Joe Hill, Rogi
» Recenzje » Agricola Rodzinna (nowa edycja)

Agricola Rodzinna (nowa edycja)

Agricola Rodzinna (nowa edycja)
Stara, poczciwa Agricola już od wielu lat utrzymuje się na szczycie rankingu popularności prowadzonego przez serwis BGG. Z czasem jednak ta zasłużona, acz wiekowa z perspektywy planszówek gra przeszła podwójny lifting, czego efektem jest Agricola Rodzinna.

Wszystko zaczęło się w roku 2008, kiedy światło dzienne ujrzała podstawowa wersja Agricoli. Mimo banalnego motywu przewodniego, jakim były rozbudowa gospodarstwa oraz wyżywienie rodziny, gra okazała się tytułem gwarantującym mnóstwo rozgrywek każdorazowo przyprawiających o ból głowy. Z drugiej strony jest to tytuł na tyle złożony i czasochłonny, że w żadnym wypadku nie wolno traktować go jako pozycji na dowolną okazję i w każdym gronie.

Nie może więc dziwić, że w roku 2016 ukazała się wersja rodzinna tej zasłużonej pozycji, upraszczająca szereg mechanizmów, chociaż – z perspektywy czasu i oraz estetyki współczesnych gier – tak samo szkaradna jak podstawka. Dlatego też żadnym zaskoczeniem nie okazała się druga edycja wersji rodzinnej, zachowująca zasady poprzedniczki, jednakże oferująca odświeżoną, bardzo przyjemną oprawę graficzną.

Jeśli chodzi o spis komponentów, to można go sprawdzić tutaj. Na potrzeby recenzji należy tylko napisać, że zarówno plansza główna, jak i kafelki prezentują się bardzo przyjemnie dla oka, jeśli chodzi o poziom detali, wyrazistość ilustracji i dobór oraz nasycenie kolorami. Jest to bardzo ważne w kontekście zachęcenia nowych graczy, zwłaszcza młodszych, do rozegrania partyjki. Ale nie wszystko zostało poprawione. Druga, bardzo ważna grupa elementów to znaczniki zasobów, takich jak zboże czy zwierzęta. Ich wygląd nie uległ zmianie od czasów pierwszej Agricoli, co akurat jest olbrzymim plusem.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

W sumie za cenę wahającą się od 130 do 150 złotych nabywcy otrzymują pudło solidnie wypchane ładnymi elementami.

Przypomnijmy założenia zabawy. Na początku każdy uczestnik startuje z drewnianym domkiem mieszczącym dwoje mieszkańców oraz drobnym, niewystarczającym zapasem żywności. Na przestrzeni 14 rund gracze muszą zapewnić rozwój gospodarstwa: zadbać o dopływ surowców, zaorać i obsiać pola, ogrodzić pastwiska oraz sprawić, aby pojawiła się na nich zwierzyna, aż wreszcie wykupić usprawnienia i powiększyć chałupę, a wraz z nią może i rodzinę. Żeby jednak nie było zbyt łatwo, familia wymaga regularnego karmienia, w przeciwnym wypadku należy liczyć się z konsekwencjami w postaci ujemnych punktów.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Naturalne pytanie, które może się w tym momencie tekstu pojawić, będzie dotyczyło zmian względem wersji podstawowej nie dotyczących wyglądu gry. Przede wszystkim ograniczono liczbę "przejść". Dla przykładu: są dwa poziomy rozbudowy domostwa, podczas gdy wcześniej były trzy. Z kolei decydując się na budowę zagrody, wystarczy ponieść jej koszt i wziąć odpowiedni kafelek – uprzednio trzeba było pozyskać kafelek, potem go ogrodzić i dopiero myśleć o zasiedleniu go zwierzakami. Pozbyto się też bardzo ważnego elementu, jakim były karty pomocników oraz mnóstwa różnych usprawnień. Gra przez to utraciła nieco na różnorodności, ale została uproszczona, a taki był cel.

Do czego to wszystko zmierza? W zasadzie to się już wygadałem – do punktów. Każdy członek rodziny, obsiane pole, zwierzę w zagrodzie, obora, a nawet ulepszona chałupa są źródłem punkcików na koniec rozgrywki. Ważne jest to, żeby jednak nie bawić się w chomika, bowiem zeskładowane zasoby niczego akurat nie przynoszą, no chyba że gracz zaopatrzy się w odpowiednie usprawnienie, zdolne do przetworzenia surowców na kolejne punkty. Proste? No proste, przynajmniej w teorii. Ale jak to wszystko osiągnąć? Żeby to wyjaśnić, warto przybliżyć mechanikę gry – zwłaszcza pod kątem osób nie znających Agricoli – chociaż bez zbędnych detali, zwłaszcza, że autor tradycyjnie już wykłada wszystko w instrukcji jak "krowie na rowie".

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Generalnie na przestrzeni 14 rund gracze posyłają swoje pionki na planszę główną celem aktywacji akcji. Większość z nich jest dostępna od początku zabawy, jednakże szereg opcji – jak choćby powiększenie rodziny – dochodzi wraz z kolejnymi rundami. Obowiązuje przy tym prosta zasada: jeśli ktoś zajmie dane pole, wówczas rywale muszą poszukać sobie innych opcji realizacji planów. Warto od razu zauważyć, że dwa początkowe pionki zezwalają na wykonanie dwóch akcji w rundzie, zaś czym większa rodzina, tym większy zakres potencjalnych działań.

Co można wykonać podczas swoich tur? Przekonany jestem, że zakres działań wynika z opisu celu gry. Gracze mogą więc z zbierać zasoby oraz żywność, orać pola, by je obsiewać, wznosić zagrody, obory i dodatkowe izby, pozyskiwać zwierzęta, kupować ulepszenia, podnosić poziom chałupy, a w końcu powiększać rodzinę. Warto wspomnieć, że pola akcji dostarczają surowce oraz zwierzęta co turę w wysokości określonej przez odpowiednie pola. Co więcej, w większości przypadków liczba surowców kumuluje się, tak więc jeśli nikt nie wyłowi rybki z jeziora, to w kolejnej rudzie będą już dwie rybki, a w jeszcze następnej trzy.

No i karmienie – kilkukrotnie podczas zabawy, po określonych rundach należy wykarmić familię, by chronić się przed ujemnymi punktami. Żywność można pozyskiwać podczas zabawy, co jednak jest żmudne, a można też ją wyprodukować z surowców, o ile posiada się usprawnienie. I to w zasadzie wszystko, co należy wiedzieć o zabawie.

Pora odsłonić ostatnią kartę. W omawianą wersję Agricoli zaopatrzyłem się celem spędzenia czasu z dziewięcioletnią córką i wprowadzenie jej w mechanikę pozyskiwania i przetwarzania zasobów. I muszę przyznać, że tytuł daje radę, chociaż z pewnymi ograniczeniami. Na tym poziomie nawet ograna pociecha, mająca za sobą sporo tytułów, niekoniecznie będzie podejmować optymalne decyzje. W tym przypadku jej celem zabawy była budowa kolejnych pastwisk i zasiedlanie ich obłędną liczbą pogłowia, co może nie przyniosło wygranej, ale końcowy wynik był więcej niż przyzwoity.

Na pewno atutem gry jest umiarkowany czas potrzebny na przygotowanie do rozgrywki – co wcześniej było gehenną – oraz jej przeprowadzenie. Ograniczenie do wystawiania pionków, bez zastanawiania się nad kartami wydatnie skróciło rozgrywkę, która przy trzech osobach spokojnie zamykała się w godzince, może nawet krócej. Warto też nadmienić, że dzięki modularnym elementom planszy, Rosenberg bez problemu poradził sobie ze skalowaniem gry, która świetnie wypada przy dwóch i przy trzech graczach.

Wycięcie kart pociągnęło za sobą pewną konsekwencję, dobrą lub złą, zależnie od preferencji. Gra zupełnie odarta została z losowości, co może samo w sobie nie jest złe. Większym problemem jest identyczny setup oraz, przynajmniej w teorii, jednorodny przebieg każdej rozgrywki. Owszem, gracze mogą nieco zmieniać koncepcję grania, ale summa summarum i tak należy pozyskać żywność i zasoby, a następnie je poprzetwarzać. Troszeczkę więc obawiam się o regrywalność w dłuższej perspektywie, to jednak okaże się w praktyce.

Zanim jednak Agricola Rodzinna opatrzy się, zamierzam spędzić przy niej co najmniej kilka kolejnych rozgrywek. Bo pomimo przymiotnika "rodzinna" i faktycznego obniżenia poziomu trudności, to nadal jest gra, która wymaga ruszenia głową, angażująca uwagę od pierwszej do ostatniej rundy. W tym przypadku rodzinność nie tyle jest ograniczeniem, co opcją, na którą można zdecydować się wedle potrzeb i kaprysu.

Plusy:

  • no, nareszcie Agricola jest ładna
  • uproszczenia nie ograniczyły przyjemności płynącej z gry
  • bardzo rozsądny czas rozgrywki wliczając przygotowanie
  • osiągnięto familijny efekt
  • wyeliminowano losowość

Minusy:

  • wyeliminowano losowość
  • dość (może nawet zbyt) powtarzalna w porównaniu do poprzedniczki

 

Dziękujemy wydawnictwu Lacerta za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta



Czytaj również

Agricola - wersja dla graczy
Nowe szaty rolnika
- recenzja
Kawerna: Dokąd Sięgają Korzenie
Siejąc klejnoty
- recenzja
Patchwork Express
Za krótka kołderka? Nie tym razem
- recenzja
Kawerna: Jaskinia kontra jaskinia
Jaskinie dla dwojga
- recenzja
Agricola Wersja Rodzinna
Rolnik nie szuka żony
- recenzja
Agricola: Chłopi i ich zwierzyniec
Na miedzy u Kargula i Pawlaka
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.