» Recenzje » Wszystkie wskaźniki czerwone. Sztuczny stan

Wszystkie wskaźniki czerwone. Sztuczny stan


wersja do druku

O SI bez bzdur

Redakcja: Tomasz 'Asthariel' Lisek

Wszystkie wskaźniki czerwone. Sztuczny stan
Motyw sztucznej inteligencji w kulturze popularnej jest zwykle wykorzystywany w sposób, który swoją nielogicznością wywołuje u mnie zgrzytanie zębów. Po Dzienniki Mordbota sięgałem więc z pewną ostrożnością, która szybko przerodziła się w zdumienie i ulgę, kiedy okazało się, że – wreszcie – ktoś odszedł od utartych ścieżek absurdu.

Mordbot jest konstruktem (czyli po prostu cyborgiem) służącym jako jednostka ochroniarska. Jego podopiecznymi są badacze sprawdzający, czy do tej pory nieskolonizowane planety są warte zachodu – to jest, czy jest tam coś, na czym da się zarobić. Od innych jednostek ochroniarskich odróżnia Mordbota fakt, że zdołało ono zhakować swój moduł kontrolera, który wymuszał na nim posłuszeństwo wobec firmy. Jednak zamiast, jak nakazuje w takich wypadkach kanon SF, zbuntować się i zacząć mordować jak popadnie, nasz konstrukt wykorzystuje swoją wolność do olewania obowiązków i oglądania seriali. Przynajmniej do czasu, kiedy podległa mu grupa naukowców nie pakuje się przypadkiem w śmiertelne niebezpieczeństwo.

Fabuła nie jest najmocniejszą stroną żadnej z mikropowieści należących do omawianego tu zbioru – ale też jej niedostatki nie rażą zbytnio po oczach. W przypadku Wszystkich wskaźników czerwonych obserwujemy poczynania Mordbota na obcej planecie, gdzie staje oko w oko z morderczą fauną, ale też innymi, bardziej tajemniczymi zagrożeniami. W Sztucznym stanie z kolei bada swą niejasną przeszłość oraz broni grupę dość naiwnych naukowców przed zakusami bezwzględnej korporacji.

Główną zaletą obu historii jest ich zwięzłość. Teksty nie są długie, a przez kolejne punkty programu przechodzimy ekspresowo, nie ma więc czasu na nudę. Z drugiej strony, są to opowieści bardzo proste, niemal pretekstowe. Mimo to Wszystkie wskaźniki czerwone potrafi zaskoczyć, głównie dzięki widowiskowemu i emocjonującemu finałowi. Ze Sztucznym stanem sprawa ma się jednak gorzej. Jego fabuła jest pod wieloma względami powtórką z rozgrywki – tylko gorszą, gdyż Mordbot wszelkie wyzwania pokonuje w zasadzie od niechcenia, a finałowa konfrontacja to bardziej lekka niedogodność, niż faktyczne wyzwanie. Nie zachwyca też wątek tajemniczej przeszłości naszego cyborga. Z początku wydaje się być intrygujący, ale jego zwieńczenie trudno nazwać satysfakcjonującym – z czego autorka zresztą w pełni zdaje sobie sprawę i nawet z tego żartuje, co uważam za ruch, delikatnie mówiąc, kontrowersyjny.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jednak to nie fabuła jest główną atrakcją książki, a bohaterowie – czy raczej bohater. Mordbot to niesamowicie interesująca postać, momentami zadziwiająco ludzka, innymi razy – odpowiednio obca. Z jednej strony jest ono potężną maszyną śmierci, zdolną w kilka chwil zamienić człowieka w czerwoną mgłę, z drugiej – interakcje społeczne napawają je przemożnym lękiem. Zmagania Mordbota z własną podmiotowością są jednymi z najlepiej napisanych fragmentów tej pozycji. Autorce należy się również moja wdzięczność za uniknięcie typowych motywów SF związanych z uwolnionymi cyborgami. Mordbot ani nie planuje obalić ludzkości, ani nie angażuje się w romans z człowiekiem (bo – co powinno być oczywiste – nie posiada płci), zdecydowanie woli zaszyć się gdzieś na osobności i przyswajać olbrzymie ilości mediów – choć pod koniec drugiego tomu pojawiają się pewne sugestie, że będzie ono musiało z czasem wyznaczyć sobie jakiś bardziej konkretny cel.

Inni bohaterowie są opisani poprawnie, ale bez fajerwerków – bo też autorka traktuje ich typowo użytkowo. Mordbot potrzebuje mieć kogo chronić, więc trzeba było wrzucić do fabuły trochę ludzi. Musi też z kimś walczyć, więc trzeba było dodać jeszcze kilku. I to mniej więcej tyle – niektórzy z nich mają jakieś zarysy osobowości, ale tylko tyle, ile jest to niezbędnie potrzebne, by reszta opowieści miała sens. Również tutaj jednak Wszystkie wskaźniki czerwone spisują się lepiej – antagoniści zachowują się w sposób inteligentny i przemyślany, podczas gdy w Sztucznym stanie główna zła jest nie dość że nudna, to jeszcze raz zdaje się być w stanie przewidywać przyszłość, a innymi razy popełnia idiotyczne błędy.

Światotwórstwo jest tu z jednej strony bardzo interesujące, ale z drugiej – niezmiernie ubogie. Wszechświatem władają korporacje, tnące koszty gdzie się tylko da i oferujące produkty jakości tak złej, jak tylko mogą sobie pozwolić. Jest to koncepcja może nie oryginalna, ale ciekawa i poprawnie zrealizowana. Również sam motyw konstruktów nie jest nowy, ale – jak już wspomniałem – jego realizacja jest tu bardzo świeża i inteligentna. Miłośnicy bogatych, pełnych szczegółów światów będą jednak rozczarowani. Autorka, niczym jedna z opisywanych przez nią korporacji, daje nam tak mało, jak tylko może. Nawet firma, dla której pracuje Mordbot, nigdy nie zostaje nazwana, a pozostałe szczegóły uniwersum to w większości kalki znanych motywów.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Dzienniki Mordbota to pozycja bardzo interesująca – choć głównie za sprawą pierwszego tomu, który ma lepszej jakości fabułę i ciekawszych bohaterów. Polecam każdemu fanowi SF.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
7.5
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Wszystkie wskaźniki czerwone. Sztuczny stan
Cykl: Dzienniki Mordbota
Tom: 1-2
Autor: Martha Wells
Tłumaczenie: Marek Pawelec
Wydawca: Mag
Data wydania: 28 lipca 2023
Liczba stron: 192
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788367793155
Cena: 39 zł



Czytaj również

Wszystkie wskaźniki czerwone. Sztuczny stan
Czy maszyny piszą pamiętniki?
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.