» Recenzje » Abetto

Abetto


wersja do druku

Arsène Lupin na dachu

Autor: Redakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk
Ilustracje: Paweł 'Szept' Furman

Abetto
Kraków powoli staje się polskim planszówkowym odpowiednikiem Doliny Krzemowej. Po Galakcie, Albi, Bardzie, Kuźni Gier i mającym siedzibę w niedalekich Dobczycach Axelu dorobiliśmy się kolejnego wydawnictwa – Admondo, którego właścicielem jest znany w środowisku erpegowym Wojtek Rzadek (współautor Rice Wars). Niedawno na rynku pojawił się pierwszy tytuł Admondo, gra Abetto: planszówka o włamywaczach dżentelmenach, którzy konkurując ze sobą, starają się zdobyć jak najwięcej łupów. Autorzy wprawdzie nie określili dokładnego czasu i miejsca akcji, ale sądząc po stylistyce gry, znajdziemy się na południu Francji, zapewne w Montecarlo na przełomie XIX i XX wieku. Chociaż na planszy nie ma nic, co bezpośrednio odnosiłoby się do tego miasta hazardu, to jednak ważny element mechaniki – ruletka – nasuwa takie właśnie skojarzenia.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę


Włamanie na śniadanie…

Graczy wita granatowe pudełko standardowych wymiarów z ładną, klimatyczną ilustracją przedstawiającą nocny pościg po dachach domów. Wewnątrz znajdziemy: kolorowe instrukcje w kilku językach, kafelki domów, z których układa się planszę, karty przedmiotów, tzw. planszę obstawiania, karty bohaterów, dużo drewnianych kostek do oznaczania zdobytych łupów, kartonowe figurki postaci i wspomnianą już ruletkę. Gra została wydana jako produkt międzynarodowy, więc na elementach nie ma żadnych opisów. Teksty zastąpiono ikonami, których znaczenie wyjaśniono na kartach pomocniczych i w instrukcji. Ikon nie jest zbyt wiele, a i akcje z nimi związane nie są skomplikowane, więc już po kilku grach nie będzie konieczności zaglądania do instrukcji.

Wszystkie elementy utrzymują dobry standardowy poziom, kafelki planszy są grube, karty małego formatu – dobrej jakości, ruletka ma stabilną podstawkę. Słyszałem narzekania, że oznaczenia pól w ruletce bywają przesunięte i nie wiadomo dokładnie, na którym z nich zatrzymała się kulka. W recenzowanym egzemplarzu nie było jednak problemu z odczytywaniem wyniku, jakkolwiek pewne nieznaczne przesunięcie oznaczeń dało się zauważyć.

Aby wszystkie te elementy nie mieszały się ze sobą, w pudełku znajduje się również wytłoczka z przegrodami na poszczególne części.

Ilustratorami gry byli Piotr Bednarczyk i Włodzimierz Chołostiakow. O rysunku na pudełku już pisałem, pozostałe grafiki prezentują się również dobrze. Dachy miasta, będącego planszą, tak jak i pokoje znajdujące się na rewersach kafli pasują klimatem do tematu gry, a moda, według której ubierają się postaci, dodatkowo potwierdza przedstawiony wcześniej pogląd co do czasu i miejsca akcji.

…obiad…

Żeby móc oddać się złodziejskiemu fachowi, musimy przygotować sobie najpierw miejsce akcji, czyli rozłożyć planszę do gry. Planszę w Abetto tworzą kafelki domów rozłożone rewersami ku górze; otrzymujemy w ten sposób widok na uśpione miasto. Gracze na przemian dokładają losowe elementy tak, by trzymając się określonych reguł, stworzyć miasto składające się z ulic, alej oraz jedno- i kilkupiętrowych domów; rynek miasta tworzy plansza obstawiania. Sposób rozłożenia kafelków będzie determinował późniejszy sposób gry, a dokładniej dynamikę poruszania się postaci – bieganie po płaskich dachach i domach stojących przy wąskich uliczkach jest prostsze, niż wdrapywanie się co chwilę na wysoki budynek lub przeskakiwanie szerokiej alei. Kiedy mamy już gotowe miasto, rozlosowujemy naszych bohaterów pomiędzy graczami, przydzielamy każdemu początkową ilość trofeów i kart specjalnych. Stawiamy obok ruletkę i zaczynamy nasz niecny proceder.

W swojej kolejce każdy z graczy ma możliwość wykonania kilku czynności; każda z nich stanowi dla naszej postaci pewien wysiłek. Zmęczenie odnotowujemy w specjalnej tabeli, im więcej sił straciliśmy, tym mniej mamy opcji do wyboru. Trzeba więc rozważnie planować ruch, tak by się nie okazało w trakcie kolejki, że zabrakło nam tchu na wykonanie kluczowego zadania.

Najważniejsze w grze jest zdobywanie trofeów. Możemy to zasadniczo robić na dwa sposoby: włamując się do domów, po dachach których chodzimy, lub napadając innych graczy. Jeśli wybierzemy pierwszą metodę, to po odsłonięciu karty domu przekonujemy się, jakie nagrody mamy szansę zgarnąć. Obstawiamy kolor i parzystość bądź nieparzystość wyniku oraz dodatkowo dwie cyfry. Następnie kręcimy ruletką i okazuje się, czy staliśmy się właścicielami głównego trofeum, czy jedynie udało nam się zdobyć kartę (a to też ważny element gry, bo dobrze wykorzystane karty mogą nam bardzo pomóc). Należy zwrócić uwagę, że nietrafienie w obstawioną cyfrę nie oznacza od razu naszej porażki. Jeśli nie udało nam się prawidłowo wytypować liczby, mamy jeszcze szansę na sukces przy rozpatrywaniu koloru wyniku i jego parzystości lub nieparzystości.

Kiedy dochodzi do walki z innym graczem, postępujemy podobnie, ale tutaj również on ma szansę nas okraść. Istnieje więc pewne ryzyko porażki. Sytuacja jest za to nieco ciekawsza niż z wchodzeniem do domu, bo pomimo ograniczonych możliwości wpływu na ruletkę (tylko za pomocą kart specjalnych) sami decydujemy, jak dużo jesteśmy w stanie zaryzykować. Wyniki ruletki odczytujemy tutaj nieco inaczej niż w kasynie: interesują nas jedynie parzystość lub nieparzystość wyniku oraz kolor wylosowanego pola. W zależności od tego, na ile wynik jest zgodny z tym, co sami obstawialiśmy, możemy odnotować pełen sukces, sukces połowiczny lub porażkę. Do zabawy w obstawianie mogą też dołączyć się pozostali gracze i również zyskać pewne profity.

…i kolację

Abetto to bardzo ciekawy debiut nowego wydawnictwa, gra lekka i ładnie zrobiona. Nie przypadnie do gustu przeciwnikom losowości w grach, ale tych malkontentów zadowolić mogą chyba tylko szachy i warcaby. Losowość Abetto należy potraktować, jak w wielu innych grach, jako cechę, nie jako wadę.

Jednym z często przytaczanych mankamentów jest przedłużające czas gry wirowanie ruletki. Przy rzucie kośćmi od razu dostajemy jasny wynik, tutaj kulka krąży i krąży, a koło się kręci i kręci. Jak bardzo będzie nam to przeszkadzać, zależy od atmosfery przy planszy; jest jednak prosty sposób na przyspieszenie wskazywania wyniku: wystarczy, by niecierpliwi gracze po puszczeniu ruletki w ruch sami ją zatrzymywali. Chyba że ktoś nie wyrósł z dziecięcego przeświadczenia, iż rzut kostką, która odbiła się od ręki gracza lub innego przedmiotu, wymaga powtórzenia, bo "zakłócona" została losowość.

Abetto zatem to gra, jaką warto się zainteresować. Nadaje się zarówno dla osób, które zaczynają swoją przygodę z planszówkami, jak i dla starych wyjadaczy. Chociaż ci drudzy, mając za sobą już wiele rozegranych tytułów, mogą na pewne rozwiązania kręcić nosem, nie powinni mieć większych powodów do narzekań.

Dziękujemy wydawnictwu Admondo za udostępnienie gry do recenzji.

Galeria


6.0
Ocena recenzenta
5.7
Ocena użytkowników
Średnia z 5 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Abetto
Typ gry: familijna
Projektant: Michał Kołos, Wojciech Rzadek, Aleksandra Włodarczyk
Ilustracje: Piotr Bednarczyk, Włodzimierz Chołostiakow
Data wydania oryginału: 21 października 2010
Wydawca polski: Admondo
Liczba graczy: od 2 do 4 osób
Wiek graczy: od 12 lat
Czas rozgrywki: od 60 do 90 minut
Cena: 125 zł



Czytaj również

Astro Jam
Kosmiczny wyścig
- recenzja

Komentarze


Szkielko
   
Ocena:
0
Autor pomniał że w Krakowie siedzibę ma i Wolf Fang:P
07-04-2011 17:54

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.