» Recenzje » Micro Monsters

Micro Monsters


wersja do druku
Micro Monsters
Marco Maggi i Francesco Nepitello spotkali się już wcześniej przy kilku projektach gier (m.in. Age of Conan i Marvel Heroes. Tym razem para twórców sięgnęła po tematykę gier rodzinnych. Klasyczną grę w pchełki projektanci ubrali w nowe szaty, posypując nutką własnych pomysłów. A co z tego wyszło? O tym w recenzji Micro Monsters. Jeżeli czytelnik widział pudełko choćby do Race for the Galaxy, wie jakich gabarytów się spodziewać w przypadku Micro Monsters. Pod grubą tekturą znajdziemy wypraskę. Elementów jest niewiele, ale każde ma swoje miejsce w pudełku. Wypraska jest naprawdę dobrze rozplanowana i wykonana – bardzo łatwo odnaleźć i wyciągnąć to, czego potrzebujemy. Każda z 4 ras dostępnych w pudełku posiada następujące elementy: kartonowe – wrota, żetony energii, a 2 gatunki stworów również żetony mocy; plastikowe – mikrostwory (2 podłużne, 2 małe okręgi i 2 duże), kostkę oraz wyrzutnię. Na plastikowe części musimy nakleić dostępne w zestawie naklejki. W pudełku najdziemy jeszcze dużą i kolorową instrukcję w 7 językach, w tym również w polskim. Zasady gry to zaledwie 2 strony, więc szybko będziemy mogli przystąpić do zabawy. Micro Monsters to bardzo kolorowa pozycja, pełna sympatycznych ilustracji i wysokiej jakości komponentów – wyraźnie skierowana do dzieci i na posiedzenia rodzinne.
Oto mamy malutki układ słoneczny, gdzie malutkie skały krążą wokół mikroskopijnego słońca. Na planecie Ares szalone stwory, niezauważone przez swoich większych pobratymców, toczą wojny. Przyjdzie nam się wcielić w jedną z 4 ras, a celem będzie zamknięcie wrót swoim przeciwnikom. Marco Maggi i Francesco Nepitello jako mechanikę swojej gry wykorzystali klasyczną rozgrywkę w … pchełki. W znanej nam zabawie należy wstrzelić własne mniejsze krążki za pomocą większego nim uczynią to przeciwnicy. W Micro Monsters rozgrywka wygląda nieco inaczej. Każdy z graczy posiada swoje własne wrota z ograniczoną ilością żetonów energii, które są bronione przez armię 6 stworów różnej wielkości i kształtu. Po przygotowaniu odpowiedniego podłoża (takiego, gdzie" pstryka się" na dużą odległość) i wybraniu pierwszego gracza zabawa się zaczyna. W swojej turze rzucamy kością i sprawdzamy rezultat. Jeśli wypadł symbol mikrostwora, to korzystamy z wyrzutni, aby poruszyć wskazaną płytkę (jeśli nie mamy już tego rodzaju – wybieramy dowolną inną). Jeśli kość pokazuje symbol specjalnej zdolności – możemy ją w tym momencie gry aktywować. Zielone Autogatory mogą przesunąć dwa różne stwory, a z kolei żółte Wielkomisie mogą zablokować ruch jednej jednostki przeciwnika. Niebieskie Tyłopłetwce mogą się przemieścić dwukrotnie, a czerwone Turbożółwie mogą uczynić jednego ze swoich "nietykalnym" do początku ich kolejnej rundy. Diabeł, oczywiście, jak zwykle tkwi w szczegółach. Jeśli nasz stwór "wyląduje" na wrotach przeciwnika, to on traci jeden żeton mocy. Jeśli nasza jednostka "spadnie" na wrogą – eliminuje ją z gry. Po odrzuceniu ostatniego żetonu energii wrota odwracamy na "uszkodzoną" stronę. Takie wrota wytrzymają tylko jeszcze jeden "atak[/t], po czym gracz jest eliminowany z rozgrywki.
Micro Monsters to szybka, zabawna i bardzo losowa gra. Znaczenie ma oczywiście zręczność uczestników. Bez wyczucia i ćwiczeń mamy niewielkie szanse w rozgrywce. Niemałe znaczenie ma również wykorzystanie mocy własnych stworów. Należy jednak pamiętać, że to pozycja czysto rozrywkowa, a nie taktyczna. Płytki z potworami wesoło [q]latają"
po obszarze gry, a my często mamy na to niewielki wpływ. Warto "poruszać" swoje mikrostwory na dużą odległość, a im bliżej wrót przeciwnika, tym łatwiej w kolejnych turach do nich "wstrzelić się". Zabawa jest przednia (potrzebny jest spory stół i trzeba uważać na "szybujące" stwory), ale wciąż są to klasyczne pchełki bez jakichś innowacyjnych rozwiązań.
Wszystko już było – tak można rozpocząć ocenę gry Micro Monsters. Nie wszystkie tytuły są i muszą być innowacyjne, W odświeżaniu jakiegoś pomysłu ma znaczenie sposób, w jaki to robimy. Myślę, że Marco Maggi i Francesco Nepitello wybrali bardzo atrakcyjną formę, za pomocą której przybliżają nowym pokoleniom klasyczną już grę. Wysoka jakość wykonania, bardzo kolorowa oprawa wizualna, szybka rozgrywka i proste zasady to niewątpliwe atuty tej pozycji. Szkoda jedynie, że nie pokuszono się o wariant z bardziej rozbudowanymi zasadami dla zaawansowanych graczy (na stronie pierwotnego wydawcy czyli firmy Ares znajdziemy rozszerzone reguły dla specjalnych zdolności stworów – niestety tylko po angielsku i, niestety, zabrakło ich w pudełku!). Micro Monsters to świetna pozycja do zabawy z dziećmi i na spotkania rodzinne, dla wtajemniczonych w świat planszówek odświeżony pomysł to jednak za mało. Plusy:
  • wysoka jakość wykonania
  • oprawa wizualna
  • krótki czas rozgrywki
  • proste zasady
Minus:
  • to jednak już było…
  • zabrakło wariantu dla zaawansowanych graczy
Dziękujemy wydawnictwu Bard za udostępnienie gry do recenzji.

Galeria


7.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Micro Monsters
Typ gry: zręcznościowa,
Projektant: Marco Maggi, Francesco Nepitello
Ilustracje: Fabio Maiorana, Francesco Mattioli
Wydawca oryginału: Ares Games
Data wydania oryginału: 2012
Wydawca polski: Bard
Liczba graczy: od 2 do 4 osób
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: ok. 30 minut
Cena: 59,90 zł



Czytaj również

Poszukiwania Pierścienia
Noro lim, Asfaloth!
- recenzja
Górą i Dołem
Gdy gra staje się doświadczeniem
- recenzja
Planszówkowe nowości #1
Gorący czerwiec 2017
Dominion: Intryga
Kto knuje, wygrywa?
- recenzja
Terra
Ziemia incognita
- recenzja
1989: Jesień Narodów
Albo my wygramy albo oni
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.