» Recenzje » Widelec, wiedźma i smok

Widelec, wiedźma i smok


wersja do druku

Banał w trzech aktach

Autor: Redakcja: Michał 'von Trupka' Gola

Widelec, wiedźma i smok
Powrót do Alagaësii, krainy smoków, elfów, ludzi i krasnoludów, mógł być cudowną przygodą. Zamiast tego dostaliśmy skrawki przynoszące znacznie więcej rozczarowania niż radości ze spotkania znanych bohaterów.

Od zakończenia cyklu Dziedzictwo minęło niemal osiem lat i bardzo długo nic nie wskazywało na to, że jeszcze kiedyś wrócimy do świata, w którym Smoczy Jeźdźcy niczym rycerze Jedi strzegą pokoju w całej Repu… Alagaësii. Fanów Eragona i Saphiry tym bardziej ucieszyła więc informacja, że Christopher Paolini ponownie usiadł nad klawiaturą. Sam autor zaczyna jednak posłowie Widelca, wiedźmy i smoka od zdania "Zupełnie nie planowałem tej książki". I to okazuje się największą bolączką: książka jest w oczywisty sposób niezaplanowana i nieprzemyślana.

Pierwsze zaskoczenie czeka nas już po wzięciu Widelca… do ręki, zwłaszcza jeśli pamiętamy potężne tomiszcza składające się na Dziedzictwo. Chociaż Mag postawił na wydanie twardookładowe, wzbogacone ponadto gustowną wstążką, nie da się ukryć faktu, że właściwa treść mieści się na 164 stronach, a kolejne 28 zajmują posłowia i reklamy. Opowiedzenie spójnej, zamkniętej historii na tak małej przestrzeni okazało się dla autora zbyt trudnym wyzwaniem. Co prawda na okładce dumnie napisano "Tom 1", ale rok po wydaniu angielskim nie ma nawet cienia zapowiedzi kontynuacji. I raczej w najbliższym czasie nie będzie, bo na wrzesień Paolini planuje premierę powieści science fiction To Sleep in a Sea of Stars. W tak krótkiej książce dziwić musi niekonsekwencja w tłumaczeniu: w odległości dwóch stron Paulina Braiter raz pisze o Cierniu, raz o Thornie.

Widelec, wiedźma i smok zgodnie ze swoim tytułem składa się z trzech opowiadań, które zostały naprędce sklejone w jedną narrację odwiedzinami u Eragona. Młody Jeździec zmaga się z prozą życia, nadzorując księgi rachunkowe i pieląc grządki w nowo założonej Akademii, mającej stać się domem dla smoków i ich mniejszych towarzyszy. Zdecydowanie brakuje przy tym chociażby pobieżnego przypomnienia stanu, w jakim zakończyła się ostatnia powieść – od 2012 roku minęło dostatecznie dużo czasu, by takie szczegóły uleciały z pamięci. Trzy historie cechują się zupełnie różnymi stylami, ale dzielą jedną wspólną wadę – Paolini wyraźnie chciałby przekazać jakąś mądrość i głębsze przesłanie, ale w oczywisty sposób nie ma nic głębokiego do powiedzenia. Dlatego dostajemy jedynie pompatycznie brzmiące banały rujnujące potencjał tkwiący w fabułach, które mogłyby być początkiem czegoś znacznie ciekawszego.

Opowiadanie Widelec jako jedyne stanowi właściwą kontynuację głównego wątku Dziedzictwa, jednak szersza intryga została w nim ledwo zarysowana, a własna fabuła nie oferuje nic szczególnie interesującego. Jeszcze gorzej jest w Wiedźmie, napisanej w większości przez Angelę Paolini – siostrę twórcy Eragona i inspirację dla noszącej jej imię zielarki. Niestety nie znajdziemy tu nic poza niemal definicyjną realizacją archetypu Mary Sue i wyidelizowaną projekcją samej autorki. Zdecydowanie najciekawszy i najlepiej rozplanowany jest Smok – autor dostarcza w nim nowego spojrzenia na ludy Alagaësii, przedstawiając historię z perspektywy młodej urgalki. Dostajemy więc poprawnie opowiedzianą historię, z kilkoma ciekawymi zwrotami akcji i pogłębieniem wiedzy na temat dobrze znanego nam świata. Niestety, chociaż opowieść jest ewidentnie przedstawiona w formie pouczającej przypowieści, brakuje jej jakiegokolwiek niebanalnego przesłania.

Ostatecznie pierwszy tom Opowieści ze świata Alagaësii to książka wybitnie niepotrzebna. Składające się na nią opowiadania byłyby zapewne ciekawych smaczkiem dla fanów, gdyby zostały za darmo opublikowane na stronie autora w ramach autopromocji przed nadchodzącą powieścią, ale jako samodzielna publikacja po prostu zawodzą. Brakuje spójności i jakiejkolwiek wiarygodnej struktury narracyjnej, a poświęcone Eragonowi rozdziały, które miały ją wprowadzić, są po prostu nudne i nieangażujące. Po ośmiu latach posuchy lepiej byłoby już zostawić smoki i Jeźdźców samych sobie.

5.0
Ocena recenzenta
5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Widelec, Wiedźma i Smok
Cykl: Dziedzictwo
Autor: Christopher Paolini
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawca: Mag
Data wydania: 16 października 2019
Liczba stron: 208
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-7480-746-3
Cena: 29 zł



Czytaj również

Dziedzictwo t.1
Przez wyłom
Brisingr - Christopher Paolini
Ogień? Raczej nie
- recenzja
Dziedzictwo
Masterton w branży meblarskiej, czyli siedzenie z piekła rodem
- recenzja
Dziedzictwo. Tom 2 - Christopher Paolini
Zakończenie bez polotu
- recenzja
Dziedzictwo. Tom 1 - Christopher Paolini
Ta gorsza (oby) połowa
- recenzja
Dziedzictwo
Zwycięska praca w kokursie na przygodę do Zewu Cthulhu

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.