» Opowiadania » Kucyki – Kij Johnson

Kucyki – Kij Johnson


wersja do druku

(Ponies)

Autor: Redakcja: Artur 'mr_mond' Nowrot
Ilustracje: Anna 'Otai' Kmiecik

Kucyki – Kij Johnson

Zaproszenie jest ozdobione motywem westernowym. Wzdłuż marginesów dziewczynki w kowbojskich kapeluszach gonią stado dzikich Kucyków. Koniki, nie wyższe od dziewczynek, są tęgie, umaszczone jaskrawo jak motyle, z krótkimi pojedynczymi rogami o zaokrąglonych czubkach i puszystymi skrzydełkami. Na dole kartki nowo złapane Kucyki pałętają się po zagrodzie. Dziewczynki pochwyciły na lasso różowo-białego Kucyka. Oczy i pysk – okrągłe jak litery O – wyrażają zaskoczenie. Nad głową konika widać wykrzyknik.

Dziewczynki odcinają mu róg zakrzywionymi nożami. Skrzydła już zostały usunięte i są częścią stosu obok zagrody.

Zapraszamy Ciebie i Twojego Kucyka ___[tutaj brzuchatymi literami wypisano odręcznie imię Słoneczka]___ na obcinki razem z InnymiDziewczynami! Jeśli Cię polubimy, a Twój Kucyk wypadnie dobrze, pozwolimy Ci spędzać z nami czas.

– Nie mogę się doczekać, by mieć przyjaciół! – mówi Słoneczko. Czyta Barbarze przez ramię, a jej różany oddech szumi we włosach dziewczynki. Znajdują się na podwórzu przy różowej stajence Słoneczka.

– Wiesz już, co chciałabyś zatrzymać? – pyta Barbara.

Maleńkie skrzydła Słoneczka stają się rozmytą plamą, gdy wyskakuje w powietrze, robi pętlę, a potem zawisa nad ziemią z podkulonymi nogami.

– Och, zdolność mówienia, oczywiście! Latanie jest świetne, ale mówienie o wiele lepsze! – Opada na trawę. – Nie wiem, dlaczego jakikolwiek Kucyk miałby zatrzymywać swój róg! Przecież on do niczego nie służy!

Tak jest zawsze, odkąd istnieją Kucyki. Wszystkie mają skrzydła. Wszystkie mają rogi. Wszystkie mogą mówić. Potem wszystkie udają się na obcinki i oddają dwie z tych rzeczy, ponieważ tak musi się stać, jeśli dziewczynka ma się dopasować do InnychDziewczyn. Barbara nigdy nie widziała Kucyka, który nadal miałby róg albo skrzydła po swoich obcinkach.

Dziewczynka widuje Kucyki InnychDziewczyn, gdy te zaglądają przez okna w klasie tuż przed przerwą albo tłoczą się na przystanku autobusowym po szkole. Umaszczenie mają różowe, lawendowe i bladożółte, z sięgającymi ziemi puszystymi lokami grzyw i ogonów. Kiedy nie są w szkole ani na lekcjach gry na wiolonczeli, ani na zajęciach z baletu, ani na treningach piłki nożnej, ani na próbach szkolnego teatrzyku, ani u ortodonty, InneDziewczyny spędzają dni ze swoimi Kucykami.

***

Przyjęcie odbywa się w domu NajDziewczyny. Ma ona ojca, który jest kardiologiem, i matkę, która jest pediatrą, i małą stajnię, i ogromne drzewa zacieniające trawnik, na którym bawią się Kucyki. Słoneczko wychodzi do nich podenerwowana. Bez słowa dotykają jej rogu i skrzydeł swoimi aksamitnymi chrapami, a potem wszystkie Kucyki truchtają w stronę liliowej stajenki w dolnej części pastwiska, gdzie wyłożono belę siana.

NajDziewczyna spotyka Barbarę przy ogrodzeniu.

– To twój Kucyk? – mówi bez przywitania. – Nie jest tak śliczna jak Gwiazdokwiatka.

– Jest piękna! – Barbara staje w obronie Słoneczka. Zdając sobie sprawę, że popełniła gafę, zaraz dodaje:

– Twoja jest taka śliczna! – Ponieważ Kucyk NajDziewczyny rzeczywiście jest śliczny: ogon mieni się wszystkimi odcieniami purpury i błyszczy od gwiazdek. Jednak ogon Słoneczka jest kremowo-biały, lśni miodowym światłem i Barbara wie, że to jest najpiękniejszy Kucyk, jaki kiedykolwiek istniał.

NajDziewczyna odchodzi, mówiąc przez ramię:

– W salonie jest Rock Band i parę InnychDziewczyn siedzi na tarasie, i Mama kupiła trochę ciastek, i mamy też Coke Zero, i dietetycznego Red Bulla, i dietetyczną lemoniadę.

– A ty gdzie będziesz? – pyta Barbara.

Ja będę na zewnątrz – mówi NajDziewczyna, więc Barbara bierze Crystal Light oraz trzy rodzynkowo-owsiane ciastka z posypką i podąża za nią. InneDziewczyny na zewnątrz słuchają muzyki z podłączonego do głośników iPoda i grają w tenisa na Wii, i obserwują Kucyki bawiące się w Chowanego i w KtoJestNajśliczniejszy, i w ToJestNajlepszaZabawa. Wszystkie tam są: DrugaDziewczyna, DziewczynaLizuska, DziewczynaKtórąWszyscyLubią i cała reszta. Barbara odzywa się tylko wtedy, gdy myśli, że wyrazi się poprawnie.

W końcu nadchodzi czas. InneDziewczyny i ich ciche Kucyki zbierają się wokół Barbary i Słoneczka. Barbara ma mdłości.

– Co wybrała? – odzywa się do niej NajDziewczyna.

Słoneczko wygląda na przestraszoną, ale odpowiada wprost.

– Wolałabym mówić niż latać czy bóść moim rogiem.

– Tak zawsze odpowiadają kucyki – mówi do Barbary NajDziewczyna. Podaje jej zakrzywiony nóż o ostrzu długim jak kobieca dłoń.

Ja? – pyta Barbara. – Myślałam, że zrobi to ktoś inny. Jakiś dorosły.

– Każda robi to dla swojego Kucyka – mówi NajDziewczyna. – Ja zrobiłam to dla Gwiazdokwiatki.

W ciszy Słoneczko rozpościera skrzydło.

 

Nie wygląda to jak cięcie prawdziwego kucyka. Skrzydło odchodzi łatwo, gładko jak plastik, a krew pachnie jak wata cukrowa na jarmarku. W miejscu, z którego wyrastało, błyszczy drżący owal, jakby Barbara przecinała na pół rachatłukum, odsłaniając róż pod cukrową posypką. To nawet ładne, myśli, i wymiotuje.

Słoneczko drży, oczy ma zaciśnięte. Barbara odcina drugie skrzydło i kładzie je obok pierwszego.

Z rogiem jest trudniej, jak z przycinaniem kopyt prawdziwemu kucykowi. Barbarze obsuwa się ręka i kaleczy Słoneczko – pojawia się więcej krwi o zapachu waty cukrowej. A potem róg leży w trawie obok skrzydeł.

Słoneczko opada na kolana. Barbara odrzuca nóż i upada przy niej, szlochając i czkając. Pociera jej pysk wierzchem dłoni i spogląda w górę na zebranych dookoła.

Gwiazdokwiatka dotyka noża chrapami, popycha go w stronę Barbary liliowym kopytkiem.

– Teraz głos. Musisz odebrać jej głos – mówi NajDziewczyna.

– Przecież obcięłam już skrzydła i róg! – Barbara zarzuca ręce wokół szyi Słoneczka, ochraniając ją. – Mówiłaś, że dwie rzeczy z trzech!

– To jest obcinanie, tak – mówi NajDziewczyna. – To właśnie robisz, by być JednąZNas. Ale Kucyki wybierają swoich własnych przyjaciół. A to też kosztuje.

Gwiazdokwiatka podrzuca fioletową grzywą. Po raz pierwszy Barbara dostrzega na jej gardle bliznę w kształcie uśmiechu. Wszystkie Kucyki mają takie.

– Nie zrobię tego! – Barbara mówi im wszystkim, ale nawet kiedy płacze, aż jej twarz pokrywają smarki i łzy, wie, że to zrobi, a kiedy przestaje płakać, podnosi nóż i wstaje.

Słoneczko staje obok na drżących nogach. Bez rogu i skrzydeł wydaje się bardzo mała. Dłonie Barbary są śliskie, ale dziewczynka zacieśnia chwyt.

– Nie – mówi nagle Słoneczko. – Nawet za to, nie.

Obraca się i biegnie, biegnie w stronę ogrodzenia galopem szybkim i pięknym jak u prawdziwego kucyka; ale tamte ją przerastają i jest ich więcej, a Słoneczko nie ma skrzydeł, by latać, ani rogu, by walczyć. Ściągają ją w dół, zanim zdąży przeskoczyć ogrodzenie i znaleźć się w lesie. Słoneczko krzyczy, a potem nie słychać już niczego, tylko dźwięk uderzających kopyt rozlega się z ciasnego kręgu Kucyków.

InneDziewczyny stoją znieruchomiałe. Ich niewidzące twarze zwrócone są w stronę Kucyków.

   

Koniki przerywają krąg i oddalają się truchcikiem. Nie ma śladu po Słoneczku – poza mgiełką pachnącej watą cukrową krwi i wydartym loczkiem lśniącej grzywy, który blednie, lądując w trawie.

W ciszy odzywa się NajDziewczyna.

– Ciasteczka? – jej głos brzmi krucho i fałszywie. InneDziewczyny pchają się do domu, trajkocząc równie sztucznymi głosami. Włączają grę, piją więcej dietetycznej coli.

Słaniając się, Barbara idzie za nimi do salonu.

– W co gracie? – odzywa się niepewnie.

– Co ty tu robisz? – pyta PierwszaDziewczyna, jakby zauważyła ją po raz pierwszy. – Nie jesteś JednąZNas.

InneDziewczyny kiwają głowami.

– Nie masz kucyka.

 

© 2010 by Kij Johnson

© 2011 for Polish translation by Marcin Łukasiewicz

Kij JohnsonUrodzona w 1960 r. amerykańska pisarka fantasy oraz redaktorka współpracująca m.in. z Tor Books, Wizards of the Coast/TSR i Dark Horse Comics. Znana ze swoich adaptacji mitów japońskich, napisała trzy powieści i ponad trzydzieści opowiadań. Laureatka nagrody im. Theodore'a Sturgeona (za opowiadanie Fox Magic), nagrody im. Williama L. Crawforda (najlepszy debiut), World Fantasy Award (opowiadanie 26 Monkeys, Also the Abyss) oraz Nebuli (opowiadanie Spar), była też wielokrotnie nominowana do Hugo, Nebuli i World Fantasy Award. Jest wicedyrektorką Centrum Badań Fantastyki Naukowej na Uniwersytecie Stanowym w Kansas, zasiada w jury nagrody im. Theodore'a Sturgeona.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
W Polsce opublikowano trzy z jej opowiadań: Opowieść Crovaxa (w antologii Burza nad Rath), Złodzieje koni (NF 11/2000), Ewolucja opowieści o triksterze wśród psów z Parku Północnego po Zmianie (NF 06/2009).



Czytaj również

Komentarze


Senthe
   
Ocena:
+2
@akito

Tak, ja też lubię analizować literaturę. I nie uważam, że ten tekst jest jakiś koszmarny czy że w ogóle mi się nie podoba. Podobałby mi się, gdyby np. był normalnym tekstem zamieszczonym w Asimov's Science Fiction w latach 80 albo w NF z roku 2000, ale nie jako tekst nagrodzony Nebulą 2010.

Naprawdę wydaje mi się, że to jest straszny regres w porównaniu do starszej SF. I to mnie tu tak oburza i smuci, nie to, że komuś się podobało :)
07-12-2011 23:05
akito
   
Ocena:
+1
fajnie, że są takie fora.

a co do porównania tekstów: imho ich ładunek emocjonalny jest zupełnie inny, bo inaczej uderza historia jednostki, a inaczej powiązanie odległych w czasie (na przestrzeni tysięcy lat) elementów kultury i zbudowanie między nimi skojarzeń. bo dla mnie to, że w rzeczywistości dziewczynki kupują przedstawienia wzniosłych symboli minionych epok (minionych, ale będących źródłami naszej kultury) w formie plastikowych maskotek, jest w pewnym sensie nową refleksją. spalając całą energię na tłumaczenie moim dzieciom, czemu "im nie kupię", nie zastanawiałam się nad tym.
uważam, że autorka zamierzała zawrzeć to znaczenie, ponieważ "przedobrzyła" kucyka. dała mu kilka magicznych atrybutów na raz. to zwróciło moją uwagę. gdyby to był po prostu pony, to bym potraktowała ten element opowiadania jako sygnał "kucyk dla rozpieszczonego dziecka snobistycznych rodziców" i w efekcie olałabym całą tę opowiastkę/nowelę

07-12-2011 23:15
akito
    a Lewandowski?a Dukaj? długo by tak można...
Ocena:
0
@Obłęd

hm, to mi przypomina "Próżnię doskonałą": tam jest wywód logiczny (dla jaj, w istocie nielogiczny) z którego wynika, że największe arcydzieło to to nieodkryte

@Obłęd,Senthe

mam nadzieję, że się nie obrazicie za pytanie: znacie antologię "Miłosny dotknięcie nowego wieku"?
tam jest opowiadanie "moje pierwsze dzieło" Grzegorza Janusza.
tak a propos lepszych tekstów...


@Senthe
nie rozpatrywałam go w tych kategoriach, bo zawsze jestem opóźniona ze wszystkim o 5-8 lat. a może dlatego, że tekst mnie ruszył, mimo tych wszystkich wad.

szczerze chylę czoła przed Twoim rozgoryczeniem. żałuję, że nie mogę przeczytać wszystkiego, co jest wydawane i promować tych najlepszych.
07-12-2011 23:30
Scobin
   
Ocena:
+1
@Eva

Scobin - zadając pytania, na które znasz odpowiedź, automatycznie stawiasz się wyżej od rozmówcy. Nie zamierzam wdawać się we flejmy z kimś kto traktuje rozmówców protekcjonanie

Przykro mi, że odniosłaś takie wrażenie. Przykro mi też, że użyłaś wobec mnie (i moich wypowiedzi) kilku bardzo nieprzyjemnych sformułowań, z których żadne nie zostało jak dotąd odwołane, a w dodatku przybywa nowych.

Nie miałem na podorędziu gotowych odpowiedzi. Owszem, byłem (i nadal jestem) przekonany, że wskazywane przeze mnie problemy są istotne, ale odczytanie zawarte w końcówce mojego ostatniego komentarza (które w jakiś sposób podsumowuje mój punkt widzenia) przyszło mi na myśl dopiero wtedy, gdy go pisałem.

Jeżeli kogoś (np. Ciebie) bezwiednie uraziłem, pozostaje mi przeprosić, widocznie w przyszłości powinienem zachować większą ostrożność. Niezależnie od tego podtrzymuję dotychczasową argumentację. Być może zbiorę ją w osobnym wpisie na blogu, aby się nie zmarnowała.

kiedy wszyscy wiedzą, że są na jednym poziomie

Jeszcze raz: nie oceniam ludzi [przejawia się to m.in. w niewypowiadaniu się na temat autorów komentarzy – tak, to zamierzona złośliwość, wypowiedziana z całą mocą, na jaką mnie stać ;-)]. W związku z tym nie zastanawiam się zbytnio nad tym, "na jakim są poziomie". Oceniam natomiast ich argumentację.


@Senthe

No bo może moje teksty wcale nie muszą przekazywać czegoś nowego?

Oczywiście, że nie muszą. :-)

to jest straszny regres w porównaniu do starszej SF

Zaraz, zaraz, dlaczego porównywać ten tekst właśnie do SF?

Ehm... Nie traktuj tego serio ;)

OK, w takim razie nie odpowiem. :)

Aha, kilka słów na temat "Konopielki": to jest powieść opowiedziana w całości z perspektywy tak stereotypowego chłopa, że aż strach. Główny bohater – z którego perspektywy prowadzona jest narracja – wygaduje bzdurę za bzdurą, nie chce wierzyć w kulistość Ziemi itd. W którymś momencie postanawia jednak unowocześnić swój udział w życiu wsi, czemu przeciwstawiają się inni chłopi, wytaczając tak celne i ważkie argumenty, jak ten ze zdania (cytuję z pamięci): Prawdziwie, kiedy ty z kosą [zamiast sierpu] do zboża wyszedł, to już tobie nic nie święte. Cały ten tekst to jawna drwina, ale jaka drwina! (Pochwał "Konopielki" zapewne znajdzie się wiele w sieci, choćby w zalinkowanej wcześniej Biblionetce). Dlatego przytoczyłem go jako przykład utworu, który wcale nie musi być wieloznaczny, aby był dobrą literaturą. Jego przeczytanie może wpłynąć na sposób, w jaki czytelnik postrzega pewien wycinek rzeczywistości – i podobnie jest w "Kucykach". Ponadto oba te utwory zachowują spójność oraz warsztatową przyzwoitość.


@Eva, Senthe

Jeśli chodzi o przytoczone przez Evę opowiadanie, to przepraszam, ale odpadłem w połowie drugiego zdania. Potem spojrzałem jeszcze na zakończenie i odpadłem ponownie. ;) To, co widziałem, pozwala mi jednak postawić śmiałą hipotezę, że tematyka tego utworu nie pokrywa się w całości z tematyką "Kucyków" (nawet jeżeli za streszczenie tej ostatniej przyjmiemy moje toporne myślniki z któregoś poprzedniego komentarza).

Poza tym Eva napisała: Wydaje mi się, że wszyscy mówimy w pewnym sensie o opowiadaniu w ciekawy sposób.. No i owszem, uważam "Kucyki" za utwór opowiedziany ciekawie (przy zachowaniu porządnego warsztatu). Podałem wiele argumentów uzasadniających tę opinię, przypominam też komentarze osób niebędących raczej czytelniczymi zerami i sformatowanymi dziećmi popkultury, np. ten autorstwa senmary (który został prawie zupełnie zignorowany). Czy to wszystko Was nie zastanawia i nie skłania do zdystansowania się wobec bardzo krytycznych określeń, którymi się posłużyłyście: "płytkie", "puste", "miałkie", "granie na uczuciach na poziomie Faktu", "nie angażuje w ogóle" i tak dalej? Czy te określenia nie są czasami, tak gorąco krytykowanym przez Evę, narzucaniem innym własnej interpretacji?

Czy jednak ten utwór powinien otrzymać Nebulę? Nie zastanawiałem się nad tym, ale szczerze mówiąc, wydaje mi się, że nie. Uważam, że jest to dobre "krótkie opowiadanie" (chyba ani polska "nowela", ani rodzime "opowiadanie" nie pasują do takiej formy jak tutaj), lecz nic ponadto. Moja prywatna ocena tego tekstu to 7, może 7+ w dziesięciostopniowej skali.


@Obłęd

Kryteria wartościowania literatury mogą być rozmaite – wydaje mi się, że za każdym razem trzeba je dostosowywać (w pewnej mierze) do ocenianego tekstu. Tutaj na przykład nie zakładałbym z góry, że dobry utwór ma być niejednoznaczny (jeżeli dobrze rozumiem, założenie takie poczyniła Eva). Wymowa wielu znakomitych tekstów (na przykład całego stada eposów) była skrajnie jednoznaczna i jakoś im to nie zaszkodziło. :)
08-12-2011 00:30
Eva
   
Ocena:
+2
Scobin, krytykowałam nie Ciebie a sposób formułowania wypowiedzi. To było "zachowujesz się jak wnerwiający belfer", nie "jesteś wnerwiającym belfrem". Nie czuję się również szczególnie urażona, bo nie urażają mnie interntowe dyskusje, niemie zaskoczona owszem, czułam się kiedy wyjechano mi z pytaniami do czytanki, a potem poparto tekstem, że "skoro opowiadanie jest tak oczywiste, to z pewnością nikt z nas nie będzie miał kłopotów ze wskazaniem pozytywnych i negatywnych bohaterów. Czekam na Wasze typy. :-)".
Anyway, myślisz, że "doprowadzenie Staszka do wypowiedzenia złośliwości" uczyni ze mnie Osobistość na polterze? Nie stawiałam sobie tego za cel i nie myśl, że jestem szczególnie dumna, ale skoro już się stało... ;)

Wracając do meritum, polecę po kolei:
Konopielka. Konopielka, która co prawda jakoś w jednej trzeciej odpadła z wyścigu szczurów (lektur), wiec jej nie skończyłam, ale która miała to do siebie, że miała raczej prawdziwych bohaterów, nie pełniących jedynie funkcji narzędzi służących do pokazania tezy. W "Kucykach" mamy tylko narzędzia - InneDziewczyny, Najdziewczyna to są funkcje, nie bohaterowie. Z bohaterów mamy Słoneczko i Barbarę. To podkreśla przekaz, owszem, ale podkreślenie przekazu jest dla mnie, jak wspomniałam, wadą tego kawałka.

Jeśli chodzi o kawałek tej biednej dziewczyny z wery (miałam wyrzuty symienia kiedy go wklejałam, to znaczy, ze względu na czytelników), nie, nie dotyczy on wszystkiego tego, czego dotyczą Kucyki, ale jest dość blisko. Powiedzmy, że jest ich gimnazjalną, nie-fantastyczną wersją. Fabułka sprowadza się do "powiedzieli, że jeśli wykonam zadanie, wezmą mnie do swojej paczki" (prawie dosłownie się to pojawia w kawałku), do samoobrony przy niewybrednym komentarzu i zachowaniu któregoś z chłopców, no i smutnego finału, który przeczytałeś. Według mnie tylko warsztat jest gorszy.

Swoją drogą, zwróć uwagę na retorykę, której używasz, proszę Cię. "Czy to Was nie zastanawia"? "Czy nie skłania do zdystansowania się"? Czy to nie jest pytane trochę z katedry?


W każdym razie - nie, nie zastanawia i nie skłania. Zawsze kiedy wchodzę we flejm wchodzę weń dlatego, że chciałabym żeby inni myśleli jak ja - to jest z reguły bodziec do wyrażenia opinii. I zawsze (no, poza jednym przypadkiem dotyczącym dyskusji o pewnym miłośniku jeepów, który wybył z domu) wchodzę weń ze świadomością, że nikt tu nikogo do niczego nie przekona i że dyskusja to jest pokazywanie sobie nawzajem zestawów argumentów. To jest fajne, otwiera nowe horyzonty, ale nie zmienia poglądów uczestników, a nawet jeśli zmienia, uczestnicy się do tego nie przyznają. Ja na przykład nie przyznaję się, że interpretacja akito z symbolami dawnych kultur pozbawianymi magicznych właściwości przez dziewczynki, które chcą się dopasować do grupy mi się podoba, że uważam, że jest bardzo elegancka i ciekawa, jakkolwiek jestem przekonana, że autorce to nawet przez myśl nie przeszło, po pierwsze dlatego, że wtedy uznacie, że przyznaję Wam rację, po drugie dlatego, że musiałabym się przyznać do tego, że nie zauważyłam jakiegoś kontekstu interpretacyjnego w tym słabym tekście, co, zwłaszcza w obliczu moich wcześniejszych wypowiedzi, byłoby wodą na młyn zwolenników opowiadanka.

Tak więc opowiadam tutaj o tym, dlaczego uważam, że to słabe opowiadanie. Jeśli ktoś, kto uważa inaczej wystawia pokemona, to znaczy argument, z którym się nie zgadzam, to wystawiam swojego pokemona, bo to zabawne. Jeżeli jednak ktoś - jak senmara - wypowiada się właściwie bardziej o swoim widzeniu świata i społeczeństwa niż o opowiadaniu, nie widzę żadnego powodu, żeby się z nim kłócić. Gdyby opowiadanie skłaniało mne do refleksji na temat dorastania dziewczynek, sytuacja wyglądałaby inaczej, ale cała rzecz tkwi przecież w tym, że nie skłoniło. Skłoniło za to do rozmowy o realizacji tego tematu w literaturze. Dlatego - mimo, że mnie trochę kusiło, bo osobiście bawiłam się Pony i jakoś wyrosłam obok wyścigu szczurów - nie weszłam w dyskusję z prywatnym podejściem akito. Staram się rozmawiać o walorach literackich (lub ich braku) w Kucykach, nie reakcjach na nie. Zważ, że senmara w ogóle o technikaliach nie mówiła.

Tak więc owszem, dla mnie to jest granie na emocjach na poziomie Faktu. Skrzywdzę w tekście coś niewinnego i kochanego. Pokażę, że dzieci są okrutne. Pokażę, że system jest okrutny. Pokażę, że świat dzieci, który sobie wyobrażamy nie jest wcale taki słodki i różowy. I jest to dla mnie płytkie - no bo nie ma się w czym tutaj zanurzyć, wszystko jest podane na tacy, dość schematycznie, a autorka dokłada wszelkich starań żeby na pewno, NA PEWNO nie umknęło mi to, co chciała przekazać.

Kochany pamiętniczku, jest druga w nocy, obudziłam się jakieś pół godziny temu i od tego czasu piszę posta o kucykach. Myślisz, że coś jest ze mną nie tak?
08-12-2011 02:07
~Rusłąn

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Po burzliwej debacie na temat powyższego opowiadania dobrym posunięciem ze strony Poltera byłoby zamieszczenie, dla porównania, tekstu "How Interesting: A Tiny Man" Harlana Ellisona, który zdobył Nebulę ex-equo z "Kucykami". Może chociaż tamto opowiadanie na nią zasłużyło.
08-12-2011 08:04
malakh
   
Ocena:
+5
Przeczytałem tekst jeszcze raz.

Scobin, powiedz mi, proszę, nie o czym są "Kucyki", ale czegoś się dowiedziałeś, na co spojrzałeś inaczej, co cię zaskoczyło itepe?

Piszesz o tematyce, to ładnie brzmi. Ale, kurcze, co Kij napisała, co nie jest oczywistą oczywistością?

Johnson, podobnie jak Connie Willis czy Ian McDonald przy BSFA, mają fory. Ich kolejne teksty, niezależnie od poziomu, zgarniają przynajmniej jedną z najważniejszych nagród. O Johnson już dawno byście usłyszeli, tyle że wielokrotnie jej teksty nie mogły walczyć o laury, bo była w jury.

I wreszcie ważny jest odbiorca. Warto przeczytać ten tekst tak, jak gdyby było się Amerykaninem. Zapewne właśnie w taki sposób czytały go osoby przyznające Nebulę. ;-)

Niestety, ten argument jest chybiony. Właśnie ze względu na coraz czestsze "dziwne obyczaje" w przyznawaniu nagród w Stanach. Mówił o tym VanderMeer, Watts z kolei, wrzucając swoje opowiadanie do sieci, otwarcie napisał: "Blowjobs for Hugo".

"Kucyki" nie wygrały ze względu na to, że Amerykanie inaczej je odczytali. Wygrało nazwisko, nie opowiadanie.
08-12-2011 08:17
~Rusłan

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Johnson, podobnie jak Connie Willis czy Ian McDonald przy BSFA, mają fory. Ich kolejne teksty, niezależnie od poziomu, zgarniają przynajmniej jedną z najważniejszych nagród."

Hola hola - McDonalda proszę mi tu nie oblewać pomyjami :D
08-12-2011 08:37
~Melanto

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Opowiadanie wybitne nie jest, moim zdaniem - oklepana w powieściach obyczajowych tematyka, znana też z amerykańskich filmów( chęć przynależności do grupy, próba, rezygnacja z czegoś ważnego dla bohatera, odrzucenie przez grupę). Ja dostrzegłam ogólnoludzką tematykę - nawet bez patrzenia na osobę autorki, jej pochodzenie ( przyznam, że po raz pierwszy o tej pani słyszę) - i nie wiem, czy Amerykanin, Polak czy Rosjanin inaczej by je odczytali.Tam są motywy ogólnoludzkie, to proste opowiadanie i średnio napisane ( w mojej opinii). Amerykanka nie odkryła Ameryki. Mozna na ten sam temat poczytać rzeczy zdecydowanie lepsze, bez bajkowego kostiumiku. Albo nawet serial obejrzeć, przykładowo taką "Plotkarę" - to jest właśnie o tym samym. Motyw oklepany jak stare kowadło.
Skoro chce się nagradzać takie rzeczy, niech nagradzają. Rację ma autor posta powyżej, że wygrało nazwisko - choć jest mnie nieznane - jakoś inne motywy mi się nie nasuwają.
08-12-2011 08:47
malakh
   
Ocena:
0
Hola hola - McDonalda proszę mi tu nie oblewać pomyjami :D

Autora? Raczej nagradzających. Ale fakt faktem, McDonald BSFA kolekcjonuje. Fakt, że wyróżnienie dostało "Brasyl" o czymś świadczy - MAG nawet nie chce tego wydać.
08-12-2011 08:59
gelaZz
   
Ocena:
+2
Woo jaka się dyskusja wywiązała przez dwa dni. Przeczytałem opowiadanie jeszcze raz i dalej uważam, że jest słabe. Faktycznie można się w nim doszukać krytyki konformizmu, czy robienia wszystkiego byle tylko osiągnąć szacunek innych osób, ale co z tego skoro sposób w jaki zostało to osiągnięte jest według mnie zły i jedyne co z tego opowiadania zapamiętam to nie morał jaki z niego płynie a motyw z okaleczaniem kucyków.

Jeszcze odnośnie nagród
Już nie po raz pierwszy przekonuję się, że nagrody wcale nie świadczą o tym czy utwór jest dobry czy nie. Miałem tak z Connie Willis zachęcony licznymi wyróżnieniami jakie otrzymała (Hugo, Nebula itp.) kupiłem jej zbiór "Śmierć na Nilu" i się rozczarowałem i to bardzo. W tej książce nie było nic co by mnie poruszyło czy skłoniło do jakiejkolwiek refleksji. Była po prostu strasznie nudna.
08-12-2011 09:52
Senthe
   
Ocena:
+3
@Scobin

Czy to wszystko Was nie zastanawia i nie skłania do zdystansowania się wobec bardzo krytycznych określeń, którymi się posłużyłyście: "płytkie", "puste", "miałkie", "granie na uczuciach na poziomie Faktu", "nie angażuje w ogóle" i tak dalej? Czy te określenia nie są czasami, tak gorąco krytykowanym przez Evę, narzucaniem innym własnej interpretacji?

Nie. To wyrażenie własnej opinii. Miejscami poparte nawet argumentami :). W ogóle nie wiem, dlaczego twierdzenie "to opowiadanie jest miałkie" nazywasz "interpretacją" :)

Czy mnie to nie zastanawia i czy skłania? Krótko: komentarze senmary i akito są naprawdę inspirujące i fajne. Poza tym ja w ogóle nie odmawiam temu tekstowi posiadania jakiejś - aczkolwiek banalnej i naiwnej - treści.

Nadal uważam, że jego główną "zaletą" (czy może raczej przekleństwem) jest ta nieszczęsna Nebula, która ciąży na szali wagi ważącej dobrą i złą literaturę :D Od takiego tekstu zwyczajnie wymagam więcej niż od jakiegoś innego - i od początku komentuję nie w sensie "to jest złe i nie powinno Ci się podobać" tylko "to jest złe i nie zasługuje na nagradzanie". Tak, jest porządnie napisane, tak, ma jakiś sens, ale dla mnie jakiś tam sens i porządność to za mało.


Czy jednak ten utwór powinien otrzymać Nebulę? Nie zastanawiałem się nad tym, ale szczerze mówiąc, wydaje mi się, że nie. Uważam, że jest to dobre "krótkie opowiadanie" (chyba ani polska "nowela", ani rodzime "opowiadanie" nie pasują do takiej formy jak tutaj), lecz nic ponadto. Moja prywatna ocena tego tekstu to 7, może 7+ w dziesięciostopniowej skali.

I w zasadzie tyle mi wystarczy, nie będę więc dłużej przekonywać, że masz spaczony gust ;)

Jak dla mnie EOT i dzięki za rozmowę :)
Pozdrowienia.
08-12-2011 09:57
~Rusłan

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Co do "Brasyl" i MAG-a - z tego co pamiętam AM napisał na forum wydawnictwa, że "Rzeka Bogów" była jedną z najgorzej sprzedających się książek w Uczcie Wyobraźni, co nie ma za wiele wspólnego z jakością książki (chyba w tym przypadku się zgodzimy). "Dom derwiszy" miał być testem dla autora na polskim rynku, decydującym o dalszym zainteresowaniu wydawnictwa i "Brasyl" pewnie nie dostanie swojej szansy właśnie ze względów ekonomicznych.
08-12-2011 10:09
Scobin
   
Ocena:
+3
@Eva

Swoją drogą, zwróć uwagę na retorykę, której używasz, proszę Cię. "Czy to Was nie zastanawia"? "Czy nie skłania do zdystansowania się"? Czy to nie jest pytane trochę z katedry?

Masz rację, jest. Sądzę jednak, że tym razem – przy dość ostrych sformułowaniach z Waszej strony – nie był to wielki grzech, zwłaszcza w przydługim komentarzu po północy. ;-) I podtrzymuję pogląd, że jeżeli opisujemy coś jako "miałkie", "puste" i tak dalej, to nie za bardzo wiadomo, co zrobić z osobami, które wyraziły odmienne zdanie – chyba że chcemy krytycznie ocenić ich gust. :)

Anyway, myślisz, że "doprowadzenie Staszka do wypowiedzenia złośliwości" uczyni ze mnie Osobistość na polterze? Nie stawiałam sobie tego za cel i nie myśl, że jestem szczególnie dumna, ale skoro już się stało... ;)

Achievement Unlocked!

[...] ale nie zmienia poglądów uczestników, a nawet jeśli zmienia, uczestnicy się do tego nie przyznają

Znam ludzi, którym się zdarza przyznać w sieci, że popełnili błąd w argumentacji albo że zostali do czegoś przekonani. :-) Sam staram się do tego dążyć, chociaż zapewne wychodzi różnie.


Eva, Senthe

Chyba w dość wyczerpujący sposób przedstawiliśmy swoje stanowiska i nie wiem, co jeszcze można by powiedzieć. Pozostaje się rozejść w pokoju. :-) Dzięki za uwagi Evy dotyczące belfrowatości komentarzy, rzeczywiście te fragmenty moich wypowiedzi nie brzmią najlepiej i postaram się o większą ostrożność w przyszłości.


malakh

Scobin, powiedz mi, proszę, nie o czym są "Kucyki", ale czegoś się dowiedziałeś, na co spojrzałeś inaczej, co cię zaskoczyło itepe?

Piszesz o tematyce, to ładnie brzmi. Ale, kurcze, co Kij napisała, co nie jest oczywistą oczywistością?


Po lekturze tego opowiadania zmienił się trochę sposób, w jaki postrzegam ten kawałek życia społecznego w Ameryce – zarówno jako zjawisko "samo w sobie", jak i przykład bardziej ogólnych prawidłowości. Zwiększył się także odrobinę mój zasób metafor, mogę opisywać tę część rzeczywistości społecznej w nieco inny sposób, troszkę odmiennym językiem.

Natomiast zgadzamy się co do tego, że to nie jest opowiadanie na Nebulę. ;-)

"Kucyki" nie wygrały ze względu na to, że Amerykanie inaczej je odczytali. Wygrało nazwisko, nie opowiadanie.

Dzięki za ciekawe informacje dotyczące Nebuli. Nie mogę się wypowiadać dokładniej na temat tej nagrody, bo niezbyt dobrze znam całą sprawę, więc spróbuję to ująć inaczej: w odbiorze tekstu warto uwzględnić "amerykańską perspektywę". Ot, tylko tyle, już bez żadnej wzmianki o Nebuli.
08-12-2011 14:49
~Kula

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
@malakh: "powiedz mi, proszę, nie o czym są "Kucyki", ale czegoś się dowiedziałeś, na co spojrzałeś inaczej, co cię zaskoczyło itepe?

Piszesz o tematyce, to ładnie brzmi. Ale, kurcze, co Kij napisała, co nie jest oczywistą oczywistością?"

na megatony można liczyć dobrą literaturę, która mówi oczywiste oczywistości.

"W dniu w którym umarł, komunikat z frontu był lakoniczny jak zawsze - na zachodzie bez zmian".

banalne zdanie jest skonsturowane z banalnego komunikatu kolejnej oczywistości oczywiście besensownej już wtedy, I wojny światowej.

Czytałem to zdanie, które kończyło się w połowie strony, w połowie fabuły, w połowie życia tego człowieka kilkanaście razy i spać nie mogłem.

("Na zachodzie bez zmian:, Erich Maria Remarque - dla słabiej zorientowanych).


@ akito: "(w sprawie merchandisingu szczytem marzeń była maskotka olimpiady w Sarajewie)"

a miś z olimpiady w Moskwie, 1980? siłą mi go z rąk wyrywali jak od ciotki wyjeżdżałem :)
08-12-2011 15:31
Eva
   
Ocena:
+3
Achievement Unlocked!
Yeah! ;)

I podtrzymuję pogląd, że jeżeli opisujemy coś jako "miałkie", "puste" i tak dalej, to nie za bardzo wiadomo, co zrobić z osobami, które wyraziły odmienne zdanie – chyba że chcemy krytycznie ocenić ich gust. :)
Ja tam nie mam z tym problemu, dochodzę do wniosku że mamy inną wrażliwość i inne doświadczenia i niespecjalnie widzę w tym coś złego. Na przykład nie uważam, żebyście Ty, senmara czy akito byli pozbawieni gustu tylko dlatego, że historyjka o kucykach do Was trafiła. Jestem natomiast zdania, że nie ma nic złego w wygłaszaniu mojej własnej opinii na temat jej miałkości i w rozrywkowej potyczce o rzeczoną miałkość.

Tak czy inaczej masz rację, każdy pokazał o co mu chodzi, pozostaje się rozejść i wyglądać następnego flejmu ;) Dzięki ;)
08-12-2011 15:37
malakh
   
Ocena:
+3
na megatony można liczyć dobrą literaturę, która mówi oczywiste oczywistości.

Bo braki treści nadrabia chociazby formą. "Kucyki" nie wytrzymują poróby na żadnym polu.
08-12-2011 15:39
lemon
    @ Rusłan
Ocena:
+1
dobrym posunięciem ze strony Poltera byłoby zamieszczenie, dla porównania, tekstu "How Interesting: A Tiny Man" Harlana Ellisona

Chciałbym. Niestety, pan Ellison® niczego nie daje za darmo. Pod tym względem jest całkowitym przeciwieństwem Cory'ego Doctorowa. :)
08-12-2011 19:43
Scobin
   
Ocena:
0
Bo braki treści nadrabia chociazby formą. "Kucyki" nie wytrzymują poróby na żadnym polu.

Pozostaje się rozejść w pokoju. :)
08-12-2011 21:30
akito
   
Ocena:
+4
@Eva
"Kochany pamiętniczku, jest druga w nocy, obudziłam się jakieś pół godziny temu i od tego czasu piszę posta o kucykach. Myślisz, że coś jest ze mną nie tak?"

to było dobre

wychodzi na to, że wszyscy oceniają ten tekst podobnie, tylko różnie oceniają fakt, że dostał tak wysoką nagrodę i w róznym stopniu ich to wpienia albo wcale nie wpienia...

a teraz strzał zza węgła: mnie tylko dziwi, że to jest fantastyka w jakimkolwiek stopniu, a nie po prostu opowiadanie/chyba rzeczywiście nowela z metaforą........................... ................................... . ...............................
08-12-2011 22:52

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.