» Recenzje » Ewolucja Ewolucji

Ewolucja Ewolucji


wersja do druku

Czyli dodatek do dość popularnej gry

Autor: Redakcja: Karolina 'Isadora' Małkiewicz, Balint 'balint' Lengyel
Ilustracje: Paweł 'BeeRee' Spryszyński

Ewolucja Ewolucji
Chyba każdy chciałby się pobawić w boga, stworzyć żywe istoty i dbać o nie. Doprowadzić do ich ewolucji dodając cechy umożliwiające przetrwanie w świecie z coraz większą konkurencją. Dać im skrzydła? Dać im płetwy? A może zwiększyć rozmiary? Może stworzyć drapieżnika? I w końcu, jak to wszystko wykarmić? Oto pytania, jakie pojawią się w trakcie rozgrywki.

 

Dziś zajmiemy się wyłącznie rozszerzeniem do gry Ewolucja: Pochodzenie gatunków, które zawiera aż trzy dodatki. Jest to typowy deck building tak samo, jak i wersja podstawowa. Za mechanikę i grafikę tej całkiem ciekawej pozycji odpowiedzialny jest Dmitry Knorre, który poza osławioną już Ewolucją nie stworzył niczego więcej. Grafiki są bardzo czytelne i ciekawe, ale cała oprawa niestety już tak nie zachwyca. Ja naprawdę lubię zielony kolor, ale jest go tu zdecydowanie za dużo. Tu wszystko jest zielone, a przez to wręcz nużące.

O co tu chodzi?

Jak już wspomniałem gra polega na stworzeniu zwierzęcia zdolnego przetrwać w świecie, w którym jest mało żywności. Pierwsze dwa dodatki, czyli Przestworza i Darwin, dodają tylko kolejne cechy, jak na przykład wataha i stadność których nie ma sensu szczegółowo omawiać. Wspomnę tylko, że Dmitry obiecuje nam w związku z nimi nie pięćdziesiąt tysięcy, a pięćdziesiąt milionów kombinacji różnych cech. Liczba naprawdę imponująca.

Każdą kartę można generalnie zagrać na trzy sposoby. Pierwszy, jako nowe zwierzę. Rewersem, czyli wszechobecną zieloną jaszczurką ku górze. Drugi i trzeci sposób to albo jedna, albo druga cecha na awersie karty. Cechy mogą być różne. Mogą robić z naszego stworka na przykład drapieżnika lub symbiota. Taką kartę zagrać można na parę zwierząt jednocześnie, co pomoże przetrwać temu słabszemu. W kolejnej fazie rzuca się kością i za jej pomocą ustala się ilość żywności dostępnej dla utworzonych zwierząt, którą reprezentują nam czerwone znaczniki. Różne cechy pozwolą nam pobrać ich więcej, niż jest dostępne. Te mają kolor niebieski i żółty. Taki na przykład Drapieżnik może zjeść dowolne zwierzę i do tego na przykład nakarmić swojego kolegę, z którym się komunikuje, które być może jest symbiotem tego pierwszego i zapewnia mu ochronę, a zamiast je zjeść, to przerobi na tkankę tłuszczową i zachowa na gorsze dni. Naprawdę wiele ciekawych rzeczy można tu wykombinować. Ostatnia faza to wymieranie gatunków, które nie zostały nakarmione.

W dodatku Kontynenty chodzi dokładnie o to samo, z tym że rzecz dzieje się na trzech oddzielnych kontynentach. Żyjące na nich stworzenia nie komunikują się, nie atakują i korzystają z różnych, inaczej ustalanych banków żywności, które ustalane są za pomocą kości i przeliczników zawartych na planszetkach kontynentów. Dwa z dostępnych obszarów to ląd na który możemy zwierzęta dodać według uznania, trzeci to natomiast ocean. By doń się dostać należy stworzeniu dodać cechę pływanie.

Podsumowanie

Jak to już mamy w zwyczaju, jedni mówią, że dodatki były potrzebne, inni natomiast twierdzą odwrotnie. Ale gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie. Moim zdaniem rozszerzenie dodaje tej grze regrywalności. Niestety poprzez dodanie nowych opcji, gra w sposób istotny straciła na i tak ubogiej dynamice, stając się jeszcze dłuższą i paradoksalnie bardziej nudną. Jedyne co nam ją urozmaica, to negatywna interakcja, czyli pożeranie wrogich zwierząt, podrzucanie im negatywnych kart typu nowotwory czy pasożyty. Jak w każdym deck buildingu istnieje losowość. Tu mechanika w żaden sposób nam jej nie ogranicza, co jest wadą. Skalowalność też pozostawia wiele do życzenia. Dla dwojga ta gra jest zbyt długa i mało pasjonująca. Rzecz zmienia się dopiero przy trojgu graczy, gdzie można wybrać osobę, z którą się dopuszcza do interakcji, a rozgrywka jest wtedy bardziej aktywna. Gra ma na szczęście więcej klimatu niż większość deck buildingów.

Plusy:

  • względnie wyczuwalny klimat
  • masa kombinacji cech
  • bardzo duża regrywalność dla miłośników tej mechaniki...

Minusy:

  • ... nudna dla całej reszty graczy
  • brak ograniczenia losowości

Dziękujemy wydawnictwu G3 za udostępnienie rozszerzenia do recenzji.

Dziękujemy Centrum Gier Pegaz za użyczenie podstawowej wersji.

6.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Ewolucja: Pochodzenie gatunków - Rozszerzenie
Seria wydawnicza: Ewolucja: Pochodzenie gatunków
Typ gry: karciana niekolekcjonerska
Projektant: Dmitry Knorre
Wydawca polski: G3
Data wydania polskiego: 2014
Liczba graczy: od 2 do 6
Wiek graczy: od 12 lat
Czas rozgrywki: 45-120 min.
Cena: 45 zł



Czytaj również

Urban Panic
Dziel i rządź
- recenzja
Mniam, mniam
Znów łańcuch pokarmowy
- recenzja
Tichu
Chińskie danie w 56 smakach
- recenzja
Chrum, Chrum!
Nie ma mocnych na prosiaka!
- recenzja
Szkoła alchemii
Trzeba mieszać
- recenzja
Podziemne królestwa
Krasnolud goblinowi... Górnikiem?
- recenzja

Komentarze


Kamulec
   
Ocena:
0

Miałem okazję pograć na siedmiu (2 podstawki + dodatek), było ciekawie.

28-09-2015 19:28
Kanibal77
   
Ocena:
0

Widze, że ta gierka utrwala powszechne mniemanie, że ewolucja, to takie trochę diablo na zasadzie- na trzecim lvlu wykupię czarodziejce zdolność x, co umożliwi mi wziąć jej na 10 lvlu zdolność y.

Serio, niektórzy tak myślą. Moja niezbyt lotna koleżanka stwierdziła niegdyś, że jest przeciwna klonowaniu mamuta, bo przecież ,,ewolucja po coś go usunęła.,,

28-09-2015 21:09
Kamulec
   
Ocena:
0

Moim zdaniem gra mocno nawiązuje do tego, jak ewolucja działa na prawdę. Przystosowanie, które zdobywa się z myślą o chwili bieżącej, często okazuje się z czasem balastem.

28-09-2015 22:02
Adeptus
   
Ocena:
+1

Serio, niektórzy tak myślą. Moja niezbyt lotna koleżanka stwierdziła niegdyś, że jest przeciwna klonowaniu mamuta, bo przecież ,,ewolucja po coś go usunęła.,,

Akurat to rozumowanie jest całkiem sensowne i wcale nie musi oznaczać błędnego pojmowania ewolucji ("ewolucja po coś je usunęła" to raczej skrót myślowy, niż wiara w to, że ewolucja jest jakimś bytem, który działa planowo). Skoro mamuty wyginęły, to znaczy, że były za słabo przystosowane, aby przetrwać, więc nie sensu na siłę ich na nowo próbować wpychać w ekosystem.

28-09-2015 22:31
Kanibal77
   
Ocena:
+1

@Kamulec 

No właśnie przystosowań nie nabywa się z myślą o niczym, bo nie jest to świadomy planowy proces.

@Adeptus

Równie dobrze można przyjąć założenie, że mamuty były wybornie przystosowane, skoro gatunek homo sapiens zamierza je przywrócić do życia, to znaczy, że jak najbardziej na to zasługują, bo mają przystosowanie wywoływanie-w-homo-sapiens-chęci-przywrócenia-mnie-do-życia. Koniec końców, każdy darwinista przyzna, że nie ważne jakim sposobem, ważne, że żyjesz.

29-09-2015 12:00
Adeptus
   
Ocena:
0

@ Kannibal77

W sumie racja.

29-09-2015 14:31
Kamulec
   
Ocena:
0

W grze to nie zwierzęta decydują, które przystosowania im dać, tylko gracz. Nie wiem, do czego zmierzasz. Realne jest życie, gra może tylko do rzeczywistości nawiązywać.

30-09-2015 21:08

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.