» Recenzje » Trupojad i dziewczyna

Trupojad i dziewczyna

Trupojad i dziewczyna
Adrianna ma wypadek, po którym trafia do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Gdy zapada w sen, przenosi się do dziwnego świata, gdzie wszyscy tytułują ją Panią Klątwą, a jej przewodnikiem jest mówiący kot o imieniu Chowaniec. Brzmi ciekawie? Z pozoru owszem.

Jak to często w tego typu sytuacjach bywa, Adrianna nie ma pojęcia, kim jest, ani co potrafi, dlatego we wszystkie sprawy wprowadza ją wspomniany kot. Dzięki temu również czytelnicy mają szansę rozeznać się w realiach zastanej rzeczywistości. Pani Klątwa jest postacią budzącą równocześnie strach i szacunek, co i rusz ktoś ma do niej jakąś sprawę i prosi o pomoc, szybko okazuje się także, że alter ego Adrianny ma także wielu wrogów. Fabuła powieści opowiada o poszukiwaniu przez Adriannę prawdy o sobie – skąd się wzięła w tym świecie i kim jest – oraz wykonywaniu kolejnych "zleceń", jakie powierzają jej rozmaite osoby, zaczynając od potężnego Septimusa, kończąc na pewnej kobiecie, której pasierbica zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. A wszystko to w świecie zbudowanym z fantazji autora, ludowych podań oraz doskonale znanych legend, podanych w mrocznym, nierzadko krwistym sosie. Początkowo książka to jeden wielki fabularny chaos, gdzie padają dziesiątki nazw i pokazuje się kilkanaście barwnych postaci, dopiero potem następuje pewna "stabilizacja" i z rozlanej rzeki słów tworzy się wartki potok, pchający dynamicznie opowieść do przodu.

Główną postacią jest oczywiście Adrianna, która na początku jest kompletnie zagubiona, a potem… również. Dzieje się tak dlatego, że momentami przejmuje nad nią władzę "obce ja", dzięki czemu widzi więcej niż inni. O ile z początku jest to nawet interesujące, o tyle z biegiem czas robi nużące – gdy Pani Klątwa wzywana jest do jakiejś sprawy, słucha zleceniodawcy/zleceniodawczyni i od razu – pstryk – "inne ja" podaje jej na tacy prawdziwy przebieg omawianych zdarzeń. Niestety Pani Klątwa na kartach powieści zachowuje się tak, że nie sposób ją lubić, ani też jej nie lubić – jest czytelnikowi doskonale obojętna. Sama nie wie, skąd się wzięła w tym świecie i ogranicza się do grania roli, której wszyscy od niej oczekują. Choć w pierwszym rozdziale zostaje ukazana jej osobowość, to po przejściu na tajemniczą "drugą stronę" staje się po prostu nijaka.

Naszej bohaterce niemal non-stop towarzyszy Chowaniec, kot skrywający pewną tajemnicę. Autor próbuje przedstawić tą postać jako sympatycznego mentora zagubionej protagonistki. Skutkiem tego dialogi i przemyślenia Chowańca pasowałyby bardziej do sympatycznego serialu Kot w butach, niż do powieści, która ma zasadniczo opowiadać o mrocznej klątwie. W pewnym miejscu kot obawia się o utratę łapek i zastanawia, czy nie będzie musiał… jeździć na wózku. Problem nawet nie w tym, że w zaprezentowanej rzeczywistości tego typu urządzenia nie są znane, ale to komiczne przemyślenie kompletnie nie przystaje do klimatu całości.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Trzecia ważna postać to Dale – potężny mężczyzna, który w przeciwieństwie do reszty mieszkańców niezwykłej krainy nie obawia się ciemności i żyjących w niej istot. Dlaczego? Cóż, jest to jedna z tajemnic, na których rozwiązanie przyjdzie czytelnikowi czekać dłuższy czas.. Dale to najciekawiej zbudowana postać, która jest klasycznym dla bajek "dobrodusznym siłaczem", przy którego boku główna bohaterka może czuć się bezpieczna, ale równocześnie wydaje się ukrywać jakiś mroczny sekret.

Nie ukrywam, spodziewałem się na początku mrocznej opowieści. Ale z każdą kolejną stroną czekała mnie coraz większa konfuzja i rozczarowanie. Z jednej strony ma być ponuro, z drugiej pojawiają się wstawki niczym z kolorowej kreskówki dla dzieci. Adrianna napotyka w fantastycznym świecie różne postacie – niektóre grożą jej śmiercią, inne gwałtem. A potem dowiadujemy się o wojnie pomiędzy... myszami i kotami, zaś Chowaniec toczy pojedynek z myszą-muszkieterem. I choć również inni uznani pisarze, jak choćby Gaiman, w swoich powieściach często splatają horror i komizm, to robią to w sposób bardziej umiejętny niż Hassan. W przypadku tej pozycji połączenie tego typu okazało się kompletnie nieudane.

Zawodzi też ogólna konstrukcja logiczna prezentowanego świata. Pomimo tego, że znajduje się on w innym wymiarze i (teoretycznie) z planetą Ziemia ma niewiele wspólnego, postacie piją "Karpacki Nokturn", mogą także skusić się na wino z południowej Galicji. Mamy również niezwykłą fizykę – kot potrafi pyszczkiem wyciągnąć tkwiące mu w łapie szydełko i tym samym pyszczkiem cisnąć nim z taką siłą, że zabija na miejscu szczura. Ponadto autor pisząc z perspektywy neutralnego narratora, nie powinien używać kolokwializmów typu rozwrzeszczane bachory czy niechętnie podniosła cztery litery z ławy. Zabrakło mu również wyobrażenia o stosunkach w społeczeństwie feudalnym. Przykładowo zdarza się, że tajemniczy człowiek, przed którym drżą możni, a banda zbirów gotowa jest na jedno jego skinienie zabić, okaleczyć lub torturować, zabiera Adę do lokalu. Wysiadając z karety, każe woźnicy, aby na niego czekał nawet, jeżeli siedzielibyśmy do późnej nocy. Sugeruje to, że zdarzały się wypadki, w których słudze znudziło się czekanie na pana – którego jest de facto niewolnikiem – i jak gdyby nigdy nic jechał do domu…

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Wypada powiedzieć uczciwie, że powieść jest kiepska pod niemal każdym względem, co irytuje tym bardziej, że trafia się kilka ciekawych momentów, świadczących o pomysłowości autora (np. mit o Kostuchu ). Jednak ilość językowych lapsusów, naciąganych momentów fabuły oraz zwykłych nielogiczności skutecznie je przesłania. Wiele błędów autor mógł przeoczyć w ferworze twórczym, ale nie popisała się również redakcja. Dlatego często natykamy się na niezamierzenie komiczne, ocierające się wręcz o grafomanię opisy, np. Uczennicy Śmierci, która zakrywa twarz woalką, spod której widać było tajemnicze oczy nimfetki, w dodatku płonące dwoma węglikami pożądania (kilkanaście stron dalej jest zmienione na ogień pożądania). Na kolejnej stronie trafia się z kolei lapsus językowy, za który każda polonistka znacznie obniżyłaby ocenę wypracowania – blondwłose loki. Tego typu niedociągnięć jest więcej, ale z grzeczności je przemilczę.

Napisana przez Ahsana Ridhę Hassana pozycja to – nie ukrywam – jedna z najgorszych rzeczy, jakie zdarzyło mi się w życiu czytać. Od samego początku nie za bardzo wiadomo, do kogo jest właściwie adresowana. Przypomina treścią dziwne połączenie legend, które autor na siłę chciał przedstawić w brutalnej wersji "dla dorosłych", z powieścią dla nastolatków. Wyszło coś absurdalnego. Trochę szkoda – mimo wszystko wyobraźni Hassanowi nie brakuje. Gdyby Trupojad i dziewczyna był publikowany na jakimś blogu w charakterze powieści w odcinkach, można byłoby poczytać dla śmiechu. Ale to, że ktoś zdecydował się na wydanie tej pozycji w formie książkowej – to chyba najbardziej fantastyczna rzecz związana z tą powieścią. Podsumowując krótko i dosadnie – szkoda na nią czasu i pieniędzy.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
1.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Trupojad i dziewczyna
Autor: Ahsan Ridha Hassan
Wydawca: Genius Creations
Data wydania: 28 lutego 2017
Liczba stron: 342
Oprawa: miękka
Format: 125×195mm
ISBN-13: 978-83-7995-077-5
Cena: 34,99 zł



Czytaj również

Wieża
Koszmary dnia powszedniego
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Exar
   
Ocena:
0

Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałem tak niska ocenę...

25-07-2017 20:10
Henryk Tur
   
Ocena:
0

Nie moja wina, sorry...

25-07-2017 23:00

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.