» Recenzje » Genua

Genua


wersja do druku

Wesołe jest życie szesnastowiecznego kupca!

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło
Ilustracje: Mateusz 'TheProdigy' Gołaszewski

Genua
Życie kupca nie jest łatwe. Trzeba dbać o jakość i cenę swojego towaru oraz zachęcać ludzi, żeby przyszli do nas a nie do konkurencji. Trzeba też umieć się targować, żeby nie wyjść ze swojego interesu stratnym. W grze Genua mamy okazję wcielić się w XVI-wiecznego kupca, który handluje towarami i stara się zarobić jak najwięcej pieniędzy.
Wyposażenie kupca
Zacznę od tego, co znajdziemy w pudełku z grą. Po otwarciu ukazuje nam się instrukcja, która jest dobrze napisana, posiada ponadto sporo rysunków i przykładów. Oprócz niej dostajemy dużą i ładną planszę przedstawiającą miasto, żetony dukatów, specjalne i towarów wykonane z kartonu, talię 60 kart, dwie kości k8 oraz sporo drewna w postaci pionów graczy i dysków, z których zbudowana będzie wieża kupiecka. Wszystko wykonane zostało solidnie. Żetony są grube, tak samo jak i plansza, elementy drewniane zaś karty również nie odstają jakością. Od strony graficznej także wszystko jest ładne i nawiązuje do tematu gry.
Każdy kupiec swój towar chwali
Sama rozgrywka nie jest trudna, i chociaż początkowo zasady mogą wydawać się zawiłe, to po paru partiach wszystko się wyjaśnia. Tura gracza składa się z 4 faz, które pokrótce opiszę. 1. Określenie miejsca rozpoczęcia tury. W tej fazie gracz rzuca kośćmi i ustawia wieżę kupiecką na wyrzuconym polu. Istnieje tutaj jeden wyjątek: jeśli wynik na kościach wskaże targowisko, to wskaźnik rund automatycznie przesuwa się do przodu, co przy kilkukrotnym trafieniu na ten budynek znacząco może skrócić czas gry.
2. Poruszanie, akcje, negocjacje. • Poruszanie – tutaj gracz, zaczynając od pola, które wyrzucił, porusza wieżą złożoną z pięciu dysków. Co jedno pole wieża staje się coraz mniejsza, więc można ją przesunąć maksymalnie o 5 pól. Zanim jednak nastąpi ruch, inni gracze mogą oferować różne dobra w zamian za poruszenie w żądanym kierunku, o czym wspominam w dalszej części recenzji. • Akcje – wykonywać je można w każdym z budynków, gdzie znajdują się dyski wieży kupieckiej. Każdy z graczy wykonać może maksymalnie jedną akcję na turę. Różne budynki dostarczają różnych korzyści. Może to być dociągnięcie karty jednego z czterech typów, na których mamy do wykonania określony cel, przynoszący korzyści pieniężne, pozyskanie znaczników własności do zajmowania budynków czy też zebranie żetonów towarów. • Negocjacje – chyba najistotniejszy etap gry, w którym najwięcej się dzieje i w którym uczestniczą wszyscy gracze. Oferują oni posiadane towary, w zamian oczekując przesunięcia wieży na wskazane pole. Po akceptacji oferty przez kupca, czyli gracza, którego tura aktualnie trwa, nabywca może od razu wykonać akcję związaną z budynkiem. Istnieje tutaj kilka zasad specjalnych, m.in. takie, że handlować możemy tylko z kupcem, a nie między sobą oraz że nie musi on zaakceptować żadnej z ofert pozostałych graczy.
3. Pozyskiwanie budynków. W tej fazie główną role odgrywają dyski wieży kupieckiej, które znajdują się na planszy. Gracze po kolei, zaczynając od kupca, mogą pozyskiwać budynki na własność. Wystarczy wtedy wskazać pole ulicy z dyskiem i wybrać sąsiadujący z nim budynek, aby go przejąć. Budynki przynoszą na koniec gry dodatkowe zyski. 4. Koniec tury. W tej fazie wystarczy przesunąć znacznik rund o jedno pole. Jeśli dojdzie on do ostatniego pola każdy z graczy "dokańcza" grę wykonując szereg akcji, aby każdy mógł skończyć grę z taką samą liczbą rund w roli kupca.
Jak widać, celem gracza jest pozyskanie jak największej ilości pieniędzy z wykonywania różnych akcji. To nie jest jednak takie łatwe na jakie wygląda. Trzeba próbować przekupić graczy płacąc im i z tego wyciągnąć jeszcze więcej gotówki. Spory zastrzyk tej ostatniej może przynieść realizowanie karty zamówień, wiadomości i kontraktów. Co jest bardzo dobre w grze, to to, że nie można skupiać się na jednym źródle dochodów. Trzeba próbować osiągać zyski ze wspomnianych kart, negocjacji i przejmowania budynków.
Podsumowanie
Moim zdaniem Genua to dobry tytuł, jeśli chcemy poznać odrobinę bardziej wymagającą grę. Jako nasza pierwsza gra może nadać się przeciętnie i sprawić, że pogubimy się początkowo w zasadach, które jednak po pewnym czasie stają się klarowne. Na plus grze trzeba oddać jakość wydania oraz klimat jaki stwarza. Genua naprawdę pozwala poczuć się jak prawdziwy kupiec. Te odczucie potęgują dodatkowo negocjacje, na których głównie opiera się cała rozgrywka. Nieznaczna losowość związana z początkowym rzutem kośćmi nie przeszkadza, zmusza ona tylko do obmyślania innej strategii. Gra ma jednak kilka mankamentów. Wylosowanie pola targowiska na kościach niepotrzebnie skraca rozgrywkę. Przy dwóch lub trzech graczach przy stole nic się nie dzieje. Jakieś emocje zapewni nam dopiero rozgrywka w cztery osoby lub w pełnym składzie. Oprócz tego po kilku partiach wkrada się monotonność, co skraca żywotność tytułu.
Genua zadowoli każdego, kto lubi interakcję w grach w dużych ilościach oraz handel. Łatwe zasady i ładne wykonanie powinny być dodatkową zachętą. Szkoda tylko, że pozycja ta dość szybko potrafi się znudzić. Plusy:
  • ogromna interakcja
  • zmusza do myślenia i planowania
  • losowość choć jest, to nie przeszkadza
  • jakość elementów
  • proste zasady...
Minusy:
  • …choć z początku dość zawiłe
  • w skrajnych przypadkach zbyt szybko się kończy
  • dobra tylko w pełnym składzie
  • po pewnym czasie nudzi
Dziękujemy sklepowi Rebel.pl za udostępnienie gry do recenzji.

Galeria


8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Genua (Genoa)
Typ gry: ekonomiczna
Projektant: Rüdiger Dorn
Ilustracje: David Cochard, Franz Vohwinkel
Wydawca oryginału: alea
Data wydania oryginału: 2009
Wydawca polski: Lacerta
Liczba graczy: od 2 do 5
Wiek graczy: od 12 lat
Czas rozgrywki: ok. 120 min
Cena: 129.90 zł



Czytaj również

Planszówkowe nowości #1
Gorący czerwiec 2017
CO2
Na ratunek planecie Ziemia
- recenzja
Goa
Znów kolonizacja? Znów euro?
- recenzja
Santiago de Cuba
Prawie jak Hawana
- recenzja
Belfort
A wszystko przez malutki błąd w obliczeniach
- recenzja
Mage Knight
Kiedy eurogra spotyka grę przygodową
- recenzja

Komentarze


earl
   
Ocena:
0
Całkiem ładne wykonanie.
18-04-2013 07:28

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.