» Recenzje » Wieża

Wieża


wersja do druku

Koszmary dnia powszedniego

Autor: Redakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk

Wieża
Informacja na okładce Wieży, że czeka na nas groza "zbyt współczesna, niemieszcząca się w ramach gatunku", to prawda – przynajmniej częściowo.

Pięć opowiadań zawartych w zbiorze mówi o losach pięciu mężczyzn, w których życiu pojawiło się nadnaturalne. Czasami (jak w  Wieży) jest ono widoczne od początku, innym razem (Pożerany 4.0) krąży gdzieś na marginesach tekstu, a na jego zjawienie się w pełnej okazałości musimy czekać aż do końca. Zawsze jednak zupełnie odmienia życie bohaterów. Autor zastosował przy tym interesujący wybieg, odwracając klasyczny schemat horroru.

Otwierający zbiór tekst tytułowy jest jednocześnie najlepszym tego przykładem i ogólnie najlepszym opowiadaniem w książce. Są w nim wszystkie niezbędne składniki opowieści o nawiedzonym dworze – położony na odludziu dom, związana z nim niezwykła istota (zamieszkuje ona widoczną tylko dla głównego bohatera mroczną Wieżę – nie jest to jedyny raz, gdy autor oddaje pokłon swoim literackim idolom, na szczęście jednak czyni to nienachlanie), młode, szczęśliwe małżeństwo oraz koszmar, w jaki nieuchronnie obróci się jego życie. W czym więc novum? Otóż to zwykła, szara codzienność i jej problemy stają się źródłem udręki i zniszczenia, podczas gdy tajemnicza konstrukcja i jej mieszkaniec są elementami kojącymi nerwy i dającymi możliwość ucieczki. Rozwiązanie to zostało wykorzystane na różne sposoby także w pozostałych tekstach – choć nadprzyrodzone może być owiane tajemnicą, niepokojące czy nawet groźne, źródłem zła nieodmiennie są zwyczajni ludzie.

Kolejne z opowiadań, Pożerany 4.0, wzbudziło we mnie najbardziej mieszane uczucia, na podobieństwo niezwykłej sztuczki iluzjonisty, która traci swój czar, gdy odkryje się już jej sekret. Przez większość tekstu wydarzenia toczą się zupełnie normalnie – główny bohater, szesnastoletni Mateusz, przeżywa uczuciowe rozterki, nudzi się na lekcjach, zażywa młodzieżowych rozrywek. Jedynie drobne wskazówki pozwalają odczuć, że w życiu chłopaka zaczyna się dziać coś niezwykłego. Dopiero w finale wszystko nagle staje się jasne. Gdyby autor zakończył opowieść w tym miejscu, mielibyśmy do czynienia z tekstem świetnie napisanym, lecz nieco schematycznym. Całość wieńczy jednak epilog, drastycznie zmieniający ramy percepcji. Choć konceptowi nie sposób odmówić dozy oryginalności, należy też podziwiać zręczność, z jaką autor wykorzystał uprzedzenia czytelnika, by go zaskoczyć, to jednak końcówka odbiera opowiadaniu cały klimat grozy oraz pozostawia w fabule brzydką dziurę logiczną. Docenić trzeba za to gawędziarski, plastyczny styl autora (charakteryzujący także pozostałe utwory), który pozwala z łatwością wsiąknąć w lekturę, nawet gdy tekst traktuje o rzeczach zupełnie prozaicznych. Na pochwałę zasługuje również umiejętność tworzenia wiarygodnych, złożonych osobowości dla bohaterów – tak pierwszoplanowych, których wewnętrznie spójne myśli, marzenia i obawy poznajemy za każdym razem z pierwszej ręki, jak pozostałych, odmalowanych oszczędnie, lecz w sposób wiarygodny i przekonujący.

Robaczywy Księżyc i Sądny dzień to utwory znacznie krótsze od poprzednich i niestety nieco od nich słabsze. Miałyby wszelkie predyspozycje, by zostać nazwane bardzo dobrymi – wciągająca akcja, świetny styl, bardzo dobra konstrukcja bohaterów i interesujący finał – gdyby nie fakt, że autorowi nie udało się otoczyć fabuły dostatecznie gęstą mgłą tajemnicy. Po części jest to wina blurbu, zdradzającego odrobinę za dużo, po części – nadmiernie oczywistych aluzji. Skutek jest jeden: rozwiązanie zagadki, które powinno fascynować i trzymać w napięciu, jest widoczne dużo przed czasem, przez co teksty wyraźnie tracą na jakości. Mimo wszystko jednak czyta się je z przyjemnością – trochę mniejszą w przypadku Robaczywego Księżyca, wciąż jednak dostateczną, bym oba utwory ocenił pozytywnie.

Ostatnie z opowiadań, Doppelgänger, jest najsłabszym punktem zbioru. Choć stojący za nim koncept można pochwalić, nie zawodzi również styl autora, to brak tekstowi czegoś, co pozwoliłoby przykuć uwagę czytelnika. Niewątpliwą słabością jest niemal zupełny brak akcji: tekst sprowadza się w gruncie rzeczy do rozmowy starych znajomych, przez co, choć bardzo krótki, zdążył mnie znudzić. Nawet mocniejszy akcent na końcu nie zdołał wywołać u mnie większych emocji. Nie mogę wprawdzie nazwać Doppelgängera słabym, jednak reprezentuje on w najlepszym przypadku niższe stany średnie, przez co na tle reszty wypada wyjątkowo marnie.

Wieża to interesujący zbiór opowiadań. Choć nie natrafimy tu na tradycyjną grozę, to nietypowe ujęcie typowych dla horroru motywów, świetny styl i ciekawe postacie sprawiają, że warto po niego sięgnąć. Z pięciu tekstów dwa są co najmniej bardzo dobre, dwa całkiem przyzwoite i tylko jeden trochę rozczarowuje. Polecam fanom gatunku, którym nieco opatrzyła się już klasyka.

8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Wieża
Autor: Ahsan Ridha Hassan
Wydawca: Novae Res
Data wydania: grudzień 2014
Liczba stron: 266
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7942-506-8



Czytaj również

Trupojad i dziewczyna
Co ja czytam?!
- recenzja
AVO Mozaika
Pół żartem, pół serio
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.