» Recenzje » Xiao long. Biały Tygrys - Dawid Juraszek

Xiao long. Biały Tygrys - Dawid Juraszek

Xiao long. Biały Tygrys - Dawid Juraszek
Jeszcze kilkanaście lat temu przeciętnemu Polakowi kultura azjatycka kojarzyła się co najwyżej z Azją Tuhajbejowiczem - i to tylko w kontekście nadziewania jego samego na drewniany pal - ewentualnie ze Stadionem Dziesięciolecia, który przez pewien czas był schronieniem dla dużej części kupców zza Uralu. Prawdziwy rozkwit zainteresowania Wschodem rozpoczął się tak naprawdę na początku XXI w. W kinach pojawił się The Ring, z miejsca stając się przebojem. Mam wrażenie, że na fali popularności związanej z kulturą tego regionu chciał popłynąć Dawid Juraszek ze swoim debiutanckim dziełem Xiao Long. Biały Tygrys.

Autor już wcześniej dawał o sobie znać jako twórca całkiem ciekawych esejów poświęconych kulturze i przemianom zachodzącym w Chinach, publikowanych w Dzienniku Polskim czy chociażby w Gazecie Wyborczej. Postać Xiao Longa po raz pierwszy pojawiła się zaś w opowiadaniu Xiao Long. Czerwony Tygrys, opublikowanym w Nowej Fantastyce (11/2006). Nie mijają trzy lata od tego wydarzenia, a nakładem lubelskiej Fabryki Słów ukazuje się jego debiutancka powieść.

Książka opowiada losy tytułowego Xiao, bakałarza, który zamiast spędzać czas przy biurku, zapełniając tuszem stosy stronic, ciągle wpada w coraz to nowsze tarapaty. W międzyczasie poznajemy plemiona dzikusów, kalekich mnichów, szalonych zielarzy i całą plejadę lekko zakręconych postaci. Wszystko osadzone jest zaś w Cesarstwie Środka, które jako żywo przypomina Chiny w epoce nadchodzących zmian. Gdy główny bohater cało wychodzi z jednej opresji, już po chwili wpada w kolejną, i tak do ostatniej stronicy; esencję historii można właściwie ująć w tych kilku zdaniach.

Jak twierdzi autor, książka zainspirowana jest chińskimi arcydziełami literackimi, z którymi miał okazję zapoznać się w czasie swojego pobytu w Chinach. Mimo to, na kartach powieści jedynie z opisów możemy wywnioskować, że Xiao swoje przygody przeżywa właśnie w tym regionie, gdyż podczas lektury nie pada ani razu słowo "Chiny". Juraszek sam twierdzi zresztą, że książki nie można odbierać jako rzeczywistego odzwierciedlenia chińskich realiów, ponieważ jego "Cesarstwo Środka" to połączenie kultur wielu państw tamtego regionu.

Książka jest niestety bardzo nierówna. Pierwsze przygody Xiao Longa część czytelników miała już okazję poznać znacznie wcześniej, przy okazji opowiadań publikowanych na łamach Nowej Fantastyki oraz Science Fiction, Fantasy i Horror. Niestety, te rozdziały wypadają zdecydowanie najsłabiej. W moim przekonaniu Juraszek tak naprawdę rozwinął się dopiero pod koniec powieści. Wówczas bliżej poznajemy postać głównego bohatera. Opisy zarówno przeżyć wewnętrznych, jak i otaczającego go świata są pełniejsze i bardziej barwne. Biorąc pod uwagę fakt, że cała historia ma zostać docelowo opisana w dwóch tomach, jeśli autor zachowa zwyżkową tendencję, kontynuacja przygód sympatycznego skądinąd bakałarza, zatytułowana Czerwony ptak zapowiada się naprawdę ciekawie.

Dopiski autora na końcu każdego rozdziału, które w założeniach miały zachęcać czytelnika do zapoznania się z dalszymi losami Xiao, po pewnym czasie obcowania z lekturą zaczynają wzbudzać irytację. Ileż razy można czytać, że jeśli chce się dowiedzieć, co będzie dalej, należy przeczytać kolejny rozdział? Rozumiem, że Dawid Juraszek chciał w ten sposób wzbudzić ciekawość, jednak zdecydowanie przedobrzył. Książka liczy około 500 stron, podzielonych na 50 rozdziałów. Teraz niech każdy sobie wyobrazi, jak często trzeba czytać te wątpliwej jakości zachęty. Oczywiście, można je pomijać, ale przecież nie na tym sztuka czytania polega.

Podsumowując, Xiao Long. Biały Tygrys Dawida Juraszka jest pozycją łatwą i dość przyjemną, nastawioną głównie na dostarczenie dobrej rozrywki. Autor sprawnie operuje słowem, aczkolwiek nie mogę powiedzieć, aby wyróżniał się na tle innych polskich pisarzy.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
5.0
Ocena recenzenta
6.25
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Xiao Long. Biały Tygrys
Autor: Dawid Juraszek
Autor okładki: Daniel Grzeszkiewicz
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 21 sierpnia 2009
Liczba stron: 504
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Asy polskiej fantastyki
ISBN-13: 978-83-7574-099-8
Cena: 33,90 zł

Komentarze

string(15) ""

~Niegodziwa erystyczna tylda

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
W sumie szkoda, bo liczyłem na kawałek dobrego azjatyckiego fantasy, a poza starusieńkimi książkami Wurst/Feista i serii Hern nic nie ma.
27-09-2009 21:50
~Antavos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
To zaczynamy łapankę, przy czym odniosę się nie do oceny samej książki, bo tej nie czytałem, a do błędów w samej recenzji.

Po pierwsze - nie ma czegoś takiego jak Kultura Azjatycka. Państwa z tak zwanej Azji są odrębne kulturowo.

Po drugie - to, co napisał recenzent w zdaniu otwarcia, jest nieprawdą. Fascynacja kulturami azjatyckimi (tak poprawnie powinno brzmieć zdanie) w Polsce zaczęła się na długo przed pojawieniem się The Ring, była widoczna w latach 90, a nawet i 80, czego dowodem jest ogromna popularność wśród młodzieży tamtego okresu, w tym niżej podpisanego, japońskich bajek czy seriali.

Po trzecie - Obaliwszy nieprawdziwą tezę recenzenta, można rozmontować kolejne elementy recenzji. Otóż Dawid Juraszek, na ile się orientuję oczywiście, swoją powieść pisał nie na fali popularności "kultury azjatyckiej", lecz na zainteresowaniu Chinami. Co widać już po pierwszym opowiadaniu (nie znam człowieka, nie czytałem wielu jego tekstów, I've just googled)

Po czwarte - Na siedem akapitów znajdujących się w recenzji jeden zawiera błędy merytoryczne, drugi jest prezentacją autora, trzeci streszczenie fabuły, a w czwartym recenzent zaczyna czynić zarzuty z książki, jakiej autor NIE NAPISAŁ. Trudno, autorze. Juraszek, jako pisarz, miał pełne prawo użyć takiej konstrukcji i nie musiał osadzać fabuły bezpośrednio w Chinach. Nie można krytykować autora za coś, czego NIE napisał...

A jeśli już jesteśmy przy fabule: Grzech piąty. Gdzie, do diaska, jest recenzja fabuły?! Gdzie uwagi autora na temat tego, czy akcja posuwa się szybko do przodu, czy pisarz zgrabnie łączy pootwierane wątki, JAKIE są te wątki, do cholery? Ani słowa.

Grzech szósty - brak uzasadnienia oceny i szwankująca konstrukcja logiczna (ciąg przyczynowo-skutkowy) wypowiedzi. W jednym zdaniu recenzent pisze o tym, że książka jest nierówna, w drugim - że powieść składa się z przerobionych opowiadań. No, ok, może i te opowiadania są nierówne, nie wiem, nie czytałem, ale chciałbym się dowiedzieć, dlaczego są nierówne. Czy może dlatego, że akcja zwalnia? Może autor stosuje za dużo deus ex machina? Może wprowadza nielogiczne rozwiązania fabularne? O tym ani słowa.

Grzech Siódmy - wydanie osądu na temat sequela bez znajomości jego fabuły. Chyba nie muszę tego uzasadniać...

Grzech ósmy - cały akapit poświęcony pięćdziesięciu rozdzialikom książki (zapewne jest to element stylizacji, ale nie czytałem książki, więc nie czepiam się autora) to na tyle ważny element powieści, by poświęcać mu cały akapit?

Grzech dziewiąty - brak jakiejkolwiek merytorycznej oceny bohaterów. Co mnie obchodzi, że postacie są zakręcone? Są prawdziwe psychologiczne? Logicznie postępuj? No, panie dzieju...!

Grzech dziesiąty - błędy językowe.

Uff.

28-09-2009 22:24
~Antavos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-2
Jeszcze coś: zdaje sobie sprawę z tego, że kultura azjatycka to skrót myślowy i uogólnienie, no, ale c'mon...Wystarczyło powiedzieć "Kilkanaście lat temu Azja kojarzyła się przeciętnemu Polakowi...", choć i tak to byłby błąd. (: Ale przynajmniej nie miałbym Dekalogu Błędów (: Co najwyżej mógłbym skoczyć z dziewiątego piętra (:
28-09-2009 22:31
Ludmo
   
Ocena:
+2
1.Zgadza się odrębne, niemniej określenie kultura azjatycka funkcjonuje. Zgodzę się, że ciężko porównywać kulturę np. chińską z japońską. Niefortunny skrót myślowy, mała precyzyjność wypowiedzi. Mój błąd.
2. Zgadza się była widoczna – ale nie można mówić o żadnej eskalacji popularności. Z tego co kojarzę w nadawaniu Anime przodowała Polonia 1 (sam ją oglądałem). Skala zjawiska była znikoma.
3. To wszystko jest w tekście, spodziewałem się takiego zarzutu. Ciężko mieć pretensje do autora, że ma tyle lat ile ma, do Chin wyjechał w X roku, a książkę napisał w roku Y. Subiektywna opinia.
4 To nie jest zarzut – to jest fakt.
5. No cóż – zarys fabuły mieścił się w tych kilku zdaniach… Xiao idzie po skarb, Xiao ratuje damę, Xiao na wojnie itd… Nie mniej, mogłem to kwestię bardziej rozwinąć. Mój błąd.
6. Fakt – niejasność. Xiao można podzielić na dwie części : opublikowane opowiadania, oraz część którą autor dopisał na potrzeby książki. Opowiadania – część słaba, reszta – lepsza. Niedomówienie – zgadza się, mój błąd.
7. W którym miejscu?
8. Nie ważny – denerwujący, ale to w tym wypadku nie ważne. Czemu akapit, a nie trzy zdania? Czemu trzy zdania, a nie cały akapit? Tak można gdybać.
9 Owszem, również mogłem szerzej ten aspekt nakreślić. Mój błąd – ot, te postacie najwidoczniej tak przykuły moją uwagę, że o nich zapomniałem…;)
10. Ok - podkreśl które, na przyszłość się ich uniknie ;)

Pozdro :)
28-09-2009 23:50
~Antavos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-2
To lecimy.

1. Funkcjonowanie czegoś w języku nie oznacza automatycznie poprawności. "Kultura azjatycka" jest po prostu błędnym uogólnieniem, memem, który zakorzenił się w języku polskim.

2. Nie tylko. Oczywiście nie można mówić o szale na kultury Dalekiego Wschodu, ale naprawdę, zwłaszcza w latach 80 i - przede wszystkim - na początku lat 90 kultury Dalekiego Wschodu przeżywały popularność. I nie chodzi tutaj tylko o szeroko rozumiane anime, ale chociażby sztuki walki, Bruce Lee, wcześniej były powieści Jamesa Clavella, no, panie dzieju dużo tego było - nie tylko anime (ot, Pokemony na przykład - brr). Kurczę, żeby nie szukać daleko - Chiny, Azja, kojarzyła się - i kojarzy, niestety - nawet z ubraniami...You were way off the target :-)

3. Nie mam pretensji do autora, ale do recenzenta, ponieważ postawił błędną diagnozę, imo (: Trzeba po prostu czasem poguglać.

4. No to kolejny akapit, w takim razie, opisujący książkę, ale nie recenzujący treści :-) Akapit prawidłowy mógłby wyglądać tak (po zapoznaniu się przez recenzenta z tematyką i tłem kulturowym tekstu): Zdanie wprowadzające. Próba przełożenia fikcyjnego świata w powieści na konkretną epokę historyczną. Komentarz na temat zabiegu dokonanego przez autora. Jak rozumiem, autor osadził akcję powieści w fikcyjnym quasi-chińskim świecie, ale odwołał się do pewnego okresu historycznego (przepraszam za używanie nieostrych pojęć, ale nie czytałem książki - i odnoszę się tylko do błędów warsztatowych popełnionych przy pisaniu recenzji), a recenzent mógłby wtedy, poguglawszy trochę, fajnie skomentować działania autora. I byłoby git.

7. A chociażby w sugestii, że sequel zapowiada się ciekawie. A skąd recenzent to wie? Siedzi w głowie autora? (;

8. Przy dysproporcjach występujących między języku (co to znaczy: język poprawny? dużo jest zdań wielokrotnie złożonych? autor stosuje stylizację?) trzy zdania poświęcone nie ważnemu elementowi to za dużo.

9. Cóż, recenzent powinien imho podjąć się oceny nawet takich bohaterów. To nie tak, że w recenzji pewne elementy zamieszczamy według naszego widzimisię (zadanie domowe: skąd się wzięło widzimisię?:D) Jesteście serwisem poświecającym się krytyce literackiej - musicie zatem znać zasady pisania recenzji.

10. Noo, paaaaanie, to zadanie dla waszego redaktora (: Nie dla mnie. (: Sorki, ja mam i tak dużo swoich rzeczy do poprawiania. Słowa na dzisiaj: logika, składnia i - uwaga, coś trudniejszego - obecność podmiotu w zdaniu (;

Na koniec pare słów pocieszenia: przynajmniej nie robicie już tylu błędów, co kiedyś. Keep on rocking! (;

P.S Szacun dla redaktora - masz jaja, że przyznajesz się do błędów. Oby to nie było przyznanie się z gatunku "aaaa, przyznam się i niech spadają na drzewo". (:
29-09-2009 00:25
Ludmo
   
Ocena:
+2
1. Hmm...na chwilę obecną ( późna pora ) nie mogę znaleźć żadnych wiarygodnych opracowań w tym temacie. Na razie punkt nie rozstrzygnięty ;)

2. Zdaję sobie sprawę, że pozycje zarówno literackie jak i filmowe, były obecne w tamtym okresie czasu. Wspominałeś Bruca Lee - można siegnąć dalej i siedmiu samurajów wygrzebać. Jednak kilka jaskółek wiosny nie czyni. A jeśli chodzi o ciuchy - odwołanie do SD.
3. Twoja opinia ;)
Moja była inna - każdy może mieć własną. Ponadto to co napisałeś, cały czas jest zawarte w tekście. O jego podróży, inspiracjach, felietonach - nie trzeba googlować.

4. Hmm - dobrze się domyśliłeś, o to mi właśnie chodziło.

7. "Jeśli utrzyma zwyżkową tendencję" - nie, recenzent nie siedzi - przypuszcza ;)

8. tutaj z całą stanowczością się nie zgodzę. Są jakieś dokładne wyliczenia, 30 znaków na to, 4 zdania o tym - uważając żeby nie przekroczyć limitów? Jakaś ustalona odgórnie norma?


9. Owszem - można było. Już pisałem - mój błąd ;). A co do tych misiów - ile on ich widzi ;)

10. A co to jest podmiot? :P Żart ;) Jak uważasz ;) Wierzę na słowo.

Ps. Błądzić jest rzeczą ludzką, a nie myli się ten co nic nie robi ;)
29-09-2009 01:49
malakh
   
Ocena:
+1
7. A chociażby w sugestii, że sequel zapowiada się ciekawie. A skąd recenzent to wie? Siedzi w głowie autora? (;

Bzdurność tego argumentu powaliła mnie na ziemię.

BTW Ciekawe, kto z forum FFta kryje się pod tym nickiem;)

----edit----

A, nie odmówię sobie tej przyjemności...;) (odpowiem na wybrane argumenty, co do niektórych Ludmo już tłumaczył).

1. Kultura azjatycka? A kultura europejska? - takie terminy funkcjonują. Nie oznacza to jednak, że wszystko w obrębie danej kultury jest identyczne. Da się jednak zauważyć pewne charakterystyczne wzorce.

4. Nie można krytykować autora za coś, czego NIE napisał... A jak inaczej wytknąć braki? Jak książce brak będzie zakończenia, to nie wolno na to marudzić, bo wtedy krytykowalibyśmy autora za coś, czego nie napisał?

5. Zawarte w trzecim akapicie od końca. "Książka nierówna...", "tendencja zwyżkowa" itd

6. O tym ani słowa - krytykujesz recenzenta za coś, czego NIE napisał?;)

10. Noo, paaaaanie, to zadanie dla waszego redaktora (: Nie dla mnie. (: Sorki, ja mam i tak dużo swoich rzeczy do poprawiania. Słowa na dzisiaj: logika, składnia i - uwaga, coś trudniejszego - obecność podmiotu w zdaniu (;

Fajny argument... "No, wszystko źle... ale nie powiem, co..." Bo sam nie wiem;)
29-09-2009 10:13
~Antavos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-3
Nie wiedziałem, że piszę na Forum Fahrenheita:D Ale skoro już powołujesz się na FF, to użyszkodnik Navajero słusznie zauważył (a ja o tym zapomniałem po prostu, przepraszam) o zainteresowaniu Azją w XIX wieku.

W międzywojniu, na przykład, niejaki Lange (taki se nieznany pisaŻ i poeta) tłumaczył staroindyjski poemat "Mahabharata". A wczesna fascynacja kulturami Dalekiego Wschodu wzięła się stąd, że Azja w XIX wieku - zwłaszcza Chiny i Japonia - otworzyły swoje bramy dla cudzoziemców szerzej niż kiedykolwiek. Efektem jest ogromna obecność mistycznych towarzystw na "salonach politycznych i kulturowych" międzywojnia.

I podkreślam jeszcze raz: wyrażenie kultura azjatycka nie jest poprawne. Nie chciałem wchodzić w udowadnianie tego, ale skoro jest już taka wojna i za punkt honoru postawiliście sobie bronienie błędu, to nie mam wyboru. Szkoda, bo to rozdrabnianie włosa na czworo, no, ale skoro chcecie...

Kultura azjatycka to pewien skrót myślowy. Do jednego koszyka recenzent wrzuca kultury Japonii, Chin, Wietnamu czy Indii. A zgodnie ze słownikiem Kopalińskiego definicja kultury wygląda tak: "całokształt materialnego i duchowego dorobku ludności, narodu, epok" Ponieważ nie przypominam sobie, by istniało państwo Azja, nie można mówić o kulturze europejskiej czy kulturze azjatyckiej. Można natomiast, i to najwyraźniej miał na myśli recenzent, o KRĘGU KULTUROWYM. A i to nie całej Azji, tylko pewnym jej obszarze. :)

Jak wytknąć wady książki? Powołam się na argument ex definitione:

Za Słownikiem Języka Polskiego "recenzja «omówienie i ocena dzieła literackiego, spektaklu teatralnego, koncertu itp., zwykle publikowana w prasie»

Nie mam teraz czasu, by się tym zajmować, ale w recenzji powinny się znaleźć informacje o tym, jaki język autora (usunięto), czy bohaterowie posługują się mową przynależną statusowi społecznemu w powieści (inaczej przecież mówi żołnierz, posługuje się innymi idiomami, a inaczej wykształcony urzędnik), czy ich zachowanie jest logiczne i wynikające z założeń fabularnych itp. O języku recenzent nie mówi prawie w ogóle, używa słów-wytrychów zamiast rozbebeszyć książkę Juraszka na czynniki pierwsze.

Pojęcie recenzji jest nieostre, może być recka w formie eseju czy felietonu, ale wtedy tekst musi spełniać wymogi formalne. Musi zawierać więcej szczegółów o języku, fabule, o settingu (jak głęboko Juraszek, na przykład, sięga do mitologii Chin?). Na razie ta recka jest strasznym laniem wody i w kontekście powyższego wypominanie recenzentowi, że nie napisał po prostu powieści osadzonej w Chinach - jest błędem. Po prostu zaburzone zostały proporcje.

@ malakh i ad vocem punktu piątego.

Brak uzasadnienia dla tendencji zwyżkowych. Tendencja zwyżkowa. Dlaczego? Bo akcja idzie do przodu? Bo fabuła ciekawsza? I dlaczego ciekawsza? Dlaczego nie wiem, czy Juraszek zamieścił w powieści dysputy filozoficzne? Jak wiele jest chińskiej filozofii w jego powieści? Jak rozłożył akcenty? Na walkę? Na rozwiązywanie zagadek kryminalnych? I czy te rozwiązania są logiczne/nielogiczne? TEGO NIE MA! A w recenzji muszą się znaleźć. Widzisz różnicę? http://dukaj.pl/czytelnia/publicys tyka/10SposobowNaZgnojenieKsiazki fajny tekst o recenzjach wysmażył Dukaj, jest tam uwaga odnośnie krytykowania czegoś, czego autor nie napisał.

I jeszcze słówko odnośnie błędów: to naprawdę jest zadanie dla redaktora, żeby wskazał błędy.

"Dopiski autora na końcu każdego rozdziału, które w założeniach miały zachęcać czytelnika do zapoznania się z dalszymi losami Xiao, po pewnym czasie obcowania z lekturą zaczynają wzbudzać irytację." Ot, brak podmiotu.

"Biorąc pod uwagę fakt, że cała historia ma zostać docelowo opisana w dwóch tomach, jeśli autor zachowa zwyżkową tendencję, kontynuacja przygód sympatycznego skądinąd bakałarza, zatytułowana Czerwony ptak zapowiada się naprawdę ciekawie."

Ot, bełkot. "Wziąszy pod uwagę fakt, że całą historię sympatycznego bakałarza Juraszek zaplanował na dwa tomy, to - jeśli zachowa tendencję zwyżkową - sequel, Czerwony Ptak, zapowiada się ciekawie".

Można jeszcze inaczej: "Historię bakałarza Xiao, skądinąd sympatycznego, Juraszek zaplanował na dwa tomy i jeśli zachowa tendencję zwyżkową, może być ciekawie."

"Zaplanowana na dwa tomy historia sympatycznego bakałarza może być ciekawa, jeśli autor zachowa tendencję zwyżkową".

"Przy zachowaniu tendencji zwyżkowej, prawdopodobnie dwutomowa historia Xiao może być ciekawa".

Bawić się możemy bez końca.

Aha, to nie jest atak na Poltera w żaden sposób. Po prostu jak widzę błędy, to je punktuję.


malakh: treść zamieszczoną w nawiasie, zaraz po "język autora" usunąłem ja. Na tego typu teksty w tym dziale nie ma miejsca. Następnym razem wyrzucę w niebyt cały komentarz. Paniatno?
29-09-2009 11:40
~Erystyczna tylda

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Oblężona twierdza Polter :D

Keep it up, Antavos, może zlecę z listy most wanted anonimów ;)

Teraz do rzeczY:
Widzę, że temat recenzji wraca i wraca i pewne postulaty się powtarzają. Może warto im się bliżej przyjrzeć ;)
29-09-2009 17:33
malakh
   
Ocena:
0
Anatavosie, ty oczekujesz recenzji, czy przepisania książki? Wskazać ci tekst, w którym znajdziesz odpowiedzi na wszystkie twoje pytania?

Powieść Juraszka.

Nie myl recenzji z esejem krytyczno-literackim, w którym dane dzieło rozbierane jest na części pierwsze. W recenzji najważniejsza jest ocena i jej uzasadnienie - dotyczące, zaznaczmy, najważniejszych kwestii.

Polecam lekturę recenzji profesjonalistów z NF czy Czasu Fantastyki. Przykład - recenzja "Romy Eterny" Rafała Śliwiaka z wrześniowej NF. Znajdź mi zdanie o języku...
29-09-2009 17:47
~Antavos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Naaah, nie ma sensu rozcinać włosa na czworo. :) Powiedziałem, co miałem do powiedzenia, a jak redaktorzy będą chcieli skorzystać z moich rad, albo kulturalnie podyskutować, to fajnie. Jak nie - trudno. :)

Zresztą Polter nie jest już taki zły, jak był kiedyś; poziom działu książkowego (innych nie śledzę, za duża strona) systematycznie, choć wolno, się podnosi. Miewają fajne pomysły, choć do wysokiego poziomu troszkę im jeszcze brakuje. Recenzent przyznał się do błędów, przeprosił, case closed. IMO.
29-09-2009 17:49
malakh
   
Ocena:
0
Najskuteczniejszym sposobem przekazania recenzentowi swoich racji, jeżeli komuś naprawdę zależy na udzieleniu mu rad, a nie na zabawę w trolla, jest skontaktowanie się z nim przez PW, tudzież meila, podanego na stronie redakcyjnej.

Robienie łapanek, pisanych z perspektywy: "A ja wiem lepiej, to was wszystkich tutaj czegoś nauczę" daje dużo gorsze efekty.

To taka rada na przyszłość.

I nie, nie jesteśmy uwago-odporni. Tego typu uwagi, pisane jednak rzeczowym tonem, mnie samemu pomogły się rozwinąć - proszę porównać moje pierwsze recenzje z najnowszymi.
29-09-2009 17:57
Ludmo
   
Ocena:
0
Dyskusja nie milknie ;) Pewne rzeczy można było bardziej rozwinąć, o kilku innych można było napisać. W tym kontekście się zgodzę, ale napisać o wszystkim nie sposób. Oczywiście, można rozwodzić się, że w zdaniu x autor nawiązuje do Y, co jest odniesieniem do sytuacji gospodarczej w Iranie.

Zarzucano mi, że nie wiem kim jest autor. Zdawałem sobie sprawę z jego wyjazdu do Chin, serii felietonów itd. To wszystko jest zawarte w tekście, celowo o tym wspomniałem dziwi mnie drogi Antavosie, że tego nie zauważyłeś - może nie chciałeś?

Cenię sobie krytyczne uwagi, im jest ich na początku więcej, tym szybciej można usunąć pewne pojawiające się błędy. Nikt nie jest od nich wolny. Oceniając tak krótki tekst, sam zresztą nie wychwyciłeś pewnych rzeczy.

Ponadto, odnoszę wrażenie że wydźwięk komentarza, byłby zupełnie inny gdyby książka otrzymała wyższą ocenę. No cóż, w moim przekonaniu "Xiao Long" to dobre czytadło. I nic poza tym.
29-09-2009 18:03
~Antavos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-1
Nie będę wysyłał recenzentowi rad przez privy, bo nie jestem zarejestrowany na forum i rejestrować się nie mam zamiaru, a przede wszystkim nie ja jestem od tego, by rozwijać recenzenta. Macie swoich redaktorów, którzy zajmują się sprawdzaniem tekstów i to jest przede wszystkim ICH zadanie, żeby recezent się rozwijał. To wy powinniście wyłapywać błędy merytoryczne, językowe, czy stylistyczne. To wasza robota. Nie moja. Ja dla Poltera nie pracuję.

btw - gdzie ja się bawię w trolla? Wykazując błędy i kulturalnie dyskutując? Nie obrażam nikogo, nie atakuję serwisu, wytykam wpadki w recenzji. Jasne, czasem złośliwie, ale to jest trollowanie? Skomentowałem, bo była taka możliwość, a jeśli koniecznie zależy wam na tym, by uwagi wysyłać wyłącznie na priv/maila, to wyłączcie możliwość komentowania i wprowadzcie cenzurę. Wasz serwis, wasze zasady. Ale jeśli mogę komentować, to nie zdziwcie się, że to robię.

Dla mnie EOT, bo widzę, że dyskusja zaczyna schodzić na tematy personalne.
29-09-2009 18:10
~Antavos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Sorki za post pod postem.
@ Ludmo

Nie napisałem wszystkich błędów, bo nie pracuję dla Poltera i - prawdę mówiąc - nie miałem takiego zamiaru. Na dyskutowanie i punktowanie i tak straciłem dzisiaj ponad godzinę, którą mogłem przeznaczyć na własną robotę:) Zauważyłem, że pisałeś o wyjeździe Juraszka do Chin, ale chodziło mi o to, że - moim zdaniem - postawiłeś błędną diagnozę dotyczącą genezy książki. Ale akurat to naprawdę nie jest wielki zarzut, raczej wrodzona czepliwość:) Jasne, że nikt nie jest wolny od błędów. Fajnie, że to zauważasz i życzę powodzenia przy pisaniu kolejnych recenzji.

A z książką Juraszka obiecuję się zapoznać i wtedy możemy podyskutować merytorycznie, a ja odniosę się do wystawionej oceny.

Pozdro!
29-09-2009 18:16
~Misiek

Użytkownik niezarejestrowany
    @Antavos
Ocena:
-3
"gdzie ja się bawię w trolla? Wykazując błędy i kulturalnie dyskutując?"

Tak - wykazując błędy i dyskutując. Na Polterze to bardzo źle widziane.

A Malakh - trzeba powiedzieć otwarcie - wykazał się wyjątkowym chamstwem w dyskusji. Jestem pewien, że gdyby został tak potraktowany na jakimś portalu czy forum, krzyczałby w cały świat, jakie to niegodne. Odrobinę pokory, panie recenzecie. Oczekujesz, że oceniany przez Ciebie autor przyjmie Twoje uwagi i weźmie je pod rozwagę, ale sam nie potrafisz tego zrobić. Żałosne, tylko to słowo nasuwa się na myśl.
Weź pod rozwagę chociażby taką perełkę:
"W moim przekonaniu Juraszek tak naprawdę rozwinął się dopiero pod koniec powieści. Wówczas bliżej poznajemy postać głównego bohatera. Opisy zarówno przeżyć wewnętrznych, jak i otaczającego go świata są pełniejsze i bardziej barwne".
Wychodzi na to, że chodzi o opisy przeżyć wewnętrzny Juraszka i otaczającego Juraszka świata. Piękny przykład rzetelności językowej.
01-10-2009 22:41
malakh
   
Ocena:
0
Wychodzi na to, że chodzi o opisy przeżyć wewnętrzny Juraszka i otaczającego Juraszka świata. Piękny przykład rzetelności językowej.

Moim zdaniem, żeby w ten sposób odczytać cytowany przez ciebie fragment, trzeba by pomylić Juraszka z głównym bohaterem:

W moim przekonaniu Juraszek tak naprawdę rozwinął się dopiero pod koniec powieści. Wówczas bliżej poznajemy postać głównego bohatera. Opisy zarówno przeżyć wewnętrznych, jak i otaczającego go świata są pełniejsze i bardziej barwne.

Zaznaczone "go", według mnie, wyraźnie dotyczy "postaci głównego bohatera".

A, zapomniałbym, gdzie to chamstwo;)? Nie przypominam sobie, żebym kogoś wyzywał, tudzież groził rękoczynami.
02-10-2009 15:15
~Misiek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Przykro mi, ale wychodzi ten cytat jak wychodzi i nie chce inaczej. Podmiot jest niejasny.
A chamstwo? Przejrzyj swoje posty i obronę Okopów Świętej Trójcy, a będziesz wiedział. Grożenie rękoczynami byłoby nawet zabawne. To, co zrobiłeś nie jest. Jeśli nie potrafisz znieść z godnością krytyki, nie zajmuj się ocenianiem tego, co robią inni.
02-10-2009 19:59
malakh
   
Ocena:
0
Podmiot jest niejasny.

Hmm... według mnie, co zaznaczyłem pogrubieniem, rozdział na "Juraszka" i "postać głównego bohatera" jest jasny. Przydałaby się postronna opinia.

Rozróżnijmy chamstwo i upór. Do drugiego mogę się przyznać; oznak pierwszego nie widzę.
02-10-2009 20:09
~Misiek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Po wytłuszczeniu sprawa jest jasna. Ale bez niego należałoby zdanie skonstruować inaczej.

"Rozróżnijmy chamstwo i upór. Do drugiego mogę się przyznać; oznak pierwszego nie widzę."
Traktowanie z buta interlokutora nazywasz uporem? Mnie wręcz poraziło Twoje podejście. Może kiedy minie trochę czasu, emocje całokwicie opadną, dostrzeżesz, o co chodziło i w przyszłości będziesz ostrożniejszy. Nie chodzi mi o to, żeby Cię tutaj sflekować, bo to żadna przyjemność, ale coś Ci przekazać. Każdy ma prawo do popełniania błędów.
03-10-2009 10:19

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.