» Recenzje » W głąb Maelstromu – antologia

W głąb Maelstromu – antologia


wersja do druku

Kalejdoskop świata wojny

Autor: Redakcja: Matylda 'Melanto' Zatorska

W głąb Maelstromu – antologia
Uniwersum Warhammera 40.000 jest niesamowicie wprost rozległe i zróżnicowane. Wbrew popularnemu sloganowi, w mrocznych wiekach dalekiej przyszłości istnieje nie tylko wojna. O ile trudno dziwić się, że w grze bitewnej twórcy koncentrują się na tym jednym aspekcie futurystycznej rzeczywistości, to od bitewniaka wzięła swój początek cała seria linii wydawniczych – książek, komiksów, gier karcianych, planszowych i fabularnych, w których autorzy mogą rozwijać także inne aspekty dystopijnych realiów.

W wydanej nakładem firmy Black Library (a w Polsce – Copernicus Corporation) antologii W głąb Maelstromu próżno jednak szukać innych obliczy czterdziestego pierwszego milenium niż niekończąca się wojna ludzkiego Imperium z obcymi, Chaosem, herezją i zdrajcami. Z tuzina tworzącego ją opowiadań ani jedno nie jest wolne od rozlewu krwi, w żadnym autorzy nie dadzą nam odpocząć od trawiącego galaktykę konfliktu, na którego niezliczonych frontach w obronie ludzkości przelewają krew miriady wojowników – od regimentów Imperialnej Gwardii po Legiony genetycznie zmodyfikowanych Adeptus Astartes, potężnych Kosmicznych Marines. Równocześnie jednak twórcy, których teksty tworzą ten zbiór, potrafią pokazać, że trwająca od mileniów wojna ma wiele obliczy, w różny sposób można pokazać jej okrucieństwo, tragizm czy swoiste piękno, zadając kłam innemu popularnemu sloganowi uniwersum WH40K, jakoby wojna nigdy się nie zmieniała.

Oczywiście najwięcej opowiadań składających się na W głąb Maelstromu opowiada o Kosmicznych Marines, najpopularniejszych oddziałach wchodzących w skład gry bitewnej, obecnych także w zdecydowanej większości gier, komiksów i książek. Od otwierających zbiór Wybawienia Jonathana Greena i tekstu Chrisa Pramasa, od którego antologia wzięła swój tytuł, przez Czarną perłę tego samego autora, Maszynę Mimetyczną Simona Jowetta, aż po zamykające tom Ślepą sprawiedliwość Andreasa Millwarda i W brzuchu bestii Williama Kinga. Jak jednak różne są zakony, z których wywodzą się Adeptus Astartes, tak różni są i wrogowie, których muszą zniszczyć w imię Imperatora i zagrożenia, jakim stawiają czoła na niezliczonych planetach i w międzygwiezdnej przestrzeni. Oczywiście, nie brak mu nudnego i oklepanego standardu sprowadzającego się do "jesteśmy najdoskonalszymi wojownikami ludzkości, pokonamy każdego wroga" – zwłaszcza ostatni tekst w zbiorze razi sztampowością, nieodparcie przywodząc mi na myśl Kosmicznego Wilka tego samego autora; w sumie opowiedziana w nim historia pobratymców Ragnara równie dobrze mogłaby zostać wpleciona w fabułę jednego z dalszych tomów przygód dawnego członka klanu Gromowych Pięści.

Równocześnie jednak dostajemy historie, w których głównym przeciwnikiem Kosmicznych Marines będzie zdrada (wspomniane Czarna perła, W głąb Maesltromu i Ślepa sprawiedliwość) lub własne słabości (Maszyna Mimetyczna), a postacie genetycznie zmodyfikowanych nadludzi okazują się równie podatne na oszustwa – czy to ze strony innych, czy wewnętrznych pokus, jak zwykli śmiertelnicy. Muszę przyznać, że podczas lektury niektórych opowiadań byłem naprawdę mocno zaskoczony, widząc, jak na ograniczonej przestrzeni zaledwie kilkunastu czy dwudziestu kilku stron autorzy są w stanie tchnąć życie w postacie Astartes, które zwykłem postrzegać jako nudne i – jeśli chodzi o potencjał fabularny – ograniczone. Wprawdzie cykl Herezja Horusa pokazywał mi już, że taki ogląd jest z gruntu fałszywy, ale na kartach powieści wchodzących w jego skład autorzy mieli nieporównanie więcej miejsca na ukazanie bohaterów jako trójwymiarowych postaci niż w krótkich opowiadaniach.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jeśli jednak historie o Kosmicznych Marines zgromadzone w tym zbiorze prezentują się (z małymi wyjątkami) lepiej niż poprawnie, to jeszcze wyżej należy ocenić pozostałe opowiadania – w nich bowiem twórcy ukazują nierzadko zaskakujące oblicza galaktycznego konfliktu.

Jako że najliczniejszą grupę walczącą w obronie ludzkości czterdziestego pierwszego milenium stanowią członkowie Imperialnej Gwardii, nie bez przyczyny zwanej Młotem Imperatora, w zbiorze nie mogło zabraknąć także opowiadań koncentrujących się właśnie na Astra Militarum. Łaska Imperatora Alexa Hammonda, stawiając zawsze aktualne pytania o odpowiedzialność dowódcy, granice lojalności wobec swoich podkomendnych i przełożonych rozczarowuje zakończeniem przywodzącym na myśl nachalne propagandowe produkcyjniaki, ale pomimo tego zgrzytu jest to jeden z tekstów, które czytało mi się całkiem przyjemnie.

Podobny temat porusza Gar Thorpe w Akceptowalnych stratach – tu przed bolesnymi decyzjami stają dowódca i członkowie Szwadronu Raptorów, oddziału Imperialnej Floty, który w kosmicznej bitwie z przeważającymi siłami wroga otrzymuje pozornie bezsensowny rozkaz. Choć wnioski, do jakich prowadzi finał opowiadania, są podobne do tych, które wieńczą Łaskę..., to przedstawione są bez topornej nachalności cechującej zamknięcie opowiadania Hammonda.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Odpowiedzialność związana z władzą, konieczność ponoszenia konsekwencji podejmowanych wyborów i stawiania czoła skutkom swoich decyzji przewijają się także w tekstach Szpon kruka Jonathana Currana i Misterium Marka Brendana. Choć pierwszy z nich jasno pokazuje, że przed karą za grzechy nie ma ucieczki, a sprawiedliwość Imperatora nie zna wyjątków, to drugi daje jednak nadzieję, iż stając w sytuacji wyboru pomiędzy dwiema równie potwornymi opcjami, zawsze można odnaleźć wyjście – nawet jeśli będzie ono najtrudniejszym z możliwych.

Najlepszymi tekstami w antologii pozostają jednak Starożytne lance Alexa Hammonda i Dzieci Imperatora autorstwa Barringtona J. Bayleya. Zwłaszcza drugie z tych opowiadań zasługuje na uwagę – ta przewrotna, niepozbawiona humoru historia tchórzliwego gwardzisty, którego zrządzenie losu zsyła na zapomnianą planetę zamieszkiwaną przez odległych potomków starożytnych Terran, odmalowuje zarówno grozę wojny trwającej nieprzerwanie od tysięcy lat w najdalszych zakątkach galaktyki, absurd i groteskę, w jakich skąpane jest ludzkie Imperium, ale pokazuje także, że nawet – wydawałoby się – najbardziej nieznacząca jednostka może wpłynąć na losy całych planet.

Nie ukrywam, że po lekturze fragmentów opowiadań zamieszczonych z tyłu okładki książki, po W głąb Maelstromu nie spodziewałem się zbyt wiele ponad opisy kolejnych walk bohaterskich poddanych boskiego Imperatora, przede wszystkim Kosmicznych Marines. Tymczasem, choć dostaniemy tu więcej niż sporą dawkę batalistyki oraz całe wiadra patosu, to wśród tekstów zgromadzonych w tym zbiorze znalazło się kilka naprawdę dobrych, a pomimo pewnej monotonii wojennych historii autorzy zdołali ukazać zaskakująco zróżnicowane wizje wiecznej wojny mrocznych wieków dalekiej przyszłości.

W głąb Maelstromu okiem erpegowcaOdwieczny konflikt trawiący galaktykę w czterdziestym pierwszym milenium jest osnową większości gier fabularnych osadzonych w realiach Warhammera 40.000. Spośród erpegów opatrzonych charakterystycznym logo najtrudniej byłoby przenieść motywy z opowiadań zebranych w tym tomie na sesje rozgrywane w oparciu o Rogue Tradera i Black Crusade. Pozostała trójka (Dark Heresy, Deathwatch i Only War) z powodzeniem mogą wykorzystać czy kompletną fabułę, czy pojedyncze elementy z właściwie wszystkich tekstów składających się na recenzowany zbiór.

W brzuchu bestii i Czarna perła to praktycznie gotowe scenariusze sesji dla członków Straży Śmierci, Łaska Imperatora i Akceptowalne straty z powodzeniem mogą stanowić kanwę, na której da się oprzeć przygody do Only War. Z kolei Dzieci Imperatora można zaadaptować do wykorzystania w realiach Dark Heresy. Pozostałe opowiadania, w mojej ocenie, trudniej byłoby wykorzystać w całości jako podstawę fabuły scenariusza, ale bez trudności można zaczerpnąć z nich pojedyncze motywy i elementy – przeciwników, Bohaterów Niezależnych czy wątki fabularne. Osoby prowadzące przygody w oparciu o systemy osadzone w uniwersum Warhammera 40.000 mogą także wykorzystać teksty zgromadzone w tym zbiorze jako źródło inspiracji przy tworzeniu sesyjnych opisów. I choć trudno uznać je za literaturę najwyższych lotów, to jako narzędzie wspomagające Mistrzów Gry przy odmalowywaniu przed graczami futurystycznych realiów mogą sprawdzić się lepiej niż dobrze.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
6.75
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: W głąb Maelstromu
Autor: antologia opowiadań
Data wydania: 2008
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka
Format: 125 x 190 mm
Seria wydawnicza: Warhammer 40.000
ISBN-13: 978-83-86758-94-4
Cena: 34,00 zł



Czytaj również

Dark Heresy: Zbrojownia Sektora Askellon
Chałupnicze rusznikarstwo
- recenzja
Dark Heresy: Księga Mrocznych Potęg
Dary plugawych bóstw
- recenzja
Zstąpienie aniołów
Tysiąc tysięcy służyło mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed nim...
- recenzja
Pierwszy i jedyny z Tanith
Tragiczne strasznego początki
- recenzja
Dark Heresy: Bestiariusz Sektora Askellon
Strzał w potworną dziesiątkę
- recenzja
Dark Heresy: Dobre Intencje
Na piekielnym bruku
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.