» Recenzje » Festiwal Lampionów

Festiwal Lampionów


wersja do druku

Festiwal barw

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk

Festiwal Lampionów
Widzieliście kiedyś pokaz chińskich lampionów? Przepiękne, podniosłe w swej formie oraz przekazie wydarzenie, pełne barw i pewnej, niewysłowionej magii. Teraz, za sprawą gry Festiwal Lampionów można przystąpić do rywalizacji w trakcie której tafla jeziora pokryta zostanie mnóstwem kolorowych światełek.

Wydawnictwo Games Factory Publishing powiększyło swoje portfolio o kolejną pozycję, a mianowicie Festiwal Lampionów. Tym samym zapoczątkowana została nowa seria wydawnicza Family, skierowana jak sama nazwa wskazuje do szerokiego grona odbiorców, jakim są niewątpliwie rodziny. Pierwsza propozycja otwierająca linię dobrana została starannie, bowiem jak informuje ikonka na pudełku, tytuł został uhonorowany nagrodą Mensa Select. Zresztą to nie jedyne wyróżnienie, warto wspomnieć również o Golden Geek Best Family Board Game Nominee.

Oczywiście Festiwal Lampionów ma również swojego autora. Jest nim debiutant w branży, Kanadyjczyk Christopher Chung. Z kolei przyjemną dla oka szatę graficzną zaprojektował kwartet w składzie Jason D. Kingsley, Christina Major, Tyler Segel oraz Beth Sobe, przy czym jedynie ostatnia z wymienionych osób znana jest polskim graczom, a to za sprawą Viticulture.

A co znajdą nabywcy w środku pudełka, którego już sama frontowa ilustracja zachęca do sprawdzenia zawartości? Przede wszystkim 36 wielobarwnych kafelków jeziora, 56 kart lampionów (7 kolorów po 8 kart), 33 karty talentów oraz 20 drewnianych łódek. Oczywiście wewnątrz znajduje się również instrukcja: krótka i zrozumiała oraz 4 karty pomocy. W stosunku do wersji oryginalnej zaszło kilka zmian: karty talentów pierwotnie były żetonami, zaś zamiast łódek pudełko zawierało drewniane znaczniki. Oczywiście jest to czysta kosmetyka, w żaden sposób nie wpływająca na przyjemność płynącą z rozgrywki.

W spokojną, ciepłą noc

Jaki jest cel zabawy? Uzbieranie jak największej sumy punktów wynikającej z przemyślanego układania kafelków, a w efekcie pozyskiwanych lampionów, które z kolei wymieniane będą na karty talentów, czyli docelowe punkty. Proste? Wręcz trywialnie proste, jednakże aby cieszyć się laurem zwycięzcy należy najpierw ruszyć głową, a im więcej uczestników spotka się przy stole, tym większym sprytem trzeba będzie się wykazać.

Przygotowanie do zabawy przebiega błyskawicznie. W zależności o liczby uczestników formujemy stos kafelków jeziora o wskazanej przez instrukcję wielkości oraz określamy liczbę kart talentów i lampionów. Karty zostają wyłożone na stół, pośrodku umieszczany jest kafelek startowy, a gracze otrzymują po trzy płytki. Można zaczynać!

 Pojedyncza tura gracza składa się z trzech następujących po sobie kroków:

  1. Zwrot dwóch pozyskanych wcześniej łódek celem wymiany karty z zasobów na kartę z puli,
  2. Wymiana lampionów na kartę talentu,
  3. Zagranie jednego kafelka jeziora,

Dwie pierwsze czynności są nieobowiązkowe, występują wówczas, gdy gracz ma możliwość oraz potrzebę przeprowadzenia takiej transakcji. Natomiast zagranie kafelka jest obligatoryjne i wpływa na wszystkich uczestników, nadając ton dalszej zabawie, dlatego też warto zatrzymać się przy nim.

Każdy kafelek jeziora ma cztery kolorowe strony – banał, ale jakże ważny w tym przypadku. Jeśli gracz dołoży kafelek z ręki do drugiego i otrzyma zgodność kolorów na bokach, wówczas otrzymuje lampion w takim kolorze. Jeżeli zgodność barw zostanie uzyskana na dwóch bokach, wówczas otrzymuje dwie karty. To pierwsza metoda pozyskania lampionów o upatrzonym kolorze. Ponadto jeśli zagrywana płytka zawiera symbol i uzyskano na styku połączenie barw, wówczas dodatkowym profitem staje się drewniana łódeczka. W przypadku, gdy na dwóch płytkach widnieją dowolne symbole i przypasowano kolor do koloru, wtedy profitem stają się dwa znaczniki łódki. Podsumowując ten krok: płytki należy zagrywać tak, aby zapewniły jak najwięcej zasobów, a najlepszy możliwy skład to dwie karty oraz dwie łódki.

Rozpoczyna się noc lampionów

Ale powiększenie jeziora ma jeszcze inne konsekwencje, tym razem dla wszystkich graczy, w tym również zagrywającego. Po rozliczeniu indywidualnych profitów, następuje rozdanie bonusów globalnych: każdy uczestnik otrzymuje po jednej sztuce karty w kolorze boku kafelka zwróconego w jego kierunku. I tutaj rozpoczyna się pole do popisu, bowiem w sytuacji wyczerpania puli kart w danym kolorze, stają się one niedostępne aż do momentu ich zwrotu przez innych graczy. Można więc – a nawet należy! – tak powiększać jezioro, aby samemu uzyskać jak najwięcej profitów, a rywale obeszli się ze smakiem.

Wróćmy teraz do pierwszych dwóch - nieobowiązkowych - kroków w turze. To w tym momencie można za pomocą pozyskanych łódek wymienić posiadane karty na inne, o poszukiwanym kolorze, albo zamienić karty lampionów na talenty. Te ostatnie oznaczają punkty i pogrupowane są na cztery stosy: w pierwszym należy oddać cztery lampiony tego samego koloru, w drugim trzy dowolne pary, a w trzecim przypadku koszt wynosi po jednej karcie z każdego koloru. Ostatni stos talentów "zwyczajnych" to w zasadzie talia pocieszenia i rzadko bywa wykorzystywana. Talenty pogrupowane są nie tylko według rodzajów, ale i według wartości: te najcenniejsze spoczywają na górze, później zaś ich wartość maleje. Należy więc spieszyć się, inaczej rywale sprzątną sprzed nosa najlepsze kąski! Rozgrywka trwa do momentu zagrania wszystkich kafelków jeziora. Później następuje możliwość dokonania ostatnich wymian i finalne podliczenie zdobytych talentów. Zwycięzcą zostaje osoba z największą sumą punktów.

Światła na tle gwiazd

Festiwal Lampionów nie rozczarował. Oczekiwałem miłej gry rodzinnej zmuszającej zarówno młodszych jak i starszych uczestników do pogłówkowania i taką też otrzymałem. Dzieci niewątpliwie pokochają tę bardzo kolorową grę i oddadzą się kolekcjonowaniu lampionów. Dorośli zaś odnajdą się w dyskretnej nutce rywalizacji oraz negatywnej interakcji polegającej na zagrywaniu kafelków w ten sposób, aby uczestnicy nie otrzymali żadnych zasobów.

Nieźle wypada również skalowanie. Co prawda, i co oczywiste, tytuł najlepiej wypada w pełnym gronie, względnie przy trzech uczestnikach, ale również zabawa w duecie ma sens, a co do tej opcji miałem na początku mnóstwo wątpliwości. Poprawne skalowanie zapewnia spore ograniczenie w ilości lampionów biorących udział w zabawie. Dzięki takiemu podejściu karty lampionów szybko są pobierane, co wymusza operowanie nimi celem pozyskania talentów. Drobnym problemem może okazać się natomiast regrywalność, za każdym razem rozgrywka przebiega niemal identycznie, więc nie jest to tytuł do ciągłego wykorzystywania.

Losowość w zasadzie nie istnieje: ograniczona została do dobierania kafelków na rękę, ale dysponując trzema żetonami mamy wpływ na to, co będzie zagrane. Festiwal Lampionów idealnie wpisuje się więc w obszar gier familijnych: bardzo łatwych do opanowania, miłych dla oka oraz spełniających funkcję integracyjną. A że zmusza do pogłówkowania i daje możliwość złośliwego zagrywania kafelków? Tym lepiej, o to chodzi.

Plusy:

  • Proste reguły
  • Miłe dla oka wykonanie
  • Zmusza do myślenia
  • Delikatna nutka negatywnej interakcji
  • Dobre skalowanie:

Minusy:

  • Problemy z regrywalnością
  • Mimo wszystko lepsza przy dwóch lub trzech uczestnikach

 

Dziękujemy wydawnictwu Games Factory Publishing za przekazanie gry do recenzji.

7.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Festiwal lampionów (Lanterns: The Harvest Festival)
Typ gry: łamigłówka
Projektant: Christopher Chung
Ilustracje: Jason D. Kingsley, Christina Major, Tyler Segel, Beth Sobel
Wydawca oryginału: Foxtrot Games
Data wydania oryginału: 2015
Wydawca polski: Games Factory Publishing
Data wydania polskiego: 2016
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: 30 minut
Cena: 99,95 zł



Czytaj również

Wystawa Światowa 1893
Cuda techniki XIX wieku i Ty!
- recenzja
Arboretum
Piękny ten ogród!
- recenzja
Dead Men Tell No Tales
Z drogi majtkowie!
- recenzja
Odlotowy wyścig
Jak się ścigać, to tylko z Einsteinem
- recenzja
Spartakus: Krew i zdrada
Wirtuozeria negatywnej interakcji
- recenzja
Magazyn 51
Fortuna i podróbki
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.