» Recenzje » Azul

Azul

Azul
Ostanie miesiące przyniosły liczne zapowiedzi polskiej premiery nowego tytułu autorstwa Michaela Kieslinga. Zwiastuny czarowały pięknem wykonania, podgrzewając atmosferę. Azul w końcu trafił do rąk graczy, a my sprawdziliśmy, czy warto było na niego czekać.

Omawiany tytuł to solowy projekt Michaela Kieslinga, projektanta świętującego dotychczas największe sukcesy we współpracy z Wolfgangiem Kramerem; kooperacji zresztą bardzo owocnej, bo i Tikal i Torres przyniosły obu panom szereg wyróżnień. Azul jest zresztą na najlepszej drodze, aby dorównać, a nawet przebić oba tytuły. Rodzimy wydawca, Lacerta od początku kampanii promującej ten tytuł, reklamuje go pod szyldem Francuskiej Gry Roku 2018 i jest to... bardzo skromna reklama, gra bowiem już do tej pory uzyskała wyróżnienie Golden Geek Best Family Board Game Winner oraz szereg dodatkowym nominacji, jak chociażby Golden Geek Best Board Game Artwork & Presentation Nominee.

Nominacja za wygląd gry nie może specjalnie dziwić, bowiem komponenty gry prezentują się cudownie. Mowa tu przede wszystkim o 100 żywicznych płytkach reprezentujących Azulejos, ceramiczne kafelki przywiezione przez Maurów do Europy. Ich estetyka zaspokoi nawet najbardziej wybrednych graczy. Pozostałe elementu może już nie budzą takiego zachwytu, ale niczego też nie można im zarzucić. Zarówno planszetki graczy, tekturowe warsztaty, jak i płócienny woreczek współtworzą elegancką całość i zachęcają do rozegrania pierwszej rozgrywki.

Jak już jesteśmy przy omówieniu płytek, to trudno nie wspomnieć o celu zabawy, czyli wyłożeniu nimi pałacowej ściany. Każdy kafelek, którym uda się przyozdobić królewską salę zapewnia co najmniej jeden punkcik. A jeśli uda się go ułożyć obok już leżących kafelków, wówczas można liczyć na dodatkowe profity. Finalnie, osoba, która zgromadzi najwięcej punktów zostanie triumfatorem zabawy. Gotowi? Niezależnie od liczby uczestników w zabawie udział biorą wszystkie kafelki. Z kolei ilość warsztatów uzależniona jest od liczby uczestników (5, 7 lub 9), a na każdym z nich lądują po cztery mozaiki. Gracze otrzymują po planszetce, zaś pierwszy gracz umieszcza specjalny kafelek pomiędzy warsztatami i można zaczynać!

Tu niebieski, tam czerwony...

Azul nie jest tytułem przysparzającym jakichkolwiek problemów w trakcie zabawy, a instrukcja poza dosłownie jednym zdaniem dotyczącym punktacji jest w pełni klarowna, w czym pomagają zamieszczone przykłady. Generalnie w swojej turze gracz pobiera wszystkie płytki w wybranym kolorze, co może uczynić na dwa sposoby:

  • Z warsztatu – wówczas nie wybrane kafelki spadają na środek pola gry
  • Ze wspomnianego wyżej pola gry. Gracz, który jako pierwszy zdecyduje się na ten ruch, otrzymuje kafelek pierwszego gracza, ale przy najbliższej punktacji będzie musiał stracić jeden punkt.

Pobranie kafelków dopiero otwiera dalsze perspektywy, bowiem otrzymane zasoby należy umieścić na swojej planszetce, na jednym z dostępnych rzędów. Jak łatwo się domyślić, pojedynczy rząd może być zajmowany przez jeden kolor, a liczba płytek nie może przekraczać dostępnych pól, bowiem każda nadliczbowa mozaika natychmiast "upada" na podłogę, czyli zamienia się w ujemne punkty. To pierwszy niuans zabawy, bowiem mechanika nakazuje pobranie wszystkich płytek w wybranym kolorze. Nie należy więc szarżować z zasobami, będzie to bowiem droga do mnóstwa ujemnych punktów.

Tury następują naprzemiennie aż do momentu, kiedy wszystkie warsztaty oraz środek pola zostaną wyczyszczone z płytek. Wówczas gracze sprawdzają swoje planszetki i jeśli któryś z rzędów został wypełniony kafelkami, wówczas jedna z płytek przenoszona zostaje na ścianę, reszta zaś jest odrzucana. Jeśli jednak rząd nie jest zajęty przez wymagany komplet, wówczas nic się z mozaikami nie dzieje i po wznowieniu gry będzie można ukończyć dany rząd. Co istotne, umieszczając płytkę na ścianie, automatycznie podliczane są punkty, a ich wartość zależna jest od sposobu ułożenia. Generalnie opłaca się układać poziome i pionowe ciągi, a z kolei unikać rozrzucenia zasobów po całej ścianie.

Po wykonaniu punktacji przychodzi pora na uzupełnienie warsztatów i gra jest wznawiania według tych samych zasad, ale z jednym wyjątkiem. Jeśli graczowi udało się już umieścić mozaikę na ścianie, to nie może już w danym rzędzie umieścić płytek o tym samym kolorze. Jeśli jednak to uczyni, wówczas... feralne płytki spadają na podłogę, a pechowiec zarabia w ten sposób ujemne punkty. I to drugi, a zarazem ostatni niuans zabawy.

Rozgrywka przebiega w ten sam sposób, aż do momentu, kiedy jeden z uczestników w momencie podliczania punktów poinformuje, że ułożył cały rząd. Wówczas następuje dodatkowa punktacja, a gra się kończy. Bonusowe profity przyznawane są za skompletowanie na ścianie kolumn, rzędów oraz kolorów. No i oczywiście wygrywa osoba z największą ich sumą.

Nie tylko Alhambra

Czy gra jest losowa? No pewnie! W żaden sposób nie można przewidzieć rozłożenia płytek w warsztatach przed każdą rundą, jak i oszacować, które kafelki powędrują na środek stołu. W związku z tym absolutnie nie wolno planować niczego. W związku z tym należy zadać pytanie: czy ta losowość w ogóle umożliwia dobrą zabawę? Jak najbardziej! Sensem rywalizacji jest reagowanie na zaistniałą sytuację, polowanie na okazję oraz takie kombinowanie, aby jak najlepiej wykorzystać dostępne zasoby. I ten element zapewnia mnóstwo świetnej zabawy.

Również fakt, że gra jest niezwykle prosta w warstwie mechanicznej paradoksalnie przemawia na jej korzyść. Niuanse i zbędne detale nie zaprzątają uwagi, zamiast tego można skoncentrować się na samej esencji zabawy, czyli planowaniu mozaiki. Dodatkowo jest to świetny gateway, otwierający planszówkowy świat przed osobami, które dotychczas niewiele miały do czynienia z grami planszowymi. Z drugiej strony bezawaryjną mechanikę oraz bardzo umiarkowany czas rozgrywki docenią nawet gracze zaawansowani.

Należy przy tym pamiętać, że jest to tytuł o wybitnie familijnym charakterze, ale okraszony odrobiną interakcji pomiędzy graczami. Warto obserwować rywali i w dogodnym momencie podebrać upatrzone płytki lub zmusić adwersarza do wzięcia zasobów, które z braku miejsca lub błędnego rzędu natychmiast spadną na podłogę, generując ujemne punkty. Te drugiej jednak zbyt rzadko decydują o wygranej, aby opierać na nich taktykę. Tak naprawdę Azul to bardzo oryginalny i absorbujący pasjans z kafelkami zamiast kart o bardzo wysokiej regrywalności. Rzadko bowiem zabawa kończyła się na jednej partyjce, a i później do gry chętnie się wraca.

Skalowanie wypada przyzwoicie i w każdym wariancie osobowym zapewnia mnóstwo frajdy, jednakże przy dwóch osobach gra jest najbardziej przewidywalna, co dla wielu osób będzie oczywiście dodatkowym, w pełni uzasadnionym plusem. Sekwencja naprzemiennych ruchów pozwala z grubsza zaplanować ruch wraz z jego alternatywą, co ułatwia polowanie na wybrane płytki. A czy coś można tytułowi zarzucić? Jak na eurogrę przystało jest zupełnie sucha i trudno mówić tutaj o jakimś klimacie rzeczywistego układania mozaiki.

Azul z każdym tygodniem pnie się ku górze w rankingu serwisu BGG. Na chwilę obecną tytuł plasuje się na bardzo wysokiej, bo 55 pozycji. I prawdę pisząc, ten stan nie dziwi, bowiem pomimo swojej prostoty, wręcz trywialności mechanicznej, jest to tytuł, który zapewni mnóstwo świetnej zabawy zarówno grającym rodzinom, jak i bardzo udanie wypełni czas bardziej zaawansowanym graczom, tak samo parom, jak i podczas bardziej gromadnych planszówkowych spotkań. A że do tego gra jest cudowna od strony estetycznej? Tym lepiej i dla niej, i dla graczy.

Plusy:

  • fantastyczna jakość komponentów
  • prostota zasad
  • odrobina negatywnej interakcji
  • duża regrywalność
  • świetny gateway...
  • ...ale i zaawansowani gracze powinni dobrze się bawić
  • dobre skalowanie
  • losowość, która "robi" tę grę

Minusy:

  • zupełny brak klimatu

 

Dziękujemy wydawnictwu Lacerta za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

9.0
Ocena recenzenta
9
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Azul
Typ gry: familijna
Projektant: Michael Kiesling
Ilustracje: Philippe Guérin, Chris Quilliams
Wydawca polski: Lacerta
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: od 8 lat
Cena: 139,90 PLN



Czytaj również

Pandemic: Lekarstwo
Kościany sposób na choróbska
- recenzja
Pandemic: Czas Cthulhu
Wirusy kontra Wielcy Przedwieczni
- recenzja
Tichu
Chińskie danie w 56 smakach
- recenzja
Szczęść Boże
Idymy na szychta
- recenzja
Szczęść Boże
Z kamerą wśród pudeł #26

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.