James Islington, Cień utraconego świata
» Recenzje » Antykwariat: Północna granica

Antykwariat: Północna granica


wersja do druku

Dark fantasy w polskim wydaniu

Autor: Redakcja: Marcin 'lemon' Łukasiewicz, Matylda 'Melanto' Zatorska

Antykwariat: Północna granica
Północna granica, chronologicznie pierwszy a w rzeczywistości drugi tom – Król Bezmiarów ukazał się trzy lata wcześniej – cyklu Księga Całości (zwanego również Cyklem szererskim), po raz pierwszy została wydana w 1995 roku. Przez prawie dwadzieścia lat wiele wody w Wiśle upłynęło, a standardy fantasy mocno się przez ten czas zmieniły. Warto więc zadać sobie pytanie czy powieści Feliksa W. Kresa udało się pięknie zestarzeć, czy też ząb czasu zostawił na niej swoje ślady.

Kres stworzył na potrzeby swojego cyklu świat, który po dziś dzień potrafi intrygować. Zręby rządzących nim praw przedstawił już w prologu, co powoduje, że czytelnik zostaje rzucony na głęboką wodę, gdyż gros przytaczanych nazw własnych to w tym momencie tylko niewiele mówiące terminy (chyba że ktoś wcześniej czytał Króla Bezmiarów, wtedy sytuacja może się prezentować zgoła inaczej). Tym samym próg wejścia w książkę plasuje się stosunkowo wysoko, mimo wyjaśnień, które atakują już od pierwszych akapitów. Jednakże ma to również swoje dobre strony. Posiadając wiedzę, początkowo wykraczającą poza informacje znane bohaterom, jesteśmy w stanie wcześniej niż oni poskładać pewne elementy fabularnej układanki w całość, co, rzecz jasna, daje niemałą satysfakcję. Na podobny zabieg zdecydował się również Robert M. Wegner w Niebie ze stali, serwując czytelnikom prolog, który nabiera sensu dopiero pod koniec powieści. Wracając do Kresa należy zaznaczyć, że nie zdradza zbyt wielu szczegółów dotyczących świata; dowiadujemy się, że Szerń – którą chyba najłatwiej nazwać tamtejszą mocą sprawczą – oprócz ludzi rozumem obdarzyła jeszcze koty i sępy, lecz tylko te pierwsze pojawiają się na kartach książki (co ciekawe, Kres w Galerii dla dorosłych przyznaje, że popularność kotów przerosła jego oczekiwania do tego stopnia, iż jego własny twór zaczął go irytować, ponieważ czytelnicy miast uważnie śledzić fabułę interesowali się tylko losami "kotków").

Północna granica nie samym światem stoi, swoje trzy grosze do ogólnej przyjemności płynącej z lektury dorzucają również bohaterowie. Jest to o tyle nieoczywiste, że zaserwowane przez Kresa trzy punkty widzenia są do siebie w dużej mierze podobne. Ale nie ma się czemu dziwić, skoro wszystkie trzy postacie to żołnierze – siłą rzeczy muszą dzielić pewne cechy, przyzwyczajenia i uwarunkowania. Aczkolwiek nie znaczy to, że autor pożałował im cech dystynktywnych. I tak Ambegen doskonale pełni rolę wręcz wzorowego przywódcy stanicy, który nie tylko siłą mięśni, ale i ducha, zaskarbił sobie respekt oraz szacunek podwładnych. Z kolei Rawat, jeden z oficerów Ambegena, to osobnik o otwartym umyśle, posiadający umiejętność podejmowania samodzielnych, choć często ryzykownych decyzji. Jakby na zasadzie przeciwieństwa wykreowana została Tereza, harda, uparta oraz niezwykle konsekwentna zarówno w swych działaniach, jak i dążeniach. Powieść prawdziwie błyszczy podczas rozmów i interakcji postaci, choć zdarzają się momenty, szczególnie na początku, kiedy trudno połapać się kto jest kim. Kres najwyraźniej nie wziął pod uwagę faktu, że nadając bohaterom podobnie brzmiące imiona (np. Dorlot i Doltar, Rawat i Rast) może czytelnikom namieszać w głowach.

Ale o czym właściwie traktuje Północna granica? Odpowiedzi może być wiele, lecz na najbardziej oczywistą wyrasta jedna: o wojnie. Nie da się zaprzeczyć, że wojna wraz ze wszystkimi okropieństwami, które wiążą się z nią w sposób nierozerwalny, urasta w powieści wręcz do rangi jednego z bohaterów. Trafniejszym będzie jednak określenie jej jako żywiołu, nad którym niezwykle trudno zapanować. Kres, przedstawiając czytelnikowi pozornie niewiele znaczące sceny, nieustannie podkreśla, że starcie dwóch armii w polu to ostatni, być może najmniej istotny, akt w wojennym dramacie. Zwycięstwo to nie dzieło przypadku, a ciężkiej pracy, codziennej rutyny, wysokiego morale, doskonałego planu i dowódców, którzy nie przestają myśleć nawet w najbardziej rozpaczliwym położeniu. Wojna to również konsekwentne dążenie do celu, nie zaś uginanie karku pod przeciwnościami losu, a także chłód, głód, ból, krew i straty. Dla niektórych natomiast to jedyny sposób na życie.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jednakże nie pomyli się również ten, który stwierdzi, że Północna granica to książka o trudnych wyborach, ich konsekwencjach i odpowiedzialności za nie. Autor w świetny sposób wikła czytelnika w grę, w której daje mu wszelkie powody do przyjęcia całkiem przecież logicznego toku myślenia jednego z protagonistów, by w następnej chwili wytknąć tak postaci, jak i czytelnikowi wszystkie błędy, nielogiczności, czasami wręcz głupotę takiego rozumowania. Łatwo dać się wciągnąć w tę empatyczną pułapkę, jednak budzi ona tym większe uznanie dla pisarza, gdy czytelnik uświadamia sobie, gdzie wraz z jednym z bohaterów dali się nabrać na autorskie sztuczki. Nie byłoby to możliwe, gdyby zabrakło jednego z najważniejszych komponentów – ciekawej fabuły. Mimo że trudno nazwać powieściową intrygę wybitną, wciąż pozostaje na tyle wciągająca, iż trzyma w napięciu objawiającym się syndromem "jeszcze jednego rozdziału". Siła fabuły Północnej granicy tkwi w liczbie tajemnic, które tylko mnożą się wraz z kolejnymi domysłami – bo konkretnych, jednoznacznych odpowiedzi otrzymujemy bardzo niewiele.

Tajemniczą atmosferę dodatkowo potęguje mroczny klimat. Dziś dużą popularnością cieszą się powieści z gatunku dark fantasy – jako najlepszy przykład może służyć opus magnum George'a R.R. Martina, czyli Pieśń Lodu i Ognia, która odcisnęła niebagatelne piętno na całym gatunku fantasy. I jak początków owego gatunku za oceanem należy upatrywać w cyklu o Czarnej Kompanii Glena Cooka, tak prekursorem mroczniejszej – choć może to określenie nie jest najbardziej adekwatne – odmiany fantasy w Polsce można nazwać Feliksa W. Kresa. Osadzając akcję Północnej granicy w quasi-wczesnośredniowiecznym świecie, gdzie magia nie gra pierwszych skrzypiec, stworzył fundament pod opowieść w znacznej mierze przypominającą powieść historyczną. O ile debata nad realizmem nie miałaby racji bytu – takiemu podejściu kłam zadają chociażby dziwaczne stwory zwane srebrnymi i złotymi zgrajami, powstałe z  Pasm tych samych kolorów – o tyle sam autor niejednokrotnie podkreślał, iż dążył do naturalistycznego ukazywania wydarzeń. Toteż w książce nie brakuje ani krwi, ani dokładnie opisanej – choć bez epatowania zbędną przemocą – makabry. Kres nie stroni również od poruszania tematów trudnych i niewygodnych – za przykład może posłużyć chociażby tyrada Terezy o brutalnym obchodzeniu się z żołnierkami, którym raz na zawsze odwidziała się służba, a spodobała wizja zmieniania pieluch.

Na niezwykle specyficzną atmosferę składa się również narracja. Styl, w jakim Kres opowiada czytelnikowi wymyśloną przez siebie historię, sprawia wrażenie anachronicznego; pierwszym skojarzeniem chyba powinien być Tolkien. Często długie, wielokrotnie złożone zdania referują czytelnikowi przemyślenia bohatera, jego aktualne położenie bądź malują wizję krajobrazu. Miejscami można odnieść wrażenie, że obcuje się z opisem podróży bądź reportażem z takowej, co bezpośrednio przekłada się na powolną akcję. Kres, rzecz jasna, stosuje różne zabiegi, aby uatrakcyjnić powieść: przeskakuje między punktami widzenia, pewne wydarzenia pomija przez co samemu trzeba dojść do tego, co się wydarzyło, inne zaś ukazuje w sposób niechronologiczny. Lecz największy zarzut leży gdzie indziej: autor – mimo sięgania po narrację personalną – nie pozwala czytelnikowi "wczuć" się w protagonistę. Nawet pomijając fakt, że o przeszłości trzech najważniejszych dla fabuły postaci nie dowiadujemy się zgoła niczego, niezwykle trudno utożsamiać się z kimś, kto na dobrą sprawę jest tylko i wyłącznie żołnierskim stopniem. Z pewnością jest to zabieg przemyślany i celowy – w ten sposób na pierwszy plan wysuwa się właśnie wojna i wszystko, co z nią związane – ale dziś już praktycznie nikt tak nie pisze. Jako przykład z polskiego poletka można przywołać Roberta M. Wegnera – przede wszystkim Górską Straż oraz ludzi generała Laskolnyka, gdyż z klimatu najbliżej owym formacjom do żołnierzy Kresa – który w znakomity sposób zdołał wyważyć wszystkie opisane powyżej elementy: mroczną, ciężką atmosferę, pełną tajemnic i niedopowiedzeń fabułę, charakterystyczny ale i dystynktywny dla każdej postaci styl narracji. Czytając Wengera trudno także oprzeć się pokusie tworzenia powiązań: Rawat – Kenneth tudzież Velergorf, Ambegen – Laskolnyk, Tereza – Kailean. Z zagranicznych tuzów fantasy można natomiast powołać się na Joe'go Abercrombiego, który w niezwykle charakterystycznym, miejscami kunsztownym stylu, wkroczył na zupełnie nowy poziom przedstawiania brudu, degrengolady i bardzo szeroko pojętego "mroku". Z takiego pojedynku proza Kresa nie zdoła wyjść zwycięsko, nie wytrzymała próby czasu.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

W tym miejscu należy wspomnieć o dalszych usterkach, w znaczącym stopniu rzutujących na odbiór książki. Aczkolwiek muszę zaznaczyć, iż Północną granicę czytałem na czytniku, po uprzednim konwertowaniu pliku epub do moobi, co być może miało wpływ na ostateczny wygląd e-booka. Trudno więc jednoznacznie określić, czy notoryczne braki kropek nad "że" to usterka wynikająca z konwersji, czy też zaniedbanie, obciążające sumienie redakcji i korekty. Niestety, podobnych niedoróbek znajdzie się znacznie więcej: złe formatowanie dialogów i akapitów, błędy w interpunkcji, poprzestawiane literki lub ich brak. Nie wiem również, czy prawdziwe zatrzęsienie wielokropków to irytująca maniera autora, czy kolejna usterka na przydługawej już liście.

Północną granicę śmiało można już nazwać klasyką polskiej fantasy. Kres przed dwudziestu laty stworzył ciekawy świat, w którym osadził przyzwoitą fabułę. Dziś można się czepiać sposobu w jaki opowiedział swoją historię, ale poza chropawą narracją cała reszta wciąż się broni.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Północna granica
Cykl: Księga Całości
Tom: 1
Autor: Feliks W. Kres
Wydawca: Trickster
Data wydania: 1995
Liczba stron: 202
Oprawa: miękka
Format: 140x200 mm
ISBN-10: 8386723506



Czytaj również

Północna granica - Feliks W. Kres
Przerost formy nad treścią
- recenzja
Północna granica - Feliks W. Kres
Ciężkie życie żołnierza
- recenzja
Grombelardzka legenda (e-book)
Pamiętajcie o Kresie!
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Ausir
   
Ocena:
0

W razie skasowania można pisać na [email protected] :)

09-02-2014 15:00
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1

Pirata miał i tyle. Wielkie halo. Przestańcie sie przerzucać pseudouprzejmosciami... ;)

09-02-2014 15:34
Clod
   
Ocena:
+2

Lub zrobić to we własnym zakresie w 5 sekund, wybór wydaje się oczywisty. I nie, nie miał pirata ;) Ale to niezwykle ciekawe, że bardziej interesujący od tekstu recenzji okazuje się fakt, na jakim pliku dokonano konwersji.

 

09-02-2014 18:56
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Mnie ta kwestia lotto! :) 

09-02-2014 19:45
TO~
   
Ocena:
+1

"Prawo sępów" zrobione, czas na "Serce gór".  Coś ty mi zrobił, bandyto ;)

09-02-2014 20:28

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.