To królestwo mnie nie zabije
Tylko ktoś, kto naprawdę kocha książki, zrozumie to pragnienie, by przenieść się choćby na kilka godzin do świata swojej ulubionej powieści. Spotkać jej bohaterów, zobaczyć na własne oczy miejsca istniejące dotąd wyłącznie w wyobraźni, poczuć magię, przeżyć przygodę i choć przez chwilę stać się częścią historii, która zajmuje szczególne miejsce na naszej półce i w naszym sercu. Właśnie na tym motywie zbudowano powieść To królestwo mnie nie zabije. Protagonistka nie trafia bowiem do przypadkowej krainy magii, lecz do rzeczywistości, którą zna niemal na pamięć: świata swojej ukochanej, nigdy niedokończonej serii, którą przez lata wielokrotnie czytała i niemal obsesyjnie analizowała. Wie, kim są najważniejsi bohaterowie, pamięta przebieg kluczowych wydarzeń, zna polityczne układy, rodzinne tajemnice i konsekwencje decyzji, które dopiero mają zostać podjęte. Nie musi uczyć się zasad rządzących tym uniwersum ani odkrywać jego tajemnic razem z czytelnikiem, ponieważ od pierwszych stron dysponuje wiedzą, która dla wszystkich pozostałych pozostaje niedostępna. A to całkowicie zmienia odbiór powieści i jej wymowę.
Początek historii nie zapowiada fajerwerków. Główna bohaterka, Maggie, budzi się naga i zmarznięta w rynsztoku. Bardzo szybko uświadamia sobie jednak, że trafiła do Rellas, świata znanego z serii The Rise of Kair Toren, w czasie odpowiadającym mniej więcej początkowi cyklu. Wie również, że królestwo Rellas zmierza ku katastrofie – wojnie, która spopieli ten świat, niszcząc życie jej ukochanych bohaterów. Tym razem jednak Rellas nie jest jedynie krainą znaną z kart książek, a Maggie nie jest tylko czytelniczką – stała się częścią opowieści, a każda podjęta przez nią decyzja może zmienić przyszłość. Kiedy kobieta zdaje sobie sprawę, że w tym magicznym świecie powraca do życia po każdej śmierci, postanawia wykorzystać tą niezwykłą zdolność i swoją wiedzę o kluczowych dla serii wydarzeniach, by spróbować ocalić świat, który od dawna uważała za swój drugi dom.
Siłą napędową i centralnym punktem recenzowanej pozycji jest protagonistka – Maggie "Nieśmiertelna". Na początku lektury wydaje się bohaterką dobrze znaną z wielu współczesnych powieści fantasy: zwyczajną dziewczyną, która niespodziewanie trafia do świata magii i musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jednak dzięki umieszczeniu bohaterki w dobrze jej znanym książkowym uniwersum, autorom udało się całkowicie inaczej zbudować tą postać: ona nie musi poznawać zasad rządzących Rellas, uczyć się historii królestwa ani zastanawiać, komu może zaufać, bo zna ten świat od lat. Nie skupia się więc tylko i wyłącznie na przetrwaniu, ani nie pozwala się porwać nurtowi niezależnych od siebie wydarzeń, tylko po krótkim okresie zagubienia przystępuje do działania: zdobycia sojuszników oraz odpowiednich środków, które umożliwią jej zmianę losów całego królestwa. Kobieta doskonale zna ludzi, z którymi przyszło jej prowadzić niebezpieczną grę: ich ambicje, słabości, sekrety i wzajemne relacje. Potrafi tę wiedzę wykorzystać po mistrzowsku, a obserwowanie, jak z determinacją i poświęceniem, krok po kroku układa i wciela w życie kolejne elementy swojej strategii, należy do najbardziej satysfakcjonujących elementów powieści.
Co jednak najważniejsze, ogromna przewaga nad pozostałymi bohaterami nie zmienia Maggie w nieomylną Mary Sue. Protagonistka popełnia błędy, źle ocenia sytuację i nie jest w stanie przewidzieć wszystkich konsekwencji swoich działań. Im bardziej ingeruje w znaną sobie historię, tym mniej może polegać na wiedzy wyniesionej z książek, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę, że próbując zapobiec jednej tragedii, może nieświadomie doprowadzić do zupełnie innej. Pamiętacie Efekt motyla? Ona też go pamięta. Właśnie dlatego Maggie się boi, jednak nie o siebie, a o tych, którzy stali się dla niej ważni – nie jako bohaterowie literaccy, tylko jako przyjaciele i towarzysze, którzy dosłownie powierzyli jej własne życie.
Jednym z największych atutów twórczości Ilony Andrews od zawsze byli bohaterowie drugoplanowi, którzy bardzo szybko przestają pełnić rolę tła czy statystów, a zaczynają żyć własnym życiem. Po zakończeniu serii o Kate Daniels pamięta się nie tylko Kate i Currana, ale również Dereka, Julie, Andreę czy Ciocię B. Podobnie jest z cyklem Ukryte dziedzictwo, gdzie obok Nevady i Connora, czy Cataliny, równie mocno zapadają w pamięć Cornelius, Pluskwa, Lyon czy babcia Frida.
To królestwo mnie nie zabije nie stanowi pod tym względem wyjątku, a na dowód wystarczy wspomnieć kilka imion. Reynald od pierwszego pojawienia się na kartach powieści imponuje honorem, lojalnością i wewnętrzną siłą, stając się uosobieniem klasycznego rycerza, którego życiowe doświadczenia dawno pozbawiły złudzeń, ale nie odebrały mu przyzwoitości. Z kolei skrytobójca i złodziej Solentine, to cyniczny i błyskotliwy mistrz intryg, człowiek równie niebezpieczny, co charyzmatyczny, którego inteligencja i cięty język sprawiły, że szybko awansował na jedną z ulubionych postaci fandomu powieści. Jedną z ciekawszych postaci kobiecych jest Galiene, następczyni właścicielki ekskluzywnego klubu zwanego Ogrodem Subtelnych Kwiatów. Elegancka i kompetentna, żelazną ręką zarządza swym małym dominium, doskonale rozumiejąc sekrety ludzkiej natury i mechanizmy władzy. Wyrwana z rąk oprawców dwórka Koniczyna, mimo młodego wieku niewyobrażalnie skrzywdzona, lecz nie złamana, jak również mały urwis Kaiden, stają się dla Maggie drugą rodziną, uosabiając jednocześnie tysiące bezimiennych ofiar nadchodzącego konfliktu, które kobieta poprzysięgła sobie uratować.
Warto tu wspomnieć, iż także w przypadku postaci pobocznych unikalna perspektywa protagonistki zmienia ich sposób odbioru, bowiem większość z nich czytelnik poznaje oczami Maggie, która od lat zna ich historię i ma już wyrobioną opinię na ich temat… Aczkolwiek, mimo całej wiedzy bohaterki o otaczających ją ludziach, na tym polu spotka nas kilka interesujących niespodzianek i niejedna osoba pokaże nam zupełnie inne oblicze, niż można byłoby się spodziewać wnosząc z oceny bohaterki.
Kolejnym mocnym atutem wszystkich serii Ilony Andrews pozostaje kreacja świata przedstawionego. Każdorazowo jest to rzeczywistość pełna magii, ale również przemocy, brutalności i niesprawiedliwości, w której często rządzi prawo silniejszego, a słabi bardzo szybko mogą stać się ofiarami. Mimo to Gordonom za każdym razem udaje się oczarować czytelnika i przekonać go, że nawet pośród całego tego mroku może kryć się piękno i dobro, a przede wszystkim ludzie, którzy ze wszystkich sił próbują uczynić otaczającą ich rzeczywistość choć odrobinę lepszą, bezpieczniejszą i bardziej sprawiedliwą. Nie inaczej jest tym razem. Rellas, to miejsce bezwzględne i na wskroś przesiąknięte atmosferą dark fantasy, w którym wojna, polityczne intrygi i walka o władzę odciskają piętno na wszystkich bohaterach. W znanym Maggie oryginalnym cyklu był to świat, który bez skrupułów odbierał swoim mieszkańcom wszystko, co dla nich najcenniejsze, niekiedy pozostawiając po lekturze więcej goryczy niż satysfakcji. Właśnie z tego powodu protagonistka z utęsknieniem wyczekiwała zakończenia cyklu. Wierzyła, że mimo poświęceń, krwi, łez i bólu, dobro ostatecznie zwycięży, a bohaterowie, którym kibicowała przez setki stron, otrzymają może nie szczęście (bo wielu z nich już wtedy nie żyło), ale przynajmniej odrobinę sprawiedliwości.
Protagonistka nie godzi się na tragedie tylko dlatego, że "tak było w książce" i tak właśnie powinien potoczyć się bieg wydarzeń. Odmawia zaakceptowania świata, w którym matka ma spłonąć, tuląc w ramionach skatowane dziecko, a pragnący sprawiedliwości ojciec zginąć stratowany przez konie. Jej ostrzeżenia, zawierane sojusze i misternie konstruowane intrygi mają jeden nadrzędny cel – zapobiec wydarzeniom, o których wie, że przyniosą cierpienie tysiącom ludzi. I co najważniejsze, działania te naprawdę przynoszą efekty. Każda ocalona osoba, udaremniony spisek czy uniknięta tragedia sprawiają, że historia Rellas zaczyna podążać inną drogą.
Maggie nie jest oczywiście w stanie sprawić, by świat do którego trafiła nagle stał się miejscem bezpiecznym, wolnym od przemocy czy cierpienia. Daje jednak jego mieszkańcom coś, czego w znanej jej wersji historii zostali pozbawieni: szansę. Szansę na wspomnianą wcześniej sprawiedliwość, na uniknięcie tragedii, dokonanie lepszych wyborów i wyrwanie się z ciągu wydarzeń, które jeszcze niedawno wydawały się nieuniknione. Właśnie dlatego każde kolejne, nawet niewielkie zwycięstwo protagonistki daje naprawdę ogromną satysfakcję czytelnikowi. Pozwala choć na chwilę uwierzyć, że determinacja, brak zgody na otaczające zło oraz gotowość do wykorzystania własnej wiedzy, siły czy umiejętności w obronie tych, którzy sami nie potrafią się ochronić, mogą rzeczywiście zmienić świat na lepsze.
Na osobną wzmiankę zasługuje sposób, w jaki autorzy poradzili sobie z ekspozycją, bo konstrukcja powieści postawiła przed nimi dość nietypowe wyzwanie. Maggie zna Rellas niemal na pamięć, czytelnik natomiast trafia do niego po raz pierwszy. Protagonistka nie potrzebuje więc nikogo, kto wyjaśni jej historię królestwa, zasady działania magii, polityczne zależności czy relacje pomiędzy poszczególnymi bohaterami – ale wszystkich tych informacji potrzebujemy my, czytelnicy. Olbrzymi plus należy się Gordonom za to, że udało im się przekazać ogromną ilość wiedzy o świecie bez tzw. infodumpów i zamieniania kolejnych rozdziałów w wykład z historii fikcyjnego uniwersum.
Równie dobrze wypadają tempo i atmosfera recenzowanej powieści. Fabuła rozwija się bardzo szybko, ale nie ma się podczas lektury poczucia, że autorzy próbują bezustannie bombardować czytelnika nagłymi zwrotami akcji czy kolejnymi walkami. Dynamika wynika przede wszystkim z tego, że Maggie praktycznie cały czas działa. Planuje, zdobywa informacje, poszukuje sojuszników, negocjuje, walczy i reaguje na konsekwencje wcześniejszych decyzji. Jeden problem prowadzi do następnego, kolejne elementy jej planu zaczynają się ze sobą zazębiać, a każda ingerencja w znany jej przebieg wydarzeń powoduje, że przyszłość staje się coraz mniej przewidywalna. Dzięki temu napięcie rośnie nie tylko dlatego, że chcemy wiedzieć, co się wydarzy, ale również dlatego, że coraz trudniej przewidzieć, czy wiedza protagonistki o Rellas nadal pozostaje aktualna.
Olbrzymi wpływ na ostateczny odbiór lektury ma również fakt, że mimo szybkiego tempa autorzy znaleźli miejsce na sceny pozornie mniej istotne dla głównej intrygi: rozmowy, wspólne posiłki, drobne sprzeczki, żarty czy chwile zwyczajnej codzienności. Pozwalają one wybrzmieć relacjom między bohaterami i sprawiają, że zaczyna zależeć nam na ich losie nie tylko dlatego, że takie uczucia żywi protagonistka. Dzięki temu nawet kiedy fabuła na chwilę zwalnia, powieść nie traci swego uroku, bo zwyczajnie dobrze spędza się czas z jej bohaterami.
To królestwo mnie nie zabije to powieść wyjątkowa pod każdym względem. Jak wyjaśniali Ilona i Gordon Andrewsowie, inspiracją dla tej pozycji były fandomy jako takie – sposób, w jaki czytelnicy przywiązują się do fikcyjnych światów, analizują najdrobniejsze elementy ukochanych historii i przeżywają losy bohaterów, a także jaką frustrację budzą w nich opowieści, które nigdy nie doczekały się zakończenia. Autorzy sięgnęli po jeden z najbardziej wyeksploatowanych motywów współczesnej fantastyki, ale zamiast próbować wymyślić go od nowa, zmienili perspektywę, z której na niego patrzymy. To królestwo mnie nie zabije nie jest kolejną opowieścią o przeniesieniu do magicznego świata, ale historią o miłości do książek i fikcyjnych bohaterów, którzy z biegiem czasu potrafią stać się dla czytelników niemal równie ważni jak prawdziwi ludzie. To niebanalna powieść, której lektura powinna przynieść olbrzymią frajdę wszystkim miłośnikom fantasy, dla których książki są czymś więcej, niż tylko zadrukowanymi kartkami papieru.
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0
Dodaj do swojej listy:
Cykl: Maggie Nieśmiertelna
Tom: 1
Autor: Ilona Andrews
Tłumaczenie: Magdalena Świerczek-Gryboś
Data wydania: 6 maja 2026
Liczba stron: 752
Oprawa: twarda
Format: 140 x 205 mm
ISBN-13: 9788384062739
Cena: 99 zł







