» Recenzje » Kroniki Zbrodni: Noir

Kroniki Zbrodni: Noir


wersja do druku

Klimatyczny mrok

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk

Kroniki Zbrodni: Noir
Przystojni faceci w nienagannie skrojonych garniturach, piękne kobiety w zwiewnych sukienkach, twardzi gliniarze oraz bezwzględni gangsterzy. A między nimi tajemnica, zbrodnia i detektyw. Co to oznacza? Że pojawił się dodatek do Kronik Zbrodni, noszący wymowny tytuł Noir.

Wydane kilka miesięcy temu Kroniki Zbrodni zaintrygowały pomysłem, nie tylko udanie łącząc grę planszową z aplikacją – chociaż nie brakuje też złośliwych acz uzasadnionych głosów, że jest to aplikacja wspomagana elementami planszówki – skutecznie przy tym konkurując na rynku, który w ostatnim czasie obrodził w najrozmaitsze gry detektywistyczne. Z tym większym zaciekawieniem przyjąłem wiadomość o premierze rozszerzenia pełnymi garściami czerpiącego z dorobku literackiego oraz kinowego, jakim jest noir. Dla niewtajemniczonych: jest to gatunek powieści kryminalnej – czy też filmu – który święcił triumfy w latach czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Z dzisiejszej perspektywy konwencja może trąci myszką, ale jednego nie można jej odmówić: klimatu.

I ten ostatni aspekt wyczuwalny jest już na poziomie rozpakowywania pudełka. Planszetki lokacji – oczywiście dopasowane do estetyki lat pięćdziesiątych! – są bardzo ładne, to nie one jednak nadają ton. Elementem wprowadzającym w klimat zabawy są karty postaci: śliczne, również świetnie oddające ducha tamtych czasów, a przy tym mroczne, zobrazowane na w większości szaro-burych tłach i dające przedsmak przyszłych śledztw.

Ulice Los Angeles

Dodatek przynosi ze sobą 4 nowe przygody, wszystkie spolszczone i dostępne z poziomu aplikacji. Oczywiście, zgodnie z konwencją rozszerzenia, wszystkie dzieją się w latach pięćdziesiątych z pełnym uwzględnieniem ówczesnej stylistyki oraz języka, nawet jeśli ten ostatni dzisiaj nabrał innego – niekiedy pejoratywnego znaczenia.

Co do zasady gra działa w dokładnie taki sam sposób jak uprzednio, chociaż z pewnymi zmianami. Zamiast czterech stałych współpracowników można liczyć na pomoc asystentki, dziennikarza oraz zaprzyjaźnionego lekarza, ale nie jest to rzecz dostępna w każdym scenariuszu. Zakres pomocy zmienia się per zadanie, co sprawdza się nieźle.

Znacznie ciekawszą nowinką jest wprowadzenie czterech kart akcji: przekupstwa, śledzenia, włamania oraz przemocy. Oferują one zakres działań dokładnie taki, na jaki wskazuje nazwa karty. Będąc w danej lokacji i borykając się z upartym policjantem wystarczy zeskanować wybraną czynność a następnie wskazać docelową osobę, aby sprawdzić, jakie skutki przyniosło dane posunięcie. Praktyka dowodzi, że policjanci zawsze przyjmą łapówkę... to znaczy skromny datek na fundację zajmującą się emerytowanymi gliniarzami. Z kolei wyskok z pięściami do szefa mafii lub napakowanego bramkarza nigdy nie będzie mądrym posunięciem.

I jeszcze malutki detal: postać zaczyna scenariusz z drobnym zapasem gotówki, który dzięki rozmaitym inicjatywom może zostać zwiększony. Z niego to właśnie pochodzą zapasy pozwalające na przeprowadzenie bardziej skutecznych negocjacji z upartymi osobami.

Technicznie coś zawodzi

Troszkę problemów sprawia aplikacja mobilna, która co prawda od strony technicznej działa bezbłędnie i prezentuje się bardzo przyjemnie dla oka, ale pojawiło się sporo błędów logicznych oraz troszkę literówek. Dość irytujący jest błąd, kiedy można wejść do lokacji, drzwi otwiera gospodarz, a w momencie próby porozmawiania z nim okazuje się, że postaci już nie ma. Poeksperymentowałem, przeszedłem się do innego miejsca, wróciłem, ten sam gospodarz otworzył drzwi, po czym znikł. Innym razem próbując rozwiązać zagadkę zostałem poinformowany, że zebrałem zbyt mało dowodów. Cóż, postanowiłem kontynuować śledztwo, po czym bezmyślnie wszedłem do niebezpiecznej lokacji, za co otrzymałem betonowe buciki i przywitałem się z rybami. Paradoksalnie odblokowało to możliwość wyklikania rozwiązania. A już zupełną ciekawostką jest fakt, że przez przypadek udało się cofnąć czas o kilkanaście minut.

Fabularnie bez zarzutu

Scenariusze Noir są wyborne: przede wszystkim bardzo, ale to bardzo klimatyczne. Świetnie można wyczuć klimat rodem z filmu Tajemnice Los Angeles (luźnej adaptacji powieści Jamesa Ellroya), który co prawda nakręcony został w 1997 roku, ale jest hołdem dla poprzedników sprzed pół wieku. Niewiele można też zarzucić ich fabule: wszystkie dostępne obecnie przygody są interesujące, autorzy postarali się też, aby nie były liniowe.

Na pochwałę zasługuje również to, że w każdym scenariuszu zaszyte zostały rozgałęzienia prowadzące do nowych tropów lub na manowce. Poziom oferowanych przygód jest zdecydowanie wyższy niż niejednego odcinka serialu CSI, a zwłaszcza tych, gdzie Gary Sinise ze śmiertelnie poważną miną tłumaczył, że "blue BMW to w Europie niebieski Volkswagen" albo że "hrabia Dracula był węgierskim arystokratą". Ogólnie rzecz ujmując, zadania nawet na poziomie średnim wymagają ruszenia głową. Tutaj nic samo nie przychodzi, nikt nie podaje gotowych rozwiązań. Trzeba wykazać się zdolnością kojarzenia faktów oraz intuicją podpowiadającą, w którym momencie należy zadać właściwe pytanie, a kiedy trzeba przycisnąć jegomościa do ściany i sprzedać parę kuksańców.

Z drugiej strony, konieczność powiązania rozmaitych tropów, miejsc i osób, gdzie wiele zależy od zdolności zapamiętywania oraz abstrakcyjnego kojarzenia faktów, może być czynnikiem zniechęcającym do powrotu. Prawda jest taka, że zarówno Noir, jak i edycję podstawową albo się bardzo lubi, albo unika, bez stanów pośrednich. Szczęśliwie, można grać solo, więc tytuł jest zupełnie niezależny od braku współgraczy.

Czy coś jeszcze można dodać? Chyba już nic więcej. Fani Kronik Zbrodni otrzymali bardzo fajny, klimatyczny i świetnie zaprojektowany suplement. Należy trzymać kciuki, aby Noir doczekało się kolejnych scenariuszy, zaś potknięcia aplikacji... Cóż świat nie jest doskonały, ale tę niegodność warto zaakceptować w imię bardzo fajnej rozrywki.

Plusy:

  • świetny klimat
  • interesujące zagadki do rozwiązania
  • trudne, ale nie za trudne
  • nowe mechaniki

Minusy:

  • kuriozalne pomyłki aplikacji
  • obecnie tylko dostępne tylko cztery scenariusze

 

Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za przekazanie gry do recenzji.

8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Kroniki Zbrodni: Noir
Seria wydawnicza: Kroniki Zbrodni
Typ gry: kooperacyjna
Projektant: Stéphane Anquetil, David Cicurel
Ilustracje: Matijos Gebreselassie, Mateusz Komada, Katarzyna Kosobucka
Wydawca oryginału: Lucky Duck Games
Data wydania oryginału: 2018
Wydawca polski: FoxGames
Data wydania polskiego: kwiecień 2019
Liczba graczy: od 1 do 4
Wiek graczy: od 14 lat
Czas rozgrywki: 60-90 min.
Cena: 89,99 zł



Czytaj również

Kroniki Zbrodni
Logiką i smartfonem
- recenzja
Wielka Pętla
Pedałuj z głową!
- recenzja
Queendomino
Królowa to więcej niż król
- recenzja
Dziennik 29
Łami-główka, czasami miażdży-główka
- recenzja
Triang Wars
Trójkątne wojny
- pierwsze wrażenia

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.