Gry Przygodowe – wprowadzenie:
Gry przygodowe z aplikacjami często przenoszą część mechaniki z ramion graczy na aplikacje. Ograniczają potrzebę zarządzania i posiadania kart wprowadzających losowość czy książkę z paragrafami, przenosząc je do świata cyfrowego. Tytuły przedstawię w kolejności w jakiej z nimi zapoznawałem, a na koniec przedstawię swoje zdanie i różnice pomiędzy nimi.
Posiadłość Szaleństwa
Jest to gra przygodowo-detektywistyczna oparta na motywach twórczości H.P. Lovecrafta, przede wszystkim mitów Cthulhu. Podczas rozgrywki gracze będą odkrywać tajemnice, zbierać przedmioty, uczyć się magii, jak również walczyć z potworami. Przygoda będzie się odbywać w dwóch miejscach: na mapie oraz w aplikacji (może ona być uruchomiona na telefonie, tablecie lub komputerze), a te dwie części są nierozdzielne od samego początku do samego końca. Już na starcie należy w wybrać scenariusz w programie, jak również wprowadzić tam wybrane postaci graczy, a następnie pobrać przedstawione w niej przedmioty z odpowiednich talii kart. Podczas rozgrywki to właśnie aplikacja będzie naszym mistrzem gry, który nam powie, co się dzieje, jaki kafel pokoju dołożyć do istniejącej mapy, jak również wskaże potwora do wyłożenia, czy przedstawi opisowo, jakie są rezultaty ataków tak naszych, jak i przeciwników.
Warto tu zaznaczyć, że wszelkie testy gracze wykonują rzucając kostką i wprowadzając do części cyfrowej rezultaty. Jednak wszystkie ruchy i cała interakcja dzieją się w aplikacji, a cześć planszówkowa to odwzorowanie materialne cyfrowej mapy, ruch postaciami i potworami oraz przedmioty, zaklęcia, artefakty i stany przypisane do każdego bohatera. Jednak wszystkie interakcje odbywają się cyfrowo. Jest to bardzo dobry tytuł przygodowy. Mocną stroną aplikacji jest jej zdolność do tworzenia różnorodnych scenariuszy, a im ma się więcej fizycznych komponentów, tym program może więcej zdziałać. Przy kolejnych rozgrywkach, pomimo zbliżonej lub tej samej fabuły, rozkład pomieszczeń, spotkanych potworów czy wydarzeń mogą istotnie się różnić pomiędzy sobą.
Władca Pierścieni: Podróże przez Śródziemie
Tutaj również aplikacja pełni rolę mistrza gry. Różnicą dość znaczną jest to, że w przypadku Podróży przez Śródziemie gracze odgrywają kampanie, podczas których ich postaci będą się doskonalić, uczyć nowych rzeczy, zdobywać przedmioty oraz tytuły. Porównując obie gry, to w tej opartej na uniwersum Tolkiena widać różnicę w bilansie pomiędzy grą na stole a w aplikacji, który to przesuwa się bardziej w stronę jej fizycznej części. Jest to spowodowane systemem kart akcji i przedmiotów, które posiadają gracze dla swoich postaci. Zamiast rzucać kością, należy podejmować decyzję jaką kartę zagrać, i z których umiejętności najlepiej użyć, jest to szczególnie widoczne w walce, gdzie gracz może podejmować więcej decyzji i tylko wyniki wprowadza do aplikacji. Jest to bardzo dobry tytuł, w który fani Tolkiena i gier przygodowych powinni choć raz zagrać, jeżeli nawet nie mieć tej pozycji na swojej półce.
Destinies
Tutaj nacisk jest położony na rywalizację. Niezbędny do działania jest telefon lub tablet, ze względu na potrzebę skanowania kodów QR na kartach. Jeżeli mowa o podstawce, to gracze rozgrywają w niej kampanię, podczas której w każdym scenariuszu będą wcielać się w innego bohatera. Każda grywalna postać w grze ma swoje własne cele i zadania i historię do przeżycia, lecz przez to, że wygrać dany scenariusz może tylko jedna postać, to tylko jej zakończenie jesteśmy w stanie poznać, przy jednym podejściu do scenariusza. Świat w tej przygodzie bywa mroczniejszy niż mity Cthulhu przedstawione w Posiadłości Szaleństwa, a gracze są nie zawsze wcielają się w moralnie dobre postaci. Ciekawym rozwiązaniem jest to, że aplikacja śledzi lokalizację postaci oraz z niej gracze odczytują całą fabułę. Nowością w tym przypadku jest to, że może korzystać ze swoich przedmiotów lub pytać o nie poprzez ich skanowanie w wyznaczonych momentach. Gra początkowo zrobiła na mnie ogromne wrażenie, chętnie rozegrałem całość, na koniec miałem dość mieszane uczucia, więc chętnie w przyszłości zasiądę do kolejnej kampanii z dodatku w celu wyrobienia do sobie do końca zdania o tym tytule.
Toriki
Ta gra urzekła mnie od samego początku, gdyż już same grafiki sprawiały, że chciało się zajrzeć do pudełka i rozłożyć pierwszą partię. Choć gier w podobnej tematyce, czyli przeżycia na bezludnej wyspie, już parę było na rynku, to tym razem wykorzystano do niej aplikację – i wyszło dzięki temu coś naprawdę fajnego. Klimat całej rozgrywki był świetny i szkoda, że gra jest raczej jednorazowa, chyba, że chcemy odkryć wszystkie tajemnice wyspy, to może będzie drugie podejście. Oprócz bardzo dobrego wykonania i pomysłowych rozwiązań, w tym przypadku aplikacja daje nam wiele dobrego, ciekawy system tworzenia przedmiotów oraz przyjemny tryb prowadzenia przygody, poprzez opisy lokacji jak również kontrolę nad wydarzeniami i już osiągniętymi celami. Jest to wciągająca przygoda, którą mogę polecić zarówno dorosłym, jak i rodzinom choć, warto na nią zarezerwować około 6 godzin wolnego czasu.
Głodniaki
Jest to gra na pograniczu przygodowej, przez wzgląd na tryb kampanijny, lecz część fabularna jest tak niewielka, że naprawdę ledwo się łapie do tej kategorii. Otrzymujemy tu tytuł dla dzieci w wieku od 6 lat, ale i mój 5-latek sobie dobrze w nią daje radę. Gra polega na spotykaniu głodnych potworków, które się karmi majtkami, płytami winylowymi, jak i wieloma innymi przedmiotami. Szkopuł jedynie jest taki, że potworki są wybredne i jedzą na przykład tylko rzeczy, które po zmieszaniu dadzą kolor jak najbliższy ich własnemu. Jeżeli taki potworek nie będzie zadowolony z posiłku, dany scenariusz się kończy dość szybko. Podczas rozgrywki będą się pojawiać nowe potwory i nowe mechaniki. Jest to gra, która bez aplikacji nie miała by racji bytu, i dzieciom często się podoba. Na pewno jej walorem jest to, że motywuje do prowadzenia dialogu pomiędzy graczami, jak również wymaga rozpoznawania kolorów oraz przewidywania tego, jaki odcień powstanie po ich wymieszaniu.
Podsumowanie
Toriki jest grą, która bardzo dobrze wykorzystuje nowe możliwości łączenia gier planszowych z aplikacjami, ta gra nie zawiera zbędnych elementów, rozgrywka jest przyjemna i ciekawa. Pośród większych tytułów, prym wiedzie Władca Pierścieni przez dobry bilans pomiędzy tym, co się dzieje na planszy, a tym co w aplikacji. Posiadłość Szaleństwa przez długi czas była moim TOP 1 przez świetne wykonanie, ciekawe przygody i swoją regrywalność. Jednak z perspektywy czasu i po wielu rozgrywkach bardziej czułem się jakbym grał w grę komputerową z dodatkiem planszówki, niż w grę planszową wspieraną aplikacją.
Gry dedukcyjne/detektywistyczne – wprowadzenie:
Detektyw
Jest to gra łamiąca tak zwaną czwartą ścianę, gdyż można w niej korzystać ze wszystkiego, co jest dostępne w Internecie, jak również z dedykowanej aplikacji symulującej policyjną bazę danych, a to jeszcze nie wszystko. Jest to też gra jednorazowa, lecz mimo tego warto w nią zagrać. Prawdopodobnie niektórym uda się przejść całość bez większych problemów, ale nie każdy jest Sherlockiem. Osobiście natrafiłem na parę rozczarowań swoją niedomyślnością, czy też przegapieniem jakiejś kluczowej informacji. Niemniej jest to dość ciekawy tytuł, choć warto nie siadać do niego w zbyt dużą liczbę osób, gdyż może nie starczyć dla wszystkich zadań do wykonania.
Kroniki Zbrodni
Tytuł ten wyszedł w podobnym czasie co Detektyw, lecz różnią się od siebie znacząco, nawet jeśli w nich obu gra się śledczymi. Tutaj aplikacja służy do prowadzenia interakcji z grą przy pomocy skanowania kodów QR, które znajdują się zarówno w poszczególnych lokacjach, kartach osób czy przedmiotów, ale również specjalistów, z którymi możemy się kontaktować. Działa to naprawdę nieźle, ale trzeba uważać, gdyż śledztwo musi się zamknąć w odpowiednim czasie. Co za tym idzie, trzeba umieć podejmować decyzje, które poszlaki lepiej przebadać, a które tropy porzucić. I tu niestety może się zdarzyć, że choć często parę rzeczy może naprowadzić na kolejny krok, to przez niezauważenie czegoś gracze się przyblokują aż do końca scenariusza, tym samym nie rozwiązując z sukcesem sprawy. Nie można też zapomnieć o możliwości rozglądania się po miejscu zbrodni, wykorzystując wirtualną rzeczywistość i badając ją przy pomocy telefonu czy tabletu.
Kroniki Przygody
Jest to zdecydowania gra kierowana w stronę dzieci, ze względu na brak limitu czasowego i fantastyczny świat, w którym stajemy się bohaterami, czy też kandydatami na takowych. Warto tu zaznaczyć, że pomimo tego, że można grać do 4 osób, to warto rozważyć grę z maksymalnie trójką dzieci, gdyż na planszy zarówno królestwa zimy jak i lata, znajduje się szczęść lokacji, którym można się poprzez wirtualną rzeczywistość przyglądać. Takie założenie pomaga, aby każdy gracz mogł oglądać jakiś teren tyle samo razy, aby unikać konfliktów. Przygody są ciekawe i z każdej z nich dziecko może wyciągnąć jakiś pozytywny morał czy zachowanie. Podczas tej gry telefon jest w czyichś rękach przez cały czas, więc rodzice, którzy starają się ograniczać kontakt dziecka z elektroniką, powinni wziąć pod uwagę, że taka rozgrywka będzie prawdopodobnie trwała coś między godziną, a półtorej. Niemniej jest to bardzo przyjemna gra.
Alchemicy
W grze wcielamy się w tytułowych alchemików, zbieramy składniki, ważymy i sprzedajemy mikstury, oraz publikujemy i obalamy teorie. Każdy składnik na czas rozgrywki ma przypisany jeden alchemon (zestaw 3 kolorowych kulek ze znakami +lub-). Testując je na sobie lub uczniu, tworzymy eliksir z dwóch elementów, a taki napój może dawać pozytywne właściwości, jak leczenie (czerwony), szybkość (zielony) lub mądrość (niebieski), aczkolwiek możemy też stworzyć szkodliwe, wywołujące zatrucie (czerwony), paraliż (zielony) czy szaleństwo (niebiesk).
O tym, które składniki stworzą którą miksturę, decyduje scenariusz wybierany przez mistrza gry lub aplikację. Tutaj rekomendowanym przeze mnie rozwiązaniem jest aplikacja, gdyż mistrz gry mając podgląd do rozwiązania, nie może już w inny sposób już uczestniczyć w grze, niż poprzez podawanie rodzaju mikstury stworzonej przez współgracza. Im więcej wytworzy się mikstur, tym więcej wie się o składnikach i ich alchemonach, a jest to ważne, ponieważ na podstawie tej wiedzy i dedukcji publikujemy, obalamy czy wspieramy teorie, a to właśnie one generują największą liczbę punktów na koniec gry. Grę polecam fanom zarówno fantastyki, jak i tym graczom, którzy lubią sobie pogłówkować. Warto wspomnieć, że ostatnim czasie wyszła także gra Mali Alchemicy, która bez pośpiechu wprowadza dzieci w świat pierwowzoru, jest rozgrywana w formie kampanii, gdzie odblokowujemy kolejne pudełka, modyfikujące mechanikę.
Poszukiwanie planety X
Mówi się, że na ziemi, nie licząc głębin oceanów, prawie wszystko zostało odkryte. Nie bez powodu ludzkość sięga myślami i wzrokiem coraz dalej w kosmos. Wiele osób w swych dziecięcych, a czasem i dorosłych marzeniach, chciałoby odkryć nową gwiazdę czy planetę. I to właśnie do tych pragnień odwołuje się ta gra. Niezależnie od tego, czy zostanie wybrany wariant prostszy, czy trudniejszy, gracze będą zbierać informacje odnośnie układu słonecznego, w którym zostało potwierdzone, że gdzieś znajduje się nieodkryta jeszcze Planeta X. Aplikacja służy nam jako źródło informacji, gdyż to właśnie ona łączy nas odkrywców z narzędziami badawczymi. Możemy ją zapytać na przykład o występowanie meteorytów czy komet w różnych przedziałach sektorów, czy też zlecać jej badania na określone tematy. Dodatkowo na start każdy z graczy otrzymuje różne zestawy faktów o tym, co, gdzie może być, czy też czego gdzieś nie ma. Gra stawia ciekawe wyzwanie na tle dedukcyjnym i zachęca do stawiania odpowiednich pytań, tak aby zebrać wiedzę o każdym z sektorów.
Podsumowanie – gry dedukcyjne/detektywistyczne
W przypadku tych gier aplikacja służy przede wszystkim zachowaniu tajemniczości i ukrywaniu gotowych rozwiązań przed graczami, pozwalając na lepsze wczucie się w klimat każdego z tych tytułów. Jedne z nich bazują na skanowaniu kodów, inne zaś na poszukiwaniu przez nie informacji, niezależnie od tego wprowadzając ciekawe rozwiązania, które w niektórych przypadkach nie mogłyby się pojawić na stole. Pod kątem otwartości na korzystanie z różnych technologii, liderem obecnie jest Detektyw. W naszej grupie dzieci chętnie i we względnej zgodzie chętnie siadają i przeżywają kolejne historie także w Kronikach Przygody. Osobom szukającym zaś wrażeń kryminalnych, poleciłbym Kroniki Zbrodni.
Podsumowanie
Początkowo miałem dość mieszane uczucia względem wykorzystywania aplikacji do gry. Bałem się, że mocno straci na tym zarówno integracja z innymi graczami, jak również ogólny odbiór rozgrywki. W znacznej części wymienionych gier autorzy bardzo dobrze zachowali bilans pomiędzy światami wirtualnym a rzeczywistym. Możemy spędzić nadal czas z rodziną czy znajomymi przy ciekawej rozgrywce. Warto tu jednak wspomnieć o tym, że są to nadal ekrany, których i tak mamy sporo w swoim życiu. Każdy planując swój czas, czy też swoich dzieci, musi wziąć pod uwagę to, ile tego kontaktu z elektroniką będzie, i czy nie jest go za dużo. Najgorzej w tym ujęciu wypadają Głodniaki – choć jest to dość szybka gra, to niemal cała uwaga jest skupiona na ekranie, z przerwami na ponowne przejrzenie swoich kart. Uważam, że wiele z tych gier może zapewnić rozrywkę na niespotykanym dotąd poziomie, lecz nie zastępują mimo wszystko klasycznych gier bez prądu – otrzymujemy po prostu nową gałąź tak lubianego przez nas hobby.
W artykule wykorzystano zdjęcia pochodzące z oficjalnych materiałów wydawnictw.

















