» Recenzje » Złoty syn

Złoty syn

Złoty syn
Złoty syn to druga część trylogii Czerwony świt Pierce’a Browna. Pierwsza był naprawdę porywająca i stanowiła niezwykle udany początek serii. Miała interesującą, skomplikowaną fabułę, dynamiczną akcję, fascynujących bohaterów, a także przemyślany, spójny świat przedstawiony. Zobaczmy, czy kolejny tom utrzymał wysoki poziom.

 

Tekst zawiera spoilery dotyczące poprzednich tomów cyklu!

 

W pierwszej części Darrow – przedstawiciel najniższej klasy, Czerwonych – przeniknął do elitarnej kasty Złotych, aby znaleźć sposób na rozbicie od środka niesprawiedliwego systemu. Teraz jako uznany Złoty wspina się coraz wyżej po szczeblach kariery i kontynuuje swoją sekretną misję.

Akcja rozpoczyna się dwa lata po zakończeniu wydarzeń z Czerwonego świtu. Darrow au Andromedus bierze udział w ostatnim "teście” Akademii, którego wynik – niespodziewana porażka z rodziną Bellona – stawia go w bardzo trudnym położeniu, zagrażając nie tylko jego pozycji, ale także i życiu. Świat Złotych jest bowiem bezwzględny i bez litości pozbywa się tych, których uzna za słabych. Pozbawiony wsparcia potężnego protektora protagonista jest jak nigdy dotąd narażony na ataki, dlatego niezwłocznie musi zawrzeć nowe sojusze – może i niebezpieczne, niekiedy niewygodne, ale umożliwiające mu ponowne wybicie się i uzyskanie dogodnej pozycji do kolejnego uderzenia.

Fabuła Złotego syna koncentruje się najpierw na porażce Darrowa, a później na jego brawurowych, bezwzględnych działaniach, zmierzających do zachwiania stabilnością społeczeństwa Złotych. Niebezpieczne negocjacje i układy, zdrady, krwawe pojedynki, spektakularne kosmiczne manewry i walki – Pierce Brown stworzył historię, której tempo nie zwalnia ani na moment. Książka składa się z krótkich, emocjonujących rozdziałów, z których każdy przynosi nowy punkt zwrotny. Kluczowe dla intrygi wydarzenia następują praktycznie jedno po drugim, bohaterowie często są w kryzysowych sytuacjach, a wszystko dzieje się tak szybko, że czytelnik nie ma chwili na złapanie oddechu. To dynamiczne tempo może być zarówno ekscytujące, jak i na dłuższą metę trochę męczące, w zależności od preferencji czytelniczych – należy mieć to po prostu na uwadze sięgając po tą pozycję.

Warto w tym miejscu zauważyć, że Złoty Syn jest równie brutalny, a niekiedy nawet bardziej, niż Czerwony świt. Brown porzucił większość młodzieżowych schematów i swoją drugą powieść uplasował zdecydowanie po stronie dojrzałej, brutalnej, momentalnie bardzo surowej fantastyki. Krew leje się tutaj strumieniami a trup ściel się gęsto, zaś opisy pojedynków, popełnianych z zimną krwią zabójstw, czy też porażających swą bezosobowością masowych zgonów (np. podczas ataków terrorystycznych czy też walk w kosmosie) mogą wstrząsnąć co bardziej wrażliwymi osobami.

Jednak Złoty syn to nie tylko powieść akcji. To także portret wewnętrznego konfliktu Darrowa, który powoli zmienia nastawienie do swojej misji. Młodzieniec uświadamia sobie, że nie zależy mu już tylko na zemście za śmierć Eo i za wszystkie upokorzenia, jakich Czerwoni (i inne podkolory) zaznali z rąk Złotych. Nie pragnie jedynie krwi i zniszczenia, nie chce być terrorystą, który nie przejmuje się liczbą niewinnych ofiar. Dlatego też pytanie o to, czy cel uświęca środki, będzie mu towarzyszyć przez większość książki. W świecie, gdzie dobroć jest wykorzystywana i traktowana jak słabość, a honor odnosi się jedynie do kwestii pojedynków, trudno mu będzie zwyciężyć, nie tracąc człowieczeństwa i nie stając się takim samym potworem jak ci, z którymi walczy.

Warto też wspomnieć o postaciach drugoplanowych. Brown ma niezwykły dar do kreowania postaci, którym chce się kibicować. Podział na złych Złotych i dobre inne kasty jest bardzo mylący, bowiem po obu stronach znaleźć można zarówno ludzi szlachetnych jak i bezwzględnych morderców. Już w pierwszej części Brown pokazał, jak złudne potrafią być proste klasyfikacje, a w drugiej serii jeszcze bardziej utrudnił jednoznaczne zaszufladkowanie bohaterów. Mustang, Roque, Sevro, Tactus, Kavax – każda z tych postaci jest złożona, ma własne dylematy, obawy, pobudki i pragnienia. Wydają się porażająco prawdziwi i bliscy czytelnikowi, który niekiedy ma olbrzymie problemy, aby jednoznacznie potępić lub przyklasnąć ich postępowaniu. W tak złożonym i zepsutym świecie niezwykle trudno kogoś jednoznacznie ocenić, zaś Brown osiągnął prawdziwe mistrzostwo w grze na emocjach czytelnika i zadawaniu czasami bardzo niepokojących pytań.

Lektura Złotego syna to prawdziwa czytelnicza uczta. Jeśli ktoś szuka złożonej, dynamicznej, dystopijnej powieści science fiction – cykl Pierce’a Browna zdecydowanie spełni jego oczekiwania. Czerwony świt stanowił genialne otwarcie, zaś Złoty syn bez wątpienia jest godną kontynuacją – bardziej brutalną, dojrzalszą, pełną moralnych dylematów i nagłych zwrotów akcji. Pierce Brown nie oszczędza ani swoich bohaterów, ani czytelników, serwując historię, która nie pozwala o sobie zapomnieć i zostawia czytelnika z poczuciem: „chcę więcej”. Na szczęcie Gwiazda zaranna, ostatnia część tej trylogii, jest już dostępna na rynku, więc odbiorca nie musi z niecierpliwością czekać na zamknięcie wszystkich wątków. Pozostaje mieć tylko nadzieje, że jej lektura będzie równie satysfakcjonująca, co Złotego syna.

8.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Złoty syn
Cykl: Czerwony świt
Tom: 2
Autor: Pierce Brown
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec, Wojciech Szypuła
Wydawca: Mag
Data wydania: 19 czerwca 2024
Liczba stron: 480
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788368069303
Cena: 59 zł



Czytaj również

Gwiazda zaranna
Cena rewolucji
- recenzja
Czerwony świt
Kolejna dystopia
- recenzja
Gwiazda zaranna
Wszystko na jedną kartę
- recenzja
Złota Krew
Kto walczy z potworem, sam musi się stać potworem
- recenzja
Złoty syn
Samotność zabija powoli
- recenzja
Złoty syn
Futurystyczny – okrutny – „Rzym”
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.