» Artykuły » Unboxing » Akrotiri

Akrotiri

Akrotiri
Grecja, czasy antyczne. Morze Egejskie tętniące życiem pośród swych toni oraz poprzecinane szlakami handlowymi, po których przemieszczają się greckie triery wypełnione wszelakimi dobrami. Oto Wyspa Thera, centrum kupieckie i serce ówczesnego świata. Poznamy ją w Akrotiri, grze o eksploracji niebezpiecznych mórz oraz poszukiwaniu zapomnianych świątyń. 

Akrotiri to propozycja Jay'a Cormiera oraz Sen-Foong Lima, projektantów znanych w naszym kraju głównie za sprawą tytułu Belfort. Tym razem duet przygotował dedykowaną grę dwuosobową opowiadającą o eksploracji nieznanych wód, odkrywaniu na nowo zapomnianych wysp oraz poszukiwaniu legendarnych już w czasach klasycznych świątyń z okresu minojskiego. Spójrzmy więc, co skrywa w sobie niepozorne pudełko!

Pierwszym elementem, który rzuca się w oczy po rozpakowaniu niewielkiego - lecz ciężkiego - pudełka jest główna plansza przedstawiająca wyspę Therę, współcześnie znaną jako Santorini. Jest to element startowy, służący jako punkt wyjścia dla budowanej stopniowo mapy archipelagu.

Kolejne elementy to plansze lądów w rozmaitych kształtach. Oprócz wysp na żetonach widoczne są pola surowców oraz szlaki morskie, po których przemieszczać się będą triremy graczy.

Kolejny zestaw wyprasek. Od strony technicznej żetony zostały wykonane bez zarzutu, a i walorom estetycznym nie można wiele zarzucić.

Zestaw sześciu świątyń oraz statek. Wybudowanie - czy raczej odnalezienie - miejsc kultu stanowi cel zabawy. Łódź, jak łatwo się domyślić, służy do przemieszczania się po dynamicznie powstającej planszy. A że podróże morskie to kosztowne przedsięwzięcie, należy pamiętać o pozyskiwaniu towarów handlowych i ich sprzedaży. Tylko w ten sposób będzie można sfinansować dalsze wyprawy. 

Z lewej plansza bazaru, po prawej plansze graczy służące porządkowaniu świątyń oraz przypominające o sekwencji tury. Ogólnie rzecz ujmując elementy są czytelne i ładne, chociaż do ich produkcji wykorzystano zaledwie nieco grubszy papier. Planszetki aż proszą się o tekturę.

Żetony waluty, akcji oraz znacznik pierwszego gracza. Wszystko wykonane jak należy.

Instrukcja. Kolorowa, opatrzona przykładami, chociaż odrobinę niejasna. Dopiero pierwsza gra rozwiewa wątpliwości.

Karty dla odmiany wykonano z bardzo porządnego, fakturowanego papieru. W pierwszym rzędzie karty celów, w drugim - karty map. Jedne i drugie odgrywają dużą rolę w trakcie zabawy.

Ogólny pogląd na elementy gry.

Plansza z wyspą Therą na samym dole, a na niej ułożone w stosie żetony lądów. W tle pudełko od gry.

I wszystkie element po spakowaniu.

Pierwsze wrażenie po rozpakowaniu pudełka z Akrotiri jest bardzo pozytywne. Już w trakcie zakupu zwróciłam uwagę na zaskakujący ciężar tego niewielkiego pudełka. Kolejny kontakt, tym razem już z rozpakowanymi komponentami, tylko wzmógł apetyt na rozgrywkę. A jak przebiega pojedyncza partia i czy jest równie atrakcyjna jak zawartość opakowania, o tym już niedługo na łamach naszego serwisu.




Czytaj również

Akrotiri
Blask dawnej chwały
- recenzja
Pandemic: Czas Cthulhu
Wirusy kontra Wielcy Przedwieczni
- recenzja
Pandemia - Laboratorium
Jeszcze bardziej śmiercionośna Pandemia
- recenzja
Blackout Hongkong
Światełko w tunelu
- recenzja
Arboretum
Piękny ten ogród!
- recenzja
Azul
Nie tylko Alhambra
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.