» Recenzje » City Tycoon

City Tycoon


wersja do druku

Sim City bez "Sim"

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło
Ilustracje: Joanna 'Senthe' Falkowska

City Tycoon
Futurystyczne wizje świata od zawsze fascynowały pisarzy science-fiction. W Powrocie z gwiazd Stanisław Lem tak opisuje swoją: "Przede mną stał mężczyzna w czymś puszystym jak futro, co tknięte światłem opalizowało jak metal. Trzymał pod ramię kobietę w szkarłacie. To, co miała na sobie, było w wielkie oczy, niby pawie, te oczy mrugały. To nie było złudzenie, oczy jej sukni naprawdę otwierały się i zamykały. Chodnik, na którym stałem za dwojgiem tamtych, pośród dziesiątka innych ludzi, jeszcze przyspieszał. Między płaszczyznami białodymnego szkliwa otwierały się kolorowe, oświetlone pasaże o przezroczystych stropach, deptanych nieustannie przez setki stóp na wyższym, następnym piętrze, (...) w głębi, na dalszych planach, otoczenie szyły wciąż przelatujące smugi nie wiem jakich pojazdów — latających może — bo niekiedy szły skosem w górę lub w dół, wświdrowując się w przestrzeń (...)". Takim właśnie miastem, pełnym luksusowych apartamentów, dziwacznych fabryk i ogromnych centrów handlowych będziemy zarządzać w City Tycoon. Jest to gra kafelkowa, stworzona przez dwójkę debiutantów, Huberta Bartosa i Łukasza Kowala, a wydana przez REBEL.pl. Rozbudowując metropolię przyszłości rywalizujemy o pieniądze, sławę i, oczywiście, punkty zwycięstwa. Który z inwestorów zyska największą popularność wśród mieszkańców?
Architektura przyszłości
W pudełku znajdziemy całą górę kolorowych kafelków, planszę do oznaczania punktacji oraz mnóstwo żetoników (po kilkadziesiąt dla każdego z pięciu graczy). Wszystkie te elementy nie odbiegają jakością od standardu, do jakiego przyzwyczaiło nas wydawnictwo REBEL.pl. Podobnie nie odbiega od niego, niestety, bezużyteczna wypraska.
Kafelki, jak się rzekło, są bardzo jaskrawe i zawierają grafiki przypominające sen kreatywnego architekta. Już przed premierą jasne było, że oryginalna oprawa spotka się zarówno z uznaniem, jak i krytyką wielu osób. Mi osobiście bardzo przypadła do gustu, gdyż futurystyczne wizje świata to bezsprzecznie coś, co tygryski lubią najbardziej. Dodatkowej zabawy, niczym w grze dla dzieci, dostarczają same próby nazwania dziwacznych struktur. Jedyny problem to kolorystyka żetonów graczy. Co prawda całkiem dobrze odróżniają się od kafelków, na których będą kładzione, ale już nie od siebie nawzajem. Żetony czarne i ciemnogranatowe niezwykle łatwo pomylić ze sobą mimo odmiennego kształtu białych symboli na nich. To zresztą nie jedyny problem z czytelnością elementów gry. Ale o tym później.
Czas rozpocząć karierę
Rozgrywka podzielona jest na cztery etapy, a w każdym z nich budować będziemy coraz ciekawsze i bardziej zaawansowane dzielnice. Zaczynamy od skromniutkiego centrum miasta, aby rozbudować je wspólnie do ogromnej metropolii. Choć oczywiście kooperacja jest tylko pozorna: każda nowowybudowana dzielnica jest oznaczana żetonem odpowiedniego gracza. W końcu biznes to biznes. W pierwszej fazie każdego etapu przeprowadzamy draft, czyli stopniowe dobieranie kafelków przez graczy. Na początek każdy dostaje ich sześć. Po wybraniu jednego pozostałe należy przekazać graczowi po lewej (i jednocześnie przyjąć inną piątkę kafelków od gracza po prawej). Proces ten powtarzamy, aż każdy będzie mieć sześć wybranych przez siebie kafelków na ręce. Ten typowy mechanizm zaczerpnięty z gier karcianych przynosi bardzo wiele korzyści, by wymienić choćby oszczędność czasu, ograniczenie losowości przy dobieraniu, możliwość wpływania na kafelki, które otrzymają przeciwnicy i wiele innych konsekwencji strategicznych.
Wiwat urbanizacja!
Kiedy wszyscy już wyposażyli się w zestaw projektów, czas na ich realizację. W swojej turze gracz może dołożyć kafelek dzielnicy w dowolnym miejscu, płacąc określoną kwotę, lub sprzedać go po stałej stawce $5 za sztukę. O ile w pierwszych etapach jest to nawet znaczący przypływ gotówki za niepotrzebne kafelki, o tyle w późniejszych musimy już zadbać o własną ekonomię, gdyż pięć dolarów jawi się nam kwotą iście groszową. Trzecie zastosowanie kafelka to odrzucenie go w zamian za możliwość budowy własnej elektrowni lub wodociągów. Dzielnice podzielone są na kilka kategorii, co ma wpływ na ich współpracę z innymi. Na przykład osiedla mieszkaniowe będą przynosić więcej punktów, jeśli obok nich znajdzie się park. Niektóre prestiżowe cuda architektury przyniosą nam punkty za samo ich wybudowanie, inne dostarczą kafelków terenu – łąki lub wody. Należy jednak uważać, by nie zapomnieć o konieczności zaplanowania dodatkowego stawu, gdyż zielone i niebieskie ikonki terenów są wyjątkowo źle widoczne na ciemnym tle po lewej stronie kafelka. Kiedy wszyscy już zrealizują lub sprzedadzą projekty z wszystkich sześciu kafelków, czas na główny mechanizm City Tycoon – zasilanie. Każda nasza dzielnica w zamian za prąd i wodę dostarcza nam pieniądze do wykorzystania w następnych turach, kostki "dóbr" (które konsumujemy później głównie w dzielnicach mieszkalnych) lub też to, co najważniejsze – punkty zadowolenia mieszkańców. Ostatecznie trudno cieszyć się z mieszkania w luksusowym apartamencie bez światła i możliwości kąpieli.
Niestety, ilość dostępnych kostek prądu i wody jest ograniczona ilością elektrowni i wodociągów na planszy. Każda z nich będzie więc obiektem bezlitosnej rywalizacji. Na tym nie koniec. Kostkę wody pobraną z wodociągów należy dostarczyć w odpowiedni punkt miasta. Wyobrażamy więc sobie wirtualny rurociąg prowadzący z jednego miejsca do drugiego. Jeśli przechodzi on przez kafelki innych graczy, musimy dopłacić im za możliwość transportu każdej kosteczki! W tej fazie gry, niestety, ujawnia się kolejna jej wada. Czerwone kosteczki prądu, niebieskie wody, kolorowe kafelki, ikonki na nich i jeszcze te żetony graczy... Wszystko to powoduje oczopląs i niezwykle trudno zorientować się, które kostki są jeszcze możliwe do przeniesienia, które już zostały zużyte i co jest czyje. Konieczne będzie niezwykle uważne obserwowanie kafelkowej planszy, a i tak zapewne nie obędzie się bez niepotrzebnych przestojów.
Dobry biznesplan to podstawa sukcesu
Kluczem do zwycięstwa w City Tycoon jest odpowiednie zarządzanie dobranymi kafelkami i bardzo umiejętna rozbudowa. Należy uważać, by nikt nie zajął kluczowych dla nas lokalizacji. Dzielnice "wspomagające" powinny być otoczone kafelkami odpowiednich typów (i to własnymi, by wróg nie korzystał z naszych bonusów), stawy i łąki mogą nas zależnie od przyjętej strategii oddzielić od innych lub do nich zbliżyć. Jeśli gracze nie przepadają za negatywną interakcją, zapewne nieformalnie podzielą miasto na kilka części i będą budować własne układy kafelków w dużych grupach. Przy agresywnym stylu gry kontrolowane tereny będą rozsiane w małych grupkach wszędzie wokół, byle podkraść prąd z cudzej elektrowni. Do podjęcia mamy bardzo wiele bardzo istotnych decyzji, które będą rzutować na całą grę. Czasem nawet aż za bardzo. Jeśli na początku nie zbudujemy i nie zasilimy w miarę dobrych osiedli mieszkaniowych, może się okazać, że brakuje nam gotówki na dalszą rozbudowę. Problem ten w dalszych etapach będzie się tylko nawarstwiał. Dla odmiany ci, którym pójdzie wyjątkowo dobrze w pierwszym etapie, mogą już na stałe odbić się od stawki i zarabiać coraz większe sumy. Gra jest niestety podatna na mechanizm kuli śnieżnej. Tym bardziej, że jedyne, co nam pozostaje z poprzednich etapów, to właśnie pieniądze, gdyż wybudowane już dzielnice mają zdecydowanie słabszą wydajność finansową i punktową od nowszych. Nie ma się też co łudzić, że mozolne zbieranie punktów przez całą grę nie zostanie zniwelowane przez efekty ostatniego, czwartego etapu, w którym wszystkie budynki będą już tylko produkować zielone "okejki". Z jednej strony grande finale staje się bardzo emocjonujący dzięki przygotowywaniu się do niego przez całą grę. Z drugiej - końcowe wyniki czasem wydają się nie mieć przełożenia na wysiłek włożony w strategiczne planowanie podczas całej rozgrywki. Jeśli komuś trafi się w ostatniej fazie budynek pasujący do wybranej strategii, to może zdobyć przewagę, jeśli nie, to nie.
Dodatkowo zabawę psuje nieco fakt, że budowanie budynków bardziej "przyszłościowych" wydaje się nie mieć sensu. W następnej fazie z pewnością dostępne będą już dużo lepsze. Zresztą balans losowanych dzielnic nawet w jednej fazie także stoi pod znakiem zapytania. Co prawda możliwe efekty teoretycznie odpowiadają cenie. W praktyce np. spośród wielu dzielnic mieszkaniowych i tak najlepiej zbudować najdroższe, na które nas stać, gdyż w ostatecznym rozrachunku przyniosą znacznie większy zysk. A to, czy podczas draftu uda nam się zebrać na ręce naprawdę dobre kafelki, w niewielkim stopniu zależy od nas. Na szczęście balans ratuje nieco fakt, iż gra wymusza na nas tworzenie całych zwartych maszynek punktowych. Czasem opłaca się zbudować nawet tańszą i mniej wydajną dzielnicę, która jednak pochłonie nasze nadwyżki prądu lub wyprodukuje potrzebne dobra. Poza tym nieszczęśliwy dociąg często powodowany jest przez naszych przeciwników, którzy podczas draftu nie chcą przekazać nam najlepszych kafelków.
Ciężki los inwestora
City Tycoon to ciekawy debiut i choć grze sporo zabrakło do ideału, nie można jej odmówić swego rodzaju oryginalności. Potknięcia mechaniczne i brak przejrzystości można złożyć na karb braku doświadczenia autorów. Dzięki prostym zasadom grę łatwo przybliżyć nawet osobom niegrającym na co dzień, choć należy pamiętać o jej sporym ciężarze. Znaczącą wadą może się okazać też niezbyt dobra regrywalność. Zakup polecam więc wyłącznie osobom zdecydowanym na bardzo ekonomiczną i dość mózgożerną rozrywkę... i czekam na następne gry od Huberta Bartosa i Łukasza Kowala. Plusy:
  • oryginalna mechanika
  • dobrze użyty mechanizm draftu
  • konieczność bardzo przemyślanej budowy
  • bardzo proste zasady przy sporym ciężarze strategicznym
  • niewielka, ale zaznaczona negatywna interakcja
  • emocjonujący finał
  • ciekawy temat i grafiki
  • solidne wydanie
Minusy:
  • zupełny brak przejrzystości; niefortunna kolorystyka
  • spora losowość przy dobieraniu kafelków
  • podatna na kulę śnieżną
  • średnia regrywalność
Dziękujemy wydawnictwu Rebel.pl za udostępnienie gry do recenzji.

Galeria


7.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: City Tycoon
Typ gry: strategiczna, ekonomiczna
Projektant: Hubert Bartos, Łukasz S. Kowal
Ilustracje: Jakub Babczyński
Data wydania oryginału: listopad 2011
Wydawca polski: REBEL
Liczba graczy: od 2 do 5
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: 75 minut
Cena: 149 zł



Czytaj również

Wywiad z twórcami City Tycoon
Wywiad z Hubertem Bartosem i Łukaszem S. Kowalem
Slavika
Strategia ukryta w kartach
- recenzja
K2: Broad Peak
Mroźny sport dla najwytrwalszych
- recenzja
Basilica
Gdy meeple zaczną się bić
- recenzja
K2
Wyczynowa wspinaczka po punkty
- recenzja

Komentarze


Mario_ZT
   
Ocena:
0
Bo ja wiem czy średnia regrywalność? Przynajmniej w mojej ekipie, im więcej partii za nami, tym bardziej chce się grać, bo wszyscy wiedzą już, na co można liczyć w następnych kolejkach.
07-06-2012 23:50

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.