FITS Travel

Dobrze się układa!

Autor: Krzysztof 'Hunter' Martyniuk

FITS Travel
Światowy bestseller autorstwa Reinera Knizii zdobył 10 nagród i nominacji, w tym również do słynnej Spiel des Jahres. Tetrisa zna chyba każdy. Może nieco ewoluował przez ostatnie lata, ale z drugiej strony jest nadal jakby taki sam. Kto nie grywał kiedyś w niego na starych komputerach czy przenośnych, delikatnie mówiąc badziewnych jakościowo konsolach elektronicznych, sprzedawanych na bazarach lub corocznych lokalnych odpustach z watą cukrową i szczypkami?

Knizia, jak wiadomo nie od dziś, potrafi udanie przenieść coś zwyczajnego na planszę. Tak jest i w tym przypadku. FITS Travel, czyli Tetris w nowym wydaniu – planszowym i do tego w wersji mobilnej – możemy bez problemu zabrać do plecaka bądź schowka w aucie, by cieszyć się rozrywką nawet przy chwilowym postoju. Gra została przystosowana do szerokiego grona odbiorców w wieku od zaledwie 8 lat wzwyż, posiadających około pół godziny wolnego czasu. Graczy może być czterech lub tylko jeden, mający chęć pograć zupełnie solo. 

Wewnątrz małego pudełka znajdują się 52 klocki, po 13 w każdym z czterech dostępnych kolorów (wykonane z tektury na płasko), 4 dwustronne plansze po 1 w każdym kolorze, 4 karty startowe i 13 kart podstawowych oraz 4 plastikowe rampy (podstawki pod plansze) i instrukcja.

Rozgrywka dzieli się na dwa etapy niezależnie od liczby uczestników. Wynika to z dwustronnych plansz. Pierwsza strona planszetki to pierwszy etap. Po jego zakończeniu należy odwrócić ją na drugą stronę i zagrać raz jeszcze z małymi zmianami.

Celem gry, jak przystało na Tetrisa, jest umieszczanie opadających klocków tak, by zasłonić jak najwięcej pól. Każdy z uczestników zaczyna z 13 klockami, 1 podstawką i 1 planszą. Po przetasowaniu kart startowych (to te niebieskie) każdy dostaje jedną. Wedle tego, co ta karta obrazuje, należy dobrać odpowiedni klocek ze swojej puli i ułożyć go na planszy od dołu, starając się potem jak najdokładniej zakrywać puste pola poprzez odpowiednie manewrowanie klockami. Karty fioletowe (podstawowe) kładzie się potem na zakrytym stosie. Gracze jednocześnie odkrywają górną kartę i pobierają ze swoich zasobów odpowiedni kształtem klocek. Następnie umieszcza się go na górze planszy, wedle gustu obraca i opuszcza na dół po prostej linii w wybrane miejsce. Całość rundy przebiega identycznie, aż do wyczerpania stosów kart. 

Druga tura wygląda podobnie. Gracze odwracają swoje plansze na podstawkach na drugą stronę i postępują tak samo, jak przy pierwszym etapie, następują jednak małe zmiany. Plansza nie jest już z samymi czystymi polami, ale posiada różne nadrukowane oznaczenia. Są to kolorowe symbole (klocki). Gdy zostawimy je widoczne podczas układania, będą liczone jak zapełnione pola. Prócz tego występują pola oznaczone minusami. Należy je koniecznie zasłonić, bo odkryte na koniec tury będą nam odejmować punkty. 

Podliczanie punktacji jest bardzo proste. W pierwszej rundzie dostaje się punkt za każdy całkowicie zapełniony rząd. Druga część zabawy jest punktowana nieco inaczej: za w pełni zapełniony rząd również dostaje się po punkcie, a za 3 identyczne widoczne symbole można dostać już 3 punkty. Na koniec pozostają wspomniane wcześniej symbole minusowe. Pozostawione widoczne, odejmują po 3 punkty za każdy. Za ewentualne dziury, czyli puste pola, nie przewidziano na szczęście żadnych kar. Po rozegraniu obu rund należy zsumować punkty i wyłonić zwycięzcę.

Gra jest mniejszym odpowiednikiem FITS. Różni się delikatnie od pierwowzoru głównie gabarytami i wykonaniem pewnych komponentów. Tutaj mamy wszystko papierowe, a jedynie podstawki są z plastiku. W dużej wersji prócz ramp występują również plastikowe klocki. 

Za stronę wizualną odpowiada Piotr Kania. Cieszy bardzo fakt, że postanowił nie udziwniać nic na siłę i pozostawił wszystko w lekko starym, retro stylu. Dzięki temu gra przywołuje miłe wspomnienia i dobrze wygląda. Jest kolorowo, czytelnie i z nutką nostalgii. Brawo. Poczułem się jak za dawnych lat, gdy grałem na małej przenośnej konsoli na baterie.

FITS Travel jest bardzo regrywalny, oczywiście z umiarem. Co prawda element losowości mocno przeważa, ale zabawa jest i tak dobra. Gra sprawdzi się doskonale w różnym wiekowo gronie, jednak starsi mogą mieć kłopot z wygodnym układaniem klocków – są dość drobne i nie do końca poręczne dla osób z dużymi palcami. Irytujące są niestety rampy. Niby fajnie, bo plastikowe, teoretycznie trwalsze, jednak bardzo ruchome. Wydają się sztywne, by nagle w jednym momencie, czasem przy delikatnym ruchu, pstryknąć, wygiąć się i rozsypać część naszych klocków. 

Nie ma co narzekać: tytuł jest łatwy, szybki i przyjemny. Bez większych problemów da się pograć z prawie każdym niezależnie od miejsca – czy to w parku na ławce, czy w samochodzie w dużym korku. Miło jest czasem wrócić do gier bazujących na tych znanych nam sprzed wielu lat temu. Zwłaszcza, gdy przebija przez nie prostota i ładne wykonanie.

Plusy:

Minusy:

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie gry na potrzeby recenzji.