» Recenzje » Chicago Poker

Chicago Poker


wersja do druku

Karciany Cappo di Tutti Cappi

Autor: Redakcja: Joanna 'Ysabell' Filipczak
Ilustracje: BoardGameGeek

Chicago Poker
Wszyscy wiemy na czym polega klimat Stanów Zjednoczonych lat dwudziestych minionego stulecia. Prohibicja, rozwój gangów, strzelaniny, kapelusze nasunięte na czoło i tommy-guny. Do tego obrazu często dochodzi jeszcze sceneria nocnych klubów, w których w oparach nielegalnego alkoholu i towarzystwie pięknych kobiet toczyły się zacięte rozgrywki hazardowe. Kości czy poker w filmach czy powieściach o tej epoce występują równie często, co dym papierosów czy pojedynki między członkami rodzin mafijnych.

Gra Chicago Poker, której autorami są Bruno Cathala oraz Bruno Faidutti, znani szerokim rzeszom polskich planszówkowców dzięki takim tytułom jak Cytadela, Shadows over Camelot czy Dragonfist, w zręczny sposób wykorzystuje to skojarzenie. Gracze wcielają się w niej w postacie chicagowskich gangsterów, przy karcianym stoliku rozstrzygających, komu przypadnie w udziale pozycja ojca chrzestnego w mieście. Zostanie nim ten spośród graczy, który pierwszy zdobędzie wpływy, przejmując miejsca legalnych i nielegalnych rozrywek – nocne kluby, kabarety czy podziemne gorzelnie. To właśnie takie lokacje są stawkami w rozgrywkach Chicago Poker.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Poza klimatem i faktem, że jej mechanika opiera się o karty, gra ma jednak niewiele wspólnego z prawdziwym pokerem. Jedyną wspólną cechą jest to, że i tutaj musimy układać z kart w naszej ręce jak najsilniejsze układy, których hierarchia jest taka sama jak w "prawdziwym" pokerze – poczynając od pary, poprzez strity aż po karety i pokery. Jednak już samych wartości i kolorów jest więcej niż w normalnej pokerowej talii (odpowiednio piętnaście wartości zamiast trzynastu zwyczajowych i pięć kolorów kart zamiast czterech).

Jak już wspomniałem, stawkami o które toczy się gra, są różnego rodzaju lokale, do których każdy gracz dokłada poszczególne karty, reprezentujące wynajętych przez bossów gangsterów, tworząc oddzielne układy. Ten gracz, który ułoży najsilniejszy układ w pięciu kartach zabiera lokal dla siebie, i kiedy zbierze trzy identyczne, cztery różne lub pięć dowolnych, wygrywa rozgrywkę. Każdy uczestnik może w swojej kolejce dobierać lub zagrywać karty gangsterów, a także używać klimatycznie opisanych kart specjalnych (Nalot Policji, Limuzyna, etc.), by użyć niezwykłego efektu (jak np. usunięcie ostatnio dołożonego gangstera swojego przeciwnika) – takich ruchów w kolejce może wykonać łącznie trzy. Dokładając do lokalu swoje karty kładzie się je odkryte lub zakryte, zależnie od rodzaju lokalu.

Zasady są proste i klarowne, a instrukcja poza kilkoma drobnymi nieścisłościami dobrze je wyjaśnia. W praktyce sprawdza się w Chicago Poker jedna z niepisanych zasad normalnego pokera – blefowanie. Zakrywanie części kart przy lokalach i powściąganie emocji pomagają przechytrzyć innych bossów mafijnych, co już samo w sobie dostarcza dużej radości. Losowość w połączeniu z mnogością sposobów układania kart przy lokalach zapewnia grze długi żywot i na pewno sprawi, że spodoba się ona osobom lubującym się w grach wymagających stricte umysłowych przymiotów. Zabawa przy Chicago Poker nie jest głośna i pełna śmiechu – towarzyszą jej raczej emocje tradycyjnych gier karcianych, wzmacniane gangsterskim klimatem poszczególnych elementów, ilustracji i samej idei rozgrywki. Z pewnością nie jest to gra do długich maratonów – jedna, dwie partie są dość sycące jeżeli chodzi o rozrywkę, ta gra nadaje się więc idealnie jako przerywnik pomiędzy partiami dużych, „mózgożernych” gier ekonomicznych i partyjkami szybkich, lekkich party games.

Dobrze wyważone połączenie między losowości i planowania powinno zachęcać graczy o wyważonych gustach – radykalni zwolennicy Jungle Speeda mogą się przy tej grze nudzić, a wielkie strategiczne umysły będzie irytować działanie kart specjalnych i "złośliwość" talii, dającej potrzebne im karty w ręce przeciwników. Pierwszy „mankament” można jednak ominąć, kierując się wskazówką autorów gry i usuwając te karty na rzecz bardziej taktycznej rozgrywki. Każdy, kto nie uważa siebie za ortodoksa planszówkowego powinien spędzić czas przy Chicago Poker.

Według wskazań na pudełku, gra nadaje się dla graczy od lat dziesięciu wzwyż i wydaje się to dobrą granicą wymaganą do ogarnięcia mechanizmu rozgrywki. Minimalna liczba graczy to dwóch bossów mafijnych – i takie pojedynki sprawdzają się całkiem nieźle, ale optymalna liczba uczestników wynosi trzech lub czterech, kiedy jest na tyle dużo, aby gra nie była zbyt przewidywalna, ale i na tyle mało, żeby mogła się toczyć w miarę szybko i sprawnie. W CP może grać maksymalnie sześć osób. Rozgrywka trwa przeciętnie około pół godziny i jest klarowna, co w połączeniu z nieskomplikowanymi regułami i uniwersalnością czyni z Chicago Poker grę dobrą zarówno na leniwe popołudnia w gronie przyjaciół, integrujące spotkanie rodzinne jak i długi nocny maraton z różnymi grami planszowymi w roli głównej.

Wykonanie gry jest bez zarzutu. Mocne, tekturowe żetony lokali, plastikowe, cienkie ale wytrzymałe karty i wygodne pudełko nie pozostawiają miejsca na przyczepienie się. Ilustracje gangsterów, wzorowane na wizerunkach postaci z filmów "z epoki", pozwalają mocniej wczuć się w klimat lat dwudziestych. Zupełnie niepotrzebnym dla mechaniki, ale cieszącym oko gadżetem są wykonane z drewna pociski, służące do oznaczania lokali, w których toczą się pojedynki o wpływy, co następuje w momencie, gry któryś gracz dołoży piątą kartę do swojego układu. Zasady doskonale poradziłyby sobie bez tych dodatków, ale stawianie srebrnych kul na miejscach gorących pojedynków jest po prostu fajne. Za cenę siedemdziesięciu złotych można by się co prawda spodziewać trochę więcej, ale po kilkukrotnym wypróbowaniu gry i doświadczeniu jej żywotności cena sprawia wrażenie adekwatnej do jakości produktu.

Chicago Poker nie zachwyca. Nie sprawia, że przez kolejnych kilka dni rozmowy w gronie fanów planszówek schodzą tylko i wyłącznie na jej temat. Nie wyzwala silnych emocji. Mimo to, jest grą przyjemną i wartą zainteresowania, jeżeli tylko takie klasyczne w swoim zamyśle planszówki mają w Was swoich fanów. Można powiedzieć, że brakuje jej pewnej iskry, czegoś co sprawiłoby, że partia w CP byłaby niezapomnianym przeżyciem, ale wszystkie „namacalne” aspekty gry są w porządku – dlatego polecam ją wszystkim szukającym dobrej, solidnej rozrywki, nie dominującej rzeczywistości przy każdym otworzeniu pudełka.

Dziękujemy wydawnictwu Albi Polska za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.



Ocena: 4.5 / 6

Galeria


8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Wydawca polski: Phalanx Games
Liczba graczy: od 2 do 6
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: ok. 45 minut
Cena: 70,00 zł



Czytaj również

Misja: Czerwona Planeta
Parostatkiem w gwiezdny rejs
- recenzja
Mission Red Planet
Czerwona planeta w alternatywnej rzeczywistości
- recenzja
Mr. Jack – dodatek
Świeża krew
- recenzja
Mr. Jack
Klasyk powraca
- recenzja
Anachrony – unboxing
Mroczna przyszłość ludzkości... z czego się składa?
Karak
Stare, dobre RPG na planszy
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.