James Islington, Cień utraconego świata
» Recenzje » Przeznaczenie Adhary, Córka krwi, Ostatni bohaterowie - Licia Troisi

Przeznaczenie Adhary, Córka krwi, Ostatni bohaterowie - Licia Troisi


wersja do druku

Upadek Legendy

Autor: Redakcja: Alicja 'cichutko' Laskowska

Przeznaczenie Adhary, Córka krwi, Ostatni bohaterowie - Licia Troisi
Legendy Świata Wynurzonego to trzecie i prawdopodobnie ostatnie spotkanie z bohaterami walczącymi o pokój oraz wolność świata zrodzonego w wyobraźni Licii Troisi. Czy włoska autorka godnie uhonorowała poprzednie dokonania, całkiem niezłe w kategorii tolkienowskiego fantasy?

Świat Wynurzony po raz kolejny staje na skraju przepaści. Konflikt z zamieszkującymi Nieznane Krainy elfami jest nieunikniony, a prastary lud na wojnę prowadzi utalentowany dowódca Kryss, ogarnięty żądzą całkowitej anihilacji rasy ludzkiej. Jednocześnie stajemy się świadkami batalii kolejnych wcieleń antagonistycznych bóstw. Tym razem jest to jednak walka odmienna: Sheireen zakochała się w Marvashu, istocie, którą zgodnie z przepowiednią ma zabić, lecz Poświęcona zrobi wszystko, aby nie dopuścić do wypełnienia woli bogów.

Powieści Włoszki zawsze cechowały się dużą dozą infantylizmu czy też – ujmując kwestię delikatniej – umowności. Czytelnicy lubiący brutalną, błotnistą atmosferę, rodem z powieści Piekary czy Sapkowskiego, nie mają czego w Świecie Wynurzonym szukać. Mechanizmy kierujące polityką czy sztuką wojenną nie są u Troisi zbyt skomplikowane. Taktyka nie istnieje, ludzie nieposiadający większego doświadczenia doskonale odnajdują się w rolach przywódców państw, a rola wodzów ogranicza się właściwie tylko do inspirujących przemówień. Z jednej strony, ciężko o dokładne odwzorowanie realiów wojny w tego typu powieści (nastawionej raczej na młodego, nieprzywiązującego wagi do takich szczegółów odbiorcę), z drugiej – niektóre sytuacje wołają (pod względem logicznym) o pomstę do nieba.

Gra o wysoką stawkę nadawała wcześniejszym opowieściom Troisi nieco sztucznej, ale jednak wzniosłości. Patetyczność pierwszej trylogii zachwycała, drugiej – była czytelnikowi obojętna. Co z trzecią? Dość przypomnieć przysłowie, w myśl którego dowcip opowiedziany kilka razy przestaje być śmieszny. Mnogość płomiennych dialogów i wyznań wypełnia karty wszystkich trzech tomów w zdecydowanie zbyt dużym natężeniu. Kolejne wydarzenia, w zamierzeniu wzruszające lub porywające, stają się więc powszednie, pozbawione większego znaczenia, słowem – strywializowane.

Główną bolączką Legend… nie są jednak kwintale patosu, lecz duża ilość wątków upchniętych na siłę. Po usunięciu tych nudnych i nic nie wnoszących nie zostałaby nawet połowa trylogii. Większość pobocznych historii jest mało ciekawa i pełni rolę wypełniacza, a ponadto opiera się na prostym jak budowa snopowiązałki schemacie: główny wątek rozwija się, jednak w pewnym momencie następuje przesilenie lub autorka chce zawiesić akcję w celu wzmożenia napięcia. Zamiar ten realizuje niestety poprzez wprowadzenie nowego bohatera (a co za tym idzie – co najmniej kilku stron nużących opisów) lub dokończenie opowieści o innych. Czasami popychają one linię fabularną do przodu (nocne wyprawy królowej-zabójczyni czy poszukiwania antidotum na epidemię), ale przeważają wątki nudne, wypełnione setkami szczegółów, które niepotrzebnie rozwlekają daną historię. Ma to również swoje dobre strony – przedłuża czas spędzany w Świecie Wynurzonym, co dla przeciętnego czytelnika może być niedogodnością, lecz dla fanów stanowi sporą zaletę.

Kreacja bohaterów pozostawia wiele do życzenia. Autorka próbuje wprawdzie przełamywać schematyzm poprzez rozszerzanie klasycznych archetypów i nadawanie szwarccharakterom "ludzkich" rysów, ale zabieg ten wydaje się za każdym razem sztuczny. Mimo zastosowania innych wzorców (protagonistka nie musi rozwijać swoich umiejętności, ale za to cierpi na amnezję i kolejne przydatne sztuczki wracają do niej na bieżąco), bohaterowie łudząco przypominają postaci z poprzednich tomów, zwłaszcza w kwestii zachowania i rozwoju zdolności.

Czy warto zapoznać się z Legendami Świata Wynurzonego? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta – tak, lecz tylko jeśli jesteś wielbicielem serii i bez powieści Troisi nie umiesz poukładać sobie życia. Względnie, będzie to dobry wybór dla ludzi z nadmiarem czasu, chcących spędzić go w krainie, którą najlepiej opisze niosące ze sobą wiele skojarzeń określenie tolkienowskie fantasy – w wykonaniu Troisi wprawdzie barwne, ale pod względem jakościowym raczej średnie.

Tytuł: Ostatni bohaterowie
Cykl: Legendy Świata Wynurzonego
Tom: 3
Autor: Licia Troisi
Wydawca: Videograf II
Data wydania: 5 lipca 2011
Liczba stron: 352
ISBN-13: 978-83-7183-878-1

Tytuł: Córka krwi( Figlia del Sangue)
Cykl: Legendy Świata Wynurzonego
Tom: 2
Autor: Licia Troisi
Tłumaczenie: Zuzanna Umer
Wydawca: Videograf II
Data wydania: 12 kwietnia 2011
Liczba stron: 272
ISBN-13: 978-83-7183-877-4
Oprawa: miękka
Wymiary: 140 x 205 mm
Cena: 31,90 zł
Cena: 33,90 zł
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
5.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Przeznaczenie Adhary
Cykl: Legendy Świata Wynurzonego
Tom: 1
Autor: Licia Troisi
Wydawca: Videograf II
Miejsce wydania: Chorzów
Data wydania: 23 lutego 2011
Liczba stron: 432
Oprawa: miękka
Format: 140x205 mm
Cena: 34,90 zł



Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

Eva
   
Ocena:
+1
Mal:Podejrzewam, że mógł chcieć w wieku osiemdziesięciu czterech lat wyglądać jak Vigo Mortensen. Albo w wieku... Ile miał Legolas? No, nieważne. W wieku Legolasa wyglądać jak Orlando Bloom. Tylko nazwisk nie znał ;)
Edyta:
zigzaku Najpierw napisałam "owszem, oi też są emo", ale stwierdziłam, że napiszę coś innego. Otóż problemy Geralta są często takie z kategorii "jestem cool, ale wszyscy myślą, że wcale nie, bo jestem okropny". I generalnie wypływają z tego, że sam jest przekonany o swoim nieszczęściu, dopiero później zaczynają wynikać z tego, że sobie niespodziankę przygarnął. Jaskier mu to gdzieś zresztą przepięknie wyjaśnia, jak znajdę zeszyt to zacytuję.
Mr_mond: dziwne. Znaczy, TV Tropes zawsze kładzie nacisk na "Tropes are not bad" i wydaje mi się, że w większości artykułów to podkreślają (w tym o Symapthetic Sue na przykład bardzo). Inna sprawa, że w Mary złe napisanie jest w domyśle, więc się o nim nie mówi ;)
Edyta numer dwa:
O kurde, zajrzałem w twój profil. Dałaś 9 "Uczniowi czarnoksiężnika", a 3 "Incepcji"? No to nie ammy o czym rozmawiać.
Yeah, uwielbiam te reakcje. Jest w zestawieniu polterowym czarny łabądź? Bo muszę dać mu zasłużoną jedynkę, to też zawsze robi wrażenie ;]
Anyway, malakh, tak na spokojnie (jeśli, oczywiście, zaglądasz tu jeszcze ze swych nowofantastycznych, specjalistycznych wyżyn) - kiedy ostatni raz czytałeś wiedźmina?
02-03-2012 22:46
27383
   
Ocena:
0
malakh, kliknąłem +1 i przycisk trolla. +1 najpierw bo jest bliżej. Gdybym mógł, wcisnąłbym je jednocześnie. To jest epic komć!
02-03-2012 23:29
Eva
   
Ocena:
+1
Jest. Cała prawda o wczesnym Geralcie (później też mu nie do końca przeszło imo, ale na szczęście miał już prawdziwe, a nie stworzone przez siebie problemy i to tym prawdziwym problemom, a nie rozwodzeniu się nad własną ciężką dolą musiał się w większości poświęcić):

— Wiesz, na czym polega twój problem, Geralt? Tobie wydaje się, że jesteś inny. Ty obnosisz się z innością, z tym, co uważasz za nienormalność. Ty się z tą nienormalnością nachalnie narzucasz, nie rozumiejąc, że dla większości ludzi, którzy myślą trzeźwo, jesteś najnormalniejszy pod słońcem i oby wszyscy byli tacy normalni. Co z tego, że masz szybszą reakcję, pionowe źrenice w słońcu? Że widzisz po ciemku jak kot? Że rozumiesz się na czarach? Wielka mi rzecz. Ja, mój drogi, znałem kiedyś oberżystę, który potrafił przez dziesięć minut bez przerwy puszczać bąki, i to tak, że układały się w melodię psalmu „Witaj nam, witaj, poranna jutrzenko". Nie bacząc na niecodzienny bądź co bądź talent, był ów oberżysta najnormalniejszy wśród normalnych, miał żonę, dzieci i babkę dotkniętą paraliżem…

— Co to ma wspólnego z Essi Daven? Możesz wyjaśnić?

— Oczywiście. Bezpodstawnie wydało ci się, Geralt, że Oczko zainteresowała się tobą z niezdrowej, wręcz perwersyjnej ciekawości, że patrzy na ciebie jak na raroga, dwugłowe cielę albo salamandrę w zwierzyńcu. I natychmiast nadąsałeś się, dałeś przy pierwszej okazji niegrzeczną, niezasłużoną reprymendę, oddałeś cios, którego ona nie zadała.


03-03-2012 15:08

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.