» Recenzje » Caravelas

Caravelas


wersja do druku

Caravelas to gra, na którą trafiłem przypadkiem

Autor: Redakcja: Grażyna 'Fionaxxx' Zarzycka

Caravelas
Caravelas to gra, na którą trafiłem przypadkiem. Dokładnie tak. Mając ochotę w "coś" zagrać przeglądałem oferty coraz to kolejnych sklepów. Chciałem czegoś ładnego, miłego, czegoś, co wypełni przedłużającą się zimę, ale bez dokładnie sprecyzowanej zachcianki. Caravelas zwróciło moją uwagę. Zapoznałem się z jedyną polskojęzyczną recenzją w sieci, oględnie mówiąc nienajlepszą oraz przeczytałem jedyny komentarz złożony przez klienta sklepu, dla odmiany euforyczny. Postanowiłem zaryzykować i kupić grę, zwłaszcza, że była w cenie promocyjnej. Czy warto było? Zapraszam do lektury.
Pierwsze wrażenie
Bardzo estetyczna plansza. Powiem więcej – śliczna. Bardzo ładne elementy gry: plansze graczy, karty wydarzeń, karty celów. Porządnie wydana oryginalna instrukcja i urągająca jakimkolwiek standardom kserokopia instrukcji w języku polskim. Na szczęście, ten drugi problem rozwiązuje porządny plik, który można legalnie pobrać. Muszę przyznać, iż gra od razu zaciekawiła domowników. Od strony technicznej mamy ten sam standard co w Ragami, tegoż samego wydawcy (MESAboardgames): pudełko bez wypraski, ale z dodatkowymi woreczkami strunowymi, w których bezpiecznie mieszczą się wszystkie elementy gry.
A o czym to w ogóle jest?
Ano, Szanowni Państwo, o krajach dalekich. Zamorskich znaczy się. Gracze są żeglarzami, a ich zadaniem jest dopłynięcie do różnych zakątków świata, do których dopłynęli Portugalczycy w XV/XVI wieku. Tutaj muszę postawić wyraźny akcent na Portugalię, żeby nie było nieporozumień, że gra dotyczy wszystkich odkryć poczynionych w przedmiotowym okresie historycznym. A dlaczego to jest takie ważne – zdradzę w podsumowaniu.
Żegluga po morzach i oceanach
Tak, jak wspomniałem, gra polega na odkrywaniu lokacji (miejsce startowe to, oczywiście, Lizbona).W tym celu gracze wydają swoje punkty żeglugi, aby przepłynąć daną liczbę heksów. Szybciej i sprawniej żeglować gracze mogą przesuwać się zgodnie z wiatrami/prądami morskimi, dzięki czemu za żeglugę nie płaci się. Jest to ważne zagranie, ponieważ musimy zdążyć przed innymi graczami, a liczba punktów żeglugi raz, że jest ograniczona, to dwa, wykorzystywana jest do ustalania pierwszeństwa w danej turze. Musimy więc liczyć i planować nasze zasoby. W trakcie żeglowania wpływamy na pola oznaczone symbolami wydarzeń, które zagrywamy z ręki. Wydarzenia w sposób istotny wpływają na to, co się dzieje na planszy: dobry wiatr pozwala przepłynąć bezpiecznie koło piratów lub zwraca nam punkty żeglugi, sztorm przesuwa wszystkich graczy w określonym kierunku, lub pochłania nasze punkty żeglugi, natomiast cisza morska kończy natychmiast naszą turę. Bardzo istotnym miejscem na planszy jest też Przylądek Dobrej Nadziei, który wymusza sprawdzenie, czy któryś z naszych statków uległ rozbiciu.
A jeśli już dopłyniemy do danej lokacji, to zdobywamy punkty za jej odkrycie, zaznaczane drewnianym żetonem w naszym kolorze. Co więcej, przed grą losujemy karty celów, które dają nam dodatkowe bonusy punktowe, za odkrycie wskazanych na nich lokacji. Dodatkowym smaczkiem tych kart jest krótka notka historyczna zawierająca informację dotyczącą historii odkrycia danej lokacji. Nadmienię, iż polska instrukcja zawiera tłumaczenie notek. Ponadto w portach handlowych możemy załadować egzotyczne towary, które po dowiezieniu do Lizbony można zamienić na punkty, klasztor (dający jeszcze więcej punktów) lub dodatkowy statek w naszej flocie. O ile szczęśliwie wrócimy do stolicy, bo po drodze musimy minąć opisany wyżej Przylądek lub możemy spotkać statek piracki wprowadzony do gry jako dodatek o nazwie Black ship. Rozgrywka przebiega płynnie, po jednej partii wszyscy gracze potrafili poruszać się po planszy bez żadnych przesz
Powinno być pięknie
Ale nie do końca jest. Nie dla każdego. Zaawansowani gracze sięgną po ten tyłu dwa, trzy razy i zapewne prędko do niego nie wrócą. Przyczyną tego jest duża schematyczność gry. Po kilku grach wiadomo, jak żeglować, które kierunki warto obrać, a które nie. Sytuację troszkę ratuje dodatek Black ship (czyli wspomniany wyżej pirat), który może skutecznie utrudnić żeglugę, ale nie sądzę, aby to zmieniło finalną ocenę planszówkowych maniaków. Oni zapewne dadzą grze 5/6 na 10. Tutaj dodam, iż gra byłaby o wiele, wiele lepsza, gdyby dotyczyła także odkryć hiszpańskich z tamtego okresu, bo to wygenerowałoby więcej możliwych szlaków morskich, ale rozumiem, że nie taka była koncepcja twórców. Ale ja szukałem gry dla całej rodziny i jako taka śmiało może otrzymać nawet 8/9 na 10. Gra jest lekka, z delikatnym dodatkiem rywalizacji, a wyobraźnia młodszych domowników wręcz kipiała po zawinięciu do tajemniczego Nipponu. Warto tutaj także zaznaczyć, iż gra niesie ze sobą aspekt dydaktyczny dla dzieci: w sposób lekki i przystępny "przemycamy" elementy geografii oraz historii. Pisząc niniejszy tekst miałem przez cały czas deja vu, że podobne wrażenia miał recenzent gry Ragami, zaprojektowanej i wydanej przez tych samych twórców. Caravelas z założenia jest lekki, łatwy i przyjemny, jednak mam wrażenie, że potencjał gry nie został do końca wykorzystany. Plusy:
  • znakomite wydanie
  • interesująca tematyka
  • lekkość gry
  • proste zasady
Minusy:
  • schematyczność rozgrywki
  • zaawansowani gracze będą się nudzili po dwóch grach
  • niewykorzystany potencjał gry
7.0
Ocena recenzenta
6.83
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie grają: 1

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Caravelas
Typ gry: familijna
Projektant: Gil d'Orey
Ilustracje: Gil d'Orey, João Menezes
Data wydania oryginału: 2010
Wydawca polski: MESAboardgames
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: 60-90 minut



Czytaj również

Miasto Szpiegów: Estoril 1942
Walka wywiadów, deck building i area control
- recenzja
Ragami
Gdy aniołowie rozwiązują ludzkie konflikty
- recenzja
Kosmonauts
Wyścig po orbitach Układu Słonecznego
- recenzja

Komentarze


Z Enterprise
   
Ocena:
+1
Fajna gra, ale faktycznie po paru rozgrywkach robi się dość schematyczna.
Przy okazji pozdrawiam Evę :)
21-04-2013 10:10
BeeRee
   
Ocena:
+1
a ja chciałbym pozdrowić Z Enterprise, od którego mam tę grę i chcę się przyznać, że jeszcze nie miałem czasu do niej usiąść :D
22-04-2013 02:20
Z Enterprise
   
Ocena:
0
To pozdrów też Evę, bo Twoje Karawelki przypłynęły do mie od niej ;)
22-04-2013 08:04
BeeRee
   
Ocena:
+1
Pozdrawiam również Ewę :) pewnie na następnych Polterświętach popłyną dalej :D
22-04-2013 14:27
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Opłyną cały Polter :)
22-04-2013 14:48

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.