» Recenzje » Wojna o Jadeit

Wojna o Jadeit


wersja do druku

Zimna wojna zamiast wojny bez pardonu

Redakcja: Michał 'von Trupka' Gola, Daga 'Tiszka' Brzozowska

Wojna o Jadeit
Rozpoczynające Sagę o Zielonych Kościach Miasto Jadeitu autorstwa Fondy Lee wprowadziło czytelników w świat pełen przemocy, honoru bronionego poprzez rozlew krwi, bezwzględnych walk o utrzymanie wpływów, oraz sztuk walki wykorzystujących nadludzkie moce. Wojna o Jadeit już samym swoich tytułem zdaje się obiecywać, że powolne budowanie napięcia jest już za nami, a teraz otrzymamy już samą wartką akcję – jak się jednak okazuje, nie zawsze można ufać swoim oczekiwaniom na takiej tylko podstawie.

Od najgwałtowniejszych starć między Klanem Bez Szczytów a Klanem Góra minęło już trochę czasu, a wojna między dwoma najpotężniejszymi organizacjami działającymi na wyspie Kekonu źle wpływa tak na nastroje społeczeństwa, jak i na interesy. Zostaje więc podpisane zawieszenie broni, choć żadna ze stron konfliktu nie jest z niego zbyt zadowolona. Wszyscy zdają sobie więc sprawę z tego, że to tylko chwilowa przerwa w walce, a prędzej czy później oba stronnictwa znów rzucą sobie do gardeł – dlatego też rozpoczyna się wyścig o to, kto zdobędzie więcej sojuszników i bardziej wzmocni swoje siły przed następną potyczką.

Jak można przypuszczać po zapoznaniu się z powyższym zarysem fabuły, historia opowiadana w Wojnie o Jadeit nie obiecuje czytelnikom zbyt gwałtownych posunięć, jeśli chodzi o przybliżenie się do końca rywalizacji między rządzącymi Kekonem klanami. Dzieje się wprawdzie dość dużo, lecz nie ma co ukrywać, że skala wydarzeń tu przedstawianych odbiega od tego, czego oczekuje się po samym tytule. Można było w końcu przypuszczać, że całość (a przynajmniej zdecydowana większość) wysiłku koncentrującego się na zarysowaniu świata przedstawionego, stron konfliktu oraz uczestniczących w nim bohaterów została już włożona w pierwszą część Sagi o Zielonych Kościach, a teraz doświadczymy już głównie ciągłej eskalacji, zmierzającej do wybuchowego finału – Fonda Lee podeszła jednak do tematu w inny, bardziej stonowany sposób.

O ile bowiem Miasto Jadeitu było powieścią z konkretnym wątkiem głównym, wstępem (nieco zbyt długim), rozwinięciem oraz zakończeniem (mało konkluzywnym, ale pasującym do pierwszego tomu trylogii), tak w Wojnie o Jadeit zwiększa się liczba tematów, które chce poruszyć pisarka za sprawą poszczególnych linii narracyjnych, ale odbywa się to kosztem rdzenia intrygi, który rozmywa się tak, że trudno określić, co w ogóle jest najważniejsze w tej historii. Najprościej będzie stwierdzić, że od tego momentu mamy już do czynienia przede wszystkim z sagą rodzinną – obserwujemy, co spotyka Hilo, Shae, Andena i innych w trakcie ich prób umocnienia pozycji Klanu Bez Szczytów, a na konsekwencje podejmowanych przez nich decyzji czasem trzeba czekać nie tylko miesiące, ale wręcz lata, jako że dość często dochodzi do przeskoków czasowych między kolejnymi rozdziałami. Cel, do którego dążą protagoniści, czyli pokonanie rywali, jest nam dobrze znany, ale trudno nakreślić prowadzącą do niego ścieżkę, zatem przez dużą część powieści główni bohaterowie częściej reagują na to, co ich spotyka, zamiast wpływać bezpośrednio na rozwój wydarzeń.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Nie musi być to wada, lecz faktem jest, że tempo akcji w recenzowanej pozycji jest jeszcze wolniejsze niż w poprzedniej części cyklu, nawet jeśli większość zalet, za które ją wcześniej chwaliłem, jest obecna też tutaj. Nie każdy w końcu będzie zainteresowany tym, by przez kilkaset stron czytać o zwalczaniu przemytników jadeitu, budowaniu nowych kontaktów handlowych, czy też o tym, co spotyka Andena po wyjeździe za granicę – jest to wprawdzie interesujące dla tych, którzy zaangażowali się w dalsze poznawanie wykreowanego przez autorkę świata, ale może zacząć nudzić tych czytelników, najbardziej ceniących w Mieście… bardziej dynamiczne wątki.

Jeśli miałbym wskazać inną wadę Wojny…, to byłby nią nadmiar ekspozycji, która dodatkowo wpływa na spowalnianie rozwoju fabuły. Często czytamy o tym, co wydarzyło się w przerwach między rozdziałami w związku ze wspomnianymi wcześniej przeskokami czasowymi, podczas gdy bardziej eleganckim rozwiązaniem byłoby pokazywanie nam tego, co później jest streszczane – tak się jednak nie dzieje, a logikę za tym stojącą czasami jest trudno zrozumieć, skoro te momenty, na jakich autorka już decyduje się skoncentrować, też nie zawsze wydają się niezbędne dla intrygi jako całości. Szczególnie dotyczy to wątku Andena, który dałoby się skrócić tak o połowę, nie tracąc zbyt wiele, a zauważalnie odchudzając powieść, zwłaszcza że element romantyczny z nim związany jest płytki i zdaje się być wprowadzony mocno na siłę.

Z tych to właśnie powodów, nawet jeśli wciąż dość dobrze bawiłem się w trakcie lektury, Wojnę o Jadeit mogę polecić tylko osobom już po lekturze pierwszego tomu, zakochanym w Sadze o Zielonych Kościach, które na pewno będą zdeterminowane, by kontynuować opowiadaną w niej historię niezależnie od tego, czy jej jakość utrzymuje się, czy też spada. Bohaterowie dalej są interesujący, a świat przedstawiony pieczołowicie rozbudowany – nie wystarczy to jednak, aby w pełni usprawiedliwić problemy dotyczące samej fabuły, cierpiącej z powodu braku konkretnego wątku głównego, który zaangażowałby emocjonalnie czytelników. Wygląda na to, że mamy tu do czynienia z kolejną trylogią, której środkowa część zdaje się być tą najsłabszą – pozostaje tylko nadzieja, że Fonda Lee wróci do formy w sam czas na zakończenie, jakie będziemy mieli okazję przeczytać w Dziedzictwie Jadeitu.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.5
Ocena recenzenta
6.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Wojna o Jadeit
Cykl: Saga o Zielonych Kościach
Tom: 2
Autor: Fonda Lee
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Wydawca: Mag
Data wydania: 14 lipca 2023
Liczba stron: 544
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-67793-02-5
Cena: 65 zł



Czytaj również

Miasto Jadeitu
Klany, gangi, czy jest różnica, gdy leje się krew?
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.