» Recenzje » Zabawki diabła

Zabawki diabła


wersja do druku

Wczesna Kańtoch, dobra Kańtoch

Autor: Redakcja: Michał 'von Trupka' Gola, Tomasz 'Asthariel' Lisek

Zabawki diabła
Domenic Jordan powraca. W zbiorze Zabawki diabła Anna Kańtoch ponownie zabiera czytelnika na wycieczkę po zagadkach kryminalno-nadnaturalnych. Tym razem jednak okazują się one dla detektywa dużo bardziej osobiste, niż by sobie życzył.

Otwierający tom tekst Mandracourt to historia z dzieciństwa Domenica. Autorka wprowadza czytelników w charakterystykę wychowania chłopca oraz jego brata, Linusa, a także nakreśla rozgrywający się między nimi dramat, który kończy się śmiercią ojca. Ważną rolą odgrywa tutaj także kuzynka chłopców, Alais, która okaże się kluczowa dla przyszłości obojga Jordanów. Następnym opowiadaniem jest Strażnik nocy opisujący powrót Domenica  na ojcowiznę i zmierzenie się z rodzinną przeszłością, a także coraz mroczniejszą teraźniejszością. Mężczyzna odgrywa jednak głównie rolę obserwatora – w rozwiązaniu problemu świętego z Mandracourt nie ma niemal żadnego udziału. Najważniejsze wydają się tutaj rozmowy z Alais oraz Linusem, choć są momentami niejasne i bełkotliwe oraz nie popychają wątku relacji braci do przodu. Kańtoch skupia się na rzadkich u Domenica wyrzutach sumienia. Z kolei Cień w słońcu to opowieść przede wszystkim o tym, jak łatwo ludzie są w stanie racjonalizować pewne rzeczy oraz ignorować pewne fakty, jednocześnie sami okazując się największymi potworami. Ponownie w niespiesznym tempie Domenic Jordan rozwikłuje zagadkę ginących z miasteczka dzieci – a choć momentami spod pancerza chłodu i opanowania pojawiają się u niego bardziej ludzkie uczucia, tak bezwzględne zakończenie tym dobitniej podkreśla, że tym, co go napędza, jest przede wszystkim żądza wiedzy.

Ciernie uderzają w podobne tony dotyczące osoby głównego bohatera, co dwa pierwsze teksty – z powodu jego niemożności czy niechęci czucia czegoś więcej, hipotetycznie bliska Jordanowi osoba jest zagrożona. W tym tekście z Kańtoch wychodzi świetna stylistka – historia ośrodka dla obłąkanych jest ciekawa, atmosfera opowieści gęsta, poszczególne postacie dobrze odgrywają swoje role (momentami ocierając się jednak o groteskę). Ponownie to Domenic wypada najciekawiej w dialogach (tak z szaleńcami, jak i z kierownikiem ośrodka) i, także ponownie, niespecjalnie chętnie dzieli się z czytelnikiem rozwiązaniem zagadki. Karnawał we krwi to najdziwniejsze i chyba najsilniej rozedrgane wewnętrznie opowiadanie tego tekstu. Miesza się tutaj opowieść wzorowana na Romeo i Julii z oświeceniowymi balami oraz quasi-indiańskimi legendami oraz jednym z bardziej popularnych motywów grozy. Domenic przebywa w mieście w odwiedzinach u dawnego znajomego i niejako przy okazji wplątuje się w rodzinną tragedię, która okazuje się mieć niemal katastrofalne skutki dla całego miasta. Ponownie jednak: to przede wszystkim tekst o Jordanie, jego melancholii i wewnętrznych przemyśleniach. Sama zagadka jest rozwiązana niemal mimochodem czy wręcz przypadkiem oraz na podstawie przesłanek (choć tutaj wyjątkowo czytelnik raczej szybciej niż protagonista domyśli się, co się tak naprawdę dzieje). Ostatnim opowiadaniem są tytułowe Zabawki diabła, które spina koncepcyjnie zbiór i ponownie w głównej mierze dotyczy trójkąta Domenic-Alais-Linus. Choć tekst zaczyna się niewinnie, od wizji ustatkowanego Domenica, który rozwiązuje zagadki swojego studenta, to morderstwa, jakie wkrótce potem się pojawią, czynią sprawę znacznie poważniejszą. Rywalizacja między braćmi zaczyna toczyć się o nową, wyższą stawkę i jednocześnie staje się ona walką z przeznaczeniem. Szkoda tylko, że zakończenie (w którym Domenic musi zachować się jak nie on) okazuje się przewidywalne oraz zawiesza akcję w kulminacyjnym momencie.

Po lekturze całości trudno nie czuć niejakiego rozczarowania. Kańtoch, jak w Diable na wieżypozwala czytelnikowi na fragmentaryczny wgląd w życie Domenica Jordana oraz świat, w którym żyje, ale nijak nie spina swojej wizji w całość. Świat to tylko kontur, zarys wokół postaci głównego bohatera, który tutaj zajmuje się głównie rozmyślaniem i pozwalaniem, żeby rzeczy działy się wokół niego. Dopiero ostatnie opowiadanie w tym zbiorze daje zalążek jakiegoś metawątku do cyklu o Jordanie, ale dalej pozostaje wrażenie, że to tylko luźno powiązane fragmenty z życia głównego bohatera.

Ten zaś także niekoniecznie musi okazać się czynnikiem, który przyciągnie czytelnika. Jordan to w polskiej fantastyce protagonista raczej nietypowy. Nie dokonuje heroicznych czynów, nie jest wygadanym i sarkastycznym samcem alfa, nie czuje w sobie żadnej misji ani nawet nie próbuje wypełniać jakiegokolwiek przeznaczenia. Często wręcz pozwala innym wykonać robotę, kiedy rozgryzie już dany problem czy zagadkę. To, przede wszystkim, naukowiec, którego napędza ciekawość, to właśnie wiedza jest dla niego największą nagrodą. Dodając do tego zimną metodyczność jego postępowania, powstaje bohater, który może fascynować, ale raczej trudno się z nim emocjonalnie utożsamiać.

Nie zmienia to jednak faktu, że Zabawki diabła to świetnie napisany i wyróżniający się (między innymi bohaterem, realiami oraz podejściem do magii i wiary) zbiór. Widać tu też zapowiedź stylu, który Kańtoch w pełni zaprezentowała tworząc później tak mesmeryczne teksty jak Czarne czy Niepełnia. Dlatego zapowiedź nowego tekstu o Domenicu Jordanie po prawie piętnastu latach przerwy (powinien ukazać się jeszcze w tym roku) budzi we mnie duże zainteresowanie.

7.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Zabawki diabła
Cykl: Domenic Jordan
Autor: Anna Kańtoch
Wydawca: Powergraph
Data wydania: 15 marca 2019
Oprawa: twarda
Format: 135×205mm
ISBN-13: 978-83-64384-94-3
Cena: 39 zł



Czytaj również

Diabeł na wieży
Powrót Domenica Jordana
- recenzja
Zabawki diabła
Strażnik nocy
Zabawki diabła – Anna Kańtoch
Udana kontynuacja
- recenzja
Prawdziwa rehabilitacja
- recenzja

Komentarze


WekT
   
Ocena:
0

Domenic fajny gość- super czytadło.
Ale te nowe okładki tragiczne graficznie

15-05-2019 10:56

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.