» Recenzje » Mandala

Mandala


wersja do druku

Tworzenie i niszczenie

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk

Mandala
Mandala, czyli artystyczny motyw tworzenia i niszczenia, odgrywa istotną rolę w sztuce i religii buddyjskiej, będąc też formą medytacji. Mandala stała się też inspiracją dla gry planszowej o takim samym tytule. Jak to wyszło praktyce? Sprawdziliśmy!

Pomysłodawcami sprzężenia planszówki z buddyzmem jest brytyjski duet w składzie Brett J. Gilbert (Kostaryka, Divinare, Elizjum) oraz Trevor Benjamin. Efektem pracy twórczej okazała się dedykowana dwuosobówka, której istotą jest zagrywanie oraz zbieranie lew. Warto przy tej okazji pochwalić wydawnictwo Rebel, które postarało się, aby polscy gracze otrzymali tytuł niemalże tak samo szybko, jak koledzy z Europy zachodniej.

Mandala wydana została w serii Lookout Games (oryginalny wydawca tytułu) Dla dwóch graczy, toteż pudełko jest rozmiarów znanych z innych pozycji z tej linii: Patchwork, Kawerna: Jaskinia kontra jaskinia czy Hengist. Zaskoczeniem nie okazał się fakt, że ilustratorem jest często współpracujący z niemiecką oficyną Klemens Franz. Pod wieczkiem pudełka nabywcy znajdą dwa rodzaje komponentów: kwadratowe, sztywne karty w sześciu wzorach po 18 sztuk oraz materiałową matę do gry jako żywo przypominającą obrus. Zestaw uzupełniają dwie karty pomocy i krótka instrukcja. Całość prezentuje się dość skromnie, ale za to schludnie i spełnia swoją funkcję.

Jak napisano wyżej, istotą gry jest zagrywanie i zbieranie lew, czyli kart. Bez żadnych ogródek można od razu wyjaśnić, iż kroki te prowadzą do jednego, prostego celu – kolekcji punktów na finiszu rywalizacji. Najpierw jednak trzeba wykazać się sprytem i intuicją przy zagrywaniu atutów; w przypadku Mandali nie można zdać się na szczęście, przypadek lub potknięcie rywala.

Najpierw coś budujemy…

Mimo że Mandala jest raczej łatwą grą, to jednak wyjaśnienie zasad na sucho nie należy do najprostszych zadań. Mechanikę najlepiej wyjaśnić na przykładach, prezentując sposób zagrywania kart. Zainteresowanych odsyłam do instrukcji, a poniżej spróbuję zobrazować meandry gry. Na początek przygotowanie, które jest prościutkie: należy rozłożyć matę i potasować karty. Później gracze otrzymują po sześć kart, a po dwie kolejne odkładane są na prywatne stosy kart odrzuconych zwane "Misją". Rywale mogą sprawdzić, co zostało tam umieszczone, chociaż na początku gry nie odgrywa to żadnego znaczenia. Uwaga, gramy!

Mata składa się z dwóch identycznych mandal, które budowane są równolegle, tzn. karty można zagrywać do jednej lub drugiej, w zależnie od planów, posiadanych atutów oraz ograniczenia nakładanego przez zasady. Wznoszenie mandali oznacza zagrywanie do niej kart tak długo, aż w jej środku znajdzie się wszystkie sześć wzorów kart. Należy zwrócić w tym momencie uwagę, że mowa o typach, nie liczbie atutów – tych może być zagranych niemalże dowolna liczba. Później następuje zniszczenie mandali, ale o tym troszkę później.

Każda mandala składa się z trzech pól: neutralnego wzgórza oraz dwóch pól rywali. Karty umieszczone na wzgórzu zostaną później rozdysponowane pomiędzy graczy, natomiast atuty zagrywane do pól graczy służą do budowania przewagi w danej mandali i pierwszeństwa w wyborze kart podczas jej niszczenia. Najpierw jednak należy wykonać swój ruch, a do wyboru pozostaje jedna z trzech opcji:

  • zagranie jednej kart do wzgórza i dobranie 3 kart na rękę, przy czym limit kart wynosi 8 i nie wolno go przekroczyć
  • zagranie jednej lub więcej kart tego samego koloru do pola gracza
  • odrzucenie jednej lub więcej kart tego samego koloru i dobranie analogicznej liczby kart z talii.

Podczas zagrywania kart obowiązuje nadrzędna zasada stanowiąca, że jeśli dany kolor został zagrany do wzgórza lub strefy gracza, pozostałe atuty o tej barwie mogą być umieszczane tylko tam, gdzie dołożona została pierwsza karta. Czyli, jeśli np. zielona karta została wyłożona na wzgórzu, to rywale mogą zwiększać tę pulę. Jeśli czerwony atut wyląduje w strefie pierwszego gracza, to jego oponent nie może umieścić innej czerwonej karty aż do chwili, gdy mandala zostanie ukończona. Alternatywnie może wybrać drugą mandalę albo wymienić zasób. Ta reguła ma kluczowe znaczenie dla zabawy, ponieważ jest głównym środkiem blokowania rywala i budowana sobie podwalin do walki o mandalę.

…potem coś niszczymy

Jeśli podczas zagrywania kart umieszczony zostanie szósty rodzaj karty, wówczas następuje rozliczenie mandali. Gracz, który uzbierał najwięcej kart w swoim obszarze, może jako pierwszy wybrać kolor kart ze wzgórza i wziąć wszystkie należące do niego atuty. Później przychodzi pora na oponenta, zaś jeśli do rozdysponowania pozostaje trzeci – a może i czwarty – rodzaj, wówczas procedura jest powtarzana.

To jednak nie koniec. Każdy gracz dysponuje sześcioma polami o wartościach od 1 do 6, zwanymi rzeką. Pozyskując nowe kolory, pierwszy atut musi wylądować na polu rzeki o najniższej, nieobsadzonej wartości, zaś reszta odkładana jest na pole misji. Jeśli jednak gracz dysponuje już takim kolorem, wówczas komplet kart ląduje w obszarze misji, czyli będzie punktować na zakończenie zabawy.

Rywalizacja trwa do momentu, aż jeden z graczy zasili pola rzeki kompletem sześciu barw lub wyczerpaniu ulegnie stos kart. Wówczas karty umieszczone na polu misji sortowane są według kolorów, zaś pozycja danego typu karty określa liczbę punktów za każdą kartę danego koloru. Później należy tylko wykonać proste mnożenie i sumowanie i w ten sposób wyłonić triumfatora.

Życie czy nicość?

Mandala wymaga odrobiny cierpliwości, tak na dwie, może trzy partie. Przy pierwszym kontakcie może wydawać się, że zabawa ogranicza się jedynie do prostego zrzucania kart, tyle że do dwóch niezależnych od siebie obszarów. A co później wyjdzie, to się zobaczy. Nic bardziej mylnego! Mandala to bardzo taktyczna gra, gdzie należy obserwować rywala, kalkulować oraz wykazywać się intuicją podczas zagrywania swoich lew i zamykania mandali.

Jedna rzecz jest jednak oczywista – podstawowa taktyka. Już po pierwszych dwóch grach wiadomo, że karty należące do najniżej punktowanych kolorów nie powinny być kolekcjonowane. Zamiast tego lepiej wykorzystywać je do walki na wzgórzach o wpływy w budowanej mandali, zwłaszcza takiej, która oferuje wysoko punktowane atuty. Czy ta informacja jest spoilerem? W pewnym stopniu tak, aczkolwiek najpóźniej przy drugiej partii gracze niewątpliwie dojdą do analogicznych wniosków. Później zaś, uzbrojeni w tę wiedzę zasiądą do emocjonujących rozgrywek.

Takie proste zagrywanie kart w praktyce jest bardzo angażujące. Do głosu dochodzi kalkulacja: czy opłaca się zamknąć mandalę jak najszybciej, ale otrzymać za to umiarkowany profit, czy raczej powalczyć dłużej – dołożyć karty, co jednak bywa ryzykowne, jeśli rywalowi podejdą zasoby do walki na wzgórzach. Cóż, ryzyko należy wyważyć.

Mandala oferuje również pewną interakcję: niby delikatną, ale szkodliwą. Nic nie stoi bowiem na przeszkodzie, aby obsadzić wzgórza pojedynczymi kartami, co bardzo ograniczy rywalowi pole manewru i zmusi go do szukania szczęścia w drugim układzie, gdzie… można się podpiąć celem pozyskania choćby kilku atutów. Mając jednak praktycznie zapewnioną kontrolę nad mandalą można też poprzez dokładanie kolejnych kart, spróbować przeciągnąć jej budowę. Wbrew pozorom można konkretnie podziałać tak, aby ugrać swoje i poprzeszkadzać oponentowi.

Ktoś mógłby napisać, że ze względu na swoją karcianą naturę, gra jest szalenie losowa. Ja jednak bym to ujął inaczej: karty może i dochodzą na rękę, kierując się swoim własnym kaprysem, ale co z nimi się zrobi, to już zależy od gracza.

Czy będę chętnie wracał do Mandali? Bardzo chętnie, chociaż wcale nie zdziwię się, jeśli tytuł nie przypadnie do gustu tym osobom, które nie lubią pozycji abstrakcyjnych, takich, w których w locie należy szacować szanse i wykorzystywać możliwości, których przed chwilką nie było. To chyba jednak jedyny "mankament", chociaż celowo napisany w cudzysłowie.

Szybko, prosto, ale z należytą głębią grania. Tak najbardziej lapidarnie można podsumować Mandalę, tytuł, który z miejsca ląduje na półce z ulubionymi propozycjami skrojonymi pod dwie osoby.

Plusy:

  • przystępność reguł
  • niezła estetyka i jakość wykonania
  • zmusza do ruszenia głową i taktycznego zagrywania kart
  • angażująca rozgrywka
  • świetna dedykowana dwuosobówka

Minusy:

  • może odrzucić graczy nie lubiących gier abstrakcyjnych

 

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Mandala
Seria wydawnicza: Mandala
Typ gry: familijna
Projektant: Trevor Benjamin, Brett J. Gilbert
Ilustracje: Klemens Franz
Wydawca oryginału: Lookout Games
Data wydania oryginału: 2019
Wydawca polski: Rebel
Data wydania polskiego: sierpień 2019
Liczba graczy: 2
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: 30 min.
Cena: 89,95 zł
Mechanika: Hand Management
EAN: 3558380067719



Czytaj również

Patchwork Automa
Patchwork solo
- recenzja
Patchwork Doodle
Tetrisem i ołówkiem
- recenzja
Patchwork Doodle
Czy prostokąt jest kwadratem?
- pierwsze wrażenia
Chatka z piernika
Chodź no, ciasteczko ci dam...
- recenzja
Kostaryka Odkryj Las Deszczowy
PSTRYK! PSTRYK!
- recenzja
Zaginiony Klucz
Poszukiwania wymagające wyobraźni
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.