» Recenzje » Kawerna: Jaskinia kontra jaskinia

Kawerna: Jaskinia kontra jaskinia


wersja do druku

Jaskinie dla dwojga

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk, Camillo

Kawerna: Jaskinia kontra jaskinia
Jak przerobić olbrzymią planszówkę do niewielkiego formatu dwuosobowego? Spore wyzwanie, którego podjął się sam Uwe Rosenberg, upraszczając wypasioną Kawernę. My zaś sprawdziliśmy w praniu, co z tego wyszło.

To nie pierwszy raz, kiedy niemiecki projektant "zminiaturyzował" swoją planszówkę. Najpierw podobny zabieg spotkał Agricolę, dzięki czemu do rąk graczy trafiła Agricola: Chłopi i ich zwierzyniec, teraz przyszła pora na nieformalną następczynię, czyli Kawernę. Recenzowana wariacja również otrzymała swój podtytuł, a mianowicie Jaskinia kontra Jaskinia.

W poręcznym pudełeczku o formacie znanym chociażby z Patchworka (nomen omen również Rosenberga) mieści się wszystko co niezbędne do rozegrania partyjki: dwie jaskinie, plansza akcji oraz sporo żetonów izb oraz właśnie akcji, jak również troszkę znaczników. Dokładny rozkład komponentów można znaleźć tutaj. Za estetykę wydania zadbał – i tu nie będzie raczej niespodzianki – Klemens Franz, stały już ilustrator gier niemieckiego autora. Tak więc tradycyjnie już czytelność oznaczeń na żetonach wzięła górę nad estetyką. Jest więc ascetycznie, lecz przejrzyście.

Cechą charakterystyczną gier Rosenberga jest przedmiot zabawy, nieodmiennie oznaczający zdobywanie punktów. Jaskinia kontra Jaskinia kontynuuje tę tradycję. Oczywiście przedmiot rywalizacji ubrany został w "jakąśtam" tematykę, co w tym przypadku oznacza konieczność wybudowania wymarzonego domu – to znaczy jaskini – dla krasnoludzkiego plemienia. Nowa siedziba musi być funkcjonalna i wieloizbowa, bo tylko w ten sposób można wejść w posiadanie wspomnianych punktów zwycięstwa.

Inny znak rozpoznawczy Rosenberga to ograniczona liczba tur składających się na całokształt zabawy. W tym przypadku uczestnicy rozgrywają w sumie 8 rund, w trakcie których wykonują 21 ruchów na osobę. I nigdy, ale to nigdy nie wystarczają na realizację wszystkich pomysłów i konsumpcję profitów zapewnianych przez wykute w skale izby.

Omówmy jeszcze pokrótce reguły rządzące zabawą. Rywale rozpoczynają zabawę z jaskiniami zawalonymi losowo wyłożonymi żetonami jaskiń, jedną domyślną izbą startową oraz drobną pulą zasobów: żywności, złota, lnu, pszenicy, kamienia i drewna. Rewersy żetonów jaskiń skrywają nowe izby, ale te dopiero należy odkryć. Na środku stołu umieszczanych jest sześć początkowych żetonów izb oraz tor akcji wraz odpowiednimi płytkami. I tutaj również zastosowano prosty mechanizm: kafelki akcji pogrupowane są według zaawansowania progresu zabawy, ale ich układ w środku tych ram czasowych jest losowy.

Na początku zabawy dostępnych jest pięć akcji, pod koniec zaś dwanaście. Z kolei rywale rozpoczynają zabawę dysponując dwiema akcjami, kończą zaś z czterema. W swojej turze gracze naprzemiennie wybierają po żetonie akcji i rozpatrują jego działanie. I tutaj rozpoczyna się móżdżenie właściwe dla tytułów Rosenberga, bowiem dokładnie wszystko jest potrzebne. Bez odsłonięcia jaskini niemożliwe jest wybudowanie izb, ale tych oczywiście nie da się wznieść bez zasobów, zaś zaopatrzenie można pozyskać albo dzięki żetonom akcji, albo dzięki zagranym izbom. I tutaj kółeczko się zamyka.

Dodatkowym warunkiem jest konieczność budowania ścian bowiem wiele izb ma specyficzne wymogi odnośnie i ulokowania. Ostatni niuans również związany jest z kafelkami izb. Te po odsłonięciu trafiają do wspólnej puli, skąd dopiero mogą być zakupione w kolejnych akcjach. Co ważne, nic nie stoi na przeszkodzie, aby pozyskać płytkę dołożoną przez adwersarza.

W zasadzie to już wszystko co należy wiedzieć na temat reguł rządzących zabawą. Te kilkanaście tur mija całkiem szybko na rozmaitych wymianach towarów, odgruzowywaniu przyszłej kransoludzkiej domeny, wznoszeniu izb oraz uruchamianiu produkcji z tych już zagranych. Po ostatniej turze rywale podliczają punkty wynikające z izb oraz pozyskanego złota, a zwycięzcą zostaje gracz z większą ich liczbą.

Nie oszukujmy się: dwuosobowa wersja Kawerny ustępuje pierwowzorowi pod niemalże każdym względem: począwszy od rozmachu zabawy i ilości komponentów, na ilości dostępnych opcji kończąc. Oczywiście powyższe wynika z samej koncepcji omawianej konwersji, a ta jest czytelna: stosunkowo prosta w podstawowym założeniu mechanicznym gra, stawiająca przed rywalami zupełnie skomplikowane dylematy. No i oczywiście przeznaczona do zabawy w duecie.

To tytuł o maksymalizacji osiąganych wyników, co jest szczególnie widoczne w wariancie jednoosobowym, chociaż czasami nawet w trakcie standardowej, dwuosobowej zabawy, wygrana nad oponentem schodzi na drugi plan w obliczu możliwości zagrania izby zapewniającej nie tyle sporo punktów, co otwierającej nowe możliwości. Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że gracze mają do czynienia z Rosenbergiem "w stanie czystym". Niestety "Rosenbergowatość" jest również problemem tego tytułu.

Jaskinia kontra Jaskinia potrafi odstraszyć bardzo abstrakcyjną rozgrywką, rozmaitymi zależnościami pomiędzy płytkami jaskiń oraz koniecznością płynnego mikro zarządzania zasobami. Praktyka pokazała, że pierwsze partie rozgrywane są w ciemno, a dopiero z czasem, kiedy powiązania pomiędzy jaskiniami stają się czytelne, wykonywane ruchy nabierają bardziej świadomego charakteru. Omawiana gra wymaga czasu jak również uwagi, i nie każda osoba poświęci jedno i drugie, żeby poznać tytuł nieco bliżej. Brakuje również emocji: uczestnicy coś tam zagrywają, coś wymieniają, generalnie każdy sobie rzepkę skrobie. Interakcja ograniczona została do możliwości podebrania upatrzonych żetonów akcji lub jaskini.

Jeśli jednak gracze przetrwają pierwsze próbne rozgrywki, wówczas pozostaje się cieszyć przyzwoitym tytułem pomyślanym – a jakże! – bardzo "rosenbergowo": z losowością ograniczoną do minimum oraz regrywalnością według sprawdzonych standardów. Poszczególne akcje przychodzą w odmiennej kolejności, a i tylko pierwszych sześć jaskiń jest predefiniowanych jako startowe. Pozostałe pojawią się na środku stołu w sposób, nomen omen, losowy. To nadaje kolejnym rozgrywkom posmak unikalności, tak bardzo właściwy dla gier niemieckiego projektanta.

Fani Rosenberga niewątpliwie pokochają Kawernę: Jaskinia kontra jaskinia miłością, jaką darzą inne pozycje tego autora. A pozostali gracze? Niekoniecznie, istnieje ryzyko, że pierwsze rozgrywki zniechęcą do kopania nowych jaskiń. Co nie zmienia faktu, iż w ten tytuł warto po prostu zagrać.

Plusy:

  • Angażująca szare komórki zabawa
  • Interesująca konwersja dużego tytułu
  • Unikalność kolejnych rozgrywek
  • Dobry stosunek jakość/cena
  • Niezły tryb jednoosobowy

Minusy:

  • Bardzo abstrakcyjna rozgrywka...
  • ...przez co na początku może zniechęcać do zabawy

 

Dziękujemy wydawnictwu Lacerta za przekazanie gry na cele artykułu.

7.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Kawerna: Jaskinia kontra jaskinia
Seria wydawnicza: Kawerna
Typ gry: ekonomiczna
Projektant: Uwe Rosenberg
Ilustracje: Klemens Franz
Wydawca oryginału: Lookout Games
Data wydania oryginału: 2017
Wydawca polski: Lacerta
Data wydania polskiego: październik 2017
Liczba graczy: od 1 do 2
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: od 20 do 40 minut
Cena: 74,95 zł
Mechanika: Tile Placement, Worker Placement



Czytaj również

Patchwork Express
Za krótka kołderka? Nie tym razem
- recenzja
Agricola - wersja dla graczy
Nowe szaty rolnika
- recenzja
Patchwork Automa
Patchwork solo
- recenzja
Patchwork Doodle
Tetrisem i ołówkiem
- recenzja
Patchwork Doodle
Czy prostokąt jest kwadratem?
- pierwsze wrażenia
Montana
Wypasając... dynie
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.