowy na danym terenie. A jeśli nie ma pieniędzy? No cóż, musi zastawić swoje nieruchomości, aby dostać pożyczkę z banku. Te proste zasady znane są od lat i nie wymagają szerszego omówienia. Ale jak wyglądają realia Westeros (i innych kontynentów) przeniesione na planszę?

A gdzie właściwie gramy…?

Zacznijmy od samej mapy. Drogie miłośniczki i miłośnicy serialu, jaka według was ziemia powinna być najbardziej cenna? Pomyśleliście? Ok, to porównajcie to z odpowiedzią – Królewska Przystań. To najdroższe pole, za którego nabycie trzeba zapłacić aż 400 Złotych Smoków. Dla porównania najtańsze – tu kolejna zagadka do przemyślenia – należy dać ledwo 60. A jest to Twierdza Crastera. Oczywiście można grać kompletnie nie mając pojęcia, co to za miejsca w świecie Gry o Tron, ale dla znawców tematu są to lokacje doskonale znane.

Nie zabrakło także innych, które fani rozpoznają na pierwszy rzut oka – na planszy pojawiły się m.in. Astapor, Bliźniaki, Nocny Fort czy Smocza Skała. Gracze mogą przemieszczać się po nich, używając kolekcjonerskich pionków z metalu. Pionki te to Wilkor, Biały Wędrowiec, Trójoki Kruk, a także… Korona, Żelazny Tron i Smocze Jajo. Niby klimatycznie, ale jakoś tak miejscami nieciekawie – być reprezentowanym przez Jajo? To nie każdemu się spodoba. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby grać zwykłymi pionkami, figurkami, etc.

Aby było bardziej klimatycznie, zamiast kart Szans i Ryzyka pojawiły się karty Żelaznego Tronu oraz Valar Morghulis. I jak w tradycyjnym wydaniu Monopoly, można dzięki nim zyskać lub stracić. Z tym, że w sytuacje dopasowane są do realiów Gry o Tron. Na przykład po wyciągnięciu karty dowiadujesz się, że "Twoja siedziba została złupiona i spalona. Tracisz 50 Złotych Smoków". Równie dobrze może być to pozytywna wieść, taka jak ta, że twoje siły zostały wzmocnione armią Nieskalanych i jesteś dwie setki do przodu. Najbardziej zabawna jest moim zdaniem karta Żelaznego Tronu z bardzo krótkim opisem – "Hodor. Pobierasz 50 ZS". Można także płacić innym graczom lub brać od nich pieniądze – np. zostajesz Starszym Nad Monetą, w związku z czym każdy daje ci 10 ZS. Jest jednak jedna karta, która została dość nieprzemyślana – "Mianowano Cię Namiestnikiem Króla". Należy udać się do Królewskiej Przystani, a jeśli przejdzie się przy tym przez Start, można zainkasować z tej okazji 200 ZS. Problem jednak w tym, że Królewska Przystań to ostatnie pole przed Startem i nie ma szansy na drodze do niej przejść przez niego!

Interakcja z innymi graczami jest przede wszystkim negatywna. Polecam rozgrywkę w co najmniej trzy osoby – we dwie można zabawę skończyć bardzo szybko. Instrukcja dopuszcza handel ziemiami, można więc odkupywać potrzebne do skompletowania danej krainy pola, ale i złośliwie kupować je w momencie trafienia na nie jako pierwsza osoba – choćby po to, aby inny gracz nie stawiał tam wiosek i nie zdzierał z nas mnóstwa pieniędzy. Za ile sprzedaż innemu graczowi posiadaną ziemię – to zależy wyłącznie od ciebie. Zabawa kończy się w momencie, gdy na planszy pozostanie jedyny zwycięzca – czyli osoba, która ma jeszcze pieniądze, podczas gdy pozostali nie mają już gotówki, ani niczego do zastawiania, by płacić komorne władcy wsi i twierdz.

Co mi się podoba?

Plansza Monoply – Gra o Tron została wykonana bardzo estetycznie. Utrzymana jest w czarnej tonacji, a wszystkie lokacje otoczone miłym dla oka obramowaniem. Jest też łatwa do złożenia, a po kilku rozgrywkach nie widać po niej żadnych śladów użytkowania. Figurki kolekcjonerskie mogą być ozdobą samą w sobie i np. stać na półce z książkami Martina. Całkiem zgrabnie wykonane zostały modele wsi oraz twierdz. Każda wieś ma kolor brązowy, twierdza – szary. Jeśli ktoś lubi malowanie, może sam nadać barwy tym drugim, aby było jeszcze bardzie klimatycznie.

Co mi się nie podoba?

Skoro wymienione zostały zalety, to czas na minusy… Ja wypatrzyłem dwa. Pierwszy to bolączka niemal każdej edycji Monopoly, a mianowicie banknoty. Wykonane z cienkiego papieru są bardzo podatne na zginanie, rozdarcia itp. To mniejszy minus. Znacznie większym jest pozostawienie oryginalnych elementów, które pasują jak pięść do nosa. Zmieniono koleje na pola rodów (Stark, Lannister, Baratheon i Targaryen) – i to jest w porządku. Zamiast Elektrowni i Wodociągów mamy Mur i Czerwone Pustkowia – to również świetna zmiana. Niestety w jednym narożników widać tył samochodu i napis "Bezpłatny parking", a w innym zaś kiwającego palcem i kierującego do Więzienia policjanta w niebieskim mundurze. Zdecydowanie bardziej klimatyczne byłyby takie odpowiedniki, jak Stajnia, Strażnik czy Cela. Jednakaże, jak dowiedzieliśmy się bezpośrednio u wydawcy recenzowanej edycji, narożne pola stanowią integralną część oryginalnej gry i licencyjnym wymogiem jest pozostawienie ich w pierwotnej formie. Troszkę szkoda, aczkolwiek z identycznym problemem borykają się inne wariacje Monopoly, takie jak Fallout czy Assassin's Creed.

A poza tym? Przyczepiłbym się do dwóch innych, niezwiązanych z samą rozgrywką elementów – dlaczego w pudełku jest miejsce na osiem figurek kolekcjonerskich? I tak właściwie co sprawia, że gra ma oznaczenie "18+"?

Grać, czy nie grać?

Monopoly to po prostu Monopoly i albo się lubi ten typ gry, albo nienawidzi. Jako że jest to edycja dla fanów Gry o Tron, toteż każdy miłośnik serialu i twórczości Martina powinien zaopatrzyć się w nią jako uzupełnienie swojej kolekcji. Jeśli chodzi o osoby, które te klimaty ani ziębią, ani grzeją, mogą potraktować tą grę jako zwykłą, klasyczną zabawę towarzyską. Z tej funkcji omawiana wersja Monopoly wywiązuje się równie dobrze.

Zalety:

  • Oprawa graficzna
  • Pionki kolekcjonerskie
  • Wykonanie wiosek i twierdz
  • Solidna plansza

Minusy:

  • Pozostawienie narożnych pól w oryginalnym brzmieniu
  • Lepiej uważać z banknotami

 

Dziękujemy Winning Moves Polska za przekazanie gry do recenzji.

7.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Gra o Tron: Monopoly
Typ gry: strategiczna
Wydawca polski: Winning Moves
Data wydania polskiego: 2017
Liczba graczy: od 2 do 6
Wiek graczy: od 18 lat
Czas rozgrywki: ok. 60 min.
Cena: 149,00 zł



Czytaj również

Monopoly Przyjaciele
Od zera do milionera
- recenzja
Gra o Tron: Cluedo
Morderstwo w Westeros
- recenzja
Monopoly PRL
Monopoly na miarę naszych możliwości
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.