» Recenzje » Europa w 10 dni

Europa w 10 dni

Europa w 10 dni
Jedni lubią podróżować, inni trochę mniej. Wirtualne wakacje pieszo? A może samolotem? Czy wybierzemy jednak prom? Oto jest pytanie, ale wszystko zaczyna się jak zwykle od planowania. I właśnie tą zdolnością zajmiemy się w grze Europa w 10 dni.

Autorami Europy w 10 dni są Alan R. Moon (Diamenty, Ticket to Ride, seria Wsiąść do pociągu, Linie Lotnicze Europa, San Marco) i Aaron Weissblum (Celestia, San Marco), a grafikami zajęli się Jacqui Davis (Ex Libris, Manhattan, Obóz ninja), John Kovalic (Munchkin, Kasa i Spluwy), Max Winter Osterhaus (Pirate versus Pirate) i Cathleen Quinn-Kinney. Graficznie w tej pozycji jest wszystko bardzo ładnie dopracowane. Do zabawy może zasiąść od 2 do 4 osób w wieku od 10 lat. Natomiast sama rozgrywka nie powinna zająć dłużej niż 30 minut. Celem graczy będzie ułożenie trasy 10-dniowej wycieczki po Europie. Na szczęście nie jest potrzebna znajomość geografii, gdyż mapę Europy mamy cały czas w zasięgu wzroku. 

Co ujrzymy w pudełku Europy w 10 dni? Przede wszystkim piękną, kolorową planszę z naniesionymi na nią wszystkimi państwami Europy oraz ważniejszymi zbiornikami wodnymi (m.in. Morze Śródziemne, Morze Bałtyckie, Ocean Atlantycki). Oprócz nich zwarto plastikowy podajnik, który pomieści 71 płytek. Symbolizują one poszczególne kraje oraz środki transportu pozwalające na wykorzystanie ich w trakcie naszej podróży. Poza tym znajdziemy jeszcze dwuczęściowy stojak, który pozwoli nam ułożyć  karty od 1 do 10, żeby stworzyć nasz plan podróży. Co prawda instrukcja nie jest za wielka ani za obszerna, ale w przejrzysty sposób tłumaczy dość proste zasady tego grywalnego tytułu. Kafelki są przyjemne w dotyku, kolorowa okładka na pudełku też od razu przyciąga wzrok. Grafiki są naprawdę świetne, wykonanie kafelków jest na najwyższym poziomie, no i te plastikowe stojaki, które bardzo ułatwiają rozgrywanie partii. Łatwo się w nich układa płytki, a do tego przeciwnik nie widzi, co w nich mamy. 

Przed rozgrywką każdy dostaje po 2 stojaki, na których puste miejsca uzupełniamy przetasowanymi wcześniej płytkami. Dobieranie tych płytek odbywa się bez podziału na tury graczy, ale i tak każdy bierze po kolei po 1 kafelku i ustawia go w dowolnym miejscu. Już na tym etapie wstępnie powinniśmy sobie planować podróż, gdyż – jak się wkrótce przekonacie – zasady nie są aż tak banalne i będzie trzeba się trochę nagimnastykować, aby przyszykować plan podróży. Po dołożeniu płytki nie można zamieniać ich miejscami. Stojaki najlepiej  tak ustawić, aby inni uczestnicy nie mogli nic podejrzeć. Z pozostałych płytek robimy stos w pierwszej przegródce podajnika, a w pozostałych trzech kładziemy z wierzchu tego stosu po 1 odkrytym kafelku. To będzie nasz stos odrzuconych płytek. 

Przystępujemy zatem do zabawy. Każdy z graczy ma swoje standardowe 10 kafelków, które ułożył na swoim stojaku. W naszej turze możemy wykonać jedną akcję. Oczywiście chodzi o dobieranie kafelka. A to możemy uczynić poprzez wzięcie kafelka z wierzchu zakrytego stosu albo ze stosu płytek odrzuconych, które wstępnie już znalazły się na początku rozgrywki. W trakcie będą się one zmieniać, gdyż kafelki, które nam nie pasowały, tu właśnie będziemy odrzucać.  

Wybieramy płytkę, którą chcemy dobrać (np. z zakrytego stosu wyciągnęliśmy środek transportu) i musimy któryś z naszych kafelków podmienić. Jeśli zdecydujemy się ten kafel dobrać, to musimy któregoś kafelka się pozbyć. Oczywiście istnieje możliwość, że ta płytka w ogóle nam się nie przyda, więc ją odrzucamy na 1 z 3 stosów. A jeżeli go zachowamy, to umieszczamy go na stojaku, a kafel, który znajdował się w tym miejscu ląduje na jednym ze stosów kafelków odrzuconych.

Trzeba przestrzegać jednak kilku zasad. Pierwszą z nich jest to, że nasza podróż musi zaczynać się i kończyć na którymś z krajów (niektóre państwa oznaczone gwiazdką pojawiają się podwójnie). Drugą regułą jest "poruszanie się pieszo" (przerywana czerwona linia służy też do tego celu) – po ustawieniu się kafelków z Czechami i Słowacją mamy zaczęty szlak, gdyż znajdują się one obok siebie. Takie ułożenie jest jak najbardziej poprawne. Ale co zrobić w przypadku, kiedy chcielibyśmy się przemieścić z Irlandii do Polski? Wystarczy, iż pomiędzy tymi krajami umieścimy środek transportu (w tym przypadku będzie to samolot), ale tutaj obowiązuje już pewna reguła. A mianowicie oba państwa, jak i środek transportu, muszą być w tym samym kolorze. A w jaki sposób wyruszyć z Polski do Danii? Pomiędzy krajami powinien znaleźć się statek (Morze Bałtyckie) i wtedy przepłyniemy tam bez problemu (tutaj kolory już nie grają roli). Wygrywa osoba, która jako pierwsza ułoży plan podróży uwzględniający wszystkie zasady. 

Europa w 10 dni to prosta gra, wystarczy tylko wyjaśnić graczom kilka zasad, na które trzeba zwracać uwagę przy planowaniu ich podróży. Opisują one, w jaki sposób mamy budować połączenia. Kafelki w trakcie zabawy można zmieniać, patrząc na to, jakie państwa odwiedzimy po drodze. Dodatkowym atutem jest to, że nie wiemy, jaki szlak obrali przeciwnicy, więc kafelki znajdujące się na stosie odrzuconych mogą zostać zakryte (szczególnie te przez nas upatrzone) lub zabrane nam sprzed nosa. Nie ma tu nic skomplikowanego, gra dostarcza masę satysfakcji po każdej jednej rozgrywce. 

Losowość rozgrywki jest tutaj mocno zauważalna poprzez pomieszanie płytek. Po dobraniu kafli często będziemy niezadowoleni, bo akurat nam się do niczego nie przyda, a na te upatrzone przyjdzie długo poczekać. Najczęściej bywa tak, że przeciwnik ma już w swoich zbiorach upragnioną płytkę. Jeszcze przed samą rozgrywką możemy zauważyć, że każda partia będzie wyglądała inaczej. Losowo dokładane płytki na stojaki zapoczątkują nam inny przebieg trasy. A to wszystko zapewnia sporą regrywalność. Skalowalność wypada bardzo dobrze przy 2 graczach, tak jak przy 4. Ale im nas więcej, tym ciężej zgarnąć brakujący kafelek. 

Gra jest kompaktowa pod względem czasu. Nie trzeba siedzieć przy niej godzinami. Samo rozłożenie potrwa parę sekund. Gra zajmuje 30 minut i spokojnie w tym czasie jesteśmy w stanie zmieścić się z partyjką. Dodatkowym atutem jest element edukacyjny w postaci zabytków lub ciekawostek związanych z danym krajem ukazanych na kafelkach.

                          

Plusy: 

  • proste zasady 
  • spora regywalność 
  • działa dobrze w każdym gronie 
  • szybkie partie 
  • losowość 
  • element edukacyjny 

Minusy: 

  • kolory pomarańczowy z żółtym zlewają się ze sobą 

 

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za udostępnienie gry do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Europa w 10 dni
Typ gry: familijna
Projektant: Alan R. Moon, Aaron WeissblumAlan R. Moon, Aaron Weissblum
Ilustracje: Jacqui Davis, John Kovalic, Max Winter Osterhaus, Cathleen Quinn-Kinney
Wydawca polski: Rebel.pl
Data wydania polskiego: 2020
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: ok. 20-30 min.
Cena: 79,95 zł



Czytaj również

Wsiąść do pociągu: Europa
Wagoniki i dworce
- recenzja
D&D: Ekran Mistrza Podziemi
Tarcza ze smoczej łuski
- recenzja
Dungeons & Dragons: Przewodnik Mistrza Podziemi
Piąte Lochy i Smoki okiem widzącego
- recenzja
Everdell
Wielkie miasta leśnych stworzeń
- recenzja
Wsiąść do Pociągu: Polska
Podróże między Bugiem a Odrą i od Bałtyku po Tatry
- recenzja
Munchkin Grimm
Kiedy Munchkin jest już tylko Munchkinem?
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.