» Wieści » Zmiana planów wydawnictwa Almaz

Zmiana planów wydawnictwa Almaz

30-04-2013 20:41 | Piotr 'Clod' Hęćka

Zmiana planów wydawnictwa Almaz
Na oficjalnej stronie wydawnictwa Almaz możemy przeczytać obwieszczenie, w którym Aleksander Kusz informuje o zmianach w planach wydawniczych, spowodowanych niekorzystną sytuacją rynkową.


Aleksanderz Kusz:

Witajcie po raz ósmy i miejmy nadzieję, nie ostatni.
Sytuacja na rynku wydawniczym zmusza nas do małej rewizji planów. Napotkaliśmy problem, który utrudnia bookazinom wejście na półki księgarskie, a przez to ogranicza dostęp naszych książek do bardzo istotnego sektora rynku. Pracujemy nad rozwiązaniem tego problemu i zapewne w rozsądnej przyszłości znajdziemy satysfakcjonujące wszystkie strony rozwiązanie, ale aby to było możliwe, musimy chwilowo wstrzymać wydawanie kolejnych powieści w tej formie.

Zawieszenie serii SF nie oznacza jednak zarzucenia działalności wydawniczej przez Almaz. Tego możecie być pewni. Znakomite recenzje powieści Swanna i Achmanowa mobilizują nas do pracy nad znalezieniem takiej formy, która pozwoli na szybkie wydanie ich kontynuacji w nieco innym tylko kształcie. Najprawdopodobniej będą to już klasyczne książki, które będziecie mogli znaleźć na półkach księgarń, empików oraz na stoiskach firmowych podczas wszystkich większych konwentów. Zrobimy także wszystko, by ich ceny były wciąż atrakcyjne, ponieważ zdajemy sobie sprawę z tego, jak niewiele pieniędzy możecie przeznaczyć na kulturę.

Wydawnictwo Almaz już wkrótce wejdzie na zupełnie nowe pola eksploatacji. Zamierzamy wydać wersje elektroniczne (profesjonalnie opracowane e-booki) wszystkich wcześniejszych numerów naszego bookazinu, aby dotrzeć z nimi do czytelników zafascynowanych nowymi technologiami. Wiemy, że dla tradycjonalistów książki istnieją wyłącznie na papierze, ale mamy też świadomość, że rynek wydań elektronicznych, będący na zachodzie pełnoprawnym i równoprawnym ekwiwalentem papierowego, i u nas zaczyna się liczyć. Czy tego chcemy, czy nie, przyszłość będzie należeć do nowych technologii. Akcje takie jak BookRage, gdzie klient określa, ile chce zapłacić za oferowane tytuły, czy powstające w Sieci biblioteki bezpłatnych e-booków, takie jak www.fantastykapolska.pl, na której można już znaleźć około dwustu tekstów znanych i uznanych polskich autorów, są doskonałym dowodem. A to tylko pierwsze kamyczki, które mogą poruszyć lawinę.

Nie żegnamy się tym tomikiem, zamykającym jeden z ciekawszych cykli twardego science fiction. Spotkamy się jeszcze nieraz, kontynuując pracę nad kolejnymi książkami i e-bookami. Już niebawem.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
Źródło: Strona wydawnictwa Almaz
Tagi: Almaz


Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

niuklik
   
Ocena:
0
@Karburator - to oczywiscie piekna idea, o ktorej piszesz (plac drozej, aby posrednik mogl zarobic), jednak z punktu widzenia kupujacego tak naprawde posrednika nie musialoby w ogole byc, niezaleznie od rodzaju sprzedawanego towaru...dobry przyklad to obrot nieruchmosciami - moj kumpel (byly posrednik nieruchomosci) sam wlasne mieszkanie kupil bez pomocy zadnego posrednika, wiedzac o co tak naprawde chodzi w tym biznesie...:)
03-05-2013 07:18
~Karburator

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Niuklik
Za niemal wszystko, co kupujesz w życiu płacisz jakiemuś pośrednikowi. W sklepie spożywczym, w księgarni, w sklepie z ciuchami czy drogerii (czy kiedyś na jakimś forum narzekałaś, że perfumy Chanel są za drogie). Oczywiście, pośrednicy czy to w handlu towarami czy też usługami mogą zniknąć, ale przy okazji może się okazać, że razem z nimi znikają etaty dla twojej mamy, wujka, sąsiada, a może dla ciebie.

Mam wrażenie, że "pośrednik" z wypowiedzi to jakaś nierealna postać. Mówi się o niej bezosobowo, więc łatwo ją wyeliminować. Ale pod tym "hasłem" kryją się nasi sąsiedzi, przyjaciele i rodzina.

Przykład z rynku nieruchomości nie jest za bardzo trafiony. Pośrednicy pełnią tu trochę inną rolę niż w handlu; potrzebujesz ich jeśli nie chce ci się zajmowtać kupnem mieszkania lub nie wiesz jak sobie z tym poradzić.
03-05-2013 22:14
~xan4

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
W gospodarce rynkowej, w której podobno żyjemy nie ma szans wyeliminować pośrednika. Albo inaczej, nie ma sensu eliminować pośrednika. Nie po to dorabialiśmy takiej, a nie innej gospodarki, aby teraz wszystko robić samemu. Minęły już czasu, kiedy malowaliśmy sami mieszkanie, naprawialiśmy z sąsiadem samochód itd. Stworzyliśmy gospodarkę (słusznie, żeby nie było nieporozumień) w której każdy powinien wykonywać jak najlepiej to co umie i to co lubi i na dodatek dawać zarabiać innym na tym co oni najlepiej wykonują i może lubią.
W całym komentarzu na temat rynku wydawniczego chodziło mi o coś innego, o wykorzystywanie swojej pozycji, prawie monopolistycznej przez niektóre podmioty. Nie o to, że istnieją, ale o to, że kasują za swoje usługi 55% ceny okładkowej wcale nie starając się sprzedać dany towar, bo mają prawo zwrotu.
Prawie w żadnym innym dziale gospodarki nie ma takich szans, przytoczony tutaj komentarz dotyczący obuwia chyba i odzieży jest trafiony i nie trafiony, bo wprawdzie u nich jest o wiele większa marża detaliczna, zgadza się, detalista ma nawet kilkaset % marży, ale nie ma prawa zwrotu zakupionego towaru. Kupuje go na własną odpowiedzialność i musi w jakimś konkretnym terminie (z reguły od 14 do 90 dni) go zapłacić. Co mu zostanie, to jego.
Na rynku wydawniczym zrobił się taki dziwny przypadek, że za wszystko odpowiada wydawca, na własną odpowiedzialność wydaje książkę, to normalne. Potem to sprzedaje do hurtowni i do sieci. Nie, inaczej, daje towar na WZ, jak towar się sprzeda, to na koniec miesiąca może wystawić fakturę z terminem od 90 do 150 dni. Dopiero jak się sprzeda, to znaczy, jak już sprzedawca dostanie pieniądze! A co sprzedawca nie sprzeda, to ma prawo zwrócić do wydawcy po powiedzmy trzech miesiącach, kiedy książka już wyszła z zainteresowania. I za takie działanie, bez żadnej odpowiedzialności sprzedawca woła do 55% ceny okładkowej. Tylko tyle. Nie mówiąc o opłatach półkowych, reklamach itp.
03-05-2013 23:29
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Mnie zastanawia czemu wydawnictwa same nie parają się sprzedażą detaliczną po zaniżonych niemal hurtowych cenach.

Skoro sytuacja z hurtowniami i empikami tak wygląda to wypadałoby zrobić im niezdrową konkurencję.
04-05-2013 00:58
~xan4

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ale jak wydawnictwa mają się parać sprzedażą detaliczną? Przecież nie zostały do tego stworzone, właśnie o to chodzi, że i nie chcą i nie potrafią tego robić. Nie mówimy tutaj o własnych sklepach internetowych wydawnictw, bo to jest naprawdę bardzo nikły procent sprzedaży. Trzeba by stworzyć własną sieć księgarń, dogadać się między sobą (prawie niemożliwe), wydać dziesiątki milionów złotych, żeby stworzyć następnego potworka na tej scenie, bo przecież będzie on niezależny od wydawców, bo ich wszystkich i tak się nie zadowoli.
Na dodatek wydawnictwa mają w większości podpisane umowy na wyłączność z dystrybutorami, bo wtedy mają nadzieję, że są lepiej, czytaj normalniej traktowane.
04-05-2013 09:26
~xan4

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wyjdzie, że prowadzę ze sobą monolog, ale muszę dodać jeszcze jedną rzecz :)
Musimy pamiętać, że dystrybutorzy to nie jest jakieś mityczne Zło Wcielone, a wydawcy to nie Dobro Nieskończone.
Dystrybutorzy nie strzelali by sobie w stopę nie sprzedając konkretnych książek, oni dobrze znają rynek i konsumentów. Oczywiście zdarzają się przypadki, ale oni przecież zarabiają na sprzedaży książek! Natomiast wydawcy często wydają gnioty, których po prostu nie da się sprzedać, a co dopiero przeczytać.
Dystrybutorzy to nie jakieś diabełki, które siedzą sobie ogrzewając ręce przy ogniu piekielnym i nie mówią do siebie: A dzisiaj to upieprzymy wydawcę X z Radomia, bo coś nam podpadł. A wydawcy to nie anielice siedzące na chmurkach spierające się, które to Wielkie Dzieło wydać dzisiaj, aby podnieść na duchu Nasz Umęczony Naród.
Gdyby nie załamanie rynku, to te kruche porozumienie trwałoby bez przerwy, bo każdemu odpowiadało. Nikt tego nie chciał zmieniać.
Przyszło jednak załamanie, ludzie kupują coraz mniej książek, z róznych powodów: mamy kryzys i jest to jedna z pierwszych rzeczy, którą się odstawia, mamy coraz mniej czasu na czytanie, mamy Internet, który zjada niektórym coraz więcej czasu, na koniec odczuwamy już w Polsce przejście odbiorców na e-booki. Pewnie parę innych powodów też się znajdzie.
I wszyscy teraz musimy się znaleźć na tym nowym rynku. Przecież Empik nie zacząłby sprzedawać dziwnych gadżetów i bibelotów, gdyby na książkach robił taki wspaniały interes jak nam się wydaje. Z jakiegoś powodu podjął taką decyzję. Wydawcy też chcieliby wydawać tylko Wspaniałą Literaturę, a nie Odcienie szarości Greya. Ale to właśnie bibeloty i Grey się sprzedają. To właśnie to kupują odbiorcy (bo już nie mogę napisać czytelnicy).
Książka przestała być Dobrem (Kultury), czymś wzniosłym, czymś na czym nam zależy, a stała się towarem, prostym towarem, który należy w odpowiedni sposób wystawić i zareklamować, bo inaczej się nie sprzeda. Bo konsument ma do wybory tysiące innych rzeczy, które może kupić.
04-05-2013 11:26

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.