» Artykuły » Unboxing » Kemet

Kemet


wersja do druku

Fotounboxing #2

Autor: Redakcja: Dawid 'Fenris' Wiktorski

Kemet
Kemet to - oczywiście w przenośni - młodszy braciszek bardzo popularnych Cyklad. Oba tytuły to flagowe produkcje wydawnictwa Matagot sygnowane linią "Collection XL". A co skrywa pudełko? Egipskie ciemności, czy skarby faraonów? Zapraszam do zapoznania się z fotorelacją, która została przygotowana w trakcie otwierania gry.

 

Kemet to tytuł wydany w roku 2012, który w ciągu dwóch lat od swojej premiery osiągnął 92 miejsce w rankingu gier planszowych serwisu BGG. Duże i ciężkie pudełko zawiera następujące elementy: dwustronną planszę, 48 żetonów mocy, 7 figurek potworów, 35 kart boskich interwencji, 32 karty bitwy, 53 punkty zwycięstwa oraz zestawy dedykowane graczom. W ich skład wchodzą figurki, indywidualne plansze oraz dodatkowe karty. Całość uzupełniają instrukcja oraz ściąga dotycząca boskich mocy oraz boskich interwencji.

Poniżej widok na świeżo wyjęte z pudełka elementy gry.

I dwustronna plansza. Wariant rozgrywki uzależniony jest od liczby uczestników.

Instrukcja w czterech językach. Niestety żaden z nich nie jest polski. Instrukcja wydrukowana została na porządnym, kredowym papierze. 

No i poszczególne komponenty, jeszcze w wypraskach. Plansze graczy oraz żetony wykorzystywane w trakcie zabawy. Wszystkie zostały wykonane z grubej tektury. Ilustracje są - co tu ukrywać - prześliczne, a jakość druku stoi na bardzo wysokim poziomie.

Ciąg dalszy żetonów. 

Ściąga zawierająca opis wszystkich żetonów mocy. 

No i potwory. Śliczne, szczegółowe wykonanie. Gratka dla kolekcjonerów. 

Karty boskich interwencji. Niestety wykonane zostały ze "zwykłego" papieru, tak więc koszulki ochronne są rzeczą niemalże obligatoryjną.

Kostki do gry.

I armie. w sumie 60 figurek w standardzie znanym z Cyklad. Nie są one tak precyzyjnie wykonane jak figurki potworów, ale i nie można mieć do nich większych zastrzeżeń. 

Karty bitwy. Małe arcydzieła ilustratorskie. Wspaniałe grafiki cieszą oko. Tym niemniej koszulki ochronne są niezbędne, celem uchronienia kart przed uszkodzeniem.

I znaczniki. Trzymają poziom całości wydania.

Pierwsze wrażenie po obejrzeniu komponentów zatyka dech w płucach. Kemet jest bowiem rewelacyjnie wydaną grą, i sama w sobie stanowi arcydzieło graficznie. Także jakość użytych materiałów stoi na wysokim poziomie. Jedynym wyjątkiem są karty, które mogłyby zostać wykonane z papieru fakturowanego. Ale to tylko jedna z małych składowych. Reszta zniewala od pierwszego wejrzenia.

I już jestem ciekaw, jak przebiega rozgrywka.




Czytaj również

Kemet
Epickie starcia pośród piasków pustyni
- recenzja
C3K: Creatures Crossover Cyclades/Kemet
Na przecięciu dróg
- recenzja
Cyklady vs. Kemet
Planszowe boje # 19
Cyklady: Tytani
Fotounboxing #8
Cyklady: Tytani
Archipelag pełen bogów
- recenzja
Cyklady
Mityczne czasy, legendarna gra
- recenzja

Komentarze


Fleschu
   
Ocena:
0

Bardzo ładne wykonanie, bardziej klimatyczne od Cyklad.

14-05-2014 21:46
balint
   
Ocena:
0

Bo i gra nowsza :)

Chociaż Cykladom - w mojej opinii - także niewiele można zarzucić. 

Natomiast pierwsze wrażenie jest takie, że jednak Cyklady są jednak ciekawsze. Ale to na razie pierwsze wrażenie.

14-05-2014 21:54

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.