Łap psiaka

Mały pies w okularach, bez łapki

Autor: Paweł 'BeeRee' Spryszyński

Łap psiaka
Łap Psiaka to kolejna gra aktywizacyjna od wydawnictwa Granna, z serii "W to mi graj". Jej autorem jest Torsten Landsvogt, znany z gry Before the Wind, Wam natomiast być może trafiła do rąk któraś z jego popularniejszych gier z serii Picka a... (w polskim przekładzie Łap...).  W Polsce wydano do tej pory Pick a Dog oraz Pick a Pig czyli Łap psiaka i Łap prosiaka, choć może Granna pokusi się o wydanie analogicznych tytułów Pick a Seal i Pick a Polar Bear.

 

 

W niewielkim pudełku, zawierającym głównie powietrze, znajduje się dziewięćdziesiąt sześć kart, z których każdy gracz dociągnie po jednej. Jest to karta początkowa, która zostaje zakryta do momentu rozpoczęcia rozgrywki. Teraz należy ułożyć pięć rzędów po sześć odkrytych kart. Na wspólnie wypowiedziane hasło łap go, wszyscy odsłaniają karty początkowe i w jak najszybszym tempie wybierają ze stołu karty takie same lub różniące się wyłącznie jednym szczegółem. Różnice są bardzo widoczne ze względu na niewyszukaną i niespecjalną oprawę graficzną. Psiak może mieć różną wielkość lub kolor, może być w posiadaniu popcornu i okularów przeciwsłonecznych. Co ciekawe, może też nie mieć łapy.

Jak pies je popcorn...

Kiedy któryś z graczy nie może już pobrać ze stołu żadnej karty, krzyczy stój! Od tego momentu nikt nie może już wziąć nic ze stołu i następuje sprawdzenie, czy kończący rozdanie się czasem nie pomylił. Jeśli tak, to musi oddać wszystkie zdobyte w tym etapie karty. Trafiają one do pudełka, by nie miały już szansy trafić z powrotem na stół. Jeśli nie, to gracz po prawej stronie sprawdza, czy nie pomylił się przypadkiem przy pobieraniu kart ze stołu. Podobnie czynią pozostali gracze. Jeśli ktokolwiek się pomylił, to jego karty trafiają do pudełka paralelnie do poprzedniej sytuacji.

Jeśli gracz nie popełnił żadnych błędów, kładzie wszystkie zebrane karty przed sobą, obrazkiem do dołu i tworzy w ten sposób swój zwycięski stos. Każda karta z tegoż pliku przyniesie mu jeden punkt. Uważacie to za zbyt łatwe? Autor pomyślał i o tym. W pudełku znajduje się również spory żeton lidera, którego użyjemy, jeśli chcemy pograć w wariancie hard. Ten, kto zebrał dotychczas najwięcej kart, pobiera ten żeton i nie może w kolejnej rundzie brać kart tożsamych ze swoją początkową, tylko takie, które różnią się rzeczonym wcześniej szczegółem. 

Nowa runda polega zaś na tym, że rozdaje się każdemu nową kartę początkową oraz uzupełnia brakujące na stole karty, po czym wszystko zaczyna się od nowa na wspólnie wykrzyknięte hasło łap go. Jeśli zabraknie kart na dopełnienie stołu, nie należy się przejmować. Gra kończy się wówczas, gdy nie można pobrać kart początkowych. Wtenczas następuje podliczenie punktów i całkiem zaskakującym jest to, że wygrywa ten, kto ich najwięcej zebrał.

Dostępny jest również wariant forever alone, czyli dla jednego gracza. Jego celem jest ograniczenie ujemnych punktów do jak najmniejszej liczby. Należy rozłożyć cztery rzędy po pięć kart i wybrać spośród nich jedną, podobnie jak w wersji podstawowej. Kiedy na stole zabraknie kart pasujących, to resztę odkładamy na bok i to one właśnie wygenerują nam punkty ujemne. W tym wariancie nie jest istotny refleks, a przemyślany dobór kart.

... to podobno nie szczeka

Za to ja poszczekam. Może i w teorii to wszystko wygląda fajnie, może mechanika wydaje się być spoko. Nie. W praktyce to gra dla dzieci polegająca na tym, że gracze mają za zadanie szybciej wyszukiwać karty dla siebie. Często spotykałem się z sytuacją, gdzie dwójka chciała pobrać tę samą, co powodowało zwady. W grach dla tego targetu wiekowego korzystam zawsze z tego samego grona testerów i nie miałem wcześniej takiego problemu, więc postanowiłem przetestować pozycję w gronie dorosłych i odczucia były podobne. Choć nie kłóciliśmy się nad kartą, to często łapaliśmy tę samą i ktoś musiał odpuścić. Nie podobały nam się również grafiki. Wyglądają, jakby były wykonane w, co najwyżej, Paincie. O pomstę do nieba woła równie skalowalność. O ile we dwie, trzy osoby jakoś szło, to przy większej liczbie graczy nad stołem jest niebotyczny tłok i zasłaniający wszystko magiel rąk.

Na pochwałę zasługuje tu jedynie wariant dla jednego gracza. Zrobi nam on co prawda z gry aktywizacyjnej logiczną, co ma chyba w tym przypadku większą rację bytu, choć szybko się nudzi.

Plusy:

Minusy:

 

Dziękujemy wydawnictwu Granna za udostępnienie gry do recenzji.