» Recenzje » 20th Century

20th Century


wersja do druku

Kafelki plus licytacja równa się… ekologia!

Autor: Redakcja: Joanna 'Senthe' Falkowska
Ilustracje: Daniel 'ScripterYoda' Oklesiński

20th Century
Życie recenzenta różni się od życia zwyczajnego fana gier planszowych. Na minus można zdecydowanie policzyć obowiązek grania w gry recenzowane, choćby były słabe lub mielibyśmy ochotę zagrać w coś innego. Stresująca jest też presja czasu. Od momentu odebrania paczki do momentu oddania napisanej recenzji ciągle tyka wewnętrzny zegar przypominający o nadciągającym terminie. Lepiej nie nastawiać przeciwko sobie wydawnictwa i naczelnego. Na szczęście zalet jest o wiele więcej. Najważniejszą są oczywiście darmowe gry, które stale powiększają moją kolekcję (chwilowo egzemplarze recenzenckie stanowią prawie połowę całego zbioru). Poza tym recenzent ma szansę poznania wielu tytułów. Jest na bieżąco z nowościami. Często dostaje gry, którymi by się być może nigdy nie zainteresował, gdyby nie przymus recenzowania. Najszczęśliwszy recenzent jest jednak wtedy, kiedy zupełnie przez przypadek wpadnie w jego ręce prawdziwa perełka. Gra, którą się od razu zachwyci i którą tylko dzięki przywilejowi oceniania nowości był w stanie poznać. Jak się pewnie niektórzy czytelnicy domyślili, właśnie jestem w stanie chwilowej euforii z powodu…
20th Century to jedna z nielicznych gier Vladimira Suchego – czeskiego autora, który jak dotąd stworzył cztery pełne gry i jeden dodatek (a wszystko to zostało wydane przez Czech Games Edition). Jego dzieła to typowe eurogry, które charakteryzują się brakiem powiązania mechaniki z tematem i "suchością" (w końcu nazwisko zobowiązuje). Nie jest to zbyt znany autor, a szkoda. Zdecydowanie warto przyjrzeć się jego pracom, bo niektóre mogą zachwycić - tak jak mnie oczarował 20th Century.
O czym ludzie myśleli w poprzednim wieku?
20th Century to gra kafelkowo-licytacyjna, która opowiada o rozbudowie cywilizacji (a właściwie sieci miast). Naszym zadaniem jest zdobywanie oczywiście jak największej ilości punktów zwycięstwa poprzez rozwijanie swojego kapitału pieniężnego i naukowego. Według autora głównym problemem ludzi 20. wieku było zanieczyszczenie środowiska. Tak więc jedną z najbardziej punktowanych dziedzin jest czystość naszego otoczenia. To za to będziemy głównie zdobywać i tracić punkty. Żadnych wojen, żadnej polityki, tylko ciułanie punktów, pieniędzy i rozwijanie nauki, aby pozbyć się śmieci.
Cała gra wydana jest w dosyć sporym pudełku w formacie typowym dla CGE (wielkości Space Alerta, czy Galaxy Truckera). Jak zwykle, Czesi zasypują nas licznymi elementami. W tym przypadku jest to sporo kafelków przedstawiających tereny i technologie, przezroczyste, szare kosteczki symbolizujące śmieci, trochę kart, a także elementów drewnianych, których jest tu szczególnie dużo – każdy gracz otrzymuje swoje piony i około trzydziestu obywateli. Ponieważ wynoszę drewno nad plastik, ten fakt znacząco podnosi ocenę gry. Karty służą głównie jako waluta, a część przedstawia katastrofy, jakie mogą przytrafić się graczom. Wydanie stoi, jak zwykle u Czechów, na bardzo wysokim poziomie. Wrażenia tego dopełnia dobrze napisana instrukcja i brak problemów z odgadnięciem "co? ", "gdzie? " i "jak? "podczas rozgrywki.
Krótki kurs oczyszczania środowiska
20th Century jak na średniej ciężkości eurogrę ma dosyć proste zasady. Cała rozgrywka składa się z pięciu pełnych rund i dodatkowego punktowania. Każda część gry dzieli się na kilka faz. W pierwszej możemy wylicytować kafelki i kupić technologie. Gracz rozpoczynający wybiera kafelek i rozpoczyna się o niego licytacja. Wygrany płacąc monetami zdobywa płytkę od razu z jednym śmieciem. Przy zakupie kolejnej trzeba będzie położyć na niej dwa żetony zabrudzenia, przy trzeciej trzy itd. Oprócz tradycyjnego licytowania się i pasowania można się również wycofać i za punkty nauki kupić maksymalnie jedną technologię. Po każdej skończonej licytacji kafelków spada cena rozwinięć. Albo będziemy wybierać jako pierwsi, ale zapłacimy dużo, albo za darmo będziemy mogli wybrać jedną z dwóch pozostałych technologii. Faza kończy się, kiedy wszystkie kafelki zostaną kupione lub wszyscy gracze się wycofają.
Następnie nadchodzą katastrofy naturalne. Gracze znowu się licytują (tym razem punktami nauki) o to, jak bardzo ich tereny zostaną zanieczyszczone. To świetne rozwiązanie, pierwszy raz spotkałem się z licytowaniem o negatywne punkty (a raczej ich uniknięcie). Prowadzi to do kolejnych wyborów. Albo wydamy dużo, ale żadna klęska żywiołowa do nas nie zawita, albo zaoszczędzimy punkty nauki kosztem czystości w naszych miastach. Gdy wszyscy gracze mają już i kafelki, i przydzielone katastrofy, następuje faza rozwoju. Najpierw trzeba umieścić śmieci z katastrof na już przyłączonych kafelkach (tych z poprzednich tur). Następnie musimy podłączyć zakupione w tej turze tereny i położyć na każdym z nich po jednym obywatelu w wybranym przez siebie mieście. Potem mamy szansę, aby wykorzystać technologię i w końcu uzyskać swoje zarobki.
Ta faza to praktycznie same ważne wybory. Najpierw śmieci, musimy je rozkładać rozważnie, gdyż bez pomocy specjalnej technologii nie można ich potem przesunąć. Ponadto na każdym kafelku znajduje się kilka miast, a każde z nich produkuje co turę punkty zwycięstwa, punkty nauki i pieniądze w ilościach zależnych od danego miasta, ale tylko jeżeli leży na nich obywatel. Ponieważ z każdym kafelkiem otrzymujemy tylko jednego obywatela, musimy rozważnie wybrać, które miasto aktywujemy. Co więcej, w niektórych miastach znajdują się centra recyklingu – usuwają one tylko jedną kosteczkę śmieci co turę z kafelka na którym się znajdują lub z sąsiednich, jeśli są połączone bezpośrednio torami, więc musimy rozważnie wybierać ustawienie i orientację podłączanych kafelków. W dwóch słowach: mnóstwo decyzji. W ostatniej fazie zdobywamy odpowiednią ilość pieniędzy i punktów nauki oraz zwycięstwa. Wtedy włączamy też nasze centra recyklingowe. Dodatkowo na koniec rundy 2. i 4. dochodzi do punktowania. W każdej grze rodzaj punktacji jest wybierany losowo, a więc raz musi się skupić na dużej produkcji monet i punktów nauki, a innym razem na recyklingu. Po pięciu rundach rozgrywamy ostatnią skróconą rundę. Składa się ona z fazy rozwoju (czyli zdążymy jeszcze użyć raz technologii), z produkcji i recyklingu oraz z końcowej punktacji, zawsze takiej samej.
Zdobywamy w niej punkty za każdy kafelek bez śmieci (od dwóch do czterech za jeden), nic nie otrzymujemy za kafelki z jedna kosteczką, a za każdy śmieć powyżej jednego tracimy pięć punktów – kara jest więc ogromna. Przez całą grę trzeba starać się utrzymać odpowiednio niską ilość śmieci. Podczas gry musimy tez kontrolować wskaźnik czystości. Początkowo jest on ustawiony na poziomie zero, ale przez katastrofy i jako wyrównanie lepszych technologii spada, za to dzięki niektórym wzrasta. Na koniec gry zdobywamy lub tracimy punkty zgodnie ze wskaźnikiem (różnica między najgorszym a najlepszym wynikiem to ponad 60 punktów). Dodatkowo poziom czystości wskazuje, czy za kafelek bez śmieci dostaniemy 2, 3, czy 4 punkty zwycięstwa.
Pozbywanie się śmieci to czysta przyjemność
Choć zasady mogą się po przeczytaniu tych paru akapitów wydawać skomplikowane, już podczas pierwszej rundy wszystkie ewentualne wątpliwości się rozwiewają i każdy gracz gra świadomie, a to jest już bardzo przyjemne. 20th Century składa się z szeregu drobnych mechanizmów, które razem działają jak w świetnie naoliwionej maszynie. Wszystko się ze sobą łączy, każdy element jest niezbędny, a jednocześnie ciekawy. Podczas jednej rundy zataczamy koło, które łączy przeróżne mechaniki. Najpierw licytujemy się o kafelki i katastrofy, a jednocześnie musimy w odpowiednim momencie zrezygnować, aby zdobyć upragnioną technologię. Następnie trzeba poprzyłączać kafelki i podjąć kilka równie ważnych decyzji, aby na końcu zarobić punkty nauki i monety, które pozwolą nam wziąć udział w kolejnych licytacjach.
Liczba wyborów, jakich musimy dokonać w trakcie gry, jest olbrzymia. Ponadto dokonując jakiejkolwiek decyzji, musimy brać pod uwagę wiele czynników, w tym mieć plan na następną turę. Mimo tego gracze nie odczuwają paraliżu decyzyjnego. Poradzić sobie powinien nawet początkujący gracz, co nie oznacza jednak, że wybory są prostacko łatwe. Aby podkreślić, jak bardzo mi się 20th Century podoba, dodam, że moje dwie ulubione mechaniki to licytacja i wykładania kafelków. A to właśnie one stanowią oś rozgrywki w dziele Suchego. W dodatku mechaniki te nie są tylko obecne, a występują w swojej najlepszej formie. Licytowanie jest zacięte i brutalne, pełne agresji, podbijania cen i blefu. Ciekawie się też wybiera, co licytować najpierw. Najlepsza kolejność to taka, kiedy kafelki, które chcemy dostać, będą na samym końcu (jeżeli nie chodzi nam o jakąś szczególną technologię) lub na samym początku (kiedy śpieszno nam zdobyć zarówno dobre kafelki, jak i bonusy). Licytacja podnosi znacząco poziom interakcji. Budowanie obszarów z kafelków również działa wyśmienicie. Musimy zważać, jak budujemy, gdyż kafelki na siebie oddziaływają (przez centra recyklingu i niektóre technologię). Suchy pozbył się też głównej wady gier kafelkowych, a mianowicie losowości przy dociąganiu. Tutaj kafelki licytujemy świadomie z jawnej puli.
Jestem zachwycony 20th Century. Suchemu udało się połączyć dwie ciekawe mechaniki, dodać wiele ciekawych elementów i stworzyć po prostu genialną grę. Tym tytułem autor pokazuje, że zdecydowanie powinien znajdować się wyżej w hierarchii projektantów planszówek. Niestety, jego blask jest mocno przyćmiony przez innego autora wydającego w CGE – Vlaadę Chvatila. Jeśli będziecie kiedyś mieli możliwość zagrać w jakąkolwiek grę tego autora, nie odmawiajcie. A jeżeli, tak jak ja, uwielbiacie licytację i gry kafelkowe, to mam dla was smutną wiadomość - wasz portfel niedługo skurczy się o 120zł, bo tak świetnej gry jak 20th Century grzech nie mieć we własnej kolekcji. Plusy:
  • mnóstwo ciekawych wyborów
  • wymaga długodystansowego myślenia, a przy tym nie jest zbyt trudna
  • połączenie dwóch mechanik – licytacji i wykładania kafelków
  • świetne wydanie – mnóstwo elementów, w tym drewnianych
  • bardzo dobra skalowalność
Minusy:
  • brak
Dziękujemy wydawnictwu Czech Games Edition za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Galeria


10.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: 20th Century
Typ gry: licytacyjna
Projektant: Vladimir Suchy
Ilustracje: Milan Vavroň
Data wydania oryginału: 2010
Wydawca polski: Czech Games Edition
Liczba graczy: od 3 do 5
Wiek graczy: od 12 lat
Czas rozgrywki: 90 minut
Cena: ok. 120 zł



Czytaj również

Ostatnia Wola
Z kamerą wśród pudeł #15
Last Will
Temat wart każdych pieniędzy
- recenzja
Pulsar 2849
Kosmiczny biznes czas zacząć!
- recenzja
Cywilizacja: Poprzez Wieki
Niewzruszona na upływ czasu
- recenzja
Alchemicy
Czeska recepta na sukces
- recenzja
Alchemicy
Fotounboxing #24

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.