» Artykuły » Felietony » Zmierzch wampirów

Zmierzch wampirów

Zmierzch wampirów
Kultura zaczęła zjadać własne dzieci. Najgorsze w tym jest to, że są to dzieci wdzięczne, kochające, nigdy nieporzucające swej matki i raźno kroczące wraz z nią przez cały okres jej rozwoju. Wampiry były, są i będą zawsze [1] obecne w kulturze, jakakolwiek by ona była. Dalej będą zapładniały wyobraźnię. Ale czy nie jest to coraz bardziej atak klonów, sztucznych laboratoryjnych eksperymentów, wykreowanych na potrzeby chwili, a nie wynikających z żywego zainteresowania?

Wampiry doskonaliły się z biegiem czasu (jak na inteligentne istoty przystało, wiedziały, że zatrzymanie się w rozwoju powoduje regres), aż natrafiły na XXI wiek, wszystkochłonną kulturę amerykańską oraz panią Stephenie Meyer i innych, którzy zrobili z nimi to, czego robić nie powinni.

Od dawien dawna wiadomo, że wampir jest istotą szczególną: blada cera, szczery uśmiech ozdobiony kłami, dieta bogata w hemoglobinę, sypianie w trumnach itd. Przecież jaki wampir jest, każdy widzi i za wiele tłumaczyć nie trzeba. I nagle na scenę wkracza pani M. ze swoją gromadką przebranych w kostiumy amerykańskich nastolatków, niby-wampirów. Jeśli autorka tak "wynaturza" wampiry, to według mnie jest to zamach na kulturę. Może wychodzę na konserwatystę, ale nie należy zbyt mocno ingerować w genotyp zjawiska, jakim jest wampiryzm. Układanie historii miłosnych dla nastolatków z wykorzystaniem wampirów tworzy hybrydę ckliwej opowieści miłosnej i horroru wampirycznego, coś, co w naturze nie powinno występować.

Wampiry budzą w ludziach strach już od wieków, jednak współcześnie zaczynają częściej śmieszyć niż przerażać i tym samym tracą swą mroczną aurę, która pozwala fascynować się nimi oraz czuć do nich dystans. Niestety próbuje się nam wmówić, że możliwa staje się przyjaźń z wampirami, a nawet miłość, która ograniczy dystans między gatunkami na grubość tętnicy. Z tego jednak nic nie wyniknie. Czy możliwe jest wyższe uczucie między łowcą i ofiarą? Nie przekonuje mnie ten schemat, zważywszy, że próba walki z pierwotnymi instynktami w tym wypadku cechuje się niską wartością literacką i nietoperz-wampir przeradza się w nietoperza-gacka. Prosty układ nie pasuje do złożonych osobowości i wtłacza je w zbyt wąskie ramy. Już Anne Rice pokazała, że z naturą nie da się wygrać. Określa ona funkcjonowanie wampirów, próby złamania jej reguł są bardzo trudne, zwyciężają instynkty mordercy. Natomiast współcześnie został stworzony rezerwat, imitacja naturalnego habitatu, gdzie film i literatura próbują uczłowieczyć istoty świata "pomiędzy" i postawić na równi ludzi i wampiry.

W tym wszystkim da się również zauważyć opozycję zły wampir – dobry wampir. Pytam więc, czym jest "dobry" wampir? Jak zinterpretować ten paradoks? Dobry wampir to taki, który wykorzystuje swe moce, aby pomagać ludziom w walce ze złymi wampirami – najczęściej jego własnymi krewnymi. Oczywisty jest konflikt tragiczny: oto nagle wybielone dziecię mroku staje przed wyborem między familią a miłością do pięknej dziewczyny, pomiędzy wyrzeknięciem się swej tożsamości a życiem pośród ludzi. Nigdy pewnie nie zrozumiem tego dylematu. Pewnie jest dobrym motorem napędzającym machinę komercji i przyciąga tłumy nastolatek do kin oraz księgarń, tym samym dając zarabiać ludziom, którzy klonują quasi-wampiry. I czynią to na masową skalę, ponieważ gdzie nie spojrzeć, tam wampir: breloczek z wampirem, przybory szkolne z wampirem, książki o wampirach i z nimi w roli głównej, niby-naukowe książki próbujące uwikłać sagę Zmierzch w filozoficzne konteksty. Jedynym filozoficznym pytaniem, które mi się nasuwa, jest: po co?

Dlaczego przestano zachwycać się Draculą Brama Stokera, Wywiadem z wampirem Anne Rice? Pewnie dlatego, że tam wampiry przerażają, nie zakochują się, tylko zabijają piękne dziewczyny, nie można się do nich przytulić wieczorem i popatrzeć w gwiazdy. Tam wampir jest naprawdę zły i nie ma nic z milusińskiego Edwarda, który po dawnych krwiopijcach odziedziczył tylko bladość i nadludzką siłę, bo z pewnością "upadłej" duszy mu brak. Nawet kiczowata polska Kołysanka jest bardziej wampiryczna niż Zmierzch czy Pamiętniki wampirów.

No właśnie, jak to wygląda na gruncie polskim? Z filmów mamy chyba jedynie wspomnianą już Kołysankę, która fabularnie nie porywa, ale wampiry są w porządku. W literaturze znajdziemy więcej przykładów, np. u Andrzeja Sapkowskiego, Magdaleny Kozak w Wampirach w ABW – a także w cyklu pt. Kuzynki, zbiorach opowiadań o Jakubie Wędrowyczu oraz Wampirze z M-3, czyli w książkach autorstwa Andrzeja Pilipiuka. Jak na "naczelnego grafomana Rzeczypospolitej" przystało, wampiry w jego utworach posiadają słowiańską upadłą duszę, posiadają charakter i raczej nie wplątują się w historie miłosne. Mają poważniejsze problemy, np. z Jakubem Wędrowyczem oraz z rzeczywistością PRL – w Wampirze z M-3. Jest jeszcze książka Dawida Kornagi pt. Znieczulenie miejscowe, która rozprawia się z wampirami oraz polską rzeczywistością w groteskowy, ironiczny sposób, ale z zachowaniem należytego szacunku. I wreszcie Maria Janion napisała świetną biografię wampira, zbierając w niej wszystkie elementy, które składają się na kompletną istotę z krwi naszej i kości. Obok tej pozycji na polskim rynku możemy znaleźć także książkę Karola Śmiałkowskiego Wampir. Leksykon, Od gotycyzmu do horroru Anny Gemry, Od Draculi do Lestata. Portrety wampira Katarzyny Kaczor itp.

Z żalem należy stwierdzić, że kultura popularna zaczyna niszczyć wszystkie wartościowe elementy, które niewątpliwie mogłyby wyciągnąć ją z głębokiego kryzysu. Niestety, tryby tej machiny oporne są na smarowanie i dalej wolą skrzypieć i trzeszczeć, a mnie przyprawiać o ból głowy. Mimo to liczę, że wkrótce era ckliwych, bladych amantów się skończy i do łask wróci porządny, od wieków pielęgnowany, obraz wampira, który będzie nas straszył i smakował naszej krwi. Wierzę między innymi w to, że pojawi się polska odpowiedź na Zmierzch oraz tym podobne twory, które mają zaspokajać gusta niewybrednych odbiorców, przywróci choć trochę równowagi w naturze. Może uda się odzyskać postać wampira jako niepolukrowane odbicie ludzkich lęków – a raczej jego brak, ponieważ szanujący się wampir nie pokazuje swego oblicza byle jak i byle gdzie. Pozwólmy dzieciom kultury żyć w ich naturalnym środowisku, zaapelujmy o prawidłowy rozwój naszej tożsamości. Wyciągnijmy ponownie krucyfiksy, wodę święconą i czosnek i ruszmy naprzeciw sklonowanym dzieciom nocy.

Polowanie czas zacząć…


[1] Słowo "zawsze" odnosi się w tym przypadku do szerokiego ujęcia wampiryzmu w kulturze. Erberto Petoia pisze w swojej książce: "Te dwa podstawowe tematy, krew, śmierć i ich wzajemne powiązania, leżą u podstaw mitu wampira, postaci, z której archetypami można spotkać się w świecie klasycznym, a która dopiero w XVIII w. doczeka się dokładnej definicji. (…) Chociaż wampiryzm jest nieobecny na poziomie semantycznym, jednak w tradycji greckiej i rzymskiej krążą częste wzmianki o podobnych wierzeniach (…), które wykazują, że obu kulturom nie była obca obawa przed powracającymi (revenants), duchami, demonami dręczącymi żywych i wypijającymi ich krew" (Petoia Erberto, Wampiry i wilkołaki. Źródła, historia, legendy od antyku do współczesności, Kraków 2003, s. 36).


Autor i redaktor dziękują Aleksandrze ‘milllo’ Walkowskiej za pomoc w pracy nad tekstem.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Komentarze

string(15) ""

chimera
   
Ocena:
+1
Temat wampirzy srednio udał się nawet Kingowi.

Ty gadzie... ;-)

http://ksiazki.polter.pl/chimera,b log.html?10227

05-07-2011 11:08
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Hellsing Ultimate -> nic dodać, nic ująć
05-07-2011 11:41
Falka03
   
Ocena:
0
Zgadzam się z autorem tekstu w 100 %, ale z drugiej strony połączenie wampiryzmu i romansu tak szybko nie zniknie, bo stało się już za bardzo popularne. Masa nastolatek na pytanie jakie książki lubi czytać najbardziej, odpowiada: "o wampirach", mając na myśli zmierzch, czy niedawno wydane "Ever" autorstwa Noel Alyson (szczyt plastiku i kiczu, nie polecam). Miejmy nadzieję, że pozostaną czytelnicy, którzy będą potrafili docenić pierwotną naturę wampirów. Martwi mnie też, że w kontynuacji słynnej "Draculi"Brama Stokera, napisanej przez Dacre Stokera i Iana Holta, najwięcej jest wątków miłosnych, a z tytułowego bohatera uczyniono delikatnego i wrażliwego wampira. (chociaż książka jest całkiem niezła).
05-07-2011 12:12
Scobin
   
Ocena:
0
@banracy

Niewykluczone, że masz rację, zresztą i w samym artykule została wyrażona nadzieja, że zmierzchowy wampir szybko się zużyje. Nie przesądzałbym tylko tego już teraz – zobaczymy, jak się sprawy potoczą, może na zaskoczą, a może nie, o je-je-je. ;)

A poza tym będę bronił Rowling, to może nie jest Wielka Autorka, ale pisze o dwie klasy lepiej od Meyer i Paoliniego. :-) Poza tym przy cyklu o Harrym Potterze trzeba jeszcze uwzględnić to, że mało które utwory/światy mają tak liczną rzeszę fanów. HP jest też pierwszym tak udanym przedsięwzięciem marketingowym, a jego popularność jest umiejętnie podsycana (np. przez filmy, a ostatnio także serwis Pottermore).

@Albiorix

Akurat Dracula u Stokera jest niezbyt uwodzicielski (i ma wąsy!). :) Takie cechy ma raczej Lord Ruthven z Vampyre Polidoriego.

Co do wątków romantycznych, to oczywiście, że nie są niczym nowym. Ale artykuł nie stwierdza, że są. Jest w nim natomiast krytyka obrazu wampira jako istoty, która może wejść w udany związek z człowiekiem. Jak sam zauważyłeś, stare historie o wampirach nie kończą się na zasadzie "żyli wiecznie i szczęśliwie" [inaczej niż nasza ulubiona powieść ;)].

Poza tym: czy uważasz, że w ogóle nie ma sensu krytykować kultury (jeżeli według kogoś na to zasługuje)? Bo dla mnie np. to, jakie idee są odzwierciedlane i utrwalane w literaturze popularnej, ma bardzo dużo znaczenie. Nie mam wielkiego wpływu na przemiany zachodzące w tej dziedzinie kultury, ale to nie znaczy, że nie mogę wyrazić swojego zdania (aprobatywnego lub krytycznego). Krytyka jest jednym ze sposobów kształtowania świadomego udziału w kulturze, to m.in. dzięki niej nie kończymy swojej drogi lekturowej na Zmierzchu i Eragonie.
05-07-2011 12:34
Albiorix
   
Ocena:
0
Wąsy są super! Wiele wzorców męskiej atrakcyjności w XX wieku miało wąsy.

Krytyka ma sens. Twierdzenie, że jakaś książka, film, wizja jest zła a inna dobra - ma sens.

Nie ma natomiast sensu strach, że jakiś kawałek słabej literatury zepsuje nam kulturę albo kawałek muzyki zepsuje nam muzykę.

Kultura lepsza i gorsza, wyższa i niższa oraz dziesiątki odmian "jedynej słuszności" zawsze istniały obok siebie. Słabe rzeczy stanowią grunt na którym wyrastają lepsze.

A Stokerowa wizja wampirów nie jest ani święta ani jakoś mega wartościowa.
05-07-2011 13:27
Scobin
   
Ocena:
0
1. Z innej beczki a propos wąsów. ;-)

2. Nie ma natomiast sensu strach, że jakiś kawałek słabej literatury zepsuje nam kulturę albo kawałek muzyki zepsuje nam muzykę.

Nie użyłbym tutaj słowa "strach", ale mniejsza o to. Natomiast nawet jeżeli "Zmierzch" nie będzie miał (oby!) większego wpływu na historię literatury, to na pewno ma znaczenie dla sposobu myślenia wielu ludzi, fanfików, które piszą, i plakatów, które wieszają na ścianach. A także dla ich wyobrażeń na temat wampirów. Nawet jeśli za kilka lat rynek wydawniczy (oby!) zapomni o książkach Meyer, to na świecie pozostanie duża liczba ludzi, których myślenie zostało przez te książki częściowo ukształtowane. Część z nich będzie pisać własne książki, wielu będzie brać udział w rozmowach nt. fantastyki i tak dalej. Zło pozostanie silne. ;)

3. A Stokerowa wizja wampirów nie jest ani święta ani jakoś mega wartościowa.

Naturalnie. :)
05-07-2011 13:53
banracy
   
Ocena:
+2
@Scobin

W posta wkradł się błąd, zamiast Rowling miała być Meyer :).
Rowling to istotnie jest autorka, która będzie coś znaczyć, bo trafia do dzieci/młodzieży czytającej książki czyli grupy, która ma dużą szansę na pracę twórcą w przyszłości.
05-07-2011 13:53
Albiorix
   
Ocena:
+2
W dzisiejszej kulturze pracą twórczą będą zajmować się masy. Dzieciom od małego wbija się w łebki że muszą być kreatywne to będą, niezależnie od zdolności. Będą pisać książki, występować w teatrzykach, śpiewać i projektować reklamy.

Elity intelektualne będą się zajmować budowaniem domów i naprawą kranów, bo do tego trzeba mieć jakieś umiejętności a nie tylko być kreatywnym i wierzyć w siebie :)
05-07-2011 14:12
~ShadowOfDeath

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Wampiry doskonaliły się z biegiem czasu (jak na inteligentne istoty przystało, wiedziały, że zatrzymanie się w rozwoju powoduje regres), aż natrafiły na XXI wiek"

Następną fazą będzie zapewne "Wampiry w Kosmosie: Deep Space Nod".

Because there is no sunrise on the Planet X !!! ;-)

Ja bym nie przesadzał z tym katastroficznym wpływem Zmierzchu na kulturę. Wśród twórców kultury zawsze pojawiają się jakieś innowacyjne i kreatywne jednostki które przywrócą blask... przepraszam: bladość gatunkowi TrueVampire - o ile coś takiego w ogóle istnieje.

Eragon jakoś nie miał katastrfalnego wpływu na fantasy - przynajmniej ja takiego wpływu nie zauważyłem, zamiast wykwitu sieczkowatego szitu mamy dziś ekranizację Gry o Tron, więc ja nie rozumiem OCB. Zmierzch może i wypierze mózgi masom młodzieży - ale przecież wśród tych ludzi w wieku moich młodszych kuzynek znajdzie się napewno masa ludzi, która sięgnie po jakieś kolejne, bardziej "true" ;-) pozycje literackie i filmowe.

A tak w ogóle upulpowienie (upulpienie? :) ) literatury o wampirach, wilkołakach i innych nadnaturalach to przecież wszechspisek Technokracji i Camarilli mający odciągnąć WASZĄ uwagę od powrotu Przedpotopowców. Więc zamiast deliberować o dupie maryni, zaczęlibyście się przygotowywać na nadchodzącą hekatombę XDDDDD
05-07-2011 20:47
M.Bizzare
   
Ocena:
+3
Przede wszystkim witam, bo to mój pierwszy koment na Polterze (choć obserwuję od dawna).

Abstrahując od koszmarnej warstwy literackiej "Zmierzchu" i denności zjawiska jako całości, zawsze w przypadku dyskusji nad paranormal romance zastanawia mnie fakt, że reakcja (nie mówię konkretnie o tym artykule) wygląda tak: "zabrali/zepsuli/obrzydzili nam wampiry" - sugerując zjawisko nagłe. Tymczasem, jakby tak spojrzeć trzeźwo, współczesna wersja wampira jest wynikiem logicznej ewolucji. Wszak paranormal romance to nic innego jak kobieco skierowany miks motywu wampira dobrego/tragicznego, wampira jako postaci erotycznej - ubrany czasem w szatki urban fantasy lub konwencji "okultystycznego detektywa". Żadna z części składowych nie jest niczym nowym i niespodziewanym w popkulturze zachodniej. Żeby nie cofać się aż do Polidoriego i romantyków, znaczna część amerykańskich dobrych i miłujących wampirów może nazwać protoplastą Barnabusa z kultowej gotyckiej telenoweli (sic, nie ma tu sprzeczności) "Dark Shadows" (którą zresztą wymienia się jako bezpośrednią inspirację zarówno Anny Rice, jak i np. twórców serialu "Pamiętniki Wampirów"). Wamperotyka to też nie jest zjawisko, które należy wiązać z nagłym wzdychaniem płci pięknej do krwiopijców - wszak spora część wampirycznej kinematografii lat 70-tych mniej lub bardziej eksplorowało ten aspekt mitu. A, że dziś wygląda to tak, a nie inaczej? Cóż, im dłużej dane motywy są tłuczone, tym bardziej się rozwadniają i prowadzą do coraz odleglejszych od fundamentów wariantów. Też jest w tym pewna logika.

Poza tym mam wrażenie, że "Zmierzch" (i jeszcze bardziej rozmemłane klony, których poznania mi oszczędzono) jest odosobniony w swojej ekstremalnie rozwodnionej wizji wampira. Już w innych popularnych pociotkach nurtu, jak nawet te "Pamiętniki Wampirów"(mówię o serialu), wampiry, choć wiążą się ze śmiertelniczkami, zachowują jakąś tam podstawową charakterystykę "gatunkową" (nawet, jeśli tylko by wykorzystać fakt, że niektóre panie wolą bad boyów). Nie mówiąc o "Czystej Krwi", gdzie, mimo telenowelowej aury w kwestii romansów, większość wampirów (łącznie z dobrym "księciem bohaterki) zachowuje pełnię cech, które czynią ich złymi i napawającymi grozą.

Poza tym, nawet, jeśli zalewa nas papka z panami z kłami w roli głównej, zawsze w powodzi szlamu może narodzić się coś ciekawszego. Weźmy "Being Human" - brytyjski serial, który jest wyraźnie "na fali" klimatów, a mimo to ma coś ciekawego do dodania. Mamy tam dobrego, seksownego wampióra, któremu... dobroć przynosi same kłopoty, edwardowy wegetarianizm eskalację przemocy w momentach słabości, a miłość do ludzi i próba życia z nimi same zawody i tragedie.
05-07-2011 21:20
chimera
   
Ocena:
0
Being Human rządzi. Oczywiście brytyjski. Szkoda, że trzeci sezon nie jest już tak dobry - za mało humoru.
05-07-2011 22:01
Neurocide
   
Ocena:
+1
Dajmy szansę Wampirom - wiecie, można by rzutować tu rysunek techniczny inżyniera Opackiego o przenikaniu się postaci gatunkowych. Minie czas, pomiesza się i wypłynie. Choć z drugiej strony, Frankenstein nie podniósł się nigdy, ale trzeciej strony patrząc - Wampir w latach 50/60 wyglądał jak upudrowana wywłoka, i się podniósł i jednak później jeszcze straszył.

Co do teksty - jako felieton jest ok.

@ Scobin atomiast nawet jeżeli "Zmierzch" nie będzie miał (oby!) większego wpływu na historię literatury

Przez chwilę wyobraziłem sobie sytuację, że jednak ma wpływ. Pomyśl tylko o tytułach magisterek i licencjatów na polonistyce.
05-07-2011 22:30
Scobin
   
Ocena:
0
Pomyśl tylko o tytułach magisterek i licencjatów na polonistyce.

To znaczy? Ludzie piszą magisterki o "Zmierzchu", a ja nic o tym nie wiem?!
05-07-2011 23:30
~Alianora

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Kniaźnin, niedawny koszmar....

Ja nie wiem, czy już piszą, ale u mnie na roku, o ile dotrwają, są dwie chętne, które pracę takową chętnie stworzą, jeśli będą miały taka możliwość :P

Co do wampirów, to w wyżej wymienianej kontynuacji "Drakuli " bardziej wampiryczna była Batory niż bohater tytułowy :P Mnie podobało się podejście do tego pana u Kostovej, w "Historyku". Mało o nim było, o ile pamiętam autorka skupiła się na innych bohaterach, ale jako postać interesujący.
05-07-2011 23:47
unquadium
    Podsumowanie dyskusji ;)
Ocena:
+1
Planetourist
   
Ocena:
+2
Mam wrażenie, że ten tekst traktuje wampiry zbyt jednostronnie - mówi o nich jako o wcieleniu ludzkich lęków, a moim zdaniem krwiopijcy są też (albo i przede wszystkim) symbolem naszych fascynacji: seksu, wolności, pędu, wiecznego życia... są nadludźmi rodem z filozofii Nietzschego. A więc pisząc o nich możemy nie tylko straszyć, ale też pytać, za jaką cenę warto żyć pełnią życia - w takich rozważaniach jak najbardziej jest miejsce na miękkiego, bardziej ludzkiego wampira.

To tylko przykład innego podejścia - sądzę, że wampir jest na tyle wszechstronnym symbolem, że można wyssać z niego wiele uczłowieczonych motywów. Co oczywiście nie usprawiedliwia Zmierzchu, który jest kiepską fabułą i tyle.

To znaczy? Ludzie piszą magisterki o "Zmierzchu", a ja nic o tym nie wiem?!

Przed rozmową wstępną na MISH na UJ zastanawialiśmy się, jak komisja by przyjęła temat o Zmierzchu ;)

BTW. czy taki, a nie inny obrazek reklamujący artykuł ma mieć jakiś cel? Bo mi ci krwiopijcy (czyli obsada Tańca Wampirów) kojarzą się właśnie z miękkimi wąpierzami, które co prawda pozostają złe, ale co i rusz narzekają, że wieczność wcale nie jest fajna. A Jego Ekscelencja (ten zębaty na pierwszym planie) jest bardziej smutny, niż straszny.
06-07-2011 21:35
Scobin
   
Ocena:
+1
Mam wrażenie, że ten tekst traktuje wampiry zbyt jednostronnie - mówi o nich jako o wcieleniu ludzkich lęków, a moim zdaniem krwiopijcy są też (albo i przede wszystkim) symbolem naszych fascynacji

Są na pewno jednym i drugim. Tylko czy pozostaną fascynujące, kiedy wyrwie im się kły? Cień, na który pada światło, przestaje być Cieniem.

Ale sądzę, że to kwestia odpowiedniego rozłożenia akcentów. Jeżeli wampira uczłowiecza się umiejętnie i nieprzesadnie, to wówczas jest pewnie tak, jak piszesz.


BTW. czy taki, a nie inny obrazek reklamujący artykuł ma mieć jakiś cel? Bo mi ci krwiopijcy (czyli obsada Tańca Wampirów) kojarzą się właśnie z miękkimi wąpierzami

Miękkie wąpierze są wszak bohaterami felietonu. :-)
06-07-2011 22:17
Planetourist
   
Ocena:
+1
Nie myślę o wyrywaniu zębów, tylko o sprawieniu, by wampir nimi nie myślał ;) Jasne, zupełnie dobry i niegroźny wampir przestaje być wampirem, ale taki, który ma wątpliwości i skrupuły (ale i naturę drapieżnika) może być ciekawy.

Swoją drogą, Taniec Wampirów jest naprawdę fajnym przykładem "zmiętkcenia" wampirów z głową. Na wierzchu jest typową (wampiry raczej uwodzą, niż straszą - ale okazuje się, że to fortel i chcą tylko krwi) gotycką fabułą ze szczyptą humoru, ale pozwala czasami zajrzeć za kulisy i odkryć, że krwiopijcom wcale nie jest dobrze ze swoim nieżyciem.
06-07-2011 22:27
~bartyi

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Obecnie ja widzę że wampiry jako takie przestały być jakąś chaotyczną rasą która kryje się po jaskiniach i którą straszy się dzieci po nocy.Obecnie zostały przystosowane do umysłu przeciętnego człowieka z zachodnioeuropejskiego kręgu kulturowego i w moim subiektywnym odczuciu przestały być krwiopijcami którzy mają to głęboko zakorzenione w swojej naturze a są uczłowieczone zaczynają mieć wątpliwości,filozofują,mają jakieś przemyślenia na temat świata i stali się ludzcy jacyś mniej odporni.Stali się podatni nie na czosnek czy srebro ale na ból i własne cierpienie co podówczas było ich największą bronią i są teraz na dzień dzisiejszy raczej wielkimi ciotami które generalnie zgrywają zimne istoty którym na niczym nie zależy a tak naprawdę to są tak słabi że gorzej niż przeciętny człowiek
07-07-2011 21:12
~Kaja

Użytkownik niezarejestrowany
    Dość wampirów
Ocena:
0
A ja mam serdecznie dość wampirów. Naprawdę. Wiem, że przecież nikt nie zmusza mnie do czytania tego typu książek, ale i tak ich wszędobylstwo mnie wkurza ;) Przez to trudno czasem trafić na coś fajnego fantasy. Ostatnio mi się udało, trafiłam na pierwszą część Strażników Verdianu "Straż" i zakochałam się w niej. Koniecznie muszę kupić kolejną część!a
01-10-2011 23:20

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.