» Artykuły » Wywiady » Wywiad z Jakubem Małeckim

Wywiad z Jakubem Małeckim


wersja do druku

Trudno nic nie pisać

Autor: Redakcja: Marcin 'lemon' Łukasiewicz

Wywiad z Jakubem Małeckim
Bartłomiej Łopatka: Co przyczyniło się do tego, że nie dość, iż zacząłeś pisać, wydano Twoje książki, to ciągle jesteś w obiegu?

Jakub Małecki: Wszystko odbyło się chyba dość standardowo – najpierw pojawiło się opowiadanie w gazecie, później kolejne, niedługo potem wydawnictwo Red Horse zorganizowało konkurs na opowiadanie. Po lekturze mojego tekstu skontaktował się ze mną ich redaktor i niedługo potem ukazała się tam moja pierwsza książka (Błędy – przyp. red.). Od kilku lat piszę praktycznie bez przerwy, dlatego pewnie – jak to zgrabnie określiłeś – wciąż "jestem w obiegu".

Miałeś jakieś wcześniejsze próby literackie, czy pewnego dnia po prostu pomyślałeś: "Napiszę książkę!" i po paru miesiącach miałeś co podsyłać wydawcom?

Przed Błędami napisałem chyba ze trzy albo cztery mikropowieści, które ostatecznie nie ujrzały światła dziennego. Ja w ogóle dosyć dużo rzeczy porzucam albo usuwam do kosza. Tak było z powieścią, którą pisałem ostatnio, po W odbiciu. Miałem jakieś 150 tysięcy znaków, ale było to tak słabe, że musiałem z całego zamysłu zrezygnować. To zawsze trudna decyzja, zwłaszcza, że zamiast dziesiątek godzin spędzonych nad klawiaturą mogłem hasać po parku albo wesoło gnić na kanapie – trudno wtedy być obiektywnym i szczerze przyznać przed sobą, że tekst jest zły. Staram się jednak tłumaczyć sobie wtedy, że być może doświadczenie zdobyte podczas pisania niewydanych tekstów pozwoli napisać w przyszłości coś lepszego.

Nie czujesz wtedy jakiejś złości na siebie, że zmarnowałeś właśnie swój czas i pracę?

Oczywiście, że tak.

Po czym poznajesz, że Twój tekst jest słaby? Dajesz komuś do przeczytania, masz jakichś dobrych znajomych redaktorów, którym podsyłasz pliki przed oddaniem ich do wydawnictw?

Często widzę to sam, ale z reguły staram się też pokazać komuś tekst przed taką decyzją.

Nad czym obecnie pracujesz? Kolejna powieść, zbiór opowiadań? O jakiej tematyce?

Od dłuższego czasu pracuję nad konspektem powieści pod tytułem Odwrotniak, ale tekstu właściwego mam na razie niewiele, dlatego lepiej jeszcze o tym nie mówić.

Z wykształcenia jesteś ekonomistą – pisanie to tylko hobby, czy traktujesz je poważnie?

W chwili obecnej traktuję je co najmniej tak samo poważnie jak pracę zawodową.

Ile w Twoich utworach można odnaleźć elementów autobiograficznych? Część tekstów dotyczy osób z Twojego zawodowego środowiska, część rozgrywa się w Twoim mieście.

W pierwszych dwóch książkach elementy prawie-autobiograficzne, jak w przypadku większości debiutujących "adeptów pióra", pojawiały się częściej, teraz staram się, żeby nic już tak bezpośrednio nie wyciekało z mojego życia do tekstów.

Co na przykład było takim wyciekiem? Któryś bohater? Jakieś konkretne wydarzenia w Zaksięgowanych?

Z Zaksięgowanych nic akurat nie kojarzę. Pamiętam tylko, że do Opowieści oszusta i Przemytnika cudu wyciekła moja złość na pracę w banku – wtedy do moich obowiązków należała jeszcze obsługa klientów i to była czasami nieprzyjemna sprawa, ponieważ się do tego zupełnie nie nadawałem.

Twoje pierwsze książki zawierają znacznie więcej elementów fantastycznych niż te najnowsze – skąd ten zwrot ku mainstreamowi?

Nie wiem dokładnie, z czego to wynika. Na pewno ciągnie mnie teraz bardziej w stronę utworów obyczajowych, nie tylko w literaturze – trudno mi na przykład zmusić się do obejrzenia filmu akcji. Pisanie książek bardzo silnie nasyconych elementami nadnaturalnymi coraz mniej mnie pociąga. Marzy mi się za to napisanie powieści o dwóch dziadkach, którzy przez 500 stron siedzą w fotelach i rozmawiają, a czytelnik podczas lektury aż się trzęsie ze wzruszenia. To chyba najlepiej obrazuje, w jaką stronę chciałbym popchnąć moje próby pisarskie.

Ambitne założenie. Na jakich pisarzach się wzorujesz?

Trudno powiedzieć, jest całe mnóstwo pisarzy, których cenię, zarówno zagranicznych jak i tych z naszego podwórka. Wzoruję się pewnie na jakiejś wydumanej mieszance kilku ulubionych.

Podczas lektury Dżozefa uderzyła mnie świetna znajomość dzieł Josepha Conrada, to, jak na nich opierasz fabułę – skąd fascynacja tym pisarzem?

Odpowiedź jest bardzo banalna – ja kiedyś, dawno temu, naprawdę spotkałem w szpitalu takiego człowieka jak Stachu Baryłczak. Oczywiście to był tylko impuls, bo z tamtego pobytu w szpitalu pamiętam już bardzo niewiele, a sam mężczyzna był w miarę "normalny", jednak utkwiła mi w pamięci ta prawie chora fascynacja pisarstwem Conrada. Jakiś czas później sam zacząłem czytać po kolei jego książki, przypomniałem sobie tamtego człowieka i w taki sposób narodził się pomysł na powieść. W każdej chwili mogłem zmienić Conrada na jakiegokolwiek innego pisarza, ale okazało się, że on doskonale pasuje do przesłania powieści, dlatego ostatecznie Dżozefa oparłem na takim, a nie innym rusztowaniu.

Twoje teksty są często przygnębiające, obnażają ludzkie słabości – dlaczego?

Naprawdę nie wiem. Tak to wychodzi. Pierwsze książki miały pozytywne przesłanie, teraz różowe okulary zakłada mi się coraz trudniej.

I nie znajdujesz obecnie nic optymistycznego do przekazania, żadnych wartości, które chciałbyś gloryfikować?

Oczywiście, że znajduję. Zresztą, może być tym właśnie to, o czym teraz mówimy. Jeśli pulsujący za oknem świat wydaje mi się niezbyt dobry, to mogę spróbować napisać książkę, dzięki której kilka tysięcy osób poczuje się lepiej, choćby przez tę krótką chwilę po przewróceniu ostatniej strony.

Tłumaczysz też teksty dla Nowej Fantastyki – czym dla Ciebie różni się dokonywanie przekładu od pisania własnej prozy?

Tak, przetłumaczyłem kilka opowiadań dla Nowej Fantastyki, a właśnie wczoraj ukończyłem przekład dość długiej powieści dla jednego z większych wydawców. To jest zupełnie inna sprawa – tłumaczenie tekstu nie męczy psychicznie tak bardzo jak pisanie własnej książki, ale niekiedy bywa strasznie żmudne. Dla mnie tłumaczenia są w pracy literackiej przyjemną odmianą. Pisanie dzień w dzień przez kilka lat własnych książek nie służy jakości kolejnych, a z drugiej strony byłoby mi jakoś trudno tak zupełnie nic nie pisać.

Jakub Małeckirocznik 1982, z wykształcenia ekonomista, debiutował w 2007 roku na łamach Science Fiction, Fantasy & Horror. Jest autorem kilkunastu opowiadań drukowanych w prasie i antologiach. Opublikował pięć książek: Błędy, Przemytnik cudu, Zaksięgowani, Dżozef i W odbiciu. Był nominowany do Nagrody im. Janusza A. Zajdla za rok 2009 (opowiadanie Za godzinę powinna tu być).



Czytaj również

W odbiciu - Jakub Małecki
To, co ukrywa lustro
- recenzja
Dżozef - Jakub Małecki
Miejskie jądro ciemności
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.