» Recenzje » Wykonawcy Bożego Zamysłu - Zoran Krušvar

Wykonawcy Bożego Zamysłu - Zoran Krušvar

Wykonawcy Bożego Zamysłu - Zoran Krušvar
Próbowałem przypomnieć sobie chociaż trzech chorwackich autorów parających się fantastyką, jednak im częściej się nad tym zastanawiałem, tym mocniej uświadamiałem sobie, że nic mi nie przychodzi do głowy. Na szczęście w moje ręce trafiła pierwsza zagraniczna książka wydawnictwa Runa, której autorem jest Zoran Krušvar. Urodzony w 1977 r. w Rijece, chorwacki pisarz, dziennikarz oraz menedżer projektów kulturalnych, już podczas studiów − w roku 2001 − opublikował swoje pierwsze opowiadanie, a sześć lat później światło dzienne ujrzała jego debiutancka powieść Wykonawcy Bożego Zamysłu. Książka w jego ojczystym kraju okazała się fenomenem – rozprowadzana z promocyjnym DVD, zyskała wielu oddanych fanów. Wkrótce na YouTube oraz w chorwackich serwisach fantastycznych pojawiły się liczne prace literackie, muzyczne oraz filmowe zainspirowane powieścią. Żadna inna książka nie mogła poszczycić się taką reakcją czytelników. Wykonawcy… w plebiscycie serwisu Fantasy Hrvatska na 10 najlepszych książek SF i fantasy wydanych w Chorwacji w roku 2007 zajęli pierwsze miejsce.

Akcja rozpoczyna się w II w. p.n.e., od starcia Imperium Rzymskiego z małym plemieniem Histrów. Ówczesny król tego małego i walecznego ludu, Epulon sięgnął po moc pradawnego artefaktu, dzięki któremu szala zwycięstwa miałaby przechylić się na jego korzyść. Rzeczywistość okazała się jednak daleka od marzeń…

Autor koncentruje się na opisie kilkusetletniej historii zakonu Wykonawców Bożego Zamysłu, by w finale doprowadzić do ostatecznej konfrontacji dobra ze złem, w której ponownie dużą rolę odegra pradawny artefakt, a w szranki staną wojownicy Światła i hordy nieumarłych wampirów. W związku z dość dużą rozciągłością czasową, ciężko jest w Wykonawcach Bożego Zamysłu wyróżnić jednego głównego bohatera. Powieść ma budowę mozaikową − pozornie niezwiązane ze sobą historie, łączą się sobą spójną opowieść. Całość zaś koncentruje się wokół działalności tytułowego zakonu. Poznajemy wybrane fragmenty z jego historii, zarówno te chwalebne jak i nieprzynoszące chluby; przybliżone są nam również idee, które głosi. Czyny Wykonawców, i ich często niewłaściwe decyzje, nie pozostają bez konsekwencji w bliższej bądź dalszej przyszłości, a postępowanie jednostki oddziałuje na wizerunek całej zakonnej braci. W ostatecznej konfrontacji każdy wcześniejszy krok, może mieć znaczenie.

Historia Wykonawców Bożego Zamysłu polskiemu czytelnikowi może kojarzyć się przede wszystkim z twórczością Jacka Piekary. To właśnie cyklem opowiadań o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie ma najwięcej wspólnego, zwłaszcza w początkowej, "średniowiecznej" części powieści. Szczególnie rozdział zatytułowany Wykonawca, dzięki narracji pierwszoosobowej oraz licznym podobieństwom między tytułowym wykonawcą a Mordimerem, chociażby w sposobie postrzegania świata przez pryzmat religii, nasuwa takie skojarzenia. Obaj bohaterowie niosą śmierć i pożogę, ze słowami modlitw na ustach, przekonani o słuszności swoich czynów.

Cała historia związana z tajemniczym zakonem jest jedynie pretekstem do przekazania wielu głębszych treści. Powieść można odczytywać na kilku zupełnie różnych płaszczyznach – można ją traktować jako sprawnie napisaną książkę fantastyczną, z wartką akcją i rozbudowaną fabułą. Można także dzieło Krušvara odczytywać jako opowieść o ludzkiej naturze, różnych sposobach pojmowania Boga, oraz skłonności do poświęceń w imię głoszonych ideałów.

Krušvar mocno atakuje zinstytucjonalizowane religie, w szczególności katolicyzm; stawia tezę, że jedynie prawdziwa wiara we własne ideały, uczucia takie jak miłość, pozwolą zmierzyć się w ostatecznej konfrontacji z otaczającym złem i wyjść z tej walki zwycięsko. Piętnuje zachowania inkwizytorów, którzy według niego bez cienia litości zabijali często niewinne osoby. Podobnie jak chociażby członkowie wypraw krzyżowych, którzy − pod sztandarami miłosiernego Boga − palili i mordowali. Jednak to nie religia jest zła sama w sobie, tylko zbyt często jej hasła były, i są do tej pory, wykorzystywane w niewłaściwych celach.

Autor pokusił się również o ciekawy zabieg literacki − gdy opisywał historię Wykonawców, korzystał z narracji trzecioosobowej, zaś gdy skupiał się na konkretnym wydarzeniu, bądź osobie − pisał z perspektywy pierwszoosobowej. Zabieg ten pozwala spojrzeć na świat oczami zarówno wampirów, jak i Wykonawców, dzięki czemu można lepiej poznać psychikę i motywy, jakimi się kierują.

Z kolei język, jakim się posługuje określiłbym jako prosty − nie uświadczymy tu plastycznych opisów oraz kwiecistych porównań. Być może właśnie dzięki temu książkę pochłania się jednym tchem i zamiast na formie, można skupić się na wymowie i przesłaniu.
Podsumowując, Zoran Krušvar stworzył powieść, która zdecydowanie wybija się ponad przeciętność. Być może część motywów, jak chociażby walki dobra ze złem, wielokrotnie pojawiała się już w literaturze, jednak Krušvar przedstawił to w taki sposób, że nie można oderwać się od lektury.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Wykonawcy Bożego Zamysłu (Izvršitelji nauma Gospodnjeg)
Autor: Zoran Krušvar
Tłumaczenie: Agnieszka Żuchowska-Arent
Autor ilustracji: Jelena Kević-Đurđević
Wydawca: Runa
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 30 września 2009
Liczba stron: 432
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
ISBN-13: 978-83-89595-56-0
Cena: 29,50 zł



Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

Siman
   
Ocena:
+1
"zamiast na formie, można skupić się na wymowie i przesłaniu."

Nie rozumiem w czym jedno przeszkadza drugiemu. To jakby napisać: zamiast na ułożeniu literek w wyrazie, można się skupić na tym, co te wyrazy oznaczają. Umiejętność jednoczesnego postrzegania obu tych elementów zdobywa się już w podstawówce. Zdolność jednoczesnego odbierania formy i treści: niewiele później (chyba).
11-10-2009 15:58
Alkioneus
   
Ocena:
0
Historia Wykonawców Bożego Zamysłu polskiemu czytelnikowi może kojarzyć się przede wszystkim z twórczością Jacka Piekary.

Czyli recka mnie na start zniechęciła do książki.
11-10-2009 16:15
malakh
   
Ocena:
0
@ Siman

"Wykonawców..." nie czytałem, ale kojarzysz może "Viriconium"? Tam forma mogła wręcz przeszkadzać w odbiorze treści;)
11-10-2009 23:01
Siman
   
Ocena:
0
Malakh - jestem w stanie doskonale sobie wyobrazić, jak obfita / trudna w odbiorze / przesadzona / przekombinowana / nietrafiona (niepotrzebne skreślić) forma może przeszkadzać w odbiorze treści (chociaż Viriconium jest w kolejce do przeczytania póki co :) ), to kuriozalna wydaje mi się idea, że uboga forma może w odbiorze treści w jakiś sposób pomagać.

Oczywiście autor recenzji mógł po prostu źle sformułować myśl (minimalizm też nie obfituje w opisy ani porównania, a na odbiór z pewnością może wpłynąć - patrz Droga), ale w obecnej formie to zdanie brzmi po prostu idiotycznie.

Chyba, że chodzi o to, co Dukaj wciąż sugeruje recenzjom internetowym - wg nich zaleta największa to: (mało opisów, dużo akcji, duża czcionka, krótkie akapity, krótkie zdania, ergo) szybko się czyta. Czyli wskaźnik "czytadłowości" jako wskaźnik jakości. Można, ale nie polecam.
12-10-2009 04:52
~Nina

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Oceny języka siłą rzeczy są subiektywne, ale muszę powiedzieć, że kilka opisów z tej książki naprawdę zapadło mi w pamięć. Jeden z nich - krótki ale naprawdę sugestywny - zamieszczony jest w video "Infinity - 'Shades of Night' (PL)" (można je znaleźć na kanale YouTube Runy; na Polterze niestety nie zostało zamieszczone na stronie książki). Jeśli ten opis nie jest plastyczny, to ja chyba nie wiem, co znaczy to słowo. Może chodzi o to, że język książki nie jest barokowy?
12-10-2009 10:15
~Nina

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Kwestia opisów tak mnie zdziwiła, że zapomniałam jeszcze o tym, że język (zarówno narracja ja i dialogi) jest zróżnicowany w zależności od okresu historycznego i wypowiadających się osób. Inaczej wypowiadają się mnisi, a zdecydowanie inaczej - amerykańscy żołnierze. Sporą rolę odgrywa też pewien Rom, słabo znający chorwacki, który w związku z tym mówi zdecydowanie niegramatycznie, ale jak widać płynnie i zrozumiale, skoro w recenzji nie ma o nim wzmianki, a język powieści został określony jako nie przeszkadzający w odbiorze treści :-)
12-10-2009 10:38
Ludmo
   
Ocena:
0
@ Nina

Nie sposób ująć wszystkiego ;) Nie mniej, zgadzam się z tym co napisałaś, z małym wyjątkiem - Sejdo mówi niegramatycznie - co nie znaczy, że nie zrozumiale. Osobiście nie miałem, z nim żadnych problemów. ;)


12-10-2009 11:02
~Nina

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@ Ludmo - ależ ja się szczerze i uczciwie ucieszyłam z tego, że wypowiedzi Sejdy, bardzo przecież charakterystyczne i liczne, zupełnie nie przeszkadzają w odbiorze książki. Taki właśnie był zamysł :-) Tak naprawdę, te jego wypowiedzi to jest polska wersja oryginalnej stylizacji i wzorowana była na wypowiedziach niektórych naturalizowanych mieszkańców Polski, którzy po wielu latach mieszkania tu wciąż mają problemy np. z odmianą, choć słownictwo jako takie mają dość bogate. Dlatego jest to płynne, i nie brzmi dziwacznie ani niespotykanie.
12-10-2009 11:44
~Antavos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Rzuciłem okiem na tekst podpisany przez moich ulubionych recenzentów;> i recka wydaje się raczej ok, na pewno widać progress, ale mam cztery uwagi na gorąco: z bałkańskich (wiem, że nie chorwackich, ale mniej więcej ten sam krąg kulturowy) autorów na pewno publikowano w Polsce Darko Macana i, co ciekawe, Zorana Zivkovica.

Uwaga druga: korekta jest niechlujna. "W ostatecznej konfrontacji każdy wcześniejszy krok, może mieć znaczenie." bez przecinka,

"To właśnie cyklem opowiadań o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie ma najwięcej wspólnego, zwłaszcza w początkowej, "średniowiecznej" części powieści. "

z cyklem opowiadań, źle postawione przecinki. Przecinek powinien być tak: zwłaszcza w początkowej, średniowiecznej, części powieści.

Można trochę błędów wymienić.

Ad vocem narracji, to zabieg doceniony przez recenzenta w literaturze nie jest niczym niezwykłym. Książki wprawdzie nie czytałem, więc nie odniosę się ani do merytoryki recenzji ani samej oceny, ale chciałbym zauważyć, że podobnych rozwiązań strukturalnych używa się od lat i nie jest to ani coś nowego, ani oryginalnego. Ot, żeby daleko nie szukać: u nas stosuje go z powodzeniem Grzędowicz.

I jeszcze słówko o uwadze końcowej: "Być może właśnie dzięki temu książkę pochłania się jednym tchem i zamiast na formie, można skupić się na wymowie i przesłaniu."

To już oczywiście kwestia gustu, ale ja na przykład uwielbiam książki bawiące się formą, językiem, przy czym wspomniane przez malakha Viriconium jest najlżejszą - obok książek Valente i MacLeoda - pozycją z Uczty Wyobraźni, kwintesencją doskonałości. Świetna książka ma bowiem właśnie wykręcać umysł teoriami (Egan), gwałcić wyobraźnię psychodelicznymi wizjami (Thomas, Mieville), rozpruwać umysł erudycją (Stephenson), zalewać czytelnika pomysłami i bogactwem języka (Duncan, MacLeod, Valente). A przynajmniej posiadać chociaż część ze wspomnianych elementów. Ja przynajmniej taką prozę lubię.
12-10-2009 14:43
Ludmo
   
Ocena:
0
Witaj Antavosie :)

1. Ale trzech chorwackich nie wymienisz ;).
2. Wiem, że nie jest niczym niezwykłym, ale można było o nim wspomnieć ;)
3. Zdecydowanie kwestia gustu - wszystko zależy od oczekiwań jakie się stawia danej pozycji i własnych upodobań :)

Pozdrawiam

12-10-2009 16:22
~Antavos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Hej

Darko Macan jest właśnie Chorwatem:-)

If you don't know something, just google it! :-)
12-10-2009 16:34
Ludmo
   
Ocena:
0
Miało być trzech :P ;)

Wiki podaje, że jest autorem aż trzech książek (nie licząc dziecięcych), ale nigdzie nie mogę doszukać się informacji na temat polskich wydań. (komiksy pomijam).
12-10-2009 16:56
malakh
   
Ocena:
0
Ad vocem narracji, to zabieg doceniony przez recenzenta w literaturze nie jest niczym niezwykłym.

Niemniej wart był wspomnienia w recenzji.
12-10-2009 16:58
~Antavos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ja się już tak nie czepiam, jakbyście nie zauważyli, bo to w gruncie rzeczy był drobiazg i gdybym kiedyś napisał recenzję, to bym o nim nie wspomniał. Czepiam się tam, gdzie ewidentnie mam rację, ale wy też jednak jesteście rzepy:-)

Google mode on: http://en.wikipedia.org/wiki/Scien ce_fiction_in_Croatia :D
12-10-2009 17:15
malakh
   
Ocena:
0
Antavosie, a jaki by to miało sens, gdyby Ludmo wymienił i cały legion parających się SF Chorwatów?

Próbowałem przypomnieć sobie chociaż trzech chorwackich autorów parających się fantastyką, jednak im częściej się nad tym zastanawiałem, tym mocniej uświadamiałem sobie, że nic mi nie przychodzi do głowy.

"Nic mi nie przychodzi do głowy" - czyli: "nie znam", a nie: "nie ma".

Widzisz różnicę?
12-10-2009 17:23
Ludmo
   
Ocena:
0
Antavosie ;)

Fakt istnienia, nie oznacza jeszcze znajomości Ich dokonań ;). To, że nie miałem do czynienia z chorwacką fantastyką, nie oznacza że takowa nie istnieje ;). Z Ekwadorską też nie miałem, a być może był to mój życiowy błąd ;)

Zakładam, że miałeś styczność z dokonaniami chociaż części autorów z tej listy? ;)
12-10-2009 17:31
~Nina

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Na zaprzyjaźnionym z Polterem serwisie CarpeNoctem Zoran ma swój blog (dwujęzyczny, angielsko-polski). We wpisie nr 2 pisał o fantastyce chorwackiej, m.in. o Darko (Darku?) Macanie. Nomen-omen, wymienił dokładnie 3 nazwiska rodzimych pisarzy fantastycznych, a cały wpis wydaje się dokładnie tłumaczyć, dlaczego Ludmo miał problemy z przypomnieniem sobie jakichkolwiek pisarzy z tego kraju i dlaczego Antavos musiał użyć Googla, żeby błysnąć erudycją w tej dziedzinie :-) Polecam ten blog, można się dowiedzieć ciekawych rzeczy, tylko najlepiej nic przy tym nie jeść ani nie pić, bo poza wszystkim innym, wpisy są zabawne ;-)
12-10-2009 18:01
~Antavos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Jeeeeeeżu kolczasty, no ja sobie jaja jak berety robię z całej afery, czepiam się z przymrużeniem oka, a wy traktujecie mnie śmiertelnie poważnie. Przecież moje wypowiedzi na kilometr pachną żartem. Recka nie jest taka zła, zachęciła do pożyczenia książki (porównanie do Piekary przeraża), a tutaj komentarze tak poważne...Wrzućcie na luz i podejdźcie do życia z dystansem. ;)

@Ludmo

Z bałkańskiej fantastyki czytałem jedynie publikowanego w USA Zivkovica (The Library) i właśnie opowiadanie Macana z NF.
12-10-2009 18:42
malakh
   
Ocena:
0
Antavosie, wrzucaj więcej emotek, bo tutaj naprawdę trudno odróżnić, kto się czepia, kto jaja sobie robi;p

A Zivkovic dobry? Ostatni jakąś nagrodę chyba dostał...
12-10-2009 18:57
~Antavos

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
W skrócie: powiedziałbym, że jest to dobrze napisana książka o książkach i człowieku, lekkie zmieszanie Borgesowskiej fascynacji książką jako taką z horrorem i sf.
12-10-2009 23:51

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.