» Recenzje » Misja: Kolonizacja

Misja: Kolonizacja

Misja: Kolonizacja
O, nowa planeta. Może byśmy ją tak zasiedlili? Jasne, czemu nie – odpowiedział Reiner Knizia, po czym wziął się za przygotowywanie kafelków.

Misja: Kolonizacja to jedna z pierwszych pozycji wydanych w ramach nowej serii wydawnictwa Trefl poświęconej twórczości dobrze znanego planszówkowiczom Reinera Knizii, autora tak dużej liczby gier, że sam prawdopodobnie nie byłby w stanie przytoczyć wszystkich tytułów z pamięci – a uwaga, na swoim koncie ma ponad 600 produkcji! W grze przyjdzie nam zdobywać kolejne obszary świeżo odkrytej planety, oraz zdobywać punkty za ogrodzone, czyli gotowe do zasiedlania rejony. A to stanie się dzięki… dokładaniu kafelków.

Pudełko zdobi żartobliwa podobizna kosmonauty, zaś w środku znajdziemy pokaźny stosik żetonów (i właściwie tylko ich nie licząc instrukcji): 96 płytek planety po 24 dla każdego z graczy oraz 55 kosmicznych kamieni o różnej wartości, które są tym większe im wyższa liczba się na nich znajduje, chociaż te z jedynkami ze względu na niewielki rozmiar są bardzo nieporęcznie. Wszystkie płytki zostały wykonane z grubej tektury i mają przyjemną w dotyku powłokę, choć już rysunki są przeciętne – niby wszystko pozostaje czytelne i kolorowe, ale przechodzi się obok nich obojętnie. Ponadto w instrukcji wkradł się błąd – zgodnie z nią gracze winni obracać swe zdobycze wartościami do dołu, aby ukryć je przed rywalami. Problem w tym, że obie strony kosmicznych kamieni zostały zadrukowane liczbami.

Uczestnicy, od dwóch do czterech osób, mają do dyspozycji tyle samo płytek planety z identycznymi nadrukami (różnią je jedynie kolory, aby ułatwić identyfikację swoich żetonów). Na kafelkach zostały dodane symbole trzech obszarów, czyli kosmicznego lasu, bulgoczącego bagna, promieniotwórczej łąki, a także ufoludków oraz kosmonautów w barwach odpowiadającym poszczególnym graczom. Ci na początek przetasowują posiadane przez siebie płytki po czym układają je zasłonięte na stosikach.

Na środku stołu ląduje żeton startowy. Następnie każdy z graczy po kolei będzie ciągnął swój wierzchni kafelek i dokładał do już istniejącej układanki. Proste? Jeszcze jak, chociaż istnieją pewne wymagania, jeśli chodzi o dozwolone ruchy. Wszystkie płytki planet posiadają bowiem lasery symbolizowane przez czerwoną lub zieloną obwódkę na niektórych krawędziach żetonów i kolejne dokładane płytki obszarów muszą być tymi laserami oddzielone, chyba że jest to obszar o tej samej barwie, wtedy może zostać dołożony bez lasera.

W myśl tych zasad gracze muszą jak najefektywniej wykorzystywać dociągane kafelki aby zamknąć teren, czyli otoczyć go laserami z każdej strony. Za zamknięte regiony uczestnicy zdobędą punkty, a raczej zdobędzie je osoba, która w zamkniętym regionie posiadać będzie największą liczbę kosmonautów w swoim kolorze. W przypadku remisu punkty są rozdzielane pomiędzy graczy,a nadwyżka znika w próżni.

Samo naliczanie punkcików jest banalne – po jednym za każdą płytkę w zamkniętym obszarze, po trzy za ufoludka na nim oraz za sąsiadujące regiony do których prowadzi zielony laser. Zabawa kończy się, gdy gracze pozostaną z dwoma kafelkami, za które dostają bonusowe punkty w wypadku, gdy na płytkach trafią kosmonautów i ufoludków.

Trudno odmówić grze losowości – dociągamy płytki w ciemno i nie możemy ich wymieniać na inne. Nie przeszkadza to jednak w przyjemnej i płynnej zabawie. Na początku ruchy są ograniczone, ale już po kilku posunięciach okazuje się, że prawie zawsze można sensownie dołożyć kafelek. Nie ma tu wiele negatywnej interakcji – w końcu jedyne czym możemy napsuć krwi rywalowi, to dalsze rozszerzanie obszaru lub wstawienie dodatkowego kosmonauty, aby pula punktów leciała na nasze konto. Inna sprawa, że decyzji taktycznych jednak trochę będzie, lecz nie przyprawią poziomem skomplikowania o ból głowy. Czy zamknąć obszar już teraz, bądź może czekać do następnej kolejki aż powiększy się i przyniesie nam więcej punktów? Może warto pójść na remis z innym graczem by pozostali dwaj zostali w tyle? Warto odpuścić ten obszar, aby spróbować swego szczęścia w drugim?

Mieszane uczucia towarzyszą rozgrywce od pierwszych chwil. Losowość, szybkie tury, brak możliwości wczucia się w kosmonautyczną atmosferę i przeciętne rysunki nie napawają optymizmem. Na szczęście jest lepiej niż mogłoby się to wydawać. Gra nie ma ambicji bycia czymś więcej jak tylko produkcją okazyjną, w sam raz na wizytę znajomych lub wolną chwilę. W takiej roli spisuje się nieźle - nie wymaga koncentracji, ma przejrzyste zasady, a zabawa brnie do przodu niemal samoistnie. Tytuł sprawdza się również w minimalnym, dwuosobowym gronie. Jest nieco mniej możliwości bo i kafelków na stole ląduje skromniejsza ilość, ale i tak wypada dobrze. Przy tym, zaletą jest mała ilość zajmowanego miejsca. Niestety w większym gronie może czasem zabraknąć kosmicznych kamieni.

Rozgrywki nie są specjalnie absorbujące, pomimo dylematów taktycznych kolejne tury upływają błyskawicznie, a partia potrafi się zamknąć nawet w dziesięciu minutach. Prosta i sensowna mechanika sprawia, że mamy do czynienia z niezobowiązującą produkcją, w której niestety brakuje jakiegokolwiek klimatu towarzyszącego odwiedzaniu nowej planety, zaś jeżeli chcemy spędzić kilkanaście minut, gdzie gra będzie raczej lekkim i przyjemnym dodatkiem do spotkania a nie jego przyczyną, to pozycja jest warta uwagi, zwłaszcza, gdy wśród graczy będą dzieci.

Plusy:

  • Do opanowania w pięć minut
  • Szybka i przyjemna
  • Czasem stawia przed dylematem
  • Wykonanie żetonów

Minusy:

  • Nie licząc ich obrazków
  • Spora losowość
  • Po kilkunastu partiach nuży
  • W większym gronie brakuje kosmicznych kamyków

 

Dziękujemy wydawnictwu Trefl za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

7.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Misja: kolonizacja
Typ gry: łamigłówka
Projektant: Reiner Knizia
Wydawca polski: Trefl
Data wydania polskiego: 2016
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: 30 minut
Cena: 49.95 zł



Czytaj również

Tajemnicze Podziemia
Potwornie wciągające labirynty
- recenzja
Kim jest Janusz?
Człowiek, który może być każdym. I wszystkim.
- recenzja
Kameleon
Jeśli wszedłeś między wrony…
- recenzja
Colour Brain – Myśl kolorem!
Kolorowy zawrót głowy
- recenzja
Traf w 10
Wykaż się wiedzą lub… strzelaj!
- recenzja
Nogi za pas!
Chodu! ...ale z głową!
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.