» Recenzje » Wyprawa w góry księżycowe

Wyprawa w góry księżycowe


wersja do druku

Steampunk ponadczasowy. Przygodo trwaj!

Autor: Redakcja: Bartłomiej 'baczko' Łopatka

Wyprawa w góry księżycowe
Swoją najnowszą książką, Wyprawą w Góry Księżycowe, Mark Hodder w nad wyraz udany sposób rozwinął steampunkowy cykl poświęcony autentycznym postaciom z historii Wielkiej Brytanii – sir Richardowi Francisowi Burtonowi i Algernonowi Charlesowi Swinburne’owi. Brytyjski pisarz, korzystając z wypracowanej formuły, w której XIX-wieczna Anglia epoki wiktoriańskiej została zmieniona przez rozwój nowych technologii, wyprawy w czasie i rewolucyjne wizje naukowców, ponownie przedstawił świat czarujący oryginalnością i tajemniczością.

W czym kryje się owa tajemnica i nietuzinkowość? Przede wszystkim w umiejętnym wykorzystaniu tła historycznego dla potrzeb literackiej fikcji. W każdym z tomów cyklu postarał się on przedstawić dobrze znane postacie (jak chociażby filozof Herbert Spencer czy niemiecki generał Zeppelin) a także wydarzenia z dziejów świata w swój autorski i oryginalny sposób. Na jego alternatywną wizję świata składają się pomysły zawarte chociażby w teorii ewolucji Darwina, ruchach libertynów, czy wynalazkach i zdobyczach cywilizacyjnych rewolucji przemysłowej, które w książce zostają wykorzystane w zupełnie nowy sposób. Ewolucję, wolność i postęp podniósł on do potęgi kwadratowej, a historię świata napisał niejako na nowo. O czym jednak dokładnie traktuje Wyprawa w Góry Księżycowe

Protagoniści udają się do Afryki w poszukiwaniu źródeł Nilu. Jest to jednak tylko przykrywka dla prawdziwego celu ich misji. Dwójka bohaterów ma bowiem odnaleźć na wpół mityczne, drogocenne klejnoty zwane Oczami Naga. Dzięki niezwykłym właściwościom tych kamieni szlachetnych możliwa stanie się ingerencja w geopolityczne losy świata. Od tego, kto będzie je posiadał, zależą losy świata. O ich zdobycie walczą ze sobą siły dowodzone przez premiera Królestwa Wielkiej Brytanii, Palmerstona, dowódcę armii Prus, Otto von Bismarcka, a także tajemniczego rosyjskiego mężczyznę, Grigorija Rasputina. Rozpoczyna się walka o przyszłość kontynentu. 

To jednak zaledwie szkic i punkt wyjściowy do tego, co zostało rozpisane na kilkanaście rozdziałów powieści. Prawie każdy z nich opatrzony jest dodatkowo czynionymi piórem Burtona notatkami z jego podróży w różne miejsca świata, przysłowiami arabskim albo złotymi myślami osobistości pokroju Oscara Wilde’a (który w książce występuje jako bystry, młodociany roznosiciel gazet, majtek pokładowy, a także jeden z przywódców ruchu oporu w ogarniętej chaosem przyszłości). Te, z pozoru, małe akcenty przedstawiają pozytywne strony powieści: drobiazgowość, detaliczność i oddanie realiów tego specyficznego życia, w którym surowa wiktoriańska obyczajowość miesza się z innowacyjnością i rozwojem technologicznym – to jedne z największych walorów całości.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

W powieści odnajdziemy wiele elementów, które można zaliczyć do  steampunku. Hodder nie urywa pomysłów w połowie. Wręcz przeciwnie, stara się on jak najdokładniej opisać każdą z wymyślonych rzeczy. Jest tak na przykład w przypadku fragmentów poświęconych opisom arsenału wojennego, jakim dysponują poszczególne strony konfliktu. Skorpiczołgi, będące hybrydą śmiertelnie groźnych pajęczaków i mechanicznych konstrukcji, czy kreatury będące leopardami w ludzkiej postaci, to tylko próbka tego jak w książce zmieniła się fauna i flora. Pomysłami Hodder przypomina nieco Herberta George’a Wellsa i jego kanoniczne dzieła, jak Wyspa doktora Moreau, w której na plan pierwszy wysuwają się podobne zagadnienia – na przykład zagrożenia płynące z eugeniki czy niekontrolowanych eksperymentów naukowych, a także Wehikuł czasu skupiający się na penetracji czasoprzestrzeni i konsekwencjach z tego wynikających. Swoją drogą, warto zaznaczyć, że jednym z bohaterów brytyjski pisarz uczynił także Wellsa, jako korespondenta wojennego i towarzysza podróży Burtona. To miłe nawiązanie do tej kultowej postaci literatury science fiction.

Warto podkreślić językową swobodę, z jaką opisane są rozdziały książki. Trudno znaleźć tu zbędne dłużyzny czy niepotrzebnie rozbudowane opisy. Hodder przybliża wykreowany przez siebie świat w gawędziarski i ujmujący sposób. Trzymając się głównego wątku pozostawia również miejsce na prowadzenie anegdot dotyczących życia bohaterów, czy minihistorii poświęconych obszarom i ludziom środkowej Afryki. Dane nam będzie zatem poznać także obyczajowość XIX-wiecznych ludzi klasy wyższej, zamieszkałych na kontynencie europejskim w kręgu kultury anglosaskiej a także trudy podróży przez pasmo górskie w pobliżu równika.

Trzeci tom cyklu jest również ciekawy pod względem konstrukcji fabuły Z jednej strony poznajemy losy sir Richarda Burtona z roku 1863, z drugiej zaś historię oddaloną w czasie o kilkadziesiąt lat w przyszłość, której bohaterem ponownie jest brytyjski podróżnik. Śledzenie równolegle tych dwóch historii wzmacnia jeden z głównych wątków powieści – podróży w czasie oraz skutków i przyczyn, jakie prowadzą do istnienia dwóch rzeczywistości równoległych. Fragmenty poświęcone niecodziennym podróżom w czasoprzestrzeni są zrozumiałe i przemyślane. Zdawać by się mogło, że podjęcie się takiej tematyki, mogło doprowadzić do chaosu i niespójności. W tym przypadku trzeba jednak powiedzieć, że jeśli już, to jest to chaos kontrolowany.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Być może delikatnym mankamentem, na który można zwrócić uwagę podczas oceniania tej książki, jest nader szczegółowe przypominanie informacji znanych z poprzednich tomów cyklu. Jest tak na przykład w przypadku działania rotofoteli, welocypedów czy poczty składającej się z przeklinających papug. Dla osób obeznanych z poprzednimi częściami nie powinna to być jednak zbyt duża wada. Można odnieść wrażenie, że owe przypominanie jest próbą usystematyzowania wiedzy składającej się na to bogate literackie uniwersum.

Oryginalność i umiejętna kreacja świata, czynią z Hoddera twórcę popularnego i docenianego. Wielka przygoda w głębi Afryki, która staje się udziałem czytelnika, obfituje w liczne zwroty akcji, ciekawych bohaterów pierwszo i drugoplanowych, a nade wszystko świat, który ujmuje swoją różnorodnością. Świat, który można odczytywać z wielu  perspektyw – konsekwencji płynących z rozwoju technologii, wzajemnego oddziaływania na siebie kultury, społeczeństwa i cywilizacji, na nowo zredefiniowanego pojęcia moralności, czy tego na ile determinacja i siła woli Burtona może być przeciwstawiona przeznaczeniu. Świat, do którego z pewnością warto będzie wrócić przy okazji kolejnych tomów cyklu!

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
9.0
Ocena recenzenta
7.88
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Wyprawa w Góry Księżycowe (Expedition to the Mountains of the Moon)
Cykl: Burton i Swinburne
Tom: 3
Autor: Mark Hodder
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 30 sierpnia 2013
Liczba stron: 500
Oprawa: miękka
Format: 125x205mm
Seria wydawnicza: fantastyczna fabryka
ISBN-13: 978-83-7574-898-7
Cena: 47,90 zł



Czytaj również

Wywiad z Markiem Hodderem
Nieszablonowość kontrolowana
Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka - Mark Hodder
Genialnie nakręcony steampunk
- recenzja
Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka
Wybuchowy koktajl z historii
- recenzja
Dziwna sprawa skaczącego Jacka - Mark Hodder
Steampunkowa historia alternatywna
- recenzja
Dziwna sprawa Skaczącego Jacka – Mark Hodder
(Nie)prawdziwa historia XIX-wiecznego Londynu
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

ThimGrim
   
Ocena:
+2
Hodor!

Również polecam wszystkim serię książek o Burtonie i towarzyszącym mu w przygodach poecie. Aktualnie czytam drugi tom (Clockwork man) po angielsku, a później pewnie zabiorę się, za recenzowany powyżej tom trzeci. Naprawdę fajna lektura, jest przygodowo, steampunkowo i zawsze można się czegoś ciekawego dowiedzieć o historii Anglii, oczywiście po odsączeniu faktów od mitów.
10-09-2013 17:44
Edgar Allan
   
Ocena:
+1

Pod Twoimi slowami... podpisuje sie rekami i nogami!

A najlepsze jest to, ze na cykl maja sie skladac jeszcze dwa tomy... :>

10-09-2013 19:33
Patryk Cichy
   
Ocena:
0

Oj, coś mi się zdaje, że będzie więcej niż pięć. Hodder coś przebąkuje o dwóch trylogiach, co by dawało sześć, ale jak będzie się dobrze sprzedawać, to się nie powstrzyma i dopisze więcej.

Co mi przypomina, że powinienem wreszcie złapać się za tom pierwszy.

11-09-2013 15:33

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.