» Recenzje » Baronia

Baronia

Baronia
Marc André swoim ubiegłorocznym debiutem bardzo rozbudził apetyty graczy na kolejne hity. Tym razem nakładem francuskiego wydawnictwa Matagot, które znane jest z przepięknej oprawy graficznej swoich produkcji, ukazała się pełnoprawna gra strategiczna. Czy Baronia sprosta ogromnym oczekiwaniom fanów i odniesie sukces porównywalny do Splendoru?

Specjaliści od marketingu z każdej branży łamią sobie głowy nad tym, jak wyróżnić na półce swój produkt spośród konkurencyjnych. Baronia oko klienta przyciągnie z pewnością lśniącym, złotym logiem, ale i również średniowiecznym blichtrem lokacji i postaci, które zdobią pudełko.

Podnosząc grę poczujemy jej wyjątkowy ciężar i rzeczywiście pod wieczkiem kryje się mnóstwo elementów. Co prawda nie ma specjalnie przygotowanej, plastikowej wypraski, ale i tak o niebo lepiej niż w konkurencyjnych produkcjach. Gruba, kolorowa, tekturowa wypraska sprawdza się wyśmienicie, choć przydałoby się jeszcze kilka woreczków strunowych w zestawie. Tekturowych elementów w pudełku jest jeszcze więcej! A więc są i kolorowe płytki krain (niestety jednostronne, a prze wykorzystanie obu stron na pewno zwiększyłoby różnorodność eksplorowanych terenów), z którego każda podzielona jest na 3 heksy; są i dwustronne znaczniki zasobów (szkoda, że w tak bardzo ciemnej tonacji i ciężko je rozróżnić na stole); arkusze pomocy oraz plansza punktacji i znacznik pierwszego gracza.

Każdy uczestnik zabawy otrzyma jeden z dostępnych zestawów drewnianych elementów w wybranym przez siebie kolorze (dostępny jest żółty, zielony, niebieski oraz czerwony), na który składają się: 7 rycerzy, 5 miast, 2 twierdze, 14 wiosek i 1 znacznik. Miniaturki są przepięknie wykonane i bez problemu możemy rozróżnić miasto np. od wioski. Jedynie wrażenie psuje zupełnie inny, dużo jaśniejszy odcień figurek rycerzy. Za oprawę graficzną produkcji odpowiada Ismaël Pommaz, znany między innymi z ilustracji do gry Archipelago. Klimat średniowiecza od strony wizualnej został oddany bardzo sugestywnie i w sposób bardzo miły dla oka. Co bardzo zaskakuje - instrukcja to zaledwie 4 strony! Wszystko w kolorze i do tego mnóstwo przykładów, a całość spisana w jasny i przystępny sposób. Od strony wizualnej Baronia prezentuje się wyśmienicie – konsument widzi, za co płaci!

Motyw przewodni gry nie jest specjalnie wyszukany: na rubieżach Imperium baronowie toczą walkę o władzę. Zdobywają nowe obszary, wznoszą twierdze, wioski i potężne miasta. Kto zdobędzie w tych zmaganiach najwięcej punktów zwycięstwa – otrzyma koronę i zostanie namaszczony na króla.

Przygotowanie polega na wyłożeniu przez każdego z graczy 9 płytek terenu w sposób losowy na stole. Nie ma żadnej sugestii czy obwarowań, co do sposobu umieszczania kafli – tylko z rysunku w instrukcji możemy się domyślić, że nie powinno być pustych przestrzeni wewnątrz układanej mapy krainy (planszy). Również w osobliwy sposób wykładamy początkowy zestaw rycerza i miasta. Najpierw robią to wszyscy kolejni gracze, a ostatni wykłada - o dziwo - aż 3 zestawy na raz, a potem w odwrotnej kolejności pozostali wystawiają po 2 zestawy.

Płytki terenu podzielone są 5 rodzajów sześcioboków (heksów), a mianowicie góry, lasy, równiny, pola oraz jeziora. Różnią się one nie tylko wizualnie, ale mają również odmienne zastosowanie. Góry pomieszczą tylko jedną figurkę, a w lesie nie wolno budować miast. Pola przynoszą najwięcej punktów, a kolejnym najwartościowszym obszarem są równiny. Na obszarach jezior nie można wykonywać żadnych akcji. W trakcie zabawy gracze wystawiają nowych rycerzy w miastach i przesuwają się nimi po planszy. Na pustych polach mogą zamieniać podkomendnych na twierdze lub wioski. Te ostatnie mogą ewoluować w miasta.

Rozgrywka w Baronię toczy się przez szereg następujących po sobie tur graczy rozgrywanych zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara. W swojej kolejce uczestnik zabawy może wykonać 1 z 6 dostępnych akcji:

  • Werbunek – gracz wybierana jedno ze swoich miast i wystawia tam do 2 rycerzy (na heksie obok jeziora nawet do 3 rycerzy!).
  • Ruch – uczestnik rozgrywki przesuwa (niezależnie od siebie) 1 lub 2 rycerzy na sąsiednie pole.
  • Budowa – gracz zastępuje dowolną liczbę swoich rycerzy na planszy figurkami wiosek lub figurkami twierdz (Uwaga: limit jednej budowli na heksie!). Za każdą wzniesioną budowlę otrzymuje 1 żeton zasobów takiego typu, jaki rodzaj krainy (terenu) wybrał.
  • Nowe miasto – uczestnik zabawy zastępuję jedną ze swoich wiosek miastem ze swojej rezerwy (puli swoich drewnianych figurek) i otrzymuje 10 punktów zwycięstwa.
  • Ekspedycja – gracz bierze 2 rycerzy ze swojej rezerwy, a następnie jednego usuwa z gry, a drugiego umieszcza na dowolnym pustym polu na krawędzi planszy.
  • Tytuł szlachecki – uczestnik rozgrywki odrzuca żetony zasobów warte co najmniej 15 punktów (reszty nie ma!), aby otrzymać wyższy tytuł szlachecki (nie można w kolejce awansować więcej niż o jeden w górę).

Baronia oferuje kilka ciekawych mechanizmów. Warto wspomnieć o sposobie rozstrzygania walk: figurki różnych graczy mogą zajmować to samo pole, tak długo, aż któryś z graczy nie wprowadzi na ten heks drugiej figurki. Wówczas figurki przeciwników są niszczone i wracają do ich rezerw. Zniszczenie wioski oponenta pozwala dodatkowo na zabranie adwersarzowi wybranego żetonu zasobów. Z tymi ostatnim powiązane jest inne, ciekawe rozwiązanie mechaniczne. Każdy żeton ma inną wartość w zależności od tego czy zostanie wydany na pozyskanie wyższego tytułu szlacheckiego (więcej) czy zatrzymany do końca rozgrywki i przeliczony na punkty zwycięstwa (mniej). Plansza toru punktacji przygotowana została w nietypowy sposób. W poziomie przesuwamy się w prawo z jednego tytułu szlacheckiego na następny. Zaczynamy jako baron, a potem kolejno możemy zostać wicehrabią, hrabią, markizem, a nawet diukiem. W pionie z kolei przesuwamy się z góry na dół poprzez budowę miast. Zabawa kończy się, gdy ktoś zostanie diukiem. Podliczamy wówczas punkty (sumujemy wyniki z planszy punktacji z posiadanymi żetonami zasobów) – kto ma ich najwięcej to zostaje królem i zwycięża w zabawie.

Jeżeli miałbym określić poziom interakcji w grze Baronia to użyłbym jednego słowa: rzeźnia. Każda nasza decyzja z bieżącej kolejki później spotyka się z reakcją konkurenta. Nie ma tu miejsca na negocjacje, pokojową koegzystencję czy spokojny rozwój. W grze liczy się tu i teraz oraz aktualnie posiadane status quo. Ciągle trwa walka i przejmowanie najlepszych terenów między adwersarzami. Bronić się niby można, gdyż wolno postawić 2 twierdze lub 2 miasta (tych lokacji nie wolno nam niszczyć), ale zazwyczaj to zdecydowanie za mało, aby ochronić cenne heksy. Losowość w grze jest niewielka i następuje tylko przy wystawianiu płytek krain – potem już wszystko zależy od decyzji uczestników rozgrywki. Złe ustawienie często może zmniejszyć znacznie nasze szanse na wygranie w partii. Pomysłem na skalowanie zabawy jest ilość płytek krain w zależności od liczby graczy – im więcej osób gra w Baronię, tym z większej ilości kafli złożona jest plansza. Na początku zabawy miejsca mamy sporo, a w ostatnich stadiach rozgrywki ścisku jest co niemiara.

Regrywalność ma zapewniać losowy dobór spośród 36 płytek terenu (przy 4 graczach wszystkie są zawsze w grze!). Niestety to zdecydowanie za mało i wielokrotne partie szybko zaczną nużyć. Zabrakło dodatkowych wariantów, mechanizmów, które mogłyby urozmaicić zabawę. Baronia w zestawieniu z nieco podobnym Królestwem w budowie (Kingdom builder) musi polec na całej linii. W tytule Donalda X. Vaccarino plansza tworzona jest z 4 modułów (wybranych z 8), karty punktacji wybiera się 3 spośród 10, a dostępne akcje specjalne 4 z 8. Baronia to po prostu poprawna produkcja, która bez dodatków szybko się może znudzić. Za to wykonanie gry jest bardzo udane, zarówno od strony wizualnej, jak i jakości komponentów. Wszyscy uczestnicy zabawy grają dokładnie takim samym zestawem, więc jakichś problemów z balansem rozgrywki podczas toczonych bojów na planszy nie napotkałem. Baronia to pozycja mocno abstrakcyjna i tematyka mogłaby równie dobrze być zupełnie o czymś innym. Cieszy jednak dbałość wydawcy o utrzymanie tego średniowiecznego klimatu od strony wizualnej.

Baronia nie jest pozycją trudną, choć oczywiście premiuje doświadczonych graczy i tych, którzy lubują się w działaniach bardziej agresywnych podczas toczenia bojów na planszy. Zasady można bardzo szybko wytłumaczyć, czas rozgrywki jest stosunkowo krótki. Z kolei przebieg zabawy w dużej mierze zależy od tworzonych przez nas taktyk i podjętych w trakcie partii decyzji.

Tytuł, który kusi wyjątkową oprawą graficzną, jednak od strony mechanicznej sprawia spory niedosyt. Niby możliwości jest sporo, ale po kilku kolejkach okazuje się, że nie ma tego jednak tak dużo, co generuje zasadnicze pytanie: to już wszystko? Nie ma tu innowacyjnej mechaniki, ani sposobów na przedłużenie żywotu gry, jak i zwiększenia jej niewielkiej regrywalności. Na pewno pozycja spodoba się początkującym, którzy poszukują dynamicznej gry strategicznej z przysłowiową walką na noże. Przypaść do gustu może również fanom sporej, negatywnej interakcji, który potraktują tytuł jako przerywnik pomiędzy poważniejszymi pozycjami. Nie zmienia to jednak faktu, iż Baronia to co prawda niezła gra, ale jakość specjalnie nie chce się do niej powracać.

 

Plusy:

  • oprawa graficzna
  • wysoka jakość wykonania
  • proste zasady
  • stosunkowo krótki czas rozgrywki

Minusy:

  • mocno ograniczona regrywalność
  • rycerze w jaśniejszych odcieniach od pozostałych drewnianych figurek
  • ciemna tonacja znaczników zasobów
  • brak dodatkowych wariantów rozgrywki

 

Dziękujemy wydawnictwu REBEL.pl za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

6.5
Ocena recenzenta
7.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Baronia (Barony)
Typ gry: strategiczna
Projektant: Marc André
Ilustracje: Ismaël Pommaz
Wydawca oryginału: Matagot
Data wydania oryginału: 2015
Wydawca polski: Rebel
Data wydania polskiego: 2015
Liczba graczy: od 2 do 4
Wiek graczy: od 14 lat
Czas rozgrywki: 45 min.
Cena: 149,95 zł



Czytaj również

Splendor
Kolorowe kamienie dla każdego
- recenzja
Planeta
Familijna ewolucja
- recenzja
Pandemic: Upadek Rzymu
Stare, ale takie nowe i fascynujące
- recenzja
Splendor: Miasta
Którędy droga do miasta?
- recenzja
Majestat: Królewska Korona
Miecz, berło i liczydło
- recenzja
W Roku Smoka
12 prac dworzanina
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.