» Recenzje » Marabunta

Marabunta


wersja do druku

Małe lecz sprytne

Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

Marabunta
Czy autor – pisarz, komiksowy scenarzysta albo twórca gier planszowych – po sworzeniu kilkuset tytułów jest w stanie czymś zaskoczyć odbiorców zaznajomionych z jego twórczością? Czy raczej skazany jest na powtarzanie sprawdzonych schematów po wielokroć? Reinier Knizia i jego Marabunta mogą być interesującym przyczynkiem do takiej dyskusji.

Ile to już doktor Knizia popełnił tytułów? Prawdę pisząc, przy bodajże 400 przestałem dokładnie śledzić jego twórczość, toteż wcale bym się nie zdziwił, jakby licznik premier dobił już do kolejnej setki. Mimo to Niemiec nadal potrafi zaskoczyć czymś zupełnie świeżym – zwłaszcza w kontekście jego wcześniejszej twórczości, chociaż może nie na tle mrowia innych tytułów dostępnych na rynku – czego przykładem jest omawiana Marabunta.

Mowa tutaj o mechanice nazywanej Roll & Write, tutaj szumnie reklamowanej na wieczku estetycznego pudełka jako Roll & Divide. Dwóch graczy (jest to dedykowana dwuosobówka) rywalizować będzie o utworzenie silniejszego, mrówczego królestwa – w praktyce oznacza to walkę o dominację nad sześcioma obszarami oraz umacnianie upatrzonych terytoriów, do czego służy zestaw sześciu kości, dwustronne plansza i planszetki oraz dwa suchościeralne flamastry do zaznaczania rozrastającego się mrowiska.

Gry Kniziego – zwłaszcza te starsze – potrafiły razić surowością wykonania. Tymczasem omawiany tytuł zachęca do sięgnięcia i estetycznie cieszy. Plansze są kolorowe, ikonografika jest szczegółowa, a dzięki lakierowanej powierzchni planszetki ładnie się błyszczą. Tak samo dedykowane kostki w liczbie sztuk 6 oraz 8 kafelków wzmaga pozytywny odbiór.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Budowa mrówczego królestwa

Instrukcja zajmuje 11 stron kieszonkowego formatu i w związku z tym, że można ją pobrać ze strony wydawcy, jej przepisywanie tutaj nie ma najmniejszego sensu. Zamiast tego z grubsza zarysuję przebieg rozgrywki.

Pole rywalizacji podzielone jest na 6 kolorowych regionów, którym przypisano po jednej kości w tej samej barwie. Idąc dalej, każdy region składa się z kilkunastu heksów, w większości pustych. Na niektórych polach znajduje się jednak skrzynka bądź ciastko. Wykreślenie skrzynki pozwala na zaznaczenie takiej ikonki na indywidualnej planszetce, co może zagwarantować bonusy, podobnie zresztą działa ciastko – plus zakreślenie ostatniej słodkości na planszy wywołuje koniec gry.

Po wybraniu jednej z dwóch stron planszy głównej oraz planszetek i uformowaniu stosu kafelków (ostatni, czyli ósmy, jest ściśle określony), pierwszy gracz turla wszystkimi sześcioma kostkami. To, co następuje, stanowi esencję zabawy, ale najpierw przybliżmy potencjalne rezultaty.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Generalnie kostki zawierają cyfry od 1 do 3 w barwie skojarzonego regionu, neutralną cyfrę 0, którą można wykorzystać w dowolnym terytorium, sztandar podnoszący wartość wskazanego regionu oraz skrzynkę, czyli możliwość wykreślenia jednej takiej ikonki na swojej planszetce. Dodatkowo do rozdzielenia pozostaje kafelek gwarantujący rozmaite profity oraz ulepszenia akcji. Gracz, który rzucił kostkami, musi je wraz z kafelkiem rozdzielić na dwie grupy, wedle uznania.

No właśnie: i co teraz? W pierwszych dwóch rundach podjęte decyzje zazwyczaj nie mają jeszcze kluczowego znaczenia, jednakże w kolejnych należy działać z rozmysłem, bowiem to rywal oczekujący na podział zasobów ma pierwszeństwo wyboru zestawu! I tym tkwi esencja zabawy: aby tak dzielić kostki i żeton by wyjść na swoje nawet jeśli oponent sięgnie po zestaw na którym bardziej nam zależało. Należy przy tym pamiętać, że rezultatów z kości nie wolno przenosić na dowolne pole na planszy – obowiązuje zasada rozbudowy mrowiska i tylko dwukrotnie można zakreślić heks wedle widzimisię. Nie raz i nie dwa zostałem z kostką, z którą nic nie mogłem zrobić, ponieważ nie miałem połączenia z odległym obszarem.

Od ósmej rundy kafelek wymusza wykreślenie jednego ciasteczka z planszy, co przyśpiesza koniec gry. Wówczas należy podsumować każde z terytoriów. Sprawa jest prosta, rywalizację o region wygrywa ten gracz, który zapisał w nim większą sumę z kostek. Jednak wartość punktowa bywa różna, bowiem dzięki banerom wartość terenów może być całkiem wysoka lub zupełnie niska. Do tego należy doliczyć punkty za ciasteczka i wyłonić zwycięzcę.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Moje mrowisko większe niż Twoje

Kilka pierwszych rozgrywek dostarczyło bardzo przyjemnych wrażeń. Przede wszystkich – jak to u Kniziego – mechanicznie gra działa bardzo sprawnie. Mimo to jedna musi zostać przeznaczona na zrozumienie mechanizmu zakreślania pól na planszy, zdobywania punktów oraz możliwości oferowanych przez odblokowane na planszetkach skrzyneczki. To nie jest tytuł, gdzie z miejsca będzie można "zmasterować” rezultat.

Tutaj kryje się potencjalnie największa słabość planszówki (przynajmniej tak mi zgłaszali niektórzy współgracze) bądź też jego największy atut – zależenie od indywidualnych upodobań. Marabunta jest bardzo abstrakcyjnym tytułem, wymagającym od uczestnika logicznego rozdzielenia kości i kafelka pomiędzy rywali. Jak podzielić wyturlane zasoby tak, by przeciwnik nie wybrał zestawu, na którym mi zależy? Jaka konfiguracja zachęci go do sięgnięcia po tą drugą pulę? Czy mogę szastać zasobami i zaoferować oponentowi jakiś atrakcyjny dla niego układ tylko po to, by samemu wziąć zestaw, na którym mi zależy? A co zrobić, jeśli większość z wyturlanych zasobów jest mi przydatna? Czy określony podział nie wzmocni zbytnio oponenta?

Pytania, pytania, pytania. One stanowią o istocie atrakcyjności tej gry. Dla jednych takie rozważania będą frajdą, dla innych jednak mogą okazać się zbyt uciążliwe i w zasadzie ten aspekt definiuje to, czy po recenzowany tytuł należy sięgnąć, czy raczej ominąć szerokim łukiem. Poza tym, jak to w przypadku planszówek opartych na rzucie kośćmi: czasami los uraczy pożądanym rezultatem, czasami jednak trzeba grać tym, co zostało dane, a nie tym, czego się szukało.

Pozostałe elementy wpadają po prostu dobrze, chociaż trudno tutaj mówić o czymś wyjątkowym. Natomiast regrywalność pozycji wypada na tyle dobrze, że nigdy nie odmówię partyjki czy dwóch tak z graczami, którzy dotąd nie mieli styczności Marabuntą, jak i osobami, które chciałyby "zmasterować” wyniki lub po prostu urozmaicić sobie popołudnie z tą niewielką, ale bardzo sympatyczną planszówką.

Małe jest piękne i to powiedzenie świetnie sprawdza się przy Marabuncie. Nie tylko cieszy oko, lecz zmusza do ruszenia głową w trakcie wyprowadzenia rywala w pole, zaś całość zabawy zamyka się w bardzo rozsądnym czasie. Idealna pozycja na rozruszanie szarych komórek i dowód na to, że doktor Knizia nadal ma głowę pełną pomysłów.

Plusy:

  • świetna estetyka wydania
  • krótki czas niezbędny do rozegrania partii
  • jak na takie maleństwo zmusza do porządnego ruszenia głową
  • przyzwoita regrywalność

Minusy:

  • abstrakcyjność rozgrywki może zniechęcić niektórych graczy
  • nie wszystkim może przypaść do gustu poziom losowości.

 

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Marabunta
Typ gry: taktyczna
Projektant: Reiner Knizia
Ilustracje: Ingrid Desmidt
Wydawca oryginału: Space Cowboys
Data wydania oryginału: 26 stycznia 2024
Wydawca polski: Rebel Studio
Data wydania polskiego: 9 lutego 2024
Liczba graczy: 2
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: ok. 30 min.
Cena: 80,7
Mechanika: Dice Rolling, "I Cut, You Choose"
EAN: 3558380113065



Czytaj również

Splendor
Dlaczego ta gra tak wciąga?
- recenzja
Splendor
Fotounboxing #6
MLEM: Agencja Kosmiczna
Koty dla których podbój ziemi to za mało
- recenzja
Zamki Toskanii
Toskania równie piękna jak Burgundia
- recenzja
Bankrut
Handlujemy, wymieniamy, zarabiamy
- recenzja
Dungeons & Dragons: Wybrzeże Mieczy
Skurczone Zapomniane Krainy
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.