Hard City

Pierwszy mutant, pierwsza krew

Autor: Balint 'balint' Lengyel

Hard City
Już 15 października na platformie Kickstarter startuje kampania mająca na celu ufundowanie Hard City. Z tej okazji odwiedziliśmy rodzime Hexy Studio i zagraliśmy w omawianą grę, zaś wrażeniami dzielimy się w niniejszym tekście. Zapraszamy do lektury!

Hard City jest owocem ciężkiej pracy debiutanta wśród projektantów, Marka Raczyńskiego wspomaganego przez posiadającego już renomę Adama Kwapińskiego (Lords of Hellas, InBetween). Zresztą ekipa pracująca na tytułem to całkiem imponująca paka zawodników, Wojtek Rzadek (jako Business Developer) oraz Piotr Żuchowski (Community Manager) to persony rozpoznawalne na krajowym rynku.

Cóż więc czeka na graczy? Dynamiczna walka w tytułowym Hard City, metropolii położonej gdzieś w słonecznej Kalifornii. Podczas gdy jeden z graczy stanie się demonicznym Doktorem Zero, jego rywale wcielą się w rolę policjantów ratujących cywili i garściami odsyłających hordy mutantów w zaświaty. Żeby jednak osiągnąć sukces niezbędne będzie planowanie, skuteczne operowanie dostępnymi środkami oraz odrobina szczęścia. Ale po kolei.

Kto mógłby lepiej wprowadzić w świat gry i przybliżyć niuanse zabawy, niż jej pomysłodawca, czyli Marek? 

Zanim jednak zagraliśmy, można było pooglądać elementy gry. A że współczesne planszówki plastikiem stoją, toteż i w Hard City nie brakuje figurek. I trzeba przyznać, że produkt Hexy Studio zaspokoi nawet największych malkontentów oraz ucieszy tych graczy, którzy z pasją oddają się malowaniu tychże figurek.

Poniższe zdjęcie u niejednej osoby może wzbudzić poczucie deja vu, kierujące się ku The Others. W obu przypadkach akcja gry dzieje się na ulicach miasta, zaś drużyna bohaterów musi sprostać złu. Postacie poruszają się po planszy, wykonują rozmaite akcje, pozyskują ekwipunek oraz oczywiście walczą. Ale na tym koniec podobieństw. Hard City jest zdecydowanie szybsze, zdecydowanie mniej patetyczne, kompensując ten fakt... warstwą humorystyczną. Walka ze złem, walką ze złem, może jednak zostać podana na wesoło.

Źródłem zabawy jest formuła "new retro", w sposób jawny i z oczywistą premedytacją nawiązująca do lat osiemdziesiątych minionego wieku. Ulice Hard City oświetlają neony w pastelowych barwach – zresztą wszystko jest kolorowe i pstrokate – zaś na planszy zawitają postacie znane z kultowych filmów. Jakich? Tego nie zdradzimy – obserwujcie kampanię na Kickstarterze! Wystarczy napisać, że wybrana konwencja, jak i cała oprawa wizualna spełniają swoje zadanie – Hard City prezentuje się po prostu ładnie!

Podczas gdy Marek objaśniał meandry zabawy oraz dostępne możliwości, Wojtek w najgłębszym zamyśleniu snuł plany na zniszczenie Doktora Zero.

Hard City to pięć scenariuszy. Niby niewiele, ale jak zapewnia autor gry, każdy z nich oferuje aż cztery warianty setupu, diametralnie wpływające na zabawę. Ponadto każdy scenariusz może być rozgrywany jako niezależny epizod, ale będzie można również rozegrać kampanię. 

Mogłoby się wydawać, że Doktor Zero na starcie zabawy dysponuje olbrzymią przewagą nad ekipą policjantów. Nic bardziej mylnego: gracz zawiadujący zielonymi mutantami musi wysilić szare komórki, aby skutecznie rozprzestrzenić zło po ulicach Hard City. Z drugiej strony jego adwersarze nie mogą przegapić żadnych okazji i już od pierwszej tury zająć się realizacją postawionych celów. Siła mutantów rośnie powoli, lecz sukcesywnie.

Dwa kolejne zdjęcia prezentują już mocno zaawansowaną rozgrywkę oraz modularną planszę wypełnioną autami, policjantami, mutantami wraz z bossem.

Żartobliwie można napisać, że w grze brakuje tylko jednego komponentu: wiaderka, do którego można by najpierw zgarniać ręką pokonanych mutantów, żeby później móc wysypać ich na planszę raz jeszcze. Mutanci hordami zalewają planszę i ją opuszczają, po czym znów stadami wracają na ulicę miasta.

Tym razem jednak policjanci zawiedli, co poświadcza poniższa fotografia.

W telegraficznym skrócie: w Hard City gracze znajdą zgrabnie połączenie kilku sprawdzonych pomysłów: zarządzania punktami akcji, wykorzystywania unikalnych zdolności bohaterów, zagrywania kart oraz rzutów kośćmi. 

Pierwsza rozgrywka w Hard City nastroiła optymistycznie. Mimo lekkiego tematu i przystępnych reguł, gra angażuje, zmusza do pomysłowości i zapewnia kupę fajne zabawy. A o to przecież chodzi, kiedy decydujemy się spędzić czas ze znajomymi przy planszy.

 Jedno nie ulega wątpliwości: Hexy Games nie powiedziało ostatniego słowa i podczas nachodzącej kampanii wspierających spotka niejedna miła niespodzianka.