» Pamiętniki graczy » W matni intryg » W matni intryg #16

W matni intryg #16


wersja do druku

Pamiętnik Milicia

Autor: Redakcja: Maciej 'Albert' Kaska

Notatki Milicia napisane były chwiejną ręka. Pierwszy wpis pochodził z lutego 1574r. Większość notatek dotyczyła zbiorów i utrzymania obejścia, część - problemów z krnąbrnymi chłopami. Było jednak kilka, które zainteresowały Karolinę.

2 lutego 1574r.
Wracam do zdrowia. Dziękuję Jedynemu, że dał mi siłę. Nie chcę wspominać tego co było.
Gospodarstwo podupadło pod moją nieobecność. Będzie trzeba zaciągnąć długi, aby zrobić niezbędne reparacje. Najważniejsze jednak, że Mateusz jest przy mnie, choć stał się jakiś dziwny, pewnie przez mą długą nieobecność.

15 lutego 1574r.
Mogę już wstać z łoża. Zachowanie Mateusza jednak ciągle mnie niepokoi. Chłopak jest nieznośny i nie słucha poleceń. Trzeba mu ojcowskiej ręki i trochę wojskowego wychowania. Wszystko, mam nadzieję, wkrótce wróci do normy.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

3 marca 1574r.
Poniosło mnie!
Na samo wspomnienie lochów Czarnego Pałacu ogarnęła mnie wściekłość. Nie wrócę tam, nie wrócę tam nigdy, choćby...
Chłopaka najwyraźniej opętało. Zabiłem! Pierwszy raz w życiu zabiłem bezbronnego. Kazałem wywieźć do lasu deviria na pożarcie. Niech gnije...

5 marca 1574r.
Ochłonąłem nieco. Proszę Jedynego o przebaczenie. Kazałem sprowadzić ciało chłopca i zakopać. Trupa już jednak nie było.
Jedyny, wybacz!

5 maja 1574r.
Dzisiaj przyjechała inkwizytorka. Znowu się zaczyna, nie wytrzymam tak dłużej. Czego ona tutaj szuka? Przecież już po wszystkim. Już im wszystko powiedziałem. Niech nam dadzą spokojnie żyć.

12 czerwca 1574r.
Nie dają spokoju, ciągle węszą i szukają. Karzę chłopów za najmniejsze przewinienie. Dzisiaj wychłostałem kobietę, która nie zrobiła znaku krzyża przed przełamaniem chleba. Tak twierdziła jej sąsiadka. Trzeba im pokazać, że takie postępowanie prowadzi nas do Ciemności.

Ale czego oni tutaj szukają? Jestem roztrzęsiony. Te regularne wizyty tak na mnie wpływają i chociaż nie mam nic do ukrycia, szukam winy w sobie. Czasami dopada mnie myśl, że oni nie służą Jedynemu... ale nie... przecież gdyby nie Inkwizycja, Ciemność pożarłaby Karę. Tylko dlaczego tak się na mnie zawzięli?

23 września 1574r.
Znowu tutaj byli. Przesłuchiwali chłopów. A co będzie, gdy któryś z nich rzuci bezpodstawne oskarżenie? Znowu zaczną się przesłuchania. Nie wytrzymam tego po raz drugi. Może skorzystam z zaproszenia Domingo. Byle dalej, dalej od tego...

26 grudnia 1574r.
Na nic zdają się moje metody wychowawcze. Jeszcze nigdy nie spotkałem tak krnąbrnego dzieciaka. Będę go musiał jeszcze bardziej przypilnować. Niepokoi mnie jego zachowanie. Nie odstępuję go na krok. Co się z nim dzieje?

10 sierpnia 1575r.
Nie mam komu wylać mych smutków. Mateusz, syn mój jedyny... Obawiam się najgorszego. Od kilku dni stał się agresywny. Nie jest sobą. Coś... coś go opętało. Dlaczego Jedyny tak mnie doświadcza? Czy nie dość już wycierpiałem za moje błędy?
Gdzie szukać pomocy? Inkwizycja – to wyrok! Nawet nie chcę myśleć co by się stało gdyby się dowiedzieli.

11 sierpnia 1575r.
Nie śpimy po nocach. Musimy mieć go na oku. Kazałem go przenieść do piwnic. Chłopi rzucają dziwne spojrzenia gdy krzyczy całą noc. Z piwnic nie słychać. Gdy zapada ciemność zaczyna mówić dziwnym głosem, od którego cierpnie skóra.

12 sierpnia 1575r.
Rzuca się na nas. Dzisiaj o mało co nie rozbił mi głowy krzesłem. Kazałem skrępować. Wysłałem człowieka do Rokmowa. Modlę się do Jedynego o łaskę. Tylko ona potrafi mu pomóc. Tylko ona... Boję się, ale nie widzę innego wyjścia.
Nie spałem już dwie noce.

13 sierpnia 1575r.
Nie wiem czy powinienem się łudzić, że będzie lepiej. Wolę nie robić sobie nadziei. Dzisiaj jest spokojniejszy, choć nocą znowu mówił w dziwnym języku.

14 sierpnia 1575r.
Znowu to samo. Tym razem gorzej niż zwykle. Popadam w histerię, nie wiem co robić. Chyba oszaleję. Nie chcę myśleć co będzie z Mateuszem. Jeśli nic się nie poprawi do środy – będę musiał to zrobić. Przynajmniej ocalę jego duszę.
Potem... życie bez niego nie ma sensu.

15 sierpnia 1575r.
Jedyny wysłuchał mych próśb – właśnie przyjechał posłaniec z wiadomością. Widzę szansę na ocalenie syna. Ruszam nim słońce wstanie. Byle tylko noc przetrzymać. Byle do świtu...



Karolina nawet nie zauważyła jak zapadła szarówka. Woda w miednicy była już zimna. Z lektury wyrwało ją delikatne pukanie do drzwi. Młynarz oznajmił, że przybył człowiek, którego kazała wysłać do Wilczego Jaru. Spotkali się w jadalni. Był roztrzęsiony.

- Opowiadaj co widziałeś.

- Pani miłościwa, we wsi źle się dzieje. Wszystkie chłopy, jako jeden, ze wsi uciekają. Mówią, że nic tam po nich, że wieś przeklęta, że im tam zguba tylko. Teraz to i pewnie pouciekali wszyscy, posiadłość rozkradziona. Przed dworkiem smród i muchy latają nad padliną. Na progu zbrojny z gardłem podciętym...

- A powóz przed dworkiem stoi? – zapytała Karolina ? – Widział cię kto?

- Ano stoi, stoi pani miłościwa. No chłopi widzieli. Bo ja pani miłościwa zaszedł do wsi, niby że po wino, jako kazali. To do Jędrka żem poszedł, bo to przecie wszyscy wiedzą że Jędrek wino robi. Kwaśne one, prawda, a i pan by chłostać kazał, gdyby wiedział ale przecie dużo nie weźmie a w głowie szumi jak trzeba.

- Do rzeczy – Karolina przywołała chłopa.

- Ano... Jędrek widzieli i więcej nikt chyba.

- A teraz na kolana – powiedziała do chłopa i boso stanęła nad nim, gdy klękał. Położyła mu dłonie na głowie.

- Módl się do Jedynego. Niech wybaczy Ci wszystko, co widziałeś. A potem zapomnisz… Zapomnisz, co widziałeś. Inaczej dopadną cię cienie tamtego miejsca – powiedziała spokojnie. – Ja też będę się modlić dla ciebie o zapomnienie. Ani słowa nikomu, co tam widziałeś – rzekła spokojnie i groźnie – jeśli ci życie miłe – dodała.
Głośno rozpoczęła słowa modlitwy. Poczuła, jak przyjemne mrowienie, znak mocy, rozlało się po ciele.

Potem kazała chłopu odejść. Zawołała, by zatrzasnęli okiennice, ubrała się i zajęła się listami. Czuła, że Milic coś ukrywa. Ciekawość paliła, nie zaspokoił jej pamiętnik. Słowa w nim nie było o wspomnianym przez Milicia talizmanie. Ani o inicjałach, które widniały na leżącym na biurku rachunku. Kim był Domingo, do którego pewnie udał się Milic? Do czego pasował klucz i co też tam się kryło? Jeżeli krył tajemnice Ciemności, wiedziała, że nie będzie miała wyboru…W imię Jedynego! Z niecierpliwością sięgnęła do pierwszej koperty…

Komentarze


Słowik
   
Ocena:
0
Czy to tylko tekst MG bez odpowiedzi gracza? Czy po prostu nie został 'pokolorowany'?
07-03-2007 23:59
   
Ocena:
0
zapomnieli podkolorować...
08-03-2007 20:54

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.