» Recenzje » Wietrzne katedry. Tom 3

Wietrzne katedry. Tom 3


wersja do druku

U progu wielkiego odkrycia

Autor: Redakcja: Michał 'von Trupka' Gola

Wietrzne katedry. Tom 3
Wietrzne katedry A.R. Reystone stanowią interesujący acz niezobowiązujący zabijacz czasu. Świat przedstawiony jest naprawdę rozbudowany i interesujący, aczkolwiek na innych polach można zauważyć dość wyraźne braki, które uwypukliły się w drugim tomie cyklu. Czy część trzecia, zamykająca trylogię, utrzymuje tendencję spadkową, czy też wręcz przeciwnie – stanowi satysfakcjonujące ukoronowanie lektury?
Uwaga na spojlery z poprzednich tomów!

Trzecia część Wietrznych katedr rozpoczyna się w tym samym momencie, w którym urwała się historia w poprzedniej powieści cyklu. Poważnie ranny Ciceron balansuje na granicy życia i śmierci, Tancmistrz jest chory, zaś uwolniony z kapsuły w Instytucie krewny księcia elfów (który jako jedyny może pomóc w odnalezieniu szlaku do Dzielnicy Elfów) okazał się niezbyt skłonnym do współpracy egocentrykiem. Przyszłość wyprawy stoi pod znakiem zapytania, na drodze bohaterów wciąż mnożą się kolejne przeciwności, a na domiar złego Helen Gregorian po napadzie na Instytut podejmuje coraz bardziej drastyczne kroki, by złapać winowajców i pozostaje tylko kwestią czasu, nim trafi na właściwy trop.

Podobnie jak w obu poprzednich tomach, także tutaj właściwa akcja rozpoczyna się bardzo późno. Przez ponad połowę książki protagoniści zmagają się z hamującymi ich poczynania problemami, ani o krok nie zbliżając się do celu. Poszukiwanie odtrutek na różne toksyny i lekarstw na coraz to nowe dolegliwości kluczowych postaci stanowią pokaźną cześć książki. Dość dużo miejsca zajmują też scenki z życia w klasztorze, wnoszące momentami trochę humoru i rozluźniające przyciężkawą atmosferę (można tu wspomnieć chociażby opis pewnej nagiej libacji), a także problemy uczuciowe bohaterów. Warto dodać, iż w kwestii relacji między protagonistami Reystone przygotowała kilka naprawdę interesujących niespodzianek, jednakże nie wszystkie zawirowania udało jej się logicznie uzasadnić, co może wywołać pewną konsternację podczas lektury.

Większość wspomnianych powyżej fragmentów czyta się dość dobrze, dzięki czemu podczas lektury można się całkiem nieźle bawić, jednakże po raz kolejny zaburzone zostały proporcje między wydarzeniami popychającymi historię do przodu, a tym co stanowi przyjemny zapychacz, bez którego powieść mogłaby spokojnie się obejść.

Kiedy wydarzenia nabierają wreszcie tempa, wszystko wyjaśnia się dosłownie na kilkudziesięciu stronach, kilka postaci zostaje dość spektakularnie uśmierconych, losy kilkorga innych pozostają zagadką, zaś finał książki może wprawić czytelnika w stan szoku. Tak jakby A.R. Reystone nagle zabrakło weny twórczej lub czasu i zdecydowała się w sposób dość pospieszny, acz definitywny zakończyć swą trylogię. Rozwiązanie fabularne zastosowane przez autorkę pozwoliło jej wygodnie i łatwo uciąć wszystkie niedomknięte wątki, bez konieczności ich wyjaśniania, trudno jednak po lekturze całego cyklu wyzbyć się uczucia potężnego niedosytu i rozczarowania.

Kolejnym poważnym minusem recenzowanej pozycji jest zastosowanie licznych zbiegów okoliczności oraz szczęśliwych lub nieszczęśliwych trafów, jako elementów popychających wydarzenia do przodu. A to jakaś postać znalazła się we właściwym czasie w odpowiednim miejscu, a to kluczowym elementem jakiejś mikstury lub jedynym lekiem na jakąś chorobę jest jakaś wydzielina bestii, która w cudowny sposób znajduje się akurat w posiadaniu braciszków... Nie byłoby to zauważalne gdyby zdarzyło się raz, jednakże motyw ten pojawia się nagminnie.

W zakresie kreacji świata przedstawionego autorka zaserwowała czytelnikowi tylko kilka rewelacji, jednakże zostały one w sposób bardzo udany wpisane w to, co zostało wcześniej powiedziane o całej Metropolii, wzbogacając jej obraz i dodając realizmu. Kolejnym wartym odnotowania plusem jest także pogłębienie portretów psychologicznych kilku kluczowych dla fabuły postaci,  jak również wyjaśnienia niektórych zawiłości w ich relacjach. Nareszcie towarzyszący Richardowi/Ianowi mnisi przestali tylko "być", nabrali kształtu i indywidualności, która nie ogranicza się tylko do jednej czy dwóch charakterystycznych cech.

Trzecia cześć Wietrznych katedr w przeważającej części nie jest ani lepsza ani gorsza od tomu wcześniejszego. Reystone powieliła prawie wszystkie swoje błędy, jednak utrzymała poziom w zakresie światotwórstwa i rozbudowała portrety kilku do tej pory zaniedbanych postaci. Niestety cały efekt jej pracy psuje pospieszne i aż nazbyt wygodne dla autorki zakończenie, budzące rozczarowanie nie tylko z lektury tego tomu, ale i całej trylogii.

3.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Wietrzne Katedry. Tom 3
Cykl: Wietrzne Katedry
Tom: 3
Autor: A.R. Reystone
Wydawca: Nasza Księgarnia
Data wydania: 10 kwietnia 2019
Liczba stron: 512
Oprawa: miękka
Format: 13.5 x 20.5 cm
ISBN-13: 9788310132949
Cena: 44,90 zł



Czytaj również

Wietrzne katedry. Tom 2
Polowanie na elfa
- recenzja
Wietrzne katedry. Tom 1
Poszukiwacz zaginionych artefaktów
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.