» Artykuły » Inne artykuły » Dlaczego Bruno Cathala?

Dlaczego Bruno Cathala?


wersja do druku

Przegląd gier francuskiego projektanta

Autor: Redakcja: Marcin 'Karriari' Martyniuk, Joanna 'Taun_We' Kamińska

Dlaczego Bruno Cathala?
Ostatnie dwa lata były bardzo pracowite dla Bruno Cathali. Francuski projektant dzięki kilku bardzo udanym tytułom wspiął się na sam szczyt popularności europejskich twórców gier planszowych. Przyjrzyjmy się zatem kilku wybranym propozycjom, zarówno tym nowszym, jak i kilku starszym.

Cathala jest kimś więcej, niż tylko samotną gwiazdą europejskiej sceny planszówkowej; od wielu lat równie chętnie tworzy gry we współpracy z innymi projektantami. Jednakże poza nielicznymi przypadkami to jego nazwisko jako pierwsze wymieniane jest na wieczkach gier, co można odczytywać jako drobną sugestię odnośnie tego, która osoba wiedzie prym w danym duecie. Wzmożony okres aktywności przypadł na rok 2014, kiedy to światło dzienne ujrzały aż cztery jego produkcje: Abyss, Five Tribes, Haru Ichiban oraz dodatek do Cyklad, czyli Tytani. Oczywiście zarówno wcześniej, jak i w ostatnim roku Francuz wydał tytuły, które raczej na długi czas zapadną w pamięć miłośnikom gier planszowych.

Artykuł powstał na bazie gier (kolejność alfabetyczna): 7 cudów świata: Pojedynek, Abyss (wraz z dodatkiem Kraken), Cyklady (razem z dodatkami Hades oraz Tytani), Five Tribes (z ujęciem rozszerzenia The Artisans of Naqala), Mały Książę: Droga do Gwiazd, Misja: Czerwona Planeta, Mr. Jack, Mr. Jack Pocket, Zlot czarownicOczywiście lista ani nie obejmuje pełnego spektrum twórczości, ani nie wyczerpuje pełni tematu, ale stanowi dobry punkt wyjściowy.

Większość autorów – tak literackich jak i gier planszowych – ma swoje ulubione triki, pomysły oraz schematy, po które chętnie sięgają, a które z biegiem czasu stały się ich symbolem. W przypadku Cathali jedno nie ulega wątpliwości: Francuz uwielbia rozpychać się na planszy łokciami, czego najlepszym przykładem są oczywiście Cyklady, niedawno temu wydana Misja: Czerwona Planeta, a w mniejszym stopniu również Five Tribes. Walce na planszy towarzyszy oczywiście cała masa interakcji pomiędzy graczami, element równie ważny w grach Cathali. Seria Mr. Jack to esencja bezpośredniej rywalizacji, ale płatanie wzajemnych psikusów odgrywa istotną rolę również w Cykladachm, Wyścigu czarownic, Five Tribes, 7 Cudów Świata: Pojedynek, nawet Kraken bardzo rozruszało niemrawą Głębię (Abyss).

Kolejną ważną kwestią jest instrukcja oraz towarzyszące jej reguły zabawy. Uwielbiam gry, których zasady spisane są na dosłownie kilku stronach, a mimo to skrywają w sobie mnóstwo możliwości, gwarantując godziny świetnej rozrywki. Francuz nie potrzebuje glosariusza regulującego wyjątki, nie bawi w mini encyklopedie, a jednak wszystko jest jasne i klarowne. I chociaż finalna ocena poszczególnych gier to element mocno indywidualny, to jednak nawet osoby sceptycznie nastawione do niektórych propozycji Cathali podkreślają, iż od strony mechanicznej propozycje Francuza zazwyczaj działają bardzo płynnie. Pomysłom oraz sprawnym rozwiązaniom każdorazowo towarzyszy atrakcyjna oprawa graficzną. Tutaj wyróżnia się oczywiście Głębia, złośliwie – chociaż niebezpodstawnie – określana mianem ładniejszej niż lepszej mechanicznie.

7 Cudów Świata: Pojedynek

Wielki przebój ubiegłego roku i bodajże jedyny przypadek, kiedy to nazwisko Cathali figuruje jako drugie. Oczywiście jest to w pełni uzasadnione, w końcu to współpracujący z nim Antoine Bauze jest ojcem pierwowzoru. Sama gra zrobiła furorę, w ciągu zaledwie półrocza wspinając się aż na 12 miejsce rankingu serwisu BGG, co samo w sobie nie jest zaskakujące, w końcu Pojedynek to absolutnie jedna z najlepszych gier dwuosobowych, pełnymi garściami czerpiąca z klasycznych 7 Cudów Świata. W ciągu zaledwie 30 minut rywale próbują stworzyć imperium, które przyćmi bogactwem oraz sławą państwo przeciwnika. Niech jednak nikogo nie zwiedzie niewielkie opakowanie oraz krótki czas rozgrywki: Pojedynek to propozycja na wiele partii, cechująca się olbrzymią regrywalnością. Tej gry nie ma co reklamować, należy w nią zagrać.

Abyss (Głębia)

Tytuł, który zebrał chyba wszystkie możliwe nagrody za oprawę graficzną, będącą absolutnym arcydziełem. Od strony mechanicznej nie jest już tak różowo: podmorskie szachy, których celem jest pozyskanie przychylności lordów oraz zdobycie kontroli nad najbardziej atrakcyjnymi obszarami, niestety nie zapewniają takiej samej mocy wrażeń. Owszem, poszczególne elementy zostały poukładane, mechanika oparta na kartach (zbieranie sprzymierzeńców i zakup lordów) działa bez problemów, a punkty można zdobywać na kilka różnych sposobów, jednakże leniwie mijające tury i szczątkowa interakcja zdecydowanie obniżają noty tej gry.

Szczęśliwie narzekania graczy chyba dotarły do uszu Cathali i rozszerzenie Kraken wprowadziło mechanizmy, które zdecydowanie rozruszały zabawę oraz zapewniły kolejne sposoby na kolekcjonowanie punktów. Przeklęte czarne perły przerzucane są z rąk do rąk niczym rozżarzone węgle, podnosząc atrakcyjność rozgrywki. Jednakże nawet pomimo tego Głębia pozostała grą ładniejszą aniżeli grywalną.

Cyklady

Opus Magnum Cathali i pierwszy z tytułów w zestawieniu stworzony we współpracy z Ludovicem Maublanc. Duże i ciężkie pudło skrywa w sobie mnóstwo dobra: kompozytową planszę oraz mnóstwo figurek, żetonów, a także kart. A wszystko po to, żeby stoczyć epickie starcie o dominację nad archipelagiem greckich wysp. Ale zanim jeden z uczestników przywdzieje laur zwycięzcy, wpierw musi wystarać się o przychylność bogów, zrekrutować wojsko, przekonać do siebie mityczne potwory, zadbać o dopływ złota oraz wznieść budowle. Tylko wówczas skuteczny podbój ziem rywali stanie się możliwy.

Brzmi strasznie? Wbrew pozorom instrukcja to zaledwie 8 stron wraz z przykładami, a sama gra to wzorcowy wręcz przykład jak estetykę można połączyć z prostą i zrozumiałą mechanikę (licytacja oraz area control) z bardzo dobrym skalowaniem oraz olbrzymią grywalnością. Za sprawą klimatu i wykonania niekiedy jest klasyfikowana jako Francotrash, tudzież AmeriEuro - rzecz na pograniczu gier o charakterze europejskim i amerykańskim. Mimo kilku lat od swojej premiery Cyklady nie zestarzały się ani odrobinę, w czym zapewne pomogły dwa świetne rozszerzenia: Hades oraz Tytani, oba o charakterze modułowym, dzięki czemu można dowolnie urozmaicać kolejne partie. Co więcej, na ten rok planowany jest kolejny (co prawda reklamowany jako niewielki, ale zawsze) dodatek – Monumenty.

Five Tribes

Kolejny hit: w ciągu zaledwie roku od premiery tytuł zameldował się w pierwszej czterdziestce rankingu gier prowadzonego przez serwis BGG. W czym tkwi tajemnica sukcesu? Raczej nie w szacie graficznej oraz jakości komponentów, chociaż te stoją oczywiście na najwyższym poziomie. Sekret tkwi w przemyślanej mechanice niecodziennego worker placementu. Otóż zamiast umieszczać robotników na planszy w trakcie zabawy, kilkadziesiąt figurek rozpoczyna zabawę będąc już rozłożonymi na stole na samym początku rozgrywki, a wraz z pierwszą turą rozpoczynają się zawody o jak najlepsze wykorzystanie dostępnych zasobów, które stopniowo znikają z planszy. 

Cel zabawy jest trywialny: zdobycie jak największej sumy punktów, jednakże wszystko co do niego wiedzie zdobyło uznanie wśród wielu graczy. Modułowa plansza za każdym razem wygląda nieco inaczej, a kilka rodzajów płytek oraz odmienne umiejętności pionków zapewniają spore pole manewru. A do tego należy dodać jeszcze element licytacji, kolekcjonowanie kompletów kart, przejmowanie kontroli nad płytkami oraz pozyskiwanie przychylności zapewniających bonusy dżinów. Five Tribes angażuje od pierwszej do ostatniej minuty.

A jakby było tego mało, rozszerzenie The Artisans of Naqalatylko powiększyło sułtanat (czyli planszę) i wprowadziło kolejne plemię oraz nowe możliwości zdobywania punktów, dzięki czemu ta znakomita pozycja stała się jeszcze lepsza. Fanów na pewno ucieszy również wiadomość, iż Cathala jednak nie zamierza zasypiać gruszek w popiele i na rok 2016 przewidywany jest kolejny dodatek: The Thieves of Naqala.

Mały książę: Droga do Gwiazd

Drugi tytuł opracowany przez duet Cathala - Bauza i pierwsze rozczarowanie. Bazująca na filmie oraz czerpiąca pełnymi garściami z jego oprawy wizualnej, produkcja skierowana jest do młodszych graczy, co samo w sobie nie jest żadną wadą. Któż nie chciałby wznieść się samolotem w powietrze, wziąć udział w podniebnym wyścigu i polecieć hen ku gwiazdom? Niestety zawiódł tutaj podstawowy element jakim jest grywalność: zabawa w duecie jest zwyczajnie bardzo nudna, a i we troje trudno mówić o wielkiej atrakcyjności. Dopiero przy czterech uczestnikach wyścig zapewnia emocje, ale to z kolei może być zbyt wielkim progiem do przekroczenia. Szkoda zmarnowanego potencjału, jakim jest nośny motyw oraz klimatyczna oprawa; niestety poprawne rozwiązania i pomysły to w tym przypadku zdecydowanie za mało.

Misja: Czerwona Planeta

Druga edycja właśnie trafiła do sklepowych półek. Kilka rozegranych partii pozwala wysnuć wniosek, iż tytuł ten (premiera pierwszej edycji datowana jest na rok 2005) był pierwowzorem dla bardziej zaawansowanych Cyklad (premiera w 2009 roku). Oba tytuły łączy podstawowa mechanika, czyli area control (walka o obszary). Czerwona Planeta jest w tym względzie zdecydowanie szybsza, ale i odrobinę mniej agresywna oraz oferuje uboższy arsenał podstępów, co nie znaczy jednak, że jest gorsza. 

A o co chodzi w tej grze? Uczestnicy stają do rywalizacji o przejęcie kontroli nad najbardziej wartościowymi regionami Marsa oraz jego księżycem, Phobosem. W tym celu wysyłają ku czwartej planecie układu słonecznego kolejnych kosmonautów, przestawiają pionki na jego powierzchni, utrudniają życie konkurencji jak tylko mogą, również przez fizyczną eliminację oraz w międzyczasie próbują zrealizować zlecone misje. Słowo "podstęp" najlepiej określa ten bardzo interesujący tytuł. Całość trwa zaledwie 10 rund, więc należy wykazać się pośpiechem i zdecydowaniem w działaniu. Jak łatwo domyślić się, rozgrywka jest bardzo intensywna, a przyjemność z obcowania z tytułem wzmaga bardzo udana szata graficzna, utrzymana w steampunkowej konwencji.

Warto również nadmienić, iż w obecną edycję bawić można się już we dwie osoby, w przeciwieństwie do pierwszej odsłony opracowanej o minimum trzech uczestnikach. Ta zmiana stała się możliwa dzięki zastosowaniu całkiem sprawnie działających botów.

Seria Mr. Jack

Kolejna propozycja opracowana wspólnie z Ludovicem Maublanc. W skład serii wchodzą Mr. Jack, Mr. Jack Pocket, Mr. Jack in New York oraz bardzo pokrewny mechanicznie Upiór w Operze. Każda z odsłon opowiada o zmaganiach policyjnych inspektorów z bezwzględnym mordercą Kubą Rozpruwaczem, w paryskiej odsłonie noszącym miano Upiora. Dzięki stosunkowo prostym zasadom oraz wciągającej i angażującej szare komórki rozgrywce, cała seria zapisała się złotymi zgłoskami w historii gier dwuosobowych. Mr. Jack oparł się upływowi czasu i właśnie obchodzi okrągły jubileusz - 10 lat od swojej premiery mężnie stawia czoła setkom tytułów, które trafiają rokrocznie do sklepów. 

Zlot czarownic

I ostatnia propozycja w niniejszym zestawieniu, tym razem zaprojektowana przy współudziale Serge Laget (z tym autorem Cathala popełnił również Senji). Przepiękny i wymagający zarówno spostrzegawczości, jak i refleksu tytuł, przy którym można spędzić czas wspólnie z pociechami, a zwłaszcza z przyszłymi czarownicami. Jedyny mankament - podobnie jak w przypadku Mały książę: Droga do Gwiazd dotyczy skalowalności: lepiej grać w szerszym gronie niż w duecie. Ale pod każdym innym względem tytuł prezentuje się ciekawiej aniżeli przygody Małego Księcia. Istotą zabawy są rzuty kośćmi i zapamiętywanie ich rezultatów, co nie jest łatwe, zwłaszcza podczas gry z dziećmi dysponującymi świetną pamięcią. Rewelacyjnym pomysłem jest również pudełko, będące nie tylko miejscem składowania elementów, ale służące do realizacji rzutów kośćmi oraz zakrywania ich wyników.

Chwilowo to tyle. Niewątpliwie nie wyczerpuje to całości tematu, bowiem w kolejce stoją również Cleopatra and the Society of Architects, Pentos, Shadows of CamelotSenji, Haru Ichiban, Mały Książę: Stwórz mi planetę, Szeregowy Pingwin, jak również inne tytuły, a swoją premierę miało dopiero co Histrio. Mam również nadzieję, iż wena będzie nieodłączną przyjaciółką francuskiego projektanta i gracze otrzymają do swoich rąk jeszcze niejeden wspaniały tytuł.




Czytaj również

Mr. Jack Pocket
Pościg w 15 minut
- recenzja
Mr. Jack – dodatek
Świeża krew
- recenzja
Mr. Jack
Klasyk powraca
- recenzja
Pięć Klanów
Planszówkowicz z Arabii
- recenzja
7 Cudów Świata: Pojedynek - Panteon
Bogowie pośród śmiertelnych
- recenzja
Mr. Jack in New York
Tropiąc mordercę
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.