» Recenzje » Mission Red Planet

Mission Red Planet


wersja do druku

Czerwona planeta w alternatywnej rzeczywistości

Autor: Redakcja: Maciej 'Repek' Reputakowski

Mission Red Planet
Mission Red Planet to kolejna pozycja zakupiona niezależnie od wszelkich zdroworozsądkowych przesłanek, dla których należałoby kupować gry planszowe. Nie wiedząc jeszcze prawie nic o zasadach, kupiłam ten tytuł w oparciu o mgliste wyobrażenie o jego tematyce oraz trafiającą w mój gust oprawę graficzną kart i okładki. Gra jest po prostu bardzo ładna. Estetykę elementów graficznych utrzymano w tonie przedwojennych rycin, z delikatnymi akcentami art deco i z nietypową dla gier planszowych kolorystyką. Pierwsze odkrycia, czyli kilka słów wstępu
W grze Mission Red Planet gracze wcielają się w role dziewiętnastowiecznych magnatów przemysłowych – właścicieli firm wydobywczych. W tej alternatywnej rzeczywistości bliskiej wizjom z prozy Juliusza Verne’a, niedawno zakończono badania powierzchni Marsa. W świetle wyników tych badań, Czerwona Planeta jawi się jako niezmierzone i dziewicze źródło bezcennych surowców – dwóch nieznanych dotąd rud o wspaniałych właściwościach i lodu, który może stanowić podstawę dla stworzenia atmosfery pozwalającej na kolonizację planety. Jest rok 1888. Przed przedsiębiorcami stoją możliwości podboju planety i zagarnięcia jej terytoriów dla zdobycia niewypowiedzianego bogactwa. Statki kosmiczne czekają na astronautów, którzy pozwolą na kontrolę nad terytoriami czerwonej planety. Do pomocy mamy zaś sztab pomocników o różnych, bardzo przydatnych umiejętnościach. Autorami Mission Red Planet są Bruno Cathala i Bruno Faidutti. Panowie ci już kiedyś razem pracowali, tworząc zabawną grę licytacyjną Queen’s necklace. Tego pierwszego polscy fani gier planszowych znają przede wszystkich z takich tytułów jak Mr. Jack, Shadows over Camelot czy Cleopatra and the Society of Architects. Z kolei Bruno Faidutti, również z dosyć bogatym dorobkiem, znany będzie najpewniej ze swojej Cytadeli. Jeśli szukać jakiś podobieństw między Mission Red Planet a wcześniejszymi grami tych projektantów, pierwszym wskazaniem powinna być Cytadela właśnie. Osobiście nie należę do fanów tej gry. Nie potrafię zachowywać kamiennej twarzy, a jakikolwiek mechanizm blefu od razu dekonspiruje moje intencje i stan posiadania. Stąd z lekką obawą, zakupiwszy już Mission Red Planet i wiedząc o dalekim pokrewieństwie modelu rozgrywki z Cytadelą, siadałam do pierwszej partii. Z tego samego powodu po zakupie gra dłuższą chwilę leżała na półce, ustępując miejsca innym nowościom. Podbój czerwonego globu, czyli przebieg rozgrywki
Mission Red Planet to gra taktyczna oparta na mechanizmie kontroli terytorium. Celem każdego z graczy będzie przejęcie kontroli nad możliwie dużą liczbą terytoriów, aby czerpać z nich zyski w wyznaczonych turach punktacji. Na początku każdej tury uzupełniane są doki startowe statków kosmicznych. Losowane statki mogą być sterowane manualnie - ich punkty docelowe mogą być określone przez gracza, który pierwszy umieści na statku swoich astronautów lub być wstępnie zaprogramowane i posiadać z góry określony kierunek. Następnie gracze jednocześnie określają typ akcji, jaką chcą wykonać w danej rundzie - wybierając spośród kart postaci w swojej dyspozycji tę, której zdolności użyją w tej turze. Wśród postaci, którymi dysponujemy, znajdą się naukowcy, żołnierze, tajni agenci, sabotażyści, a nawet femme fatale. Każda z nich ma określoną kolejność, w jakiej wchodzi do gry. Po wybraniu kart przez wszystkich graczy, wywołuje się kolejne zawody zgodnie z przewidzianym porządkiem. Wybrana postać może wpływać na różne aspekty rozgrywki. Wśród naszych pomocników znajdą się nakierowane na ekspansję postaci zwiększające liczbę wysyłanych na Marsa astronautów, stratedzy organizujący przesunięcia naszych astronautów już na powierzchni planety, odkrywcy dający szansę na dodatkowe przychody pod koniec rozgrywki, sabotażyści majstrujący przy statkach kosmicznych oraz specjaliści w uśmiercaniu astronautów konkurentów. Raz zatrudniony bohater jest odrzucany i może wrócić do ręki gracza dopiero wówczas, gdy w jednej z kolejnych tur skorzystamy z werbownika rekrutującego pozostałe postaci. Po zagraniu kart przez wszystkich graczy w turze następuje faza lądowania na obszarach Marsa i rozmieszczenia astronautów w okolicach bogatych złóż. Na początku rozgrywki wszystkie złoża zasobów są zakryte. Dopiero po zajęciu terytorium możemy odkryć, jaki surowiec dostępny jest w danym miejscu. Grę urozmaicają karty wydarzeń, wprowadzane do rozgrywki dzięki postaci naukowca. Karty te pozwalają uzyskać bezpośrednią premię do punktów w przypadku zrealizowania celu opisanego na karcie (karty typu Bonus) lub wpłynąć na sposób dystrybucji punktów z wybranych terytoriów pod koniec gry (karty typu Odkrycie). Żyła złota, czyli zawartość pudełka
W pudełku znajdziecie:
  • planszę główną, przedstawiającą powierzchnię Marsa,
  • planszę z dokami startowymi statków kosmicznych i oznaczeniem rund,
  • instrukcję,
  • 34 żetony statków kosmicznych,
  • 20 żetonów kierunków docelowych,
  • 110 drewnianych znaczników astronautów w pięciu kolorach,
  • 14 znaczników złóż i 70 żetonów zasobów,
  • 5 zestawów po dziewięć kart postaci (delikatnie wydłużonych względem standardowych proporcji) dla każdego z graczy,
  • 24 karty wydarzeń,
  • znacznik rundy i znacznik pierwszego gracza.
Wykonanie elementów gry, począwszy od pudełka, poprzez planszę, na kartach postaci kończąc, delikatnie różni się od materiałów, do których przyzwyczajają nas niemieccy i amerykańscy producenci. Gładki kredowy papier, którym powleczone są plansza i pudełko, odbiega od znajomej wytłaczanej w drobną krateczkę tektury i wydaje się być mniej odporny na zużycie. Karton, na którym wydrukowano karty też jest bardziej delikatny niż w innych zachodnich planszówkach. Mimo tego użyte materiały dobrze wróżą wytrzymałości elementów gry. Jedyny poważny zarzut do projektu i wykonania gry dotyczy oznaczeń na żetonach zasobów i odpowiadających im żetonach punktacji. Żetony te oprócz koloru tła mają wydrukowaną też cyfrę "1", "2" lub "3", która nijak przekładają się na wartość w grze, co może mimowolnie wprowadzać graczy w błąd, sugerując różną wycenę zasobów. Instrukcja do Mission Red Planet jest dosyć zwięzła. Zawarte w kilku sekcjach reguły rozgrywki są proste i bardzo konkretne. Ich uzupełnienie stanowi opis dziewięciu kart postaci i zasad ich działania. Reguły są na tyle proste, że łatwo będzie je wytłumaczyć nawet początkującym graczom. Moja ocena i uwagi Mission Red Planet została zaprojektowana jako gra dla trzech, czterech lub pięciu osób. Po rozegranych partiach stwierdzam, że opcja trzyosobowa jest najmniej satysfakcjonująca. Podstępne strategie znacznie ciekawiej knuje się przy większej liczbie przeciwników. Oczywiście, jak na taką grę przystało, trzeba nastawić się na konfrontację z innymi graczami, czasem nawet przyjąć bez zgrzytów utratę statku lub kilku astronautów. Rozgrywka przebiega stosunkowo płynnie, bez większych przestojów. Na szczęście dla planszówkowiczów stroniących od hazardu w Mission Red Planet element losowy praktycznie nie występuje. Dla pełni zabawy dobrze pamiętać o dwóch kwestiach mających istotny wpływ na końcową punktację. Jak zawsze, kiedy w grze pojawia się element dodatkowych premii, należy spróbować szczęścia przy kartach wydarzeń i liczyć na bonus. Warto także, aby wszyscy gracze pamiętali o premii za największą liczbę zgromadzonych znaczników lodu. Dzięki temu przy końcowym podliczaniu punktów uniknie się bolesnych rozczarowań. Biorąc pod uwagę fakt, że gra ma już parę lat, bardzo dobrze znosi próbę czasu. Zasady wykorzystania zawodów i możliwości sterowania miejscami docelowymi statków są ciekawymi elementami mechaniki, zaś reguły zarządzania astronautami, bonusy i odkrycia pasują do fabuły gry. Umiejętności praktycznie każdej dostępnej postaci są wartościowe. Pomysł na grę wyczerpuje listę wszystkiego, czego należałoby oczekiwać od dobrej planszówki: szybką rozgrywkę, planowanie przy wyborze postaci, dreszczyk przy przewidywaniu przesunięć na planszy, a także delikatny niedosyt oraz chęć kolejnej rozgrywki tuż po zakończeniu partii. Grę oceniam pozytywnie. Produkt odznacza się także wysoką jakością wykonania i nie można mu nic zarzucić. Jak zwykle w przypadku kolejnego solidnego tytułu, który jednak nie wywołuje euforii, trudno o ocenę pozbawioną odniesienia do innych gier. Nie jest to dla mnie hit sezonu, ale z czystym sumieniem mogę polecić Mission Red Planet.
8.0
Ocena recenzenta
6.33
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Typ gry: strategiczne
Data wydania oryginału: 2006
Wydawca polski: Asmodee
Liczba graczy: od 3 do 5
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: 60 min.



Czytaj również

Misja: Czerwona Planeta
Parostatkiem w gwiezdny rejs
- recenzja
Cyklady
Mityczne czasy, legendarna gra
- recenzja
Chicago Poker
Karciany Cappo di Tutti Cappi
- recenzja
Sherlock Holmes: Detektyw doradczy – wersja demonstracyjna
Elementarne mówisz?
- pierwsze wrażenia
Magazyn 51
Fortuna i podróbki
- recenzja
Wesołe Krówki
Zabawa w hodowcę
- recenzja

Komentarze


Neurocide
   
Ocena:
0
Miałem okazję zagrać w tę grę na gliwickim Pionku. Po jednej grze muszę powiedzieć, że mimo pieknej szaty graficznej, wszyscy uznaliśmy tę pozycje za mocno średnią. Graliśmy w warinacie 4 osoby.
19-11-2009 01:11

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.